<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731</id><updated>2012-03-02T03:52:56.033-08:00</updated><category term='kupka'/><category term='pierwsze buty'/><category term='raczkowanie'/><category term='zabawa'/><category term='BLW'/><category term='Jedzenie'/><category term='chodzenie'/><category term='pies'/><category term='nocnik'/><category term='zabawki'/><category term='macierzyństwo'/><title type='text'>Be_Happy_Mummy</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>121</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1101197050303416556</id><published>2012-03-01T13:58:00.002-08:00</published><updated>2012-03-01T14:14:03.356-08:00</updated><title type='text'>Mała dama</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;No i znowu narobiłam sobie zaległości w pisaniu.. A każdy dzień przynosi teraz coś nowego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Przede wszystkim Pola nauczyła się swojego imienia - choć co prawda bardziej brzmi to jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'Poja&lt;/span&gt;', ale lepsze to niż '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pupa&lt;/span&gt;' :) Coraz lepiej nam się komunikuje: 'pu' to puzzle, '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bzium'&lt;/span&gt; to nasza nowa zabawa zaczerpnięta prosto z zajęć, na które chodzimy. Polega na posadzeniu małej na kocyku i ciągnięciu owego kocyka po całym mieszkaniu. Do tego dochodzą prawie codziennie jakieś nowe słówka: dzidzia, dziadzia, baja (bajka), czi (to po prostu 'nakaz' czytania bajeczki). Do tego nauczyła się wołać 'si', choć póki co w większości wypadków woła już po fakcie, ale i tak nie jest źle. Najważniejsze, że wie co owe '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;si si'&lt;/span&gt; znaczy, bo łapie się wtedy wymownie za swoje hm - krocze i biegnie do łazienki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego doszedł nam poranny koszmarek - ubieranie się! Do tej pory nie było z tym najmniejszych problemów. Ale od paru dni wygląda to tak: wyciągam z komody koszulkę w paseczki - słyszę '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie nie&lt;/span&gt;', wyciągam kolejną - z wróżką, słyszę to samo '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie, nie' &lt;/span&gt;, wszystkie bodziaki, koszulki, które nie posiadają nadruku zwierzątka są na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'Nie nie'.&lt;/span&gt; . Do tej pory ubieranie się zajmowało nam 2 minuty, teraz czasem i 20! Bo to nie, tamto też nie.. Ech, rośnie nam mała damulka..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1101197050303416556?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1101197050303416556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/03/maa-dama.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1101197050303416556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1101197050303416556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/03/maa-dama.html' title='Mała dama'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8749832021161530989</id><published>2012-02-21T12:49:00.003-08:00</published><updated>2012-02-21T13:00:16.658-08:00</updated><title type='text'>Mleczna droga</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nasz mały Bączek w połowie swojego 7-mego miesiąca sam odstawił się od piersi. Przeszliśmy więc w 100% na kaszki i mleko Bebiko. Niestety mleko modyfikowane nie na długo u nas zagościło, bo jakoś w połowie 10-ego miesiąca mała straciła chęci do jego picia, więc zostały nam już tylko kaszki. Dostawała je zawsze rano, jako swoje pierwsze śniadanie. Zawsze z miseczki, łyżeczką - kaszka w butelce była bee.. A żeby w jej diecie nie zabrakło białka, to jadła też kanapeczki z białym/ żółtym serem, jogurty, budyń na mleku.. I tak było do ok. 2 tygodni temu, kiedy to przy śniadaniu mała się zbuntowała i kaszce powiedziała stanowczo 'NIE!" Kupiliśmy więc mleko modyfikowane. Bebiko bananowe (innego tej firmy nie było - nie wiem, może dla dzieci powyżej 1ego roku życia robią tylko takie, bo w 2 sklepach byłam i w 2 to samo?). I wiecie co? I teraz Pola mogłaby to mleko pić cały dzień! Rano woła o mleko, wieczorem woła o mleko, w ciągu dnia też! A jaką ma szczęśliwą minę jak dostanie butlę z mleczkiem - dokładnie taką jak ja jak dostanę tabliczkę Milki z orzechami :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc nie ma stresu, że dziecko je za mało białka. I po chwilowym zamieszaniu możemy odetchnąć spokojnie! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przy okazji mam do Was pytanie - podrzućcie jakiś przepis na danie bezmięsne? Zrobiłabym coś innego niż naleśniki, racuchy, (ryż z owocami czy cokolwiek podobnego odpada, mała nie przepada za takimi wynalazkami), makaron z sosem pomidorowym za to uwielbia, w ogóle makaron jest mniam! :) Może macie jakiś sprawdzony sposób na zapiekankę bezmięsną, może akurat będzie to coś innego niż ja robię, a tego właśnie szukam - powiewu nowości w kuchni :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8749832021161530989?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8749832021161530989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/mleczna-droga.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8749832021161530989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8749832021161530989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/mleczna-droga.html' title='Mleczna droga'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-5855496445683529378</id><published>2012-02-20T14:16:00.001-08:00</published><updated>2012-02-20T14:19:32.220-08:00</updated><title type='text'>Tłusty czwartek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;To zdjęcie niestety jest lekko fałszywe. Polisława bowiem nie za bardzo przepada za ciastami. Pączusia ugryzła 3 razy i to było na tyle, choć patrząc na zdjęcie można by sądzić inaczej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo większe zainteresowanie niż sam pączuś, wzbudził u niej cukier puder, którym ów pączuś był posypany. Jak wyjęłam pączki z papierowej torby, to mała zaczęła głośno wołać 'NIEKKK NIEKK" co miało oznaczać "Snieg, śnieg!" :)&lt;br /&gt;Niestety to był tylko cukier puder...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bXidX2K-GGo/T0LG4PrEnvI/AAAAAAAAAKM/iihFNwFSbmE/s1600/ponczusio.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-bXidX2K-GGo/T0LG4PrEnvI/AAAAAAAAAKM/iihFNwFSbmE/s320/ponczusio.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5711345947041373938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-5855496445683529378?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/5855496445683529378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/tusty-czwartek.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5855496445683529378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5855496445683529378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/tusty-czwartek.html' title='Tłusty czwartek'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-bXidX2K-GGo/T0LG4PrEnvI/AAAAAAAAAKM/iihFNwFSbmE/s72-c/ponczusio.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-2221954506553952675</id><published>2012-02-15T13:02:00.003-08:00</published><updated>2012-02-15T13:32:46.793-08:00</updated><title type='text'>Zajęcia popołudniowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jakiś czas temu rozpisywałam się o zajęciach na jakie chodzimy z Polą dla dzieci w wieku 10-18 miesięcy. Bączek 18 miesięcy skończył w grudniu, więc plan był taki, że jeszcze w styczniu pochodzimy na 'Brykadełka', a potem zapiszemy się na coś nowego. Te 6 miesięcy w tej samej grupie w zupełności wystarczy. Pola w tym czasie przeszła kilka etapów: od obserwacji i stania z boku, przez bieganie z dziećmi po całej sali, uważne słuchanie pani i uczestnictwo w zajęciach, i na koniec - znuudzeeeeniiiiieeee... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od końca stycznia chodzimy na coś zupełnie nowego - połączenie rytmiki, zabawy, języka angielskiego i 'pacynkowania'. Zajęcia nazywają się 'Baju Baju', przeznaczone są dla dzieci w wieku 1,5 do 3 lat i prowadzi je nowa dziewczyna. Pierwsze spotkanie było koszmarne - było 12 dzieci, każde z rodzicem lub nawet rodzicami, w sali było mnóstwo zamieszania, pani swoje, dzieci swoje, rodzice starali się zapanować nad swoimi pociechami, no jednym słowem zajęcia nie wypał. Chyba nic z tego co chciała zrobić pani nie wyszło w 100%. Najśmieszniej było na koniec, kiedy to pani prowadząca wyjęła z teczki kolorowe papierowe figurki zwierzątek przyklejone do patyczków i za ich pomocą chciała opowiedzieć dzieciom pouczającą historyjkę. Dzieciaki owszem, zainteresowały się tym bardzo! A najbardziej - wyrywaniem pani z ręki owych zwierzątek jeszcze zanim zdążyła otworzyć buzię i coś opowiedzieć :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęścia były to zajęcia 'wstępne', bezpłatne i dlatego było tak dużo maluchów. Na kolejnych było już zdecydowanie lepiej, bo dzieciaków było jak dobrze pamiętam 6. Na dzień dobry pani wkłada pacynkę-pieska, który wita się po kolei z każdym maluchem. Pola oczywiście nie ograniczyła się tylko do podania pieskowi rączki i powitania w stylu 'Cześć'. Musiała dać mu jeszcze całuska i się do niego przytulić :) btw: Czy Wasze maluchy też tak kochają wszystkie zwierzątka? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem słuchamy piosenki po angielsku np. o częściach ciała i pani zgodnie z tekstem pokazuje kolanka, stópki, uszy itp itd. Ostatnio obsypywaliśmy się śniegiem z waty, sadzaliśmy dzieci na kocykach i ciągnęliśmy je po całej sali niczym na sankach - zabawa prosta jak parasol, a dzieciakom tak się podobało, że nie chciały robić nic innego! :)&lt;br /&gt;Hitem wczorajszych zajęć było też CZAROWANIE! Pani położyła na kocyku kilka zwierzątek, nakryła je chustką, po czym wyjęła błyszczącą 'czarodziejską różdżkę" i wypowiedziała zaklęcie: "Abrakadabra.." (które wszyscy znamy :), po czym złapała zwinnym ruchem do chustki jedno zwierzątko i zdziwiona pytała. co zniknęło? Potem dawała któremuś dziecku chustę, aby znalazło kaczuszkę/ konika/ czy krówkę i zabawa zaczynała się od początku. Polę najbardziej interesowało szukanie w chuście zwierzątek, jej koleżankę jeszcze z 'Brykadełek' - Zuzię, starszą o 2 miesiące z kolei ciekawiło czarowanie. Komicznie wyglądało gdy z bardzo skupioną miną, kucając nad kocykiem mruczała pod nosem niezrozumiałe dla nikogo zaklęcie próbując naśladować w tym panią Ewelinę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajne są też opowieści z użyciem 'papierowych' rekwizytów na patyku - zwierzątek, ludzików. Każda taka historyjka niesie za sobą jaką naukę. Wczoraj np. było o konieczności ubrania się, gdy na zewnątrz jest zimno. A więc żabka po kolei ubierała sweterek, spodenki, buty, czapkę itp itd, a pani nazywała wszystkie te rzeczy głośno i powtarzała ich nazwy kilka razy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie jest fajnie, bo jest inaczej - i dla mnie i dla Poli. Choć nasz Bączek wczoraj zupełnie nie był sobą na zajęciach! Z reguły jest ciekawa tego, co mówi i robi pani, a wczoraj - jakby jej ktoś załadował nowe bateryjki Duracella - biegała i biegała po całej sali i jedyne co ją zainteresowało to 'kocykowe-sanki', no i śnieg z waty! :)  A że sezon zimowy jest sezonem chorobowym, to wczoraj było dzieci tylko troje. Więc jak Pola w czymś nie uczestniczyła i dołączała do niej koleżanka Zuzia, to pani tak naprawdę prowadziła zajęcia indywidualne z trzecią dziewczynką :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A póki co to nas zasypało i jak co roku - drogowcy znowu zaspali :) A jak jest u Was?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-2221954506553952675?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/2221954506553952675/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/zajecia-popoudniowe.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2221954506553952675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2221954506553952675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/zajecia-popoudniowe.html' title='Zajęcia popołudniowe'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-6868812331352792962</id><published>2012-02-13T06:07:00.002-08:00</published><updated>2012-02-13T06:18:41.899-08:00</updated><title type='text'>Mały Picasso!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Odnosząc się do Waszych komentarzy pod wcześniejszą notką, biegnę wytłumaczyć, że do tej pory nie myśleliśmy o zmianie przychodni - bo nie musieliśmy z niej za często korzystać. Ot, zwykłe kontrolne wizyty, na które nie czekaliśmy nigdy dłużej niż 15 minut...  Nie znane mi było czekanie w kolejce godzinami i komitety kolejkowe.. Ale teraz poważnie rozważamy taką opcję, bo jak nam Pola kiedyś zachoruje poważniej niż katar+kaszel to nie wyobrażam sobie siedzenia i czekania godzinę, albo i lepiej z takim chorym dzieckiem w poczekalni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nasz mały Bączek pomału zamienia się w łobuza i próbuje wyczuć gdzie jest ta granica, której przekroczyć nie powinnam, ale jednak spróbuję. No więc, jeśli coś jest nie po jej myśli, to następuje np rzucenie książeczką w dal albo klasyczna scena znana każdemu ze sklepu z zabawkami, czyli 'położę się na ziemi i zacznę tupać nogami, do tego wymuszony płacz (bez łez) - może zadziała'. Na szczęście tą ostatnią metodę Pola na razie testuje w domu, więc jeszcze zbyt dużego wstydu się nie najedliśmy. I tak się też zastanawiam, czy to aby nie zbyt wczesny 'bunt 2-latka'? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym po pierwszych niechętnych zajęciach z malarstwa, nasza Pola pokochała farby! Może siedzieć w kuchni godzinami i malować 'miau', układać farbki jedne na drugich (ma takie małe plakatówki), zamalowywać wieczka od owych farbek albo po prostu robić kolorowe kropki na mamy rękach, bez czego malowanie się nie liczy! :)  Zdarza się jej przy tym zamalować kawałek stołu, ale to nic w porównaniu to próby namalowania arcydzieła długopisem na kanapie z jasnej skóry... Pilnujemy więc teraz, aby przez nieuwagę nie zostawić gdzieś na wierzchu długopisu, pisaka, czy innego pisadła, bo Pola choć wie, że jej nie wolno, to pierwsze co - to zabiera się do rysowania po krześle (a mamy w kuchni białe), kanapy (z beżowej skóry), o gazetach, książkach nie wspominam, bo to nie wielka strata przy porysowanej kanapie.. Ostatnie dzieło naszego małego Picassa udało się zmyć dopiero zmywaczem do paznokci. Nawet 'Ludwik' nie dał rady, a ponoć jest dobry na wszystko! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imieniny naszej Polisławy, zwanej ostatnio pieszczotliwie Zdzisią (nie pytajcie czemu) upłynęły szybciutko i wesoło. Mała dostała nowy zestaw pisaków, którego nie odstępowała na krok, a malowankę z pieskiem na okładce oczywiście powitała słodkim buziakiem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym to postawiłam ją ostatnio na wadze, która pokazała nie mniej nie więcej, a 12 kg! I teraz już wiem, skąd te bicepsy u mnie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-6868812331352792962?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/6868812331352792962/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/may-picasso.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6868812331352792962'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6868812331352792962'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/may-picasso.html' title='Mały Picasso!'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-6475427529951550368</id><published>2012-02-10T04:32:00.001-08:00</published><updated>2012-02-10T04:41:41.877-08:00</updated><title type='text'>Szybki powrót do zdrowia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nasz mały Bączek w ciągu swoich 20 (prawie) miesięcy życia był może 2 razy przeziębiony. No i teraz mamy trzeci raz! Na szczęście nic poważnego, tylko męczący kaszel i lekki katar. Do tego stan podgorączkowy, który szybko zwalczyliśmy Nurofenem dla dzieci. Ale tak nam bidulkę kaszlało, że aż 2 razy nam zwymiotowała.. Na szczęście skończyło się na 2 syropkach, obyło się bez zbędnych medykamentów, a po 2 dniach podawania syropku mała wróciła do sił i do rozrabiania :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Ale zanim to nastąpiło to najpierw musiałyśmy odwiedzić przychodnię. I tu jest co opowiadać! Jak pisałam na wstępie, Pola nam nie chorowała, więc temat wizyt w przychodni był mi znany tylko od strony kilku wizyt kontrolnych, kiedy to małą ważyli, mierzyli i kiedyś sprawdzali jeszcze czerwone plamki na jej brzuszku, które okazały się uczuleniem nie wiadomo na co..&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dzwonię do przychodni i słyszę, że lekarka będzie od 10 do 12 na 'Chorym Dziecku'. Ok. Przyjechałyśmy o 9:50, a tam już 10 dzieciaków w kolejce!! Po chwili okazało się, że jedna ze starszych pań trzyma kolejkę trójce dzieci - sąsiadkom i wnukowi! Normalnie jak za komuny, komitet kolejkowy, czy co??? Niestety nikt się nawet nie odezwał, a na moje stwierdzenie, że to trochę nie w porządku, bo każdy przychodzi tu z chorym dzieckiem, każdy musi odsiedzieć swoje, a nie wpaść po telefonie w stylu "Przyjeżdzajcie, bo jeszcze tylko 2 osoby przede mną!" Starsza pani tylko wzruszyła ramionami, a nikt z rodziców się nie odezwał. Czyli mamy ciche przyzwolenie na tego typu zachowania. Wspaniale... Koniec końców, wysiedziałyśmy się z małą 2 godziny! Po nas lekarka przyjęła jeszcze tylko 1 dziecko. Niestety młoda mama, która czekała godzinę z trójką dzieci w wieku od (na oko) 8-10 miesięcy do lat 5 nie została przyjęta i musiała przyjść ponownie po południu, kiedy to druga lekarka obejmowała dyżur... Dlaczego nie wprowadzą rejestracji? Przecież to by wszystkim ułatwiło życie! A tak to te kilkoro dzieci się kisiło w poczekalni razem z rodzicami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze, że nie często nam przychodzi spędzać czas w takim miejscu...&lt;br /&gt;Polciu, nie choruj nam zbyt często! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-6475427529951550368?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/6475427529951550368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/szybki-powrot-do-zdrowia.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6475427529951550368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6475427529951550368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/szybki-powrot-do-zdrowia.html' title='Szybki powrót do zdrowia'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-5089949471615045020</id><published>2012-02-05T12:17:00.000-08:00</published><updated>2012-02-05T12:21:44.192-08:00</updated><title type='text'>Słownictwa ciąg dalszy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Chciałam nauczyć Polę jej imienia. Efekt hm.. mnie trochę zaskoczył :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja : &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Powiedz "p"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pola: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"P"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Powiedz 'o'&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;Pola: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Ooooo'&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powiedz: 'la'&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pola: '&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Lalalala'&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powiedz 'po'&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pola (po chwili zastanowienia): &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'Pooo'&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powiedz 'la'&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pola: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lalala"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To teraz powiedz 'Po-la"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pola: (po chwili namysłu) '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pupa" &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie muszę chyba mówić, że to teraz jej ulubione słowo. A żeby nie było, doskonale wie, gdzie owa pupa jest! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-5089949471615045020?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/5089949471615045020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/sownictwa-ciag-dalszy.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5089949471615045020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5089949471615045020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/sownictwa-ciag-dalszy.html' title='Słownictwa ciąg dalszy'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-6408885670702544744</id><published>2012-02-03T05:05:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T05:10:47.390-08:00</updated><title type='text'>Dorosłość</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Rośnie nam córcia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W krzesełku do karmienia już nie chce siedzieć, woli na 'dorosłym' krześle. To nic, że ledwo broda jej ponad blat stołu wystaje. Ale siedzi jak mama i tata!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mama fajne pantofle ma! Co prawda trochę za duże, ale czemu by w nich nie pospacerować? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tata się goli, golę się i ja! Pianką do golenia trzeba wstrząsnąć (jak tata), tylko dlaczego nie chce z niej nic lecieć? (tacie leci!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ubranko z rana sama sobie będę wybierać, a jak! Nie, nie ubiorę tego bodziaka, który wybrała mama. Ja chcę TEN! Z króliczkiem! Albo z jakimkolwiek innym zwierzątkiem, żadne tam w paski, kratkę, czy gładkie. Musi być zwierzątko!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mama pije kawę, to ja też chcę! Chociaż oblizać łyżeczkę albo wsadzić paluch do kubka i spróbować! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mama odkurza, ja też chcę! Mama wiesza pranie - ja też! Mama miesza w garnku zupę - ja też!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekać tylko kiedy nasza Polcia zechce się malować z rana... :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-6408885670702544744?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/6408885670702544744/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/dorososc.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6408885670702544744'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6408885670702544744'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/02/dorososc.html' title='Dorosłość'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8644818341987837636</id><published>2012-01-30T04:31:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T04:59:01.958-08:00</updated><title type='text'>Słownictwo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nasza Pola miele ostatnio językiem praktycznie cały dzień :) Czasem ciężko ja zrozumieć, ale generalnie dajemy radę! Kiedyś słowem uniwersalnym było 'ba". W zależności od sytuacji mogło to oznaczać auto, pieska, misia, kwiatek itp itd. Teraz:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: center;"&gt;&lt;li&gt;auto to "auuu",&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;piesek to "uf uf",&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;mama to 'mama' albo 'mami',&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;miś to 'miiii", czasem uda się jej powiedzieć całe słowo 'miś',&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kotek to 'miauuu',&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sowa to 'uch uch',&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wilk to 'uuuuu',&lt;/li&gt;&lt;li&gt;piłka to 'piiii',&lt;/li&gt;&lt;li&gt;picie to 'piju',&lt;/li&gt;&lt;li&gt;choinka to 'ania' (od aniołka na choince :)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wszelki śmieć na podłodze to 'bu',&lt;/li&gt;&lt;li&gt;posikany pampers to 'ble' :))&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kąpiel to 'myju myju',&lt;/li&gt;&lt;li&gt;'nije' albo 'nije ma' - co łatwo zrozumieć,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dziś pojawiło się też 'kaka' - najpierw wypowiedziane w kierunku specyfiku do mycia mebli(?), a potem w kierunku pluszowej kaczuszki.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;Na razie Pola wypowiada głównie pierwsze sylaby różnych słów, ale zapewne już niedługo dołączą do nich kolejne sylaby i będziemy mogli porozmawiać z córcią (prawie) jak równy z równym! :)&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;A mąż nadal mnie zadziwia! Wstaje do małej rano bez krzywej miny, wręcz z uśmiechem, sam zaproponował spacer w sobotę, w niedzielę wręcz ochoczo przystąpił do robienia drugiego dania - co prawda musiał tylko obrać ziemniaki i usmażyć kotlety, bo reszta była gotowa, ale i tak mnie zaskoczył!&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;Do tego zaczął poważnie przygotowywać się do wyjazdu na targi do Niemiec. Na początku stycznia zdecydowaliśmy się, że pojedzie on, choć szczerze mówiąc powinnam jechać ja, bo bardziej siedzę w temacie naszego sklepu i chyba jednak lepiej orientuje się w tym, które produkty są praktyczniejsze/ ładniejsze/ funkcjonalne .. Ale jak sobie pomyślałam, że mam zostawić Pole na 4 dni samą z tatą to blady strach mnie obleciał i żal mi się małej zrobiło. No i przyznaję się bez bicia - nie wiem jak JA bym wytrzymała 4 dni bez Poli.. Chyba kiepsko! :)&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;Poza tym w biznesie i nie tylko niestety sprawdza się często fakt, że mężczyzna jest lepiej postrzegany niż kobieta. Kobietę często się nie traktuje poważnie, wręcz z góry, facet częściej jest w stanie wiele spraw załatwić. Po prostu. Przekonałam się już o tym nie raz.. I nieważne, że facet ma mniejszą wiedzę na dany temat itp itd. No niestety, takie życie :) No więc mężuś nagle zaczął mnie pytać o to, co się najlepiej sprzedaje, zaczął porównywać swój gust z moim w aspekcie produktów z katalogów.. Teraz tylko powstaje pytanie, jak długo ten stan potrwa? Mam nadzieję, że już mu tak zostanie!! :)&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8644818341987837636?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8644818341987837636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/sownictwo.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8644818341987837636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8644818341987837636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/sownictwo.html' title='Słownictwo'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8121879181284939765</id><published>2012-01-27T05:28:00.000-08:00</published><updated>2012-01-27T06:31:09.151-08:00</updated><title type='text'>...jest poprawa..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jest poprawa! I o dziwo, mój mąż sam do mnie przyszedł i powiedział, że przemyślał sobie to i owo i rzeczywiście tematem sklepu się nie interesuje, w domu coś tam robi (czyli pozmywa czasem naczynia, nastawi zmywarkę, odkurzy..) , ale faktem jest że z dzieckiem za dużo czasu nie spędza, bo on 'nie wie jak/ nie odczuwa sam z siebie takiej potrzeby (to mnie zabolało najmocniej!), no ale jak trzeba to przecież siądzie z małą i bajkę jej poczyta, czy w jakiś inny sposób się z nią pobawi.. ale on ma przykładów z dzieciństwa w co się można bawić z dzieckiem, bo z nim się nikt nie bawił - ojca nie było, matka głównie na nich krzyczała, starsza siostra go lała (tak swoją drogą to wychodzi z tego niezła patologia... ;).. " Prawda to, ale ja i tak uważam, że dla chcącego nic trudnego. Trzeba tylko użyć trochę wyobraźni i z kartki papieru można wyczarować cuda i wymyślić niezłą rozrywkę..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym bądź razie nagle się okazało, że mąż MOŻE wstać nad ranem do córki. Że może sam z siebie zaproponować zrobienie naleśników na obiad. Czyli - DA SIĘ! Tylko dlaczego do tego potrzebna jest awantura i moje nerwy? To mnie właśnie wkurza! Że jak się na niego nie wydrę, awantury nie zrobię, to ciężko cokolwiek od niego wyegzekwować na dłuższą metę.. Wrr..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nic, zobaczymy jak długo jego aktualna chęć do czegokolwiek będzie trwać..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A póki co to zapraszam Was do udziału w konkursie na blogu Hafiji:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://baby-under-construction.blogspot.com/2012/01/wygraj-kubeczek-doidy.html"&gt;&lt;br /&gt;http://baby-under-construction.blogspot.com/2012/01/wygraj-kubeczek-doidy.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagrody, kubeczki Doidy Cup funduje nasz sklep :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze mi się przypomniało: jak macie Rossmanna koło siebie, to znalazłam w nim ostatnio przy kasie bardzo fajne książeczki-malowanki z naklejkami za grosze! Kupiłam Poli 2 sztuki, choć co prawda na okładce była informacja, że to dla dzieci w wieku 2-3 lata.. Ale w sumie nie wiele jej brakuje do tego wieku (całe 5 miesięcy ;P ), a w środku jest dużo naklejek ze zwierzątkami, więc się długo nie zastanawiałam :))&lt;br /&gt;&lt;a href="http://baby-under-construction.blogspot.com/2012/01/wygraj-kubeczek-doidy.html"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8121879181284939765?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8121879181284939765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/jest-poprawa.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8121879181284939765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8121879181284939765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/jest-poprawa.html' title='...jest poprawa..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-3246271620022904630</id><published>2012-01-25T02:29:00.000-08:00</published><updated>2012-01-25T03:09:29.237-08:00</updated><title type='text'>Muszę się wyżalić.. Wybaczcie...</title><content type='html'>Raz na czas czara się przelewa i po prostu mam wszystkiego dość. Dopada mnie dół i nie mam na nic ochoty. Nic mnie nie cieszy. Na wszystko jestem obojętna. Ja nie wiem, ale czy Wasi faceci też są tacy beznadziejni? Wydawało mi się, że setki przegadanych godzin na temat dziecka i rodziny coś zmieniły w myśleniu i podejściu do życia mojego męża. Jak byłam w ciąży wszystko było super,  mała się urodziło - na początku było okej, ale potem.. w zasadzie z małymi wyjątkami to jest coraz gorzej. Moje marzenie o drugim dziecku oddala się w tempie odrzutowca.. Bo jak tu myśleć o drugim dziecku, kiedy mąż nawet przy pierwszym nie za bardzo pomaga? Na głowie mam w tym momencie 2 firmy. Myślałam, że jak uruchomimy coś wspólnie, w sensie ja i M. to będzie raźniej i jakoś obowiązki się rozłożą na dwie osoby. Nic bardziej mylnego! M. siedzi w swoim muzycznym świecie, ja zajmuje się sprawami od kadrowych, przez zamówienia, wprowadzanie produktów do sklepu internetowego, marketingiem, reklamą, kontaktami z księgowym, jedyne czego NIE robię to sprawy graficzne: zrobienie ulotki lub wizytówki. To robi M. wspierany przez kolegę grafika. Cała firma na mojej głowie. Dom - na mojej głowie. Dziecko - tu również na nie wiele mogę liczyć... Codziennie rano do Poli wstaję ja. Nie ważne, czy się wyspałam, czy położyłam się spać wcześniej czy później niż M. Dla niego wstanie o 7 rano do dziecka to wielka kara. Jak go ostatnio obudziłam i poprosiłam, żeby do niej poszedł i wziął ją na nocniczek, to wstał zły jak osa, pomruczał wkurzony pod nosem, do dziecka burczał i jak to usłyszałam, to po prostu mi się żal Poli zrobiło. Bo jaka jej wina w tym, że ojciec leń i śpioch? Jeszcze jak by to była 5 rano to rozumiem, człowiekowi się wtedy najlepiej śpi, za oknem ciemno, do rano jeszcze co najmniej godzina, dwie.. Ale 7 rano to przecież pora kiedy 'normalni' ludzi się budzą do szkoły/ pracy itp! No więc jak panisko ma z wielką łaską i mruczeniem pod nosem iść do uśmiechniętego i wypoczętego dziecka i zepsuć mu humor od rana, to ja wolę wstać i przywitać córcię uśmiechem swoim, a nie krzywą miną taty! I tak od nie-pamiętam-kiedy codziennie rano ja wstaję do małej, robimy siku, gadamy, potem się ubieramy, bawimy, czytamy książeczkę, jemy śniadanko i czekamy na ciocię - panią Małgosię, która przychodzi na 9 rano. Wtedy ja mogę się dopiero wymalować, zjeść śniadanie i zebrać do pracy. Wcześniej nie mam za bardzo na to szans. Tata wstaje czasem o 8, czasem o 8:30. Kieruje się najpierw do łazienki (15minut), potem je śniadanie i ma wszystko w dupie! Nie ważne, że ma dzień wolny i to on mógłby poczytać dziecku bajkę z rana, a ja w tym czasie mogłabym się umalować, zjeść śniadanie i wyjść do pracy nie na 10, czy 11, a na 9! Wieczorem też nie ważne, czy jest w domu, czy w pracy to ja małą kąpie, bo tatuś jest zajęty oglądaniem wiadomości albo serialu "Na wspólnej".. Tak, wiem może trzeba mu powiedzieć, że teraz jest pora na kąpanie dziecka i niech on to zrobi. Oczywiście. Ale wiecie co? Pola ma półtorej roku. Kąpiemy ją o tej samej porze. Więc mówienie komuś CODZIENNIE o tej samej porze co teraz trzeba zrobić jest chyba przegięciem? Skoro tatuś pamięta, że rano musi zjeść śniadanie to powinien też pamiętać o tym, że wieczorem się kąpie dziecko? W normalnej rodzinie, w takiej jaką chciałabym mieć, rodzice dzielą się obowiązkami równo. Jednego dnia mama kąpie/karmi/ przebiera/ itp itd dziecko, drugiego dnia ojciec.. Niestety u nas to tak nie działa! A ja nie lubię się prosić! Zwłaszcza w sytuacji jak kogoś o coś proszę, a on robi minę w stylu "O boże, znowu coś muszę robić!"... Łaski nikt mojemu dziecku robić nie będzie! Dlatego wczoraj już miałam w głowie wielkie hasło "rozwód"! Bo uwierzcie mi, mam już serdecznie dość! Myślałam (o ja naiwna i głupia!!), że skoro mąż wychowywał się bez ojca (był za granicą kilkanaście lat) i wie, że mu ojca brakowało, wie CZEGO mu w dzieciństwie brakowało, to będzie chciał aby jego dziecko miało lepiej! Żeby właśnie JEGO dziecku TEGO nie zabrakło! Niestety, płonne me nadzieje... Ech.. Mój tata jak byłam mała też przebywał długo poza domem. Zawoził mnie i siostrę do szkoły i wracał do domu ok. 19, więc praktycznie na kolację. W tygodniu nie miał więc za dużo czasu dla nas, ale nadrabiał to w weekendy. Zabierał nas na spacery, żeby mama mogła w tym czasie w spokoju zrobić obiad, do kina, cyrku.. Mój mąż niestety nie przepada za spacerowaniem i najlepiej spędza mu się czas z nosem w komputerze! Owszem, jak zarządzę spacer to z nami pojedzie. Ale żeby tak sam, z siebie coś kiedyś zaproponował innego niż oglądanie filmu - to nie bardzo! Ech, jestem taka rozżalona, zdołowana i smutna, najchętniej bym pierdolnęła tym wszystkim, spakowała siebie i Polę i wyjechała jak najdalej stąd. Wyłączyła telefon i odcięła się od świata! Momentami zastanawiam się, czy ślub z moim mężem nie był błędem.. I jednocześnie zdaję sobie sprawę, że sam fakt, że taka myśl się pojawiła w mojej głowie jest już czerwonym światełkiem... że nie najlepiej nasze małżeństwo wygląda w tym momencie..&lt;br /&gt;Wczoraj w ogóle się do M. nie odzywałam. Bo i po co? Po co mam mu po raz kolejny mówić, że mi nie pomaga? Przecież już ten temat wałkowaliśmy kilka razy. I nic to nie dało! Przez tydzień po awanturze było ok, a potem wrócił do swoich zwyczajów. I zawsze tłumaczenie ma jedno: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiedziałaś, że jestem leniwy! Ja tego nie zmienię! Taki jestem i już!&lt;/span&gt;" Ale wieczorem jak wróciłyśmy z Polą z nowych zajęć to nagle słyszę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Wykąpać ją? Położyć ją spać?&lt;/span&gt;" No proszę. Chyba pomyliłam adres! Ale podziękowałam i powiedziałam, że nie potrzebuję pomocy z bożej łaski. Codziennie małą kładę, więc i dziś ją położę, a on niech się zajmie sobą, jak zwykle! Nic nie powiedział. Dopiero wieczorem w łóżku sam zaczął rozmowę "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chcesz mi coś powiedzieć?&lt;/span&gt;" Ja:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie&lt;/span&gt;". On:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;No przecież widzę, że chcesz po mnie pojechać&lt;/span&gt;." Ja:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powiedziałam Ci, że nie mam Ci nic do powiedzenia. A cokolwiek bym chciała powiedzieć, to i tak to nic nie zmieni, więc jakakolwiek rozmowa jest bez senu". &lt;/span&gt;On: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bo ja sobie wszystko przemyślałem i stwierdziłem, że masz rację i chcę coś zmienić. Jak ci mogę pomóc? Zamówiłem nawet pizzę na kolację, Twoją ulubioną z rukolą i szynką parmeńską, ale nie chciałaś .." &lt;/span&gt;Ile razy ja to już słyszałam?.. To wszystko działa potem przez 2, może 3 tygodnie po czym następuje powrót jego lenistwa i krzywe miny na moje prośby o zrobienie czegokolwiek.&lt;br /&gt;Dziś rano nawet M. zaproponował, że zrobi jajecznicę! No proszę, da się coś ZAPROPONOWAĆ, tak od siebie, z nienacka! Ale ja od wczoraj mam z tego wszystkiego ściśnięty żołądek i nawet mi się jeść nie chce, choć wiem, że jak nie zjem śniadania to potem mam zawroty głowy. Ale ostatnio z tego stresu i przemęczenia i po zjedzeniu śniadania kręci mi się w głowie albo łeb mi pęka przez cały dzień. Ibupromy nie pomagają, organizm chyba domaga się zwolnienia tempa i odpoczynku. Ale jak tu odpocząć jak wracam po pracy do domu, z Polą się bawię, czytamy bajeczki, rysujemy, idziemy się kąpać, spać - na zegarze wybija 21, a ja jeszcze muszę przygotować obiad dla córci na drugi dzień, zebrać pranie, poprasować, coś posprzątać, sprawdzić firmową pocztę i poodpisywać na maile i - nie wiadomo kiedy robi się północ! A mąż albo w pracy wieczorami albo 'zajęty'.&lt;br /&gt;W dupie mam takie życie. Proszenie się o cokolwiek. Wydawało mi się, że spędzenie czasu z dzieckiem powinno być przyjemnością, a nie obowiązkiem. A jak dla kogoś to jest "kara" to sorry.. Nie mam pytań!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-3246271620022904630?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/3246271620022904630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/musze-sie-wyzalic-wybaczcie.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3246271620022904630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3246271620022904630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/musze-sie-wyzalic-wybaczcie.html' title='Muszę się wyżalić.. Wybaczcie...'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8983463529523857401</id><published>2012-01-22T12:47:00.001-08:00</published><updated>2012-01-22T13:17:54.751-08:00</updated><title type='text'>Cmok cmok - mniam mniam!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Zbierałam się do pisania i zbierałam i tydzień uciekł.. Znowu!! Ten czas tak pędzi.. Jak tak dalej pójdzie to ani się obejrzę, jak będę stara, siwa i pomarszczona!! I będę się bawić nie z Polą, a z wnukami!! Macie jakiś pomysł jak zwolnić czas? :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dzień babci i dzień dziadka zleciał! W tym roku z Polcią robiłyśmy laurki :) Farbkami! O ile rysowanie kredkami bardzo jej się podoba, to farby już mniej.. Wymalowałam jej rączkę, żeby odbiła ją na kartce i zupełnie jej to się nie spodobało! Za to malowanie mojej koszulki i ręki - o, to było to! hihi Koniec końców zrobiłyśmy 3 fantazyjne laurki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nasz Bączek ostatnio zrobił się bardzo całuśny. I przytula się już nie tylko do misiów, ale i namiętnie do nas. A jak tylko zobaczy, że się przytulamy do siebie z M. - to podbiega do nas i obejmuje rączkami nasze nogi, moje i M. To jest takie słodkie :)) A jak coś robię i kucam, to podbiega do mnie i przytula się do moich pleców. Strasznie słodka ta nasza Polcia :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od jakiegoś czasu budzi się ok. 5, wstaje w łóżeczku i woła nas. Jak do niej przychodzę, to stoi gotowa z poduszką pod pachą, żeby ją zabrać do nas do łóżka. I potem z godzinkę jeszcze śpi z nami. Jak już się wybudzi, to nachyla się nad M. (dlaczego zawsze nad nim?) i daje mu buziaka, po czym sama ocenia słodycz swojego całuska mówiąc 'Mniam mniam!" :) A potem siada między nami i woła 'Piju!" co znaczy, że teraz pora na picie, czyli wodę z soczkiem. Jakiś czas temu zaczęliśmy jej dawać do picia wodę mineralną z sokiem malinowym i teraz już nie da się oszukać. Jak dostaje samą wodę, to biegnie do kuchni i pokazuje na szafkę, na której zawsze stoi sok i domaga się 'dolewki'. W ogóle strasznie mądra się zrobiła ta nasza królewna ostatnio :)&lt;br /&gt;Wieszam pranie - bezbłędnie określa czyje jest dane ubranie, moje czy M. Dobrze wie, co jej wolno, a czego nie. Jak chce zrobić coś na co jej nie pozwalamy, to sama do siebie pod noskiem mówi 'niu niu' :) A jaki ma apetyt! Normalnie je prawie tyle co ja! Ostatnio jadłam kanapkę z pasztetem. Pola oczywiście musiała spróbować co jem. Wcześniej nie jadła pasztetu i jak tylko ugryzła kawałek mojej kolacji, to aż jej się uszy zatrzęsły! Rzuciła się na moją kanapkę i co? I musiałam sobie zrobić nową :) Jak tylko się ściemnia to Pola ciągnie mnie za rączkę do kuchni i pokazuje na szafkę, w której trzymamy psią karmę i mówi '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;mniam mniam&lt;/span&gt;!'. Po czym puszcza moją rękę, biegnie po miskę psa, przynosi mi ją i ponawia swoją komendę '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mniam mniam!&lt;/span&gt;" :) Nie pozostaje mi więc nic innego jak dać psu jeść dając oczywiście przy okazji małej kilka 'kawałków' psiej karmy. Biega potem po mieszkaniu ściskając ją mocno w rączce, pies ją goni i próbuje dostać się jakoś do jedzenia i Pola ma głupawkę :) Biega, śmieje się, a jak jej coś po drodze upadnie i pies to zje to jest wielce nieszczęśliwa. Na jej nieszczęście, każde takie 'karmienie psa' tak właśnie się kończy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomału wymieniamy jej też garderobę, bo jak się dużo je, to się i dużo rośnie. Więc pomału zaczęła nam panienka wyrastać z bodziaków! No i niestety również moje plecy, a dokładniej kręgosłup w końcu poczuły ciężar Poli. Niby nie noszę jej na rękach przez cały dzień, ale jednak od czasu do czasu gdzieś ją 'przenoszę' - jak choćby rano z jej łóżeczka do naszego. Z kanapy na podłogę. Z podłogi na krzesełko do karmienia itp. Zresztą same wiecie jak to jest. Nie da się uniknąć w 100% dźwigania malucha..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym dorasta nam panna i musiałyśmy się pożegnać z zajęciami '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brykadełkami' &lt;/span&gt;(które są przewidziane dla dzieci do 18tego m-ca) i zapisałyśmy się na coś nowego, '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Baju Baju'&lt;/span&gt;. To podobno połączenie zajęć rytmicznych i muzycznych oraz zabawa z 'pacynkami'. Do tego trochę angielskiego i voila! Razem z nami przeniosło się 2 innych dzieci, więc Pola będzie mieć towarzystwo. W sumie dobrze się złożyło, bo pani która prowadziła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brykadełka &lt;/span&gt;była w ciąży i od stycznia mieliśmy nową 'prowadzącą'. Beznadziejną! Młoda dziewczyna, zupełnie nie mająca podejścia do dzieci. Nie umiała grać na gitarze, fałszowała że hej, śpiewała tak szybko, że nikt za nią nie mógł nadążyć, zresztą równie szybko kończyła wszelkie zabawy. Ledwo dzieci zaczynały się bawić, ta już im odbierała rekwizyty nie bacząc na to, czy dziecko ma ochotę się z tym czymś rozstać czy nie. Wcześniejsza pani wszystko robiła dużo spokojniej, jak widziała, że maluch nie chce oddać jakiegoś rekwizytu to kwitowała to "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ok, oddasz mi to później, prawda&lt;/span&gt;?" :) Nowa prawie wyrywała dzieciom zabawki z rąk! Między jedną, a drugą prowadzącą była naprawdę wieeeelka przepaść. Dlatego zapisując się na nowe zajęcia pierwszym naszym pytaniem było: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A kto je będzie prowadził?"&lt;/span&gt; :) Ma to być jakaś zupełnie nowa osoba. Zobaczymy we wtorek!&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że będzie to coś fajnego, bo po ostatnich 2 zajęciach widziałam, że Pola się już nudzi na Brykadełkach. Schemat zajęć zawsze wyglądał tak samo, zmieniały się tylko zabawy, rekwizyty, dzieci były non stop te same.. Chyba nam obu przyda się odmiana..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego i udanego nowego tygodnia :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8983463529523857401?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8983463529523857401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/cmok-cmok-mniam-mniam.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8983463529523857401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8983463529523857401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/cmok-cmok-mniam-mniam.html' title='Cmok cmok - mniam mniam!'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8012079070829429932</id><published>2012-01-15T04:15:00.000-08:00</published><updated>2012-01-15T05:03:23.668-08:00</updated><title type='text'>Polecam :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tak sobie pomyślałam, że może podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami i opiniami w temacie produktów dla dzieci jakie ostatnio testowaliśmy z naszym Bączkiem. Może coś z tego Wam się przyda? :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;Zacznę jednak może od produktów dla nas, mam :) Zawsze kupowałam sobie do demakijażu oczu ten produkt:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://aptekaslonik.pl/images/prod/13753/loreal-DEMAKIJAZ-plyn-oczy2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 350px; height: 350px;" src="http://aptekaslonik.pl/images/prod/13753/loreal-DEMAKIJAZ-plyn-oczy2.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Mleczek nie lubię, testowałam różne płyny, ale albo zostawiały tłusty filtr na oczach albo niedokładnie zmywały tusz do rzęs. Ostatnio będąc w drogerii wpadł mi w oko ten produkt:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://p.alejka.pl/i2/p_new/52/36/bourjois-make-up-removers-soft-eye-make-up-remover-200-ml_0_n.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://p.alejka.pl/i2/p_new/52/36/bourjois-make-up-removers-soft-eye-make-up-remover-200-ml_0_n.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;No i od tej pory mam swój nowy number 1! :) Delikatny zapach, nie za tłusty, dokładnie zmywa makijaż, no i dzięki dużej pojemności starcza na dłuuuuugo :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli zaś chodzi o naszą małą rozrabiarę to ostatnio kupiliśmy jej płyn do kąpieli o zapachu mandarynki (naprawdę ładnie pachnie!), ten na zdjęciu obok. Do tej pory używaliśmy J&amp;amp;J tego fioletowego (pachnie rewelacyjnie), ale akurat nie było go w sklepie, a nam się właśnie skończył.  &lt;a href="https://encrypted-tbn3.google.com/images?q=tbn:ANd9GcS2ydX15dy4DSZPoiUP-HoZcfsb6haJYNioucjrMyTEBfu7x6Dv"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 225px;" src="https://encrypted-tbn3.google.com/images?q=tbn:ANd9GcS2ydX15dy4DSZPoiUP-HoZcfsb6haJYNioucjrMyTEBfu7x6Dv" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pola bardzo lubi bawić się pianą, a tego mandarynkowego wystarczy dać naprawdę kilka kropel, a piany robi się tyle, że&lt;br /&gt;z wanny wychodzi ;) Poza tym Poli bardzo spodobał się dinuś na opakowaniu i teraz za każdym razem jak wpadnie jej w ręce butelka to go całuje, po czym robi 'pa pa' - bo jak byście nie zauważyły, to dinozaur na opakowaniu macha rączką ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz z racji otwarcia sklepu, testujemy w domu co chwilę coś nowego. I pomyślałam sobie, że może te informacje którejś z Was się przydadzą, bo będzie stała przed dylematem jaki talerzyk kupić swojemu maluchowi itp?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najnowszym produktem jaki mamy w domu jest podkładka Tum Tum. Obowiązkowo z pieskiem, jako że jest to ulubione Poli zwierzątko. W ofercie jest jeszcze świnka i żabka. U nas problemem przy stole było to, że czasem zanim łyżka trafiła z miseczki do Polisławy buzi to skapnęło mi coś na stół, a mała zaraz wkładała w to paluchy i rozcierała plamkę na większej powierzchni obrusa. Mieliśmy oczywiście rozłożone podkładki, ale takie zwykłe, z Ikei. Miseczka/ talerzyk się po nich ślizgał, zresztą same w sobie były śliskie. No i wielkościowo trochę większe niż A4, czyli nie duże..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz 'piesek' jest przede wszystkiem OGROMNY! :) Ma ok. 30 x 40 cm, więc chroni spory kawałek stołu przed upapraniem. &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2ZKy8XPO-mI/TxLJTSL_56I/AAAAAAAAAJ0/1ziNxpJP4SQ/s1600/podkladkapiesek.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-2ZKy8XPO-mI/TxLJTSL_56I/AAAAAAAAAJ0/1ziNxpJP4SQ/s320/podkladkapiesek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697837811713959842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Poza tym jest zrobiony z takiej jakby grubej pianki, szczerze mówiąc nie wiem d okładnie co to za materiał. Ale ma wielką zaletę- żaden talerzyk/ miseczka się po nim nie ślizga!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem absolutnie zachwycona zarówno praktycznością jak i wzornictwem naszego nowego nabytku! Nasz Bączek również, czego oznaką jest chociażby fakt, że jak tylko podkładkę dostała, to najpierw oczywiście pieska wycałowała, a potem nie rozstawała się z nim do wieczora. Podkładka wędrowała z nią z kuchni do pokoju i spowrotem.. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyniosłam też Poli do domu kubek Doidy Cup. Jak już pisałam kiedyś, mamy z małą problem jeśli chodzi o picie, bo nie uznaje żadnego niekapka, tylko butelkę. Czasem dajemy jej napić się z normalnego kubka, czy grubszej szklanki, ale nie zawsze chce z tego pić. A że półtorej roczku już dawno skończyła to fajnie by było jakby pożegnała się już z butlą (z której tylko i wyłącznie pije) na koszt bidonu/ kubka/ czegoś 'doroślejszego'. Niestety Doidy choć ładny i pomysłowy też nie zyskał jej akceptacji. &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-M0IKh_KCiDM/TxLKp9QPSpI/AAAAAAAAAKA/vVz9fnDYW80/s1600/fuksja.jpeg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 225px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-M0IKh_KCiDM/TxLKp9QPSpI/AAAAAAAAAKA/vVz9fnDYW80/s320/fuksja.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697839300743219858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Doidy można podać już 4-miesięcznemu dziecku.. Nasza córcia ma 18, więc generalnie mogłaby z niego spokojnie korzystać.. Niestety na razie możemy o tym pomarzyć..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polisława niedawno stwierdziła, że w sumie fajnie by było jeść samej.. Zaczęła wyrywać mi łyżkę i teraz często ja jej nabieram coś na łyżkę, a ona sama sobie ją pakuje do buźki. Muszę tylko pilnować, żeby jej zawartość nie spadła na stół, czy Polisławy spodenki/koszulkę. Do tej pory jakoś nie za często korzystaliśmy ze śliniaków, ale teraz bez nich nie ma szans! Ponieważ te, które mieliśmy były stare, sprane i rzep w nich nie działał tak jak powinien, w konsekwencji czego co chwilę śliniak lądował małej na kolanach, przyniosłam więc do domu taki, który mieliśmy w sklepie: Skip Hop. Oczywiście w wersji 'piesek' :) Są jeszcze inne zwierzątka do wyboru: pszczółka, sowa, słonik, biedronka, małpka..  &lt;a href="https://encrypted-tbn3.google.com/images?q=tbn:ANd9GcQmY-somaAd3DdkbV2FDuawe8y7eIZhZCT9irNA68h2lNICDmqqgg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 225px;" src="https://encrypted-tbn3.google.com/images?q=tbn:ANd9GcQmY-somaAd3DdkbV2FDuawe8y7eIZhZCT9irNA68h2lNICDmqqgg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jak to Polisława ma w zwyczaju - najpierw wycałowała 'pieska', a potem bez problemu pozwoliła go sobie założyć, co nie było takie oczywiste, bo wcześniej śliniaki często sobie ściągała i jak chcieliśmy jej go ponownie założyć to był wrzask i wierzganie rękami, aby nam utrudnić życie. Odkąd mamy pieska, problem zniknął! :)&lt;br /&gt;Jestem zachwycona tym, jak łatwo z niego wszystkie schodzi - jeszcze tylko czerwonego barszczu na nim nie było, ale sos pomidorowy, czy masło schodzi błyskawicznie po namoczeniu w wodzie i odrobinie proszku. Wcześniej mieliśmy śliniaki bawełniane i z nimi był prawdziwy koszmar jeśli chodzi o czyszczenie.. Przy skiphopowym, ortalionowym w ogóle nie ma tego problemu! Poza tym po praniu wysycha w 3 minuty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hm, na dziś tyle, mała się przebudziła po południowej drzemce i wzywa mamę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do następnego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8012079070829429932?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8012079070829429932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/polecam.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8012079070829429932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8012079070829429932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/polecam.html' title='Polecam :)'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-2ZKy8XPO-mI/TxLJTSL_56I/AAAAAAAAAJ0/1ziNxpJP4SQ/s72-c/podkladkapiesek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-2779173984086716388</id><published>2012-01-10T04:50:00.000-08:00</published><updated>2012-01-10T04:57:32.907-08:00</updated><title type='text'>Awaria! :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nasza mała, ciekawa świata dziewczynka, chcąca wszystkiego dotknąć osobiście, zmacać, sprawdzić, zrobić to samo co robi mama lub tata, choć nie koniecznie są to czynności odpowiednie dla dziecka - pomimo upomnień, że '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tego nie wolno dotykać&lt;/span&gt;!" dorwała w swoje łapki zawieszkę zapachową do toalety i ją do niej wrzuciła :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaowocowało to zapchaniem się toalety i jej niemożliwością używana przez pół dnia! M. walczył i walczył, pomagał mu w tym Kret, metalowy wieszak na ubrania wygięty specjalnie na tę okoliczność w różne zawijasy, a na koniec zakupiona na prędce sprężyna do przetykania rur...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec końców dziś rano z pewną nieśmiałością i pełnym pęcherzem spuściłam najpierw wodę w toalecie, sprawdziłam czy nas nie zaleje i z ulgą stwierdziłam, że woda spływa prawidłowo! A więc jesteśmy uratowani! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zawieszek więcej w toalecie nie będzie, bo to był już trzeci raz kiedy zaginęły w czeluściach kibelkowych, na szczęście wcześniejsze wypadki nie zablokowały nam toalety tak jak teraz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe co będzie następne w kolejce 'do zepsucia' ... :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-2779173984086716388?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/2779173984086716388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/awaria.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2779173984086716388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2779173984086716388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/awaria.html' title='Awaria! :)'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1791583342110159773</id><published>2012-01-08T11:28:00.000-08:00</published><updated>2012-01-08T12:00:12.194-08:00</updated><title type='text'>Postępy rozwojowe i czy taki gadżet Was urzeka?</title><content type='html'>Ostatni tydzień to chyba u nas kolejny skok rozwojowy. Pola 'poszła' do przodu jak strzała!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nauczyła się odkręcać i zakręcać kremy, słoiczki, wszelkiej maści pokrywki. W końcu zaczęła naśladować inne zwierzątka niż pies :) Pomimo tego, że oglądając książeczki od dawna naśladowaliśmy odgłosy pokazywanych dziecku zwierząt, to jakoś nie kręciło jej naśladowanie dorosłych i pokazywanie, że krówka robi 'muuuu...', a np. sowa 'huuu huuu huuu'.&lt;br /&gt;A tu nagle oglądając ostatnio książeczkę o kotku psotku, który ucieka przez zagrodę z krówkami, świnkami itp itd Pola nagle wydała z siebie cichutkie 'miaaaaa', potem głośniejsze 'muuuuu', a potem jakiś dziwny dźwięk, który miał być odgłosem świnki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego nagle stała się bardzo całuśna. Do tej pory na hasło 'Daj buziaka' dawała do pocałowania czoło albo zamykała oczy i lekko wychylała główkę do przodu. Czasem ten całus trafiał w jej nos, czasem w policzek, a czasem w usteczka. Teraz sama podchodzi do mnie, czy do M. i słodko wystawia dzióbek do całuska :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle też zachciała jeść sama łyżką. Widelcem już od jakiegoś czasu macha przy jedzeniu. Ma jeszcze problemy z nabijaniem na niego jedzenia, ale operuje widelcem już prawidłowo, tzn. trzyma go pewnie w rączce i pewnie trafia nim do buzi. No chyba, że ma ochotę zdjąć z niego to co nabite i dać psu :)&lt;br /&gt;No więc parę dni temu wyrwała mi łyżeczkę z ręki jak karmiłam ją jogurtem i zaczęła sama wiosłować. Łyżkę złapała prawidłowo (wcześniej też ją czasem łapała, ale różnie - odwrotnie, nie tymi palcami co trzeba, krzywo itp itd.) i naprawdę ładnie nią wiosłowała. Troszkę jej pomogłam przy nabieraniu i podstawiałam pod łyżeczkę rękę, żeby podczas drogi do buzi jej zawartość nie wylądowała na stole i muszę powiedzieć, że ten 'pierwszy raz' zakończył się zjedzeniem całego jogurtu bez wylania ani kropelki na obrus czy podłogę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pola też coraz więcej zaczyna mówić. Na razie powtarza po nas pierwsze sylaby wypowiadanych do niej słów, ale tych sylab z każdym dniem jest coraz więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym od świąt wózek Poli jest na emeryturze! :) Pola wychodzi na spacery NA NOGACH :) Bez wózka! Spaceruje codziennie z nianią +/- godzinkę, w zależności od pogody. Na zakupy z nami jak jeździ to też wózka nie bierzemy. No generalnie mała ma chyba teraz lepszą kondycję od mamy, która wozi swoje 4 litery do pracy i z powrotem autem, a jej jedyny ruch to spacery z psem i bieganie w pracy to tu, to tam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i od drugiego podcinania włosków (na początku grudnia) w końcu coś zaczęło na jej głowie rosnąć! :) Jest więc szansa, że na wakacje jakąś spineczkę wepniemy, bo na kucyka to na pewno jeszcze sporo poczekamy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak jesteśmy przy wózku, to mam do Was pytanie. Odkąd padł pomysł o otwarciu sklepu z akcesoriami dla dzieci, siedzę z nosem w necie i szukam różnych praktycznych i fajnych rzeczy.&lt;br /&gt;Znalazłam ostatnio coś takiego i zastanawiam się, czy to sprowadzać czy nie.. Dla mnie osobiście zbędny gadżet, ale jak się już przekonałam - innym może się to spodobać. Tak było z suszarką na butelki - dla mnie zupełnie zbędny przedmiot w kuchni, a sprzedaje nam się to to prawie jak świeże bułeczki! My nie mieliśmy nigdy więcej niż 2 butelek na raz w domu, bo Pola karmiona była naturalnie. Ale widocznie mamy-niekarmiące mają w domu więcej butelek i takie cuś jest im potrzebne? :)&lt;br /&gt;Wracając do tematu, czy kupiłybyście sobie takie zabezpieczenie do wózka (cena ok. 50zł):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-h2fHbGsyfwA/Twnz6wiAUzI/AAAAAAAAAJQ/uU04CbNHuns/s1600/buggy1.jpeg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 153px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-h2fHbGsyfwA/Twnz6wiAUzI/AAAAAAAAAJQ/uU04CbNHuns/s200/buggy1.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695351394572194610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8UPuQJLXSDg/Twnz3amHpoI/AAAAAAAAAJE/eY-HrHZbmN8/s1600/buggybunny.jpeg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-8UPuQJLXSDg/Twnz3amHpoI/AAAAAAAAAJE/eY-HrHZbmN8/s200/buggybunny.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695351337144264322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-w0cSj_7Uk-c/Twn1LTKBBzI/AAAAAAAAAJo/NKPQYYrrV30/s1600/momdad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 162px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-w0cSj_7Uk-c/Twn1LTKBBzI/AAAAAAAAAJo/NKPQYYrrV30/s400/momdad.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695352778256353074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Znalazłam 2 różnych producentów, którzy to robią, więc chyba za granicą są na to chętni? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1791583342110159773?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1791583342110159773/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/postepy-rozwojowe-i-czy-taki-gadzet-was.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1791583342110159773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1791583342110159773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/postepy-rozwojowe-i-czy-taki-gadzet-was.html' title='Postępy rozwojowe i czy taki gadżet Was urzeka?'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-h2fHbGsyfwA/Twnz6wiAUzI/AAAAAAAAAJQ/uU04CbNHuns/s72-c/buggy1.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-7869605111384890778</id><published>2012-01-02T12:06:00.000-08:00</published><updated>2012-01-02T12:22:25.934-08:00</updated><title type='text'>Noworocznie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kochane, na początek chciałam Wam pożyczyć Dobrego Roku 2012! Niech będzie nie gorszy niż 2011! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U nas Sylwester minął baardzo spokojnie. Poli daliśmy pełen luz, nie kładliśmy jej o zwykłej porze, tylko pozwoliliśmy jej posiedzieć z gośćmi (było ich aż czworo :) i z nami dopóty, dopóki jej oczy same nie opadły, czyli do 22. Ja byłam tak zmęczona, że już o 23 moje oczy też zaczęły mi ciążyć, ale nie wypadało nie dotrwać do północy.. Wytrzymałam więc do 1 i poszłam spać. Niestety siedzenie po nocach przy kompie, nocne prasowania i sprzątania dały znać o sobie i już od popołudnia łeb mi pękał. Wypiłam w sumie 2 kieliszki białego wina, a w Nowym Roku obudziłam się z bólem głowy jakbym co najmniej wypiła tonę wódki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie miałam nawet czasu na chwilę refleksji i wymyślenie postanowień noworocznych.. Dopiero dzisiaj jadąc do pracy zaczęłam o tym myśleć. I postanowiłam trochę zwolnić, zwłaszcza to nocne siedzenie przy kompie zminimalizować. I mniej się wkurzać. Nie spinać się. Nie złościć się na M. tak często. Bo przez te moje spinanie się dużo się ostatnio kłóciliśmy bez sensu. A tak między nami mówiąc to sama zauważyłam, że odkąd jest z nami Pola to mniej czasu mężowi poświęcam, mniej się do niego przytulam, mniej mamy też chwil wspólnie spędzonych np. na kanapie przed tv.. Nawet jak jesteśmy razem popołudniu w domu, to on sobie coś tam robi, czyli siedzi przed kompem, a ja się bawię z Polą w jej pokoju. A nawet jak on siedzi z nami to jego spędzanie czasu właśnie tak wygląda - na siedzeniu. Mała sama sobie wyciąga zabawki i wymyśla zabawy, a tatuś się po prostu patrzy. Ewentualnie coś jej poda. Na moje zwracanie uwagi odpowiada, że on nie ma takiego daru jak ja i nie potrafi wymyślić zabawy tak o. No cóż, wzorca w tej kwestii w domu nie miał, bo wychowywał się bez ojca (który siedział za granicą). Ale kurcze, tu wystarczy mieć trochę wyobraźni i fantazji, a na co dzień raczej M. tego nie brakuje... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze przydałoby mi się w Nowym Roku trochę więcej cierpliwości :) Czasu dla siebie samej.. szczęścia.. o wygranej w totka nie wspominając ;) Albo niech chociaż nasz dziecięcy biznes się rozkręci na tyle, żebyśmy mogli spać spokojnie i funkcjonować jak dawniej.. Jak wtedy, gdy interes prowadzony z siostrą był w fazie rozkwitu, zanim kryzys i konkurencja wyrastająca jak grzyby po deszczu się pojawiła i zabrała nam sporo klientów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech nam córcia rośnie, niech jej włosy rosną bujnie, niech się rozgada, niech poznaje dalej świat, niech się uczy, niech rozwija swoje umiejętności, niech dalej przynosi nam tyle radości co do tej pory albo i więcej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-7869605111384890778?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/7869605111384890778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/noworocznie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7869605111384890778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7869605111384890778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2012/01/noworocznie.html' title='Noworocznie.'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-2948050865825420578</id><published>2011-12-27T02:48:00.001-08:00</published><updated>2011-12-27T04:03:51.861-08:00</updated><title type='text'>Poświąteczne refleksje, wspominki i komentarze.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Święta jak zwykle zleciały tak szybko, że ledwo się zaczęły, to już się skończyły. U Was też? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałam wczoraj wpis o świętach na blogu EkoMamy i smutno mi się zrobiło. Przykro się człowiekowi robi jak czyta o tak 'wojskowym' i przymusowym podejściu do świąt jak to było w jej rodzinie. Zupełnie nie rozumiem takiego podejścia do życia jakie prezentują jej rodzice, tak samo jak nie rozumiem rodziców mojego męża.. Ale cóż, różnych lokatorów Bóg ma na Ziemi.. A ja trzymać kciuki będę, aby kolejne święta u EkoMamy były na odmianę spokojne, radosne, rodzinne i bez stresowe! EkoMamo - trzymam za to kciuki! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nasze święta w tym roku były skromniutkie, bo tylko my z M., Bączek i mój brat. Pierwszy raz smażyłam karpia i zawsze wydawało mi się, że to trwa i trwa, bo mama jak smażyła w domu rybę na Wigilię to miałam wrażenie, że robi to cały dzień! Ale w domu u nas zawsze na Wigilię było przynajmniej 6 osób, tzn. my i babcia, a jak przyjeżdżał brat mamy z rodziną to było nas 10. Czasem jeszcze przyjeżdżał brat taty z rodziną i już się lista gości powiększała.. A nie ma co ukrywać, że to spora różnica - 4 (jak u nas), a 10 osób (jak wtedy) - i nieporównywalna ilość czasu potrzebna do przygotowania wszystkiego. W każdym bądź razie nie skromnie mówiąc, karp wyszedł mi przepyszny! Zastosowałam rade naszej niani i 'wrzuciłam' go na noc do mleka, aby się namoczył i aby nie było czuć od niego mułem, jak to często bywa.. Poza tym dzięki takiej mlecznej kąpieli karp nie był potem suchy i był naprawdę baardzo dobry :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był też oczywiście barszczyk z uszkami, kluski z makiem, a na deser sernik, który uwaga uwaga - przygotował M.! :) Potem były prezenty, wpadła na chwilę moja siostra z siostrzeńcem, a potem wskoczyliśmy do łóżek, bo na drugi dzień musieliśmy wstać o 6 rano. O 7:45 mieliśmy pociąg do Warszawy i wizytę u teściów.. Mój brat jechał z nami, bo nie chciałam żeby został sam w domu na święta, a moja siostra niestety nie wychyliła się z żadną propozycją w jego kierunku... Pola pierwszy raz jechała pociągiem i bardzo jej się podobało. Nam również - bo jazda z dzieckiem w aucie to dla nas 5 bitych godzin, z czego może połowę mała by przespała, a w drugiej połowie musiałabym się nieźle nagimnastykować, żeby ją czymś zająć, żeby się nie nudziła i nie marudziła. Bo my, starzy to przynajmniej się w aucie pokręcimy, usiądziemy na drugim pośladku, a brzdąc jedzie przypięty do fotelika non stop, bez szansy na jakąkolwiek zmianę pozycji, co nie ukrywajmy - nie jest szczytem wygody i marzeń. A  w pociągu wiadomo - można pochodzić, odwiedzić Wars, posiedzieć chwilę u taty na kolanach, chwilę u mamy, chwilę samodzielnie - atrakcji znajdzie się co niemiara :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama wizyta u teściów jakoś minęła. Bez achów i ochów, ale i bez zgrzytów. Tak jak się spodziewałam, pomimo tego, że przyjechaliśmy tak naprawdę w porze obiadowej, to do jedzenia dostaliśmy zestaw śniadaniowy :) Co tu dużo mówić  - moja teściowa nie jest mistrzynią kucharzenia, z tego co zdążyłam się przekonać to repertuar dań ma niewielki (rosół, żurek, ziemniaki, schabowy, sałatka jarzynowa i bigos - to jedyne dania jakie w ciągu tych kilkudziesięciu wizyt u niej widziałam na stole). A poza tym i smakowo jej kuchnia mi średnio smakuje. Dla mnie to wszystko jest po prostu niedoprawione, niedopieszczone i tyle. Po prostu ugotowane, ale jak to mówi pani Gessler - bez serca :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem na stół wjechała wspomniana wcześniej sałatka jarzynowa, wędliny, chleb i - po raz pierwszy barszcz czerwony i pierogi z kapustą. O ile pierogi były całkiem smaczne (kupione), to barszcz(robiony przez teściową) już zupełnie mi nie podszedł, bo był słodki i niedoprawiony. Ja wolę kwaśny, z odrobiną czosnku, pieprzu, taki konkretniejszy. Ale jak to się mówi - o gustach się nie dyskutuje. Coś tam zjadłam, ale się nie napchałam. Trochę barszczu wypiłam i szczerze mówiąc, w pewnym momencie miałam dylemat. No bo z jednej strony, wypadałoby pochwalić gospodynię i powiedzieć, że barszczyk/ sałatka i cała reszta jest pyszna i smaczna, a z drugiej strony - przecież to kłamstwo w moim przypadku, bo w ogóle mi to nie smakowało. No i tu mam do Was pytanie. Jak myślicie, co lepsze jest w takiej sytuacji - kłamstwo, sztuczne uśmiechy i chwalenie gospodyni, czy może lepiej przemilczeć temat? Mój brat jako dobrze wychowany chłopak, do tego będąc po raz pierwszy gościem u moich teściów jedząc sałatkę powiedział, że jest 'pyszna', ja za to przemilczałam temat i udawałam, że nie słyszę dyskusji na temat jedzenia bo bawię się z dziećmi (faktem jest, że się bawiłam). Być może jakbym była u kogoś innego, to bym skłamała i powiedziała, że jedzenie jest smaczne itp itd. Ale po tych różnych akcjach z teściową, siedzi gdzieś we mnie takie totalne nastawienie 'anty' do niej. Zapieram się i nie popuszczam w swoim uporze i tym 'anty' stosunku do niej jak nigdy wcześniej do nikogo. Jest jakiś bunt we mnie i tyle. M. już nie raz mi mówił, żebym odpuściła. Ale ja się uparłam i powiedziałam, że nie odpuszczę! Może kiedyś z czasem mi przejdzie, ale póki co to jestem na stanowcze 'NIE!'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmieniając temat z jedzenia, ale zostając dalej w temacie teściowej to po raz enty zadziwiło mnie to samo, czyli brud! Kurcze, są święta, teściowa przecież wiedziała, że będzie mieć gości, że odwiedzą ją WNUKI (bo i siostra M. z synkiem przyszła), to się chyba w mieszkaniu sprząta, tak? Nie mówię tu o pucowaniu każdego kąta, choć przed świętami by się przydało (swoją drogą dobrze, że są święta bo przynajmniej człowieka to jakoś zmusza i mobilizuje właśnie do odgracenia tych zakamarków domu, do których się na co dzień nie zagląda), ale wypadałoby ogarnąć przynajmniej te pomieszczenia, do których goście zajrzą! Przykład: idziemy z Polą umyć ręce do łazienki. A tam umywalka ze śladami wyplutej pasty do zębów nas wita, a nad nią zachlapane lustro, nie myte chyba z tydzień... Chciałyśmy zrobić siusiu - nocnik znalazłyśmy pod umywalką, cały w kurzu i proszku do prania, przywalony wielkimi butlami płynów do płukania. No kurcze blade - przecież babcia wiedziała, że wnuki przyjdą, to można się chyba było domyślić, że nocnik może będzie potrzebny? Hellooooo? Przemyłam go mokrymi chusteczkami, posadziłam na nim Polcię, przykucnęłam obok niej i .. o zgrozo, prawie pawia puściłam! Teściowie nie mają wanny, a kabinę prysznicową z głębokim (prawie do kolan) brodzikiem. Kucnęłam akurat obok brodzika, którego brzeg zakurzony, zabrudzony, chyba wieki szmatki i cifa nie widział. Fuj, jak w czymś takim można w ogóle się myć? To już czystsze łazienki widziałam w Birmie, gdzie ludzie w małych wioskach ledwo wiążą koniec z końcem! Na drzwiach do łazienki na dole mają taką kratkę wentylacyjną. Drzwi są białe - kratka:czarna! Dotknęłam ją z ciekawości palcem, żeby zobaczyć, czy to brud, czy może już lakier odszedł i dlatego jest czarna? Brud został mi na palcu, a na kratce biały pasek, w miejscu w którym przejechałam palcem.. Blee... Kucałam tak obok Polci, która zamiast siku zaczęła robić kupkę i po prostu ręce mi opadły. Gdzie nie odwróciłam głowy tam kurz, rozsypany proszek do prania, no po prostu nie-apetycznie, nie-estetycznie, blee....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do kuchni tym razem nie wchodziłam, pamiętając, że poprzednim razem wyszłam z niej z przylepionymi do skarpetek resztkami jedzenia... No po prostu to jakiś fenomen jak dla mnie!&lt;br /&gt;I to jest właśnie jeden z powodów dla którego nie lubię do teściów jeździć. Świąt też nie lubię tam spędzać. Bo mi się święta kojarzą z wypastowaną podłogą i pysznościami na stole, a tam jest wręcz odwrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U nas na Wigilii nie było 12 potraw. Nie było nawet 10. Było tradycyjnie - barszczyk i karp. I kompot z suszonych śliwek. Mi te 3 dania wystarczą, żebym poczuła święta. A u teściów nie podaje się żadnej z tych rzeczy. Jest śledź, sałatka jarzynowa i bigos. Dobrze chociaż, że choinkę mają.. Dlatego też już dawno powiedziałam M., że na 1 dzień świąt do jego rodziców możemy jechać, ale na więcej to ja dziękuję. Poza tym brak mi takiej prawdziwej, fajnej, rodzinnej atmosfery przy stole. Tam jest często przekomarzenia się, pokazywanie kto w czym jest lepszy itp itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny też zadziwiło mnie u rodziny M. podejście do dzieci. Jak usłyszałam jak jego siostra mówi do swojego synka: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spadaj mi stąd!&lt;/span&gt;" to aż mnie wyprostowało na krześle! No jak tak można mówić do dziecka?? Że to niby miało być oznaką wyluzowania?? Cóż, ja tego nie kumam i nie kupuję! M. stwierdził, że jego mama wszystko robi tak jak siostra, a siostra robi tak jak mama kiedyś i krąg się zamyka. Oj, przykre to... I żal mi tego małego.. Ciekawe co zrobią jak on jeszcze trochę podrośnie i zacznie do nich tak mówić? Ciekawe, czy będą go upominać, że tak się nie mówi, czy uznają to za coś normalnego?..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A siostrzeniec M. jest naprawdę fajnym, grzecznym dzieckiem. Ładnie się z Polą bawili, dawali sobie buziaczki, co wyglądało taaak słodko.... :) Razem oglądali bombki na choince, pokazywali sobie światełka, po swojemu do siebie gadali.. Babcia tylko co chwilę wołała: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Patrzcie, patrzcie, jak się ładnie bawią!"&lt;/span&gt; Nie wiem czego się spodziewała, że będą się po głowie walić młotkiem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pola dostała dużo książeczek, prawie każda o zwierzątkach, z guzikami do naciskania - a pod każdym krył się inny dźwięk zwierzątka. Dostała też klocki, pisaki zmywalne, kredki, malowanki, mp3 playera dla dzieci :), od nas dmuchany fotel edukacyjny, trochę ciuszków (babcia jak zwykle uszczęśliwiła ją i nas ubrankami.. tym razem nawet nie najgorsze wybrała, tyle że z rozmiarem nie trafiła... Pola ma 87cm, a babcia jej kupiła na.. uwaga: 104 i 110 :)) Pomimo tego, że już milion razy jej mówiliśmy, żeby nam nie kupowała ubrań, bo delikatnie mówiąc, mamy zupełnie inny gust - to teściowa sprezentowała nam koszulki Reeboka pod choinką :) M. dostał szaro, czarną - w kolorach, w których W OGÓLE nie chodzi i nie lubi, ja dostałam różową :) - czyli w kolorze, za którym też nie przepadam, a mój brat dostał szaro-niebieską.. Poza tym my nie gustujemy w takich 'sportowo-markowych' ciuchach.. Ale oczywiście podziękowaliśmy i ciuchy wrzuciliśmy na dno szafy.. Będzie w czym sprzątać w razie czego! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta, święta i po świętach... Ech, przydałby się jeszcze przynajmniej 1 wolny dzień.... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U nas w rodzinie te święta miały niestety również smutny akcent... W pierwszy dzień świąt zdechł nam pies, tzn. nie nasz, ale ten u taty.. Mała suczka rasy kundelek miała swoje lata (11, czy 12, nie mogliśmy się doliczyć). Była ostatnio trochę schorowana, przed świętami uciekła przez otwartą bramę garażową i potrącił ją samochód, o czym tatę poinformował taksówkarz, który przyszedł pewnego dnia i powiedział, że jechał dzień wcześniej autem w okolicy i przed nim koleś potrącił psa i pojechał dalej.. On się zatrzymał, ale pies uciekł. Rozpytywał więc po okolicy czyj to pies, żeby powiedzieć właścicielowi, no bo skoro pies uciekł, to łapy miał całe, ale może miał jakieś wewnętrzne obrażenia? Tata pojechał do swojego weterynarza, on nic nie stwierdził, ale nie zrobił usg. Diagnozę wydał tylko po ogólnych oględzinach i zaglądnięciu psu w oczy.. Wysłałam więc tatę do naszego weta, który zrobił psu usg i badanie krwi. Okazało się, że jednak ma jakieś wewnętrzne obrażenia, wyniki badań krwi były bardzo złe - wszystko poprzekraczane i to bardzo mocno, nerki w złym stanie, pies w ogóle nie pił i nie sikał przez kilka dni.. Tata postanowił więc zabrać ze sobą psa na święta w góry. Tam byli u 2 weterynarzy, którzy stwierdzili, że nerki nie pracują, jeden dał psu kroplówkę, drugi leki na odetkanie cewki moczowej, ale to wszystko niestety nie pomogło... Pies zmarł w drodze od weta do hotelu :/&lt;br /&gt;Nie był to pies pieszczoch, nie spał z nikim w łóżku, nie wskakiwał na kolana, żeby go drapać za uchem. Ale była w domu lata, nie raz kładła się na plecach, żeby posmyrać ją po brzuszku albo podchodziła, trącała pyskiem czyjąś nogę i nadstawiała ucho do drapania :)  Przywiązaliśmy się do niej, przyzwyczailiśmy się do jej piskliwego szczekania, no i tak jakoś smutno się w te święta zrobiło...&lt;br /&gt;Tata powiedział, że nie zostawią jej tam w górach, tylko przywiozą ją do domu i zakopią w ogródku.. To już trzeci pies, którego tata będzie zakopywał w ogródku i trzeci, który przy nim odszedł na tamten świat... Jak z nim rozmawiałam przez telefon, to słyszałam, że ciężko mu i smutno na sercu... Ech.. Cóż.. Życie....&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-2948050865825420578?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/2948050865825420578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/poswiateczne-refleksje-wspominki-i.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2948050865825420578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2948050865825420578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/poswiateczne-refleksje-wspominki-i.html' title='Poświąteczne refleksje, wspominki i komentarze.'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1086456313675463909</id><published>2011-12-22T13:30:00.000-08:00</published><updated>2011-12-22T14:01:38.825-08:00</updated><title type='text'>Śnieg! :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;No i znowu zebrały mi się zaległości w pisaniu.. Nie wiem jak u Was, ale u nas okres przedświąteczny jakoś spowodował przyspieszenie czasu i ... i dopiero zaczynał się grudzień, a tu JUŻ święta!! Nie wiem kiedy te 3 tygodnie zleciały..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku Wigilię spędzamy w wyjątkowo skromnym gronie: ja, M., Pola i mój brat. Tata wyjeżdża ze swoją narzeczoną w góry - nigdy nie mogli wyjechać na święta, czy na Sylwestra, bo ona zawsze musiała być w pracy, a teraz jak jest na zwolnieniu to chcą to z tatą wykorzystać. Siostra jak zwykle idzie do swoich teściów, więc zostajemy sami. Ale nie rozpaczam z tego powodu, choć szkoda, że będzie nas tak mało. Ale przynajmniej nie muszę spędzać tygodnia w kuchni na przygotowaniach.. Bo co to jest zrobienie Wigilii dla 3 osób? Tzn. 3 i pół? :) Hm, choć patrząc na ilości jedzenia jakie ostatnio pochłania Pola to powinno się ją liczyć jako 1 osobę.. Ostatnio zjadła 2 miski rosołu, a potem dorwała się do mojego talerza z makaronem ze szpinakiem i kurczakiem i zjadła mi prawie pół porcji! Nie byłoby może w tym nic dziwnego, bo Pola makaron bardzo lubi, szpinakiem też nie wzgardzi, o mięsku nie wspominając, ale zawsze jest tak, że je zupę w południe, a II danie dopiero ok. 16. A tu naraz zjadła 2 miski zupy i pół porcji makaronu! Cóż mogę powiedzieć - rośnie nam mały żarłoczek ;) Ze spustem po tatusiu! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pola próbuje też coraz więcej mówić. Widać, że chciałaby już TYYLE powiedzieć, ale jeszcze języczek nie do końca sobie radzi z wymową. Zamiast 'tu' mówi 'ku'. Na siebie mówi 'papa', na Terke - naszego psa "tete" i tak sobie po swojemu coś tam ciągle pomrukuje. Rzuca sylabami na prawo i lewo, próbuje po nas powtarzać to co mówimy do siebie albo do niej i czasem jej to wychodzi lepiej, czasem gorzej. Próbuje też ściągać i ubierać sobie skarpetki. O ile to pierwsze udaje jej się błyskawicznie, to jednak z ubieraniem jest dużo gorzej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbujemy też pomału pić z kubeczka. Jak pisałam już kiedyś, Pola nie zaakceptowała żadnego kubka-niekapka. Testowaliśmy te z Aventu, Tomme Tippee - z żadnego nie chciała pić, tylko z normalnej butelki! A to wstyd, żeby taka duża panna piła z butli. Kubek Lovi 360 stopni też mieliśmy. Parę razy z niego się napiła i to wszystko... W końcu przyniosłam jej z naszego sklepu butelkę MAM Baby z takim twardym ustnikiem. Butelka fajna, bo wyprofilowana, tak że idealnie mieści się w małej rączce dziecka. I ku mojej wielkiej radości - butla została zaakceptowana! Już lepsze to, niż picie ze smoczka :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyniosłam małej też kubek Doidy Cup. Słyszałyście o nim? To taki 'wykrzywiony' kubek, z którego można podawać dzieciom napoje już od 4 miesiąca. Jak nie znacie to wpiszcie sobie jego nazwę w wyszukiwarkę i zaraz zobaczycie, jaki to sprytny wynalazek. Niestety nasz Bączek nie zapałał do niego miłością... :/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy w domu tez bidon SIGG z serii KIDS. Bidon czerwony, z krówką, śliczny, pomysłowy. I co? I Pola też z niego pić nie chce! Ale jak przychodzimy do naszego sklepu to ściąga te bidony z półki (sprowadziliśmy je do sprzedaży), otwiera i łapie się za picie :) Mały rozbójnik! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym to królewna nam trochę powyrastała z ubranek.. Dawno nic jej nie kupowaliśmy, bo miała pełną garderobę, a ostatnio wkładam jej body - a tu ledwo się zapina w kroczku! To samo z paroma koszulkami - ledwo do pępka jej sięgają... Chyba jakiś kolejny skok rozwojowy nam się pojawił, bo i je więcej i rośnie zadziwiająco szybko w porównaniu do ostatnich miesięcy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i w końcu pojawił się nam ŚNIEG!! :) Nie przepadam co prawda za zimą w mieście, ale fajnie, że się zabieliło za oknem.. Już tej szarości miałam pomału dość! Oby tylko nie stopniał do Wigilii.. Bo Święta bez śniegu są takie mało klimatyczne....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A korzystając z okazji życzę Wam Wszystkim przede wszystkim Spokojnych Świąt, Pachnącej Choinki, Mnóstwa Prezentów, Rodzinnej Miłej Atmosfery przy Stole, Uśmiechniętego Karpia i Uśmiechu, Radości i Zdrowia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dziękuję Wam za życzenia zostawione pod poprzednim postem!! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buziaki ode mnie i od Poli dla Was! :*&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1086456313675463909?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1086456313675463909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/snieg.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1086456313675463909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1086456313675463909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/snieg.html' title='Śnieg! :)'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-2645158091329605452</id><published>2011-12-15T13:09:00.001-08:00</published><updated>2011-12-15T14:12:08.138-08:00</updated><title type='text'>Nadrabianie zaległości...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Hm, trochę się zapuściłam w pisaniu.. Jak zwykle zwalę wszystko na brak czasu ;) A nawet jak go miałam trochę wieczorem, to M. akurat był w domu, a wtedy za bardzo nie mam jak blogować, bo M. nie został wtajemniczony w moje pisanie z wiadomych powodów, czyli takich, że piszę tu nie tylko o dziecku, ale i o naszych małżeńskich relacjach, lepszych i gorszych chwilach i nie chciałabym, aby on to wszystko czytał..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ponieważ M. miał pare wolnych wieczorów ostatnio to nadrobiliśmy zaległości filmowe i w ramach relaksu i wspomnień obejrzeliśmy '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kac Vegas w Bangkoku'&lt;/span&gt;.  Trochę się pośmialiśmy, trochę się wyluzowaliśmy.. Bangkok niestety pokazali od fatalnej strony, więc nie mieliśmy co wspominać, choć prawdę mówiąc na samo hasło 'Bangkok' na moich ustach pojawia się błogi uśmiech, a w głowie wspomnienie najlepszego makaronu z warzywami i kurczakiem jakie w życiu jadłam :) Hm, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam pojedziemy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wczoraj obejrzeliśmy beznadziejną amerykańską produkcję z Harisonem Fordem (zupełnie nie rozumiem, co on w takim szitowym filmie robił???? :) i Bondem, czyli Davidem Craigiem "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kowboje i kosmici&lt;/span&gt;". Co za beznadzieja! hehe Naprawdę, jeśli macie w planach tę produkcję to zastanówcie się, czy nie macie czegoś lepszego do zrobienia, bo to naprawdę strata czasu... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nasza Polcia rośnie! A żeby rosnąć, to je tyle co stary! hihi&lt;br /&gt;W niedzielę robiłam rodzinny obiad, bo w święta każdy z nas będzie osobno - tata jedzie w góry, siostra idzie do teściów, a my będziemy świętować tylko z moim bratem, bo babcia Wigilię spędza u swojego drugiego syna (to mama mojego taty). Barszczyku Pola zjadła tyle co zwykle, ale jak przyszła pora na drugie danie - to jak nigdy, nie chciała mięsa, tylko ziemniaki z kapustą z grzybami! :) Uprosiła aż... uwaga... 4 dokładki! :)) Mój tata się śmiał, że apetyt ma po dziadku :) Do mięsa się w końcu przekonała (robiłam indyka), ale musiała mieć do tego sos i żurawinkę, czyli jeść po prostu tak, jak dorośli. A jaki miała potem brzuch..... Jak szła to najpierw szedł jej brzuszek, potem długo długo nic i na końcu Pola! :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byliśmy ostatnio u lekarki, bo mała dostała jakiegoś uczulenia - wyszły jej pod kolanami i pod paszką takie czerwone suche plamy.. Przy okazji ją zważono i zmierzono. Wynik: 11 kg, 87 cm :) Jeszcze trochę i mamę dogoni (w wadze i wzroście)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym jej słownictwo pomału pomału się powiększa. Coraz więcej rozumie, coraz więcej umie przekazać. Na pytanie kto tu jest łobuzem pokazuje oczywiście na siebie :) Jak jest głodna to bierze mamę/tatę za rączkę, prowadzi do kuchni i pokazuje na blat kuchenny, na którym zawsze kroimy, robimy kanapeczki, herbatę itp. itd. Poza tym bardzo ładnie podaje rączkę i się wita, przybija piątkę, żółwika, daje całuski. No i niestety nadal męczy psa... Jej nowa zabawa polega na tym, że dosiada psa, po czym łapie za uszy i udaje, że to uzda czyli ciągnie i ciągnie i tylko psu się uśmiech powiększa :) Niestety mówienie jej i tłumaczenie, że tak się nie robi, że to pieska boli nic nie daje. Wręcz przeciwnie - jak pies zapiszczy, to Pola wpada w euforię radości.. Może macie jakiś sposób na takie zachowanie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nasz sklep pomału się rozwija. Staram się wyszukiwać cały czas fajne, nowe produkty. I co chwilę odkrywam jakąś firmę, która robi coś fantastycznego i zastanawiam się, jak to się stało, że ja tego wcześniej nigdzie nie widziałam?? Np. znalazłam w Anglii takie coś, takie jakby pudełeczko, które na przyssawkach przykleja się do płytek nad wanną, wlewa się do tego płyn i z tego czegoś zaczynają lecieć do wanny bańki mydlane! Już widzę naszą Polę, która się kąpie pół nocy i nie ma dość zabawy! :) Znalazłam też bardzo fajne sztućce dla dzieci z widelcem, na który w końcu można coś nabić. Testowaliśmy na małej różne wynalazki - Aventu, Canpola itp itd. Albo się łamały albo widelce miały takie grube ząbki, że nie szło nic na nie nabić. Więc Bączek od dłuższego już czasu je w domu widelcem do ciasta :) A tu proszę - znalazłam nie dość, że fajne, to jeszcze praktyczne, a do tego ładnie zapakowane w pudełko, więc można je ze sobą zabierać jak się np. wychodzi do restauracji. Poza tym wyszukałam świetne, kolorowe bidony-niekapki, zabawki, ale niestety Pola na większość jest już za duża :) I powiem Wam, że strasznie się wkręciłam w te poszukiwania internetowe rzeczy do sklepu....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dawno rozmawiałam z M. na temat tego, że moja praca, czyli firma którą prowadzę z siostrą nie jest moim spełnieniem marzeń. Że tak naprawdę zajmuję się tym 'bo tak wyszło'. Bo mama zmarła i trzeba było się firmą zająć. Ale chyba nigdy nie wkładałam w tą pracę swojego serca - co nie znaczy, że ją olewałam. Wręcz przeciwnie - spędzałam w niej sporo czasu, dużo więcej niż moja siostra, bo mama nauczyła mnie jednego - interesu trzeba pilnować samemu, bo jak to się mówi:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Kota nie ma myszy harcują&lt;/span&gt;!" :)&lt;br /&gt;M. ma pracę, która idealnie wiąże się z jego zainteresowaniami.. Krótko mówiąc robi to co lubi. Ja tego nigdy nie mogłam powiedzieć. W związku z tym kiedyś jak już miałam serdecznie dość swojej pracy, w której niestety nie jest najlepiej w ostatnich miesiącach, to M. zapytał się mnie - co bym chciała robić? W czym bym się czuła dobrze? Jaka praca sprawiała by mi radość? I wiecie co, nic nie wymyśliłam... :/ Skończyłam studia na specjalizacji marketing. Wybrałam ją, bo mnie to interesowało i chciałam pracować w agencji zajmującej się badaniami marketingowymi. Wyszło inaczej. Dziś nie miałabym co w takiej agencji szukać.. Od ukończenia studiów minęło prawie 10 lat. Wiele się pewnie zmieniło, wyszłam z obiegu itp itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz jak już mamy ten swój mały sklepik i siedzę sobie tak po nocach z nosem w Internecie, szukam, oglądam produkty, wysyłam zapytania itp itd, to przypominają mi się czasy studenckie, kiedy to przesiadywałam w bibliotece albo też z nosem w Internecie i szukałam informacji do referatów, pracy magisterskiej itp. I stwierdziłam, że to jest chyba to co lubię robić hehe :) Czyli grzebanie! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-2645158091329605452?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/2645158091329605452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/nadrabianie-zalegosci.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2645158091329605452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2645158091329605452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/nadrabianie-zalegosci.html' title='Nadrabianie zaległości...'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-6542213919196233506</id><published>2011-12-08T02:50:00.000-08:00</published><updated>2011-12-08T03:15:53.971-08:00</updated><title type='text'>Mikołajkowo</title><content type='html'>Mikołaj, czyli to na co chyba wszyscy czekamy cały rok :) I z czym mamy największy problem.. Bo co kupić dziecku, jeśli w sklepach jest do wyboru TYLE zabawek i wszystkiego?.. Co kupić mężowi, który niby ma wszystko, ale na pewno jest jeszcze coś czego nie ma i o czym marzy?&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W moim przypadku problemem było jeszcze to, co kupić naszej niani, o której niby coś wiem, ale tak naprawdę nie wiele? Wiem, że lubi czytać książki, ale które ma, a których jeszcze nie ma? Lubi gotować, ale co ma, a czego nie ma w kuchni/ w domu? Szalika, apaszki nie nosi, rękawiczki, parasol ma.. Wypadałoby kupić coś niezobowiązującego, ale fajnego i przydatnego.. Tylko CO?... W końcu poszłam do księgarni, poprosiłam o dopiero co wydaną książkę obyczajową (ryzyko, że JUŻ ją ma niewielkie), a potem poszłam do sklepu z pierdołkami i dokupiłam do tego duży, kolorowy, świąteczny, bo z Mikołajem kubek, z którego Pani Małgosia będzie mogła pić duużo kawy - bo herbaty nie pija. Więc gdybym nie trafiła z książką, to przynajmniej kubek jej się na coś przyda. Prezent może niezbyt wyszukany, ale uwierzcie mi, nic innego mi do głowy nie przyszło.. A może Wy macie jakieś sprawdzone patenty na niezobowiązujące prezenty, które można by zastosować dla naszej niani? Bo Gwiazdka niedługo, więc znowu będę mieć problem.. Dodam, że w zeszłym roku dostała od nas zestaw kawowy (kawy w różnym smaku) i świąteczne czekoladki... Na urodziny daliśmy jej taką ładną, szklaną deskę do krojenia.. Takiej na pewno nie miała :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Poli oczywiście też przyszedł Mikołaj. Długo myśleliśmy co by jej przyniosło najwięcej radości i w końcu wymyśliliśmy :) U dziadka zamówiliśmy mały stolik z krzesełkiem, a od nas dostała takie dziecięce organki. Stolik z krzesełkiem i wielką kokardą zrobił furorę! Mała jak na krzesełku siadła i do ręki wzięła bajkę, tak zejść nie chciała :) Książeczkę na stoliku oglądała w te i wewte. Prezent niby prosty i banalny, ale praktyczny i co najważniejsze, spodobał się dziecku :) Teraz tylko kupimy jej blok i kredki i w końcu będzie mogła sobie porysować wygodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.ikea.com/pl/pl/images/products/lack-stolik__0115088_PE268302_S4.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 500px;" src="http://www.ikea.com/pl/pl/images/products/lack-stolik__0115088_PE268302_S4.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.ikea.com/pl/pl/images/products/sundvik-krzeseko-dzieciece__0119345_PE275596_S4.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 500px;" src="http://www.ikea.com/pl/pl/images/products/sundvik-krzeseko-dzieciece__0119345_PE275596_S4.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Taki oto zestaw dostała Pola od dziadka :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ponieważ jak tylko tata oddaje się swojej pasji muzykowania, to Pola wdrapuje mu się na kolana i próbuje swoich sił w muzykowaniu, to aby nie przeszkadzała tacie, a mogła sobie pograć - dostała od nas 'dziecięcy keyboard" :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQTm-M564SNmcY3uFZwmYCLksoZzywlVfuPKzVg6YR1LFM30VcFRg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 225px;" src="http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQTm-M564SNmcY3uFZwmYCLksoZzywlVfuPKzVg6YR1LFM30VcFRg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pianinko naśladuje odgłosy pieska,  ptaszka, krówki, konika, owieczki, do tego ma możliwość nagrywania i odtwarzania, ma kilkanaście różnych melodyjek - więc Pola puszcza sobie którąś po czym zaczyna kiwać się na boki rytmicznie lub 'tańczyć' :) Więc prezent również trafiony! Pytanie tylko jak długo wytrzymamy tą jej muzyczną zajawkę i kiedy nas głowy rozbolą... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz pozostaje tylko wymyślić coś równie fajnego na Gwiazdkę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-6542213919196233506?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/6542213919196233506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/mikoajkowo.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6542213919196233506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6542213919196233506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/mikoajkowo.html' title='Mikołajkowo'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4085383831742487582</id><published>2011-12-03T12:40:00.000-08:00</published><updated>2011-12-03T13:22:50.061-08:00</updated><title type='text'>..i po wizycie ..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Margolkowa mamo: przeżyłam :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ale nerwów trochę miałam. Bo co? Bo pomimo porannej zmiany planów na wersję taką, że spotkamy się jednak u nas w domu i tak stanęło na tym, co chciała teściowa. Czyli pierwsze co zrobili to pojechali do nowej galerii. Najśmieszniejsze jest to, że jadąc tam z Warszawy prawie przejeżdżali koło naszego bloku. A czemu się nie zatrzymali? Bo dzwonili do M., a że on akurat wymieniał żarówkę w samochodzie w garażu, a tam nie ma zasięgu, więc się teściowie do niego nie dodzwonili. A jak M. się ich spytał, czemu nie zadzwonili do mnie, to go jeszcze opieprzyli i odwrócili kota ogonem!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;M. dzwonił do nich koło 9 rano i stwierdzili, że będą ok. 11. Więc po śniadaniu posprzątaliśmy kuchnię, M. skoczył jeszcze na zakupy, bo skoro mieli do nas przyjechać już na 11, to stwierdziłam, że pomimo tego co mówili wcześniej na temat obiadu, czyli że zjedzą go po drodze i nie będą u nas nic jeść, to jednak dobrze będzie mieć coś w zapasie. Nie wychodziłam z Polą na spacer, bo głupio by było, żeby dziadki przyjechały, a nas nie było. Ale 11 minęła, 11:30 minęła. M. dzwoni do rodziców, a Ci jakby nigdy nic mówią, że są już w galerii! O jak mi skoczyło ciśnienie! Jakby kurna nie mogli zadzwonić i powiedzieć, że będą u nas później! Tak się wkurzyłam, że ubrałam małą i wyszłyśmy na spacer przewietrzyć się i ochłonąć trochę. Zero szacunku do cudzego czasu i cudzych planów! Mała potuptała sobie w kałużach, ja ochłonęłam i wróciłyśmy do domu. M. stwierdził, że pewnie jego mama wymusiła na reszcie, żeby najpierw pojechać na zakupy.. Jakby to była jedyna galeria handlowa na świecie! Nie widzieli wnuczki 3 miesiące i proszę jak im się do niej spieszyło!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I pomimo tego, że M. bardzo mnie prosił, żebym nie komentowała i nic nie mówiła do jego rodziców, to stwierdziłam, że tak jak oni mają nas w d.. tak ja nie będę się przejmować, tylko powiem co myślę. I jak przyszli to stwierdziłam na głos, że "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;O, dostąpiliśmy zaszczytu wizytacji!' &lt;/span&gt;na co teściowa powiedziała (zupełnie nie wiem co to miało znaczyć) "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A my mamy ten zaszczyt raz na 10 minut&lt;/span&gt;" Hm, nie skumałam :) Niestety lub stety jak dotarli to Pola już sobie ucinała południową drzemkę. I spała wyjątkowo długo, bo ponad 2 godziny :) Teściowa siedziała jak na szpilkach i sama się przyznała, że czeka aż mała się obudzi, bo musi jej porobić zdjęcia, bo ją koleżanki w pracy męczą, a ona ma '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;przecież same stare zdjęcia Poli'. &lt;/span&gt;Już jej miałam powiedzieć, że wnuczka nie jest na pokaz i że chwalić to się może koleżankom swoimi zakupami, a nie moją córką, której nawet odwiedzić jej się nie chce.. Ale powiedziałam tylko, że jak chce mieć aktualne zdjęcia, to niech częściej wnuczkę odwiedza. Ha, i tu jej chyba z lekka przypiekłam, bo uśmiechnęła się wściekle i wyskoczyła z tekstem "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Moja droga synowo, to Wy nas odwiedzajcie na dłużej niż godzinę jak ostatnio!"  &lt;/span&gt;Hm, o ile sobie dobrze przypominam, to ostatnio widzieliśmy się na ślubie siostry M. i było to zdecydowanie dłużej niż godzinę, tyle, że np. jak szliśmy na spacer to babcia wolała zostać w domu, a na spacer z wnukami wysłała dziadka..  Ale już nie chciałam wywoływać wojny i licytować się z nią na godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym bądź razie obiad zjedli (teściowa tylko zupę, teść za to drugie danie) , choć wcześniej zapewniali, że nie będą u nas na obiedzie. I to mnie właśnie wkurza! Nie tylko u nich, ale w ogóle u ludzi - mówią jedno, robią drugie. Umawiają się tak, a robią inaczej. Nie licząc się z tym, że swoim zachowaniem psują komuś plany, dezorganizują dzień. Ja jak się umawiam albo coś obiecuję, to staram się tego trzymać. A jak coś mi staje na drodze, to dzwonię i mówię, że taka i taka sprawa i nie zdążę/ nie dam rady/ itp itd. A rodzice M. uwielbiają mówić jedno, a potem robić zupełnie coś innego i są jeszcze zdziwieni, że ktoś może się potem wkurzać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając do ich wizyty jeszcze, to jak tylko Polcia się obudziła to teściowa od razu zamieniła się w paparazzi. Nie ważne, że mała jak to dziecko po przebudzeniu - zawisła mi na szyji, a jak zobaczyła tyle nowych twarzy na około to już w ogóle przez 10 minut nie chciała się ode mnie odkleić :) Siostra M. kilka razy zwracała jej uwagę, że Pola jeszcze się nie obudziła, żeby dała jej kilka minut na oswojenie się z otoczeniem, ale teściowa miała to w nosie.. Cyk cyk cyk, karta pamięci zapełniała się w tempie błyskawicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mała zjadła pięknie obiadek (teściowa oczywiście asystowała, cykała i komentowała non stop: "a teraz ziemniaczek/mięsko/pomidorek/"  aż normalnie do znudzenia.. No ale cóż, chciała sobie do małej pogadać, niech sobie gada.. Przynajmniej nie mówiła do niej "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spadaj!&lt;/span&gt;" tak jak to powiedziała do synka siostry M. jak skończyła go karmić. No jak tak można do dziecka powiedzieć? Jakby tak do Poli powiedziała, to chyba bym jej odpowiedziała tak samo! Może jestem przewrażliwiona, ale my z M. się nawet do siebie tak nie odnosimy! No chyba, że w żartach. Szanujemy się, choć czasem kłócimy. Ale ani do siebie, ani tym bardziej do dziecka się tak nie odnosimy! Na Polę to w ogóle rzadko głos podnosimy, chyba że już naprawdę przegnie (a zdarza jej się to najczęściej w relacjach z psem, którego ostatnio dosiada i ciągnie za uszy niczym konia za lejce :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak poza tym to nawet wizyta teściów nie była taka zła. No i pomimo podejrzeń M., nie było 'drugiego dna'. Albo może i było, może siostra M. nie przyjechała tak bez celu. Ale wiecie jak to jest - jak się chce pogadać na jakiś drażliwy temat, to trzeba najpierw stworzyć odpowiedni nastrój, a potem zgrabnie od 'normalnego tematu' przejść do sprawy. I może po prostu nie było okazji, żeby jakąś kwestię poruszyć, bo byli u nas krótko? A może szwagierka chciała sobie urozmaicić życie, bo jak się dowiedzieliśmy, straciła pracę i siedzi w domu z dzieckiem?&lt;br /&gt;Tak czy siak, myślę, że jak rzeczywiście mieli jakiś temat do obgadania to za parę dni teść zadzwoni do M. i temat poruszy!&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4085383831742487582?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4085383831742487582/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/i-po-wizycie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4085383831742487582'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4085383831742487582'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/i-po-wizycie.html' title='..i po wizycie ..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8561238518606112905</id><published>2011-12-02T13:30:00.000-08:00</published><updated>2011-12-02T14:28:09.461-08:00</updated><title type='text'>Wizytacja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kurcze, nie wiem kiedy minął listopada.. Ostatnio jechałam ulicą nad którą była kładka dla pieszych. Na kładce wielki napis, aby kierowcy go widzieli: "2&lt;span style="font-style: italic;"&gt;6.11.2011 Dzień bez zakupów!&lt;/span&gt;" Jadę, widzę, i tak sobie myślę "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ciekawe jaki w tym ma być ukryty cel.. Ale to jeszcze kupa czasu do tej daty, to sprawdzę w necie o co chodzi...&lt;/span&gt;" Ha, tyle że to był już chyba 27, jak nie 28.11 :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z innej beczki - czeka nas jutro wizytacja teściów.. Miałam na ten temat milczeć, ale aż się we mnie gotuje. Bo po co przyjeżdżają? Ano teściowa dowiedziała się, że otworzyli w Krakowie nową galerię handlową i TAM SIĘ MAMY Z DZIADKAMI SPOTKAĆ!! Rozumiem, jakby mieszkali na wsi, z dala od miasta i markowych sklepów. Ale mieszkają w stolicy, gdzie sklepów jest więcej niż u nas! Jeszcze jakby teściowa była jakąś dbającą o siebie elegancką starszą panią... Ale ona ani się nie maluje, ani za modnie nie ubiera, nawet włosów nie farbuje i jest 'szpakowata'..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. twierdzi, że ten przyjazd ma drugie dno. I o coś rodzicom chodzi.. Zobaczymy jutro.. Zwłaszcza, że przyjeżdża z nimi siostra M. z synkiem w wieku Poli. Jadą autem = 5 godzin w jedną stronę, przynajmniej my tyle jedziemy z małą. Bo dziecko nie wysiedzi długo w foteliku, w tej samej pozycji, poza tym trzeba je przewinąć, a w jadącym aucie się tego raczej nie da zrobić. Więc ze 2 postoje murowane. Ale teściowie jak to oni, powiedzieli, że spać u nas nie będą, więc co? Wyjeżdżają rano, po 5 godzinach są u nas, spotykamy się w galerii, spędzimy może ze 2, 3 godziny razem i oni wracają do Warszawy, czyli znowu 5 godzin w aucie. Ja nie wiem, ale czy oni serca nie mają, żeby małe dziecko katować i w ciągu 1 dnia spędzić w aucie 10 godzin? Dorosłego człowieka męczy długa jazda samochodem, a co ma powiedzieć takie małe dziecko?&lt;br /&gt;No po prostu bez komentarza....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8561238518606112905?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8561238518606112905/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/wizytacja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8561238518606112905'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8561238518606112905'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/12/wizytacja.html' title='Wizytacja'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8191034568535125874</id><published>2011-11-27T12:18:00.001-08:00</published><updated>2011-11-28T03:05:20.539-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='macierzyństwo'/><title type='text'>Matka Polka ciąg dalszy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pociągnę temat dalej, bo wydaje mi się, że z racji zmęczenia i późnej pory pisania wcześniejszego posta nie napisałam wszystkiego co chciałam :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jak wiecie jestem mamą pracującą. Nie pracuję od do, bo prowadzę z siostrą firmę, a że kiepsko niestety nam ostatnio idzie z racji kryzysu i pojawiającej się jak grzyby po deszczu konkurencji, więc dlatego postanowiliśmy z M. uruchomić jakiś inny, swój interes, z którego mielibyśmy parę groszy. Interes jak wiecie uruchomiliśmy kilka dni temu. I tu jest pies pogrzebany! Tak naprawdę skupiłam się na organizacji naszego biznesu i przemyślałam w nim prawie wszystko oprócz tego, co jak to zwykle bywa - zaczęło wychodzić w praniu. Nie przewidziałam też tego, że będę siedzieć po nocach, minimum do północy i wyszukiwać w necie produkty, które by pasowały do koncepcji naszego sklepu i spodobały się klientom. Że po nocach będę siedzieć z nosem w laptopie, w między czasie pilnując, żeby obiad dla Poli przygotowywany na drugi dzień się nie przypalił.. I że to nocne siedzenie nie będzie kwestią zarwania 1, czy 2 nocy, ale kwestią siedzenia do późna dzień po dniu.. A do tego na ten sam okres przypadł gorący czas u M. w pracy i przez ostatni tydzień pracował prawie po 12 godzin dziennie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż, takie życie.. Mam tylko nadzieję, że będzie się to wszystko opłacało i że nasz mały sklep przyniesie nam takie zyski na jakie liczymy. Czyli że będzie na plusie, a nie na minusie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiecie co, tak sobie myślałam ostatnio o tym wszystkim pod kątem pracy i spędzania czasu z dzieckiem. Dzieckiem, które jest małe, szybko się rozwija i rośnie, które każdego dnia uczy się czegoś nowego, zdobywa nowe umiejętności, robi nowe minki, wymawia nowe słowa.. I pracy, która pochłania większą część dnia, którą niestety spędzamy z dala od dziecka.. I te nowe słowa i umiejętności naszego szkraba są wypowiadane nie przy nas, matkach, tylko przy babci, niani, cioci.. I tego mi najbardziej żal. Ale tak to życie jest skonstruowane, że niestety ktoś w rodzinie musi pracować i na przysłowiowy chleb zapracować..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądałam kiedyś DDTVN. Pokazywali w nim Nataszę Urbańską, która z mężem była akurat gdzieś na końcu świata gdzie kręciła swój teledysk, czy  robili jakąś sesję - nie pamiętam. W każdym bądź razie byli tam w celach zawodowych. I tak sobie wtedy pomyślałam - '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ciekawe, z kim została ich córka?"&lt;/span&gt; :) Ciekawe z kim jest, kiedy oni oboje prowadzą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Taniec z Gwiazdami&lt;/span&gt;, występują w teatrze, chodzą na te wszystkie ważne imprezy itp. itd. I stwierdziłam wtedy, że matki-gwiazdy to mają ciężkie życie. Z jednej strony mają pracę w nienormowanym trybie, ale z drugiej strony czasem ta praca pochłania go tyle, że chyba na dom i dzieci go nie starcza albo jest go niewiele...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoń za karierą i pieniędzmi jest dziś tak powszechna, że aż mnie to czasem przeraża. I wkurza jednocześnie. Z jednej strony wiem, że nie nadawałabym się tylko do 'zajmowania się domem i dzieckiem' i nie pracowania. Moja mama od zawsze pracowała i wpoiła mi, że kobieta musi być niezależna. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. W mojej rodzinie po prostu tak było. I ja ten schemat gdzieś mam zakodowany w głowie i po prostu nie wyobrażam sobie, żebym nie pracowała. Więc z jednej strony żal mi całego dnia bez Poli, ale z drugiej strony wiem, że inaczej bym i tak na dłuższą metę nie dała rady. Musi się u mnie coś dziać :) Muszę coś robić, załatwiać, rozmawiać z ludźmi, nie lubię nudy i nie potrafiłabym tak jak mój mąż się lenić ;) Czasem jak siedzimy w weekendowy dzień w domu i Pola sobie drzemie po obiedzie, to M. siądzie przed tv i mówi, żebym sobie siadła obok niego i odpoczęła. Ale jak wiem, że mam pranie do powieszenia, coś do prasowania, kurz na półkach i kwiatki nie podlane to nie usiedzę. M. się czasem wkurza, że mam owsiki w d.. i przesadzam. Że jak raz na czas kurz poleży trochę dłużej na parapecie i sterta prasowania poczeka w kolejce to nic się nie stanie, świat się nie zawali. A ja powinnam usiąść na kanapie z herbatką i po prostu sobie odpocząć. Może i ma rację, i czasem udaje mu się mnie na tę chwilę relaksu namówić. Ale co ja poradzę na to, że lubię być w ruchu i nie lubię odkładać 'czegoś na jutro"? Zawsze wolałam to co na jutro, to zrobić już dziś, żeby jutro mieć wolne. Choć szczerze mówiąc to i tak z reguły 'jutro' znajdowałam sobie coś nowego do zrobienia i tak w kółko ..&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając do wątku od którego odbiegłam to dobrze, że nie jestem gwiazdą :) I chociaż większość dnia spędzam w pracy, to jednak poranki i wieczory mogę spędzać z Polą. A ona jest teraz w tak fajnym okresie, że każda chwila z nią daje mi tyle radości, że naprawdę nie oddałabym tych chwil za żadne pieniądze! Polisława już tyle rozumie, potrafi pokazać, bo jeszcze nie powie, ale pokaże co chce, o co jej chodzi, jak coś bardzo chce, a wie że nie chętnie to dostanie to spryciula przyjdzie, da buziaka, przytuli się, a mi wtedy mięknie serce :) Pola jest naprawdę bardzo pogodnym dzieckiem. Jest przy tym bardzo grzeczna, kochana i spędzanie z nią czasu to prawdziwa przyjemność :) Dlatego też staram się tych wspólnych chwil spędzać z nią jak najwięcej i jak najlepiej. Bo czas tak szybko leci.. Ani się obejrzę, a ona już pójdzie do szkoły i nie będzie chciała chodzić za rękę i dawać buziaki publicznie! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8191034568535125874?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8191034568535125874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/matka-polka-ciag-dalszy.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8191034568535125874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8191034568535125874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/matka-polka-ciag-dalszy.html' title='Matka Polka ciąg dalszy'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-2208508621775896153</id><published>2011-11-25T14:29:00.001-08:00</published><updated>2011-11-25T15:19:40.720-08:00</updated><title type='text'>Matka Polka oraz sukcesy i porażki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Zacznę może od drugiej tytułowej części, bo będzie krótsza :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;No więc nasza wspaniała córcia 2 dni temu wstała rano z suchym pampersem! Po całej nocy! Za to jak po przebudzeniu usiadła na nocniczku, to sikała i sikała i końca nie było widać :) Dojrzewa nam córcia jak nic. Choć szczerze mówiąc to słowo 'dojrzewać' brzmi tak dorośle.. A ja nie chce, żeby była dorosła! Niech będzie jak najdłużej słodkim bobaskiem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to dziś w nocy mieliśmy zupełnie inną historię. Kładłam się spać po północy i jak zwykle przed spaniem zaglądnęłam do małej do pokoju. A tam smród, że hej! Jak nic zrobiła kupkę do pampersa! Zdarzyło jej się to jakieś 2 miesiące temu, a wcześniej to ho ho tak dawno, że nie pamiętam kiedy! Obudziłam więc M. i szybko małą przewinęliśmy i śmierdzącą przeokrutnie kupę wystawiliśmy w woreczku na balkon, żebyśmy się przez resztę nocy nie zaczadzili w mieszkaniu. Po 5 rano obudził mnie potworny ból brzucha z rodzaju 'zatrucie'. Jak poszłam do łazienki, to myślałam, że z niej nie wyjdę. Oprócz biegunki, która mnie dopadła, to zrobiło mi się strasznie słabo, oblał mnie w sekundę zimny pot, za moment z kolei zrobiło mi się tak gorąco, że musiałam zdjąć pidżamę, a potem mi mroczki przed oczy wskoczyły, no jednym słowem jakaś masakra! Wszyscy w domu jedliśmy to samo. Mnie i Polisławę w nocy dopadła 'kupa', a M. - nic! Więc albo jakiś wirus albo zbieg okoliczności, ze i mała w nocy musiała się wypróżnić.. W każdym bądź razie dzisiejszy dzień był u mnie dniem pod znakiem 'suchara' :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając do tytułowej "Matki Polki".. Czytałam w (chyba) ostatnim numerze "Pani" artykuł o rodzinach wielodzietnych. Ale nie patologicznych, tylko normalnych rodzinach, tyle że z 5, czy 6 dzieci. Ponieważ artykuł był w babskiej gazecie, więc cały temat potraktowany był od strony 'matczynej'. Jak tak czytałam sobie o tym, że jedna z tych kobiet po urodzeniu kolejnego dziecka stwierdziła, że jednak lepiej będzie jak zrezygnuje z pracy, bo jednak nie jest w stanie połączyć wychowywania 3, czy 4 dzieci z pracą zawodową, o tym, że każdy dzień rozpoczyna bladym świtem, budzi wszystkich, robi śniadanie, ubiera, zawozi do szkoły, robi zakupy, obiad, pranie, sprzątanie, odrabia z dziećmi lekcje, zawozi je na zajęcia pozaszkolne i na koniec pada na pysk o północy to stwierdziłam, że nie wiem czy chcę mieć więcej dzieci. Nie wiem, czy bycie Matką Polką jest dla mnie. Ja tak chyba nie potrafię. Nie wiem, może myślę tak dlatego, że trochę inny obraz 'rodziny' miałam w głowie przed urodzeniem się Poli, a trochę inaczej wychodzi to w rzeczywistości. Przede wszystkim nie przypuszczałam, że M. w między czasie zmieni pracę i często będzie pracował popołudniami/wieczorami. Więc po pracy często zostaję z Polą w domu sama. Poza tym nie spodziewałam się, że M. nie za bardzo będzie potrafił 'zająć się' dzieckiem.. Ja jak siedzę z Polisławą w pokoju to zaraz sobie jakąś zabawę znajdziemy. Pomysły wpadają mi do głowy tak po prostu i dla mnie było to normalne i oczywiste. Biorę pudełko po butach, wkładam do niego klocki, misia i bajeczkę i bawimy się w 'szukanie skarbów'. Albo budujemy wieżę z klocków albo 'gramy w piłkę' albo bierzemy garnki i robimy z nich perkusję. A M. przychodzi do małej do pokoju i najczęściej po prostu siada obok i patrzy się co ona robi. I jak twierdzi nie potrafi tak jak ja, od razu wymyślić jakiejś zabawy.. No więc tak sobie myślę, czy dam radę zająć się dwójką dzieci, psem i jeszcze domem? I jeszcze pracą do tego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, może tak mówię, bo jestem notorycznie nie wyspana od jakiegoś miesiąca i to wcale nie przez Polę. I ciężko mi się myśli ostatnio, więc przepraszam jeśli dzisiejszy post będzie chaotyczny i z błędami .. Mój dzień wygląda tak:&lt;br /&gt;wstaję wtedy kiedy Bączek, czyli różnie, ale z reguły jest to ok. 6:30. Czasem mała prześpi całą noc, a co za tym idzie - mogę się wyspać. Czasem budzi się 3, 4 razy, więc z wyspaniem się nie najlepiej... Wstajemy, idziemy siku, ubieramy się, robię małej śniadanie. M. łaskawie wstaje i albo idzie z psem, a ja karmię małą, albo odwrotnie. Niania przychodzi do nas o 9, więc ja wtedy wskakuje do łazienki, robię makijaż, myję zęby, kończę się ubierać i na 10 jadę do pracy. Wracam ok. 17. I czy M. jest w domu, czy w pracy to i tak najczęściej ja się z małą bawię, oglądam książeczki, ja ją kąpię i kładę spać. Czasem proszę M., żeby to on posiedział z Polą w łazience, ale tak mało czasu w ciągu całego dnia z nią spędzam, że żal mi każdej minutki spędzonej popołudniami bez niej.. Dlatego staram się wycisnąć z tego wspólnie spędzonego czasu jak najwięcej.. Wiem, że to może ma też swoją złą stronę, bo mała się przyzwyczaja do mojej obecności w łazience, czy podczas zasypiania i kiedyś może być problem jeśli mnie w chwili kąpieli zabraknie. Dlatego jak M. jest w domu to czasem go proszę, żeby to on ją umył, a ja w między czasie np. jem kolację albo sprzątam w kuchni. Zanim położę Polę spać, robi się z reguły 20:30. Jeśli nie udało mi się wcześniej, to dopiero &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;wtedy jem kolację, sprzątam w kuchni, wieszam pranie, prasuję, a od miesiąca - siedzę z nosem w Internecie i szukam produktów do naszego sklepu, piszę maile do producentów, robię zamówienia, sprawdzam pocztę i nie wiadomo kiedy wybija północ.. Brakuje mi czasu na książkę, na poleżenie i relaks w wannie, na pomalowanie paznokci, które proszą się o to od tygodnia, a przede wszystkim brakuje mi czasu na sen! Podziwiam te wszystkie matki opisywane w tym artykule, że są w stanie funkcjonować i to całkiem nieźle w tak dużej rodzinie i mając tyle na głowie. Choć może jest to jedynie kwestią dobrej organizacji dnia i współpracy w rodzinie? A może z tym się trzeba urodzić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż. Naprawdę podziwiam kobiety, które są w stanie ogarnąć 5 osobową, czy większą rodzinę i jeszcze mieć siły, aby o północy zasiąść do komputera i pisać książkę/ robić doktorat/ pracować.. Ja o północy z reguły nie nadaję się już do niczego - głowa mi nie myśli, oczy same się zamykają.. Nawet kawa nie pomaga, a red bull to na krótką chwilę.&lt;br /&gt;"Ten typ" widocznie tak ma! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-2208508621775896153?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/2208508621775896153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/matka-polka-oraz-sukcesy-i-porazki.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2208508621775896153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2208508621775896153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/matka-polka-oraz-sukcesy-i-porazki.html' title='Matka Polka oraz sukcesy i porażki'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8699790652957268763</id><published>2011-11-20T12:39:00.001-08:00</published><updated>2011-11-20T12:56:10.429-08:00</updated><title type='text'>Ciekawość świata</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Weszliśmy na kolejny level poznawania świata przez Polisławę. Od zeszłoweekendowej wizyty znajomych, Pola bardzo polubiła siedzenie na nocniczku. Nie wiem, może z racji tego, że koleżanka jej zabierała wszystkie zabawki, które Bączek miał w ręce, to mała postanowiła chociaż nie oddać tak łatwo swojego tronu? :) No w każdym bądź razie aktualnie, aby mała dama zeszła z nocniczka musimy używać różnych podstępów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pola na nocniczku jest sadzana od ok. 10 miesiąca życia, czyli już prawie 6 miesięcy (kiedy to zleciało?) Do pewnego czasu załatwiała się na nim bezwiednie. Ale od jakiś 2 miesięcy siada, spuszcza głowę, robi tajemniczą minę, po czym podnosi głowę z uśmiechem co oznacza ni mniej ni więcej tylko '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;SIKAM!"&lt;/span&gt; :) Każda 'akcja' zakończona sukcesem, wywołuje radość u dziecka, co wydaje mi się, wynika z tego, że to my okazywaliśmy radość i uśmiechaliśmy się wesoło od początku przygody Polisławy z nocniczkiem. Nigdy jej nie strofowaliśmy, że nic do niego nie zrobiła, a jedynie pytaliśmy się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Gdzie są siuśki?&lt;/span&gt;" No i teraz jak wstaje i nocniczek jest pusty, to rozkłada ręce, robi smutną minkę i próbuje powiedzieć '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niee ma&lt;/span&gt;"..&lt;br /&gt;Ale od paru dni mamy nową akcję - grzebanie w nocniku :) Wygląda to tak: mała siada na tronie, rozsuwa nogi i próbuje wcisnąć rączkę do środka. Pal licho, jak nocnik jest pusty. Ale jak jest już w nim kupka, to robi się niebezpiecznie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie da się ukryć, że nasz mały Bączek jest bardzo ciekawy świata. I że zaczyna ją interesować coraz więcej rzeczy z gatunku tych 'nie dla dzieci'. Jak np. kawa! Wystarczy, że usłyszy dźwięk ekspresu - od razu leci do kuchni. Jak robimy sobie kawę, to koniecznie musimy małej dać powąchać. Jak nieco ostygnie, koniecznie chce włożyć do kubka palec i spróbować co rodzice piją. I o dziwo, kawa bardzo jej smakuje :) Jak idziemy gdzieś do kawiarni, to obowiązkowo musi dostać piankę z kawy latte. Coś jemy - musi też spróbować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mały, ciekawy świata człowieczek. A jeszcze nie tak dawno po prostu leżała sobie w łóżeczku i nawet nie potrafiła się przekręcić z pleców na brzuszek.... Teraz biega, próbuje podskakiwać, próbuje rozmawiać, fantastycznie naśladuje odgłosy zwierząt (w tym wron i gołębi - to jej popisowy numer :) ogląda bajeczki, rozpoznaje w nich pieski, kotki, Piotrusia Pana, Żuczka, księżyc.... Ach, mogłabym tak jeszcze dłuuuugo wymieniać.. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się, że tak dobrze się rozwija. Rośnie, mądrzeje .. i niech tylko w końcu włoski jej wyrosną, żeby w końcu ludzie na ulicy przestali mówić do niej per 'chłopczyku' :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8699790652957268763?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8699790652957268763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/co-to.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8699790652957268763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8699790652957268763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/co-to.html' title='Ciekawość świata'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4833019749513154392</id><published>2011-11-17T12:39:00.000-08:00</published><updated>2011-11-28T14:23:37.064-08:00</updated><title type='text'>Zapraszam! :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kochane, nasz sklep-wyspa już działa :) Ten internetowy jeszcze nie do końca - nie wprowadziliśmy jeszcze wszystkich produktów, ale staramy się codziennie coś dołożyć. Oboje z mężem pracujemy, więc czas na to mamy jedynie wieczorami jak mała pójdzie spać.. A w domu samo się wszystko nie zrobi - pranie się nie wypierze, obiad dla Poli na drugi dzień sam się nie zrobi, więc w ostatnich 2, 3 tygodniach nie kładliśmy się wcześniej niż o północy.. Ale nie o tym miałam pisać..&lt;br /&gt;&lt;span style="display: block;" id="formatbar_Buttons"&gt;&lt;span onmouseover="ButtonHoverOn(this);" onmouseout="ButtonHoverOff(this);" onmouseup="" onmousedown="CheckFormatting(event);FormatbarButton('richeditorframe', this, 8);ButtonMouseDown(this);" class="" style="display: block;" id="formatbar_CreateLink" title="Link"&gt;&lt;img src="http://www.blogger.com/img/blank.gif" alt="Link" class="gl_link" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W każdym bądź razie jakby Wam się coś spodobało, to proszę dajcie znać na maila. Tak jak obiecałam - będą rabaty blogowe :) Ale ponieważ na różnych produktach mamy różne marże, więc będą różne rabaty. Najwięcej zdjęć tego, co mamy w ofercie jest na naszym fan page'u na fb, na który Was zapraszam :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(chętnym adres sklepu i adres fanpaga' fb podam na maila - M. nie wie, że prowadzę bloga i niech tak zostanie! :) A jak bym tu podała adres, to zaraz by mnie wyśledził...)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możecie też przeglądnąć stronę firmy Skip Hop, Wubbanub, Diaper Dude, Mam Baby i Elodie Details. Co prawda nie mamy wszystkiego co oferują te firmy (z wyjątkiem Wubbanub), ale mamy na pewno sporo z ich ofert.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W razie czego piszcie na maila: ciazowy@gmail.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4833019749513154392?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4833019749513154392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/zapraszam.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4833019749513154392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4833019749513154392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/zapraszam.html' title='Zapraszam! :)'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-3979361677038537487</id><published>2011-11-13T10:46:00.000-08:00</published><updated>2011-11-13T11:19:41.968-08:00</updated><title type='text'>Aniołek i Diabełek, czyli jak cudowne mamy dziecko</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Najlepiej ocenia nam się nasze dzieci jeśli możemy je porównać do innych dzieci. Wtedy jak na dłoni widać, które jest sprawniejsze fizycznie, manualnie, więcej mówi, ładniej je itp itd.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Przyjechali do nas na długi weekend znajomi z nieco ponad 2letnia córką, nazwijmy ją Blondyneczką. Jest starsza od naszej Poli o 10 miesięcy. Wymusza wszystko wrzaskiem. Ale JAKIM! Prawie szyby w oknach pękały :) Wszystkie zabawki musiały być JEJ. Przywiozła sobie worek swoich książeczek i przytulanek, ale wystarczyło, że Pola widząc, że koleżanka czymś się bawi, szła po swoje bajki/ klocki/ autka - Blondyneczka zaraz podlatywała i wyrywała jej zabawkę. Pola na to robiła wielkie oczy i stawała na początku nieco zdziwiona, a po kilku takich akcjach podbiegała do mnie miaucząc, bo póki co poskarżyć się jeszcze nie umie. Nie liczyłam ile razy w ciągu dnia słychać było 'syrenę' włączaną z powodu złości na rodziców, otoczenie czy cokolwiek innego. No naprawdę istny mały diabełek!&lt;br /&gt;Znajomi wyjechali, a my odetchnęliśmy. Co nie znaczy, że nie było fajnie, bo było. Weekend spędziliśmy naprawdę fajnie. W domu mało co siedzieliśmy. Odwiedziliśmy kolejną kawiarnię 'przyjazną dzieciom' , restaurację z całym piętrem zaadoptowanym na potrzeby małych klientów- mnóstwo zabawek, jeździków, bujaków, basen z kulkami, zjeżdżalnia, tor przeszkód - no jednym słowem wszystko, czego malutki człowieczek zapragnie do zabawy :) Pospacerowaliśmy, odwiedziliśmy wawelskiego smoka, pokarmiliśmy kaczki i łabędzie nad Wisłą - no jednym słowem nie nudziliśmy się i myślę, że dzieciaki też fajnie spędziły czas. Ale jednak wrzaski małego Diabełka, jej wymuszanie i wyrywanie Poli zabawek nie za bardzo nam się podobały. Choć przy okazji wyszło, że nasza Pola nie potrafi walczyć o swoje. Bo jak koleżanka jej wyrywała zabawkę z ręki, to Pola się nie 'broniła', ani nie próbowała zabawki 'nie oddać'. M. się nawet zaczął martwić, że z naszego Bączka jakiś mięczak wyrośnie! :) Hm, nie mam na razie pomysłu jak do tego podejść... Może poczytam coś na ten temat? A może miałyście lub macie podobny problem ze swoją pociechą i coś poradzicie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś (niedziela) znajomi wyjechali przed południem, a my pojechaliśmy kupić małej buty zimowe. Z 2 par nam już wyrosła, ale one i tak by się już nie nadawały, bo są za letnie jak na 0 stopni za oknem. Ma 1 takie cieplejsze, ale one są luźniejsze, bez rzepek i jak Pola mocniej nogą w wózku zamacha i się postara to but jej z nogi spada... W końcu kupiliśmy jej w Bartku takie już typowo zimowe. Mamy tylko problem, bo mała nie chce chodzić w rękawiczkach! Nie wiem, może jak się zrobi naprawdę zimno to w końcu przestanie je ściągać z rączek?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z tematu 'akcje z teściami', to pojawił się kolejny rozdział.. W czwartek M. dzwoni do mnie w południe i mówi, że jego rodzice są w Krakowie i może nas odwiedzą. Mieli na długi weekend pojechać do Bukowiny na Baseny Termalne i mieli przejeżdżać przez Kraków w piątek.. A tu nagle okazuje się, że z piątku zrobił się czwartek. Pytam się więc M., czy w związku z tym mam wcześniej wrócić z pracy, coś kupić po drodze? Mąż na to, że nie, bo nie wiadomo, czy w ogóle nas odwiedzą. Mnie nie muszą w ogóle odwiedzać, ale wnuczkę by mogli.. Niestety nie doświadczyła Pola zaszczytu widzenia z dziadkami. Nie zadzwonili już więcej i nie przyjechali do nas. Choć mieszkamy w centrum i jadąc z Warszawy w kierunku Bukowiny prawie przejeżdżają obok naszego domu.. Widocznie ważniejsze było spotkanie ze znajomymi lub zakupy, bo to z reguły przyciąga teściową do naszego pięknego miasta.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem nawet M. to skomentował i widziałam, że jest mu przykro. No cóż, ja już tego komentować nie będę. Powiem tylko tyle, że jako mamie Poli jest mi przykro, że ma takich dziadków, którzy będąc w okolicy nawet nie wpadną ją zobaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A my we wtorek ruszamy już pełną parą z naszym pomysłem na biznes! :) Będziemy otwierać sklep-wyspę z akcesoriami dla dzieci w jednej z galerii handlowych. Wyszukaliśmy takie produkty, których nie można kupić w naszym mieście, a jedynie przez Internet. Wyszukaliśmy rzeczy ładne, nie najtańsze, ale za to dobre jakościowo i oryginalne. Nie dotarł do nas jeszcze cały towar, ma dojść na dniach. Równocześnie uruchamiamy też sklep on-line. Jak tylko go odpalimy (na razie wprowadzamy produkty) to pochwalę się adresem. Może coś Was zainteresuje? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-3979361677038537487?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/3979361677038537487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/anioek-i-diabeek-czyli-jak-cudowne-mamy.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3979361677038537487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3979361677038537487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/anioek-i-diabeek-czyli-jak-cudowne-mamy.html' title='Aniołek i Diabełek, czyli jak cudowne mamy dziecko'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-7524950790016913567</id><published>2011-11-07T12:38:00.000-08:00</published><updated>2011-11-08T13:55:13.625-08:00</updated><title type='text'>Z życia Polisławy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Chwilę czasu mam, to ją wykorzystam na dokończenie tego, o czym ostatnio zapomniałam i na co już nie miałam siły. A mianowicie - co tam w naszym rodzinnym świecie ostatnio słychać. A dzieje się non stop :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pola ostatnio pokochała naszego psa miłością wielką, aż ja - mama jestem zazdrosna! Przykład: wychodzimy dziś przed południem z domu - ja do pracy nieco później niż zwykle, bo z racji przeziębienia mam lekką obsuwę i pani Małgosia z Polą na spacer. My ubrane, Pola jeszcze nie zupełnie. Niania założyła jej rajstopki i spodnie, po czym Bączek sprytnie wywinął się z jej rąk i uciekł do pieska dać mu buziaka, pomiziać go i poprzytulać się. Po ubraniu sweterka i założeniu apaszki pod szyję mała znowu uciekła zanim pani Małgosia zdążyła wziąźć Poli butki do ręki i znowu pobiegła do psa - przytulanie, całowanie, obściskiwanie. Już prawie wyszłyśmy z domu, pani Małgosia wyjechała wózkiem, ja chcę zamknąć drzwi, a tu STOP, Bączek napiera na drzwi, żeby je otworzyć, po czym wbiega szybciutko do mieszkania, leci do pieska i znowu go całuje, obściskuje co najmniej jakbyśmy wyjeżdżali na długie wakacje :) Mi niestety dostał się tylko 1 buziak i pomachanie łapką na pożegnanie... No cóż może za parę dni nastąpi zamiana? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pola próbuje też psa podkarmiać. Czymkolwiek. Kiedykolwiek. A jak pies nie chce, to i tak prawie wsuwa mu owe 'cokolwiek' do pyska. A tym 'cokolwiek' może być: klocek, urwany kawałek gazety, listek przyniesiony ze spaceru, chusteczka do nosa, autko itp itd. Co innego jeśli Pola podsuwa psu kawałek bułki albo ogórka/ pomidora/ wędlinkę z kanapki/ itp/ itd - wtedy oboje są szczęśliwi :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ostatnio nasz Bączek znalazł sobie nową zabawę - sprawdzanie jak długa jest rolka papieru toaletowego. I dokąd sięga, jeśli się ją rozdzieli na połowę :) Tym sposobem, kolejny przedmiot musieliśmy usunąć z łazienki, bo istniało realne zagrożenie jego szybkiego zużycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hitem od wczorajszego dnia jest także zabawa w "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sroczkę, która kaszkę ważyła" &lt;/span&gt;. Jeszcze do niedawna w ogóle ją to nie interesowało. Wczoraj jakoś tak mi się ten wierszyk przypomniał, złapałam Polę za łapkę i od tej pory - umarł w butach! Nic tylko trzeba robić Sroczkę, bo Pola podchodzi i stuka palcem wskazującym w środek drugiej łapki dając znać, że "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tu sroczka kaszkę ważyła - mama mów dalej&lt;/span&gt;" .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w ogóle to stwierdziliśmy, że Pola chyba miała być chłopcem - ma 3 lalki, wszystkie leżą w kącie i Bączek zupełnie się nimi nie interesuje. Za to auta, piłka - w to jej graj! A ostatnio przyniosłam do domu jakiś katalog z zabawkami dla dzieci, głównie po to, żeby mała miała co targać, co oglądać (z nadzieją, że w końcu przestanie tak namiętnie przeglądać CKM'a) i żeby miała co studiować siedząc na tronie. No i co wzbudziło u Poli największą atrakcję? Nie klocki, lalki, domki dla lalek, nawet nie misie, a WARSZTAT :) I kierownica do zabawy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyna oznaka 'kobiecości' u Poli to zamiłowanie do ubranek :) Namiętnie wyrzuca ze swojej komody koszulki i bodziaki, zachwycając się obrazkami na nich. Kupiłam jej kiedyś przez przypadek będąc w TESCO 5-pak białych body z długim rękawkiem z kolorowym nadrukiem zwierzątek. Jak tylko się do nich dokopie, to przynosi nam pokazując kotka, czy myszkę. A jak ma je na sobie, to chodzi i tylko paluszkiem pokazuje na brzuszek, gdzie akurat owe zwierzątko jest. Ma też koszulkę z liskiem, zajączkiem, ptaszkami - wszystkie jej ulubione. Zwykłe gładkie lub w paseczki jej nie interesują. Więc teraz jak jej coś kupujemy do ubrania to pilnujemy, żeby było na nim 'coś' zwierzęcego albo chociaż kwiatuszki, słoneczko, dziecko. A dzieci nasz Bączek wprost uwielbia! Mamy taką książkę 'Mama, tata to my' i jest w niej dużo zdjęć dzieci (synków autorki w różnym wieku). Jest to jedna z ulubionych Poli książeczek. Siedzi, przewraca kartki, stuka paluszkiem w zdjęcia pokazując, że dzidziuś je, bawi się itp itd. Nic, tylko potrzeba jej rodzeństwa! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-7524950790016913567?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/7524950790016913567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/z-zycia-polisawy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7524950790016913567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7524950790016913567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/z-zycia-polisawy.html' title='Z życia Polisławy'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-943794894997834040</id><published>2011-11-06T02:38:00.000-08:00</published><updated>2011-11-06T03:08:00.845-08:00</updated><title type='text'>Nadrabiam zaległości, czyli ponownie o wszystkim :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;No i znowu narobiło mi się zaległości w pisaniu.. Ale postaram się to jakoś nadrobić :) Pogoda za oknem cudna, a mnie dopadło przeziębienie :/ Tzn. najpierw przeziębił się M. - i jak to facet- zalegał na kanapie niczym umierający. Trochę go kaszlało, lekki katar, zero temperatury. No ale przecież jest ciężko CHORY :) Potem Polcia dostała kataru, ale praktycznie po 2 dniach jej przeszło... niestety na mnie. Walczę z katarem od środy i średnio mi to wychodzi. Zamiast lepiej, to jest coraz gorzej. Jak M. był chory, to każdego ranka to ja wstawałam do Poli, która jeszcze nie za bardzo przestawiła się czasowo po zmianie czasu i teraz wstaje po 5 rano (o zgrozo!), to ja wychodziłam z psem, chodziłam na zakupy itp. W drugą stronę to niestety nie działa - ja chora i ja do Poli muszę wstawać, bo M. śpi jak zabity... Dobrze chociaż, że z psem wychodzi. A jak mu zwróciłam na to uwagę, to stwierdził, że dlaczego go nie budzę, dlaczego go nie proszę żeby coś zrobił, że trzeba się małą zająć itp itd. No cóż, nie proszę go, bo to są dla mnie tak oczywiste sprawy, że wydaje mi się, że nie trzeba o nich mówić! Jak on był chory to nie pytałam się go czy ma siłę pobawić się z dzieckiem, bo oczywiste dla mnie było to, że jak tak leży na kanapie pod kocem, przykryty pod sam nos, to raczej skory do zabaw z dzieckiem nie jest.. A jak ja się źle czuję to niby co, mam jeszcze iść do niego i mu o tym powiedzieć, choć to widać gołym okiem i poprosić go, żeby przypilnował Poli grzebiącej w kuchennych szafkach, co według mnie rozumie się samo przez się? Ech, te chłopy są czasem tak mało domyślne i leniwe, że ręce mi opadają. Poza tym ja jestem typem 'zosi samosi', nie umiem się prosić o pomoc, wolę wszystko zrobić sama. Wiem, wiem, trochę może i sama przez to jestem sobie winna, ale ciężko mi to zmienić. Staram się i uczę prosić o wyręczenie mnie w różnych sprawach, ale to nie jest łatwe jak przez 30 lat człowiek tego nie robił..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nasz Bączek stale poszerza swoje słownictwo i wydaje już coraz więcej nowych dźwięków. Ostatnio na tapecie jest '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tete&lt;/span&gt;" czyli Teri - nasz pies, "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bu&lt;/span&gt;" - bułka, coś na kształt '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziadzia&lt;/span&gt;' i '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciocia&lt;/span&gt;' , '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;to'&lt;/span&gt; , '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ta&lt;/span&gt;', '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie' &lt;/span&gt;, no i oczywiście '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bu&lt;/span&gt;' i&lt;span style="font-style: italic;"&gt; 'ba'&lt;/span&gt;, które oznaczają wszytko, w zależności od sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zeszłym tygodniu po odwiedzeniu grobów pojechaliśmy do mojego taty na obiad. M. ponieważ był już wtedy chory to został w domu, żeby nie zarazić narzeczonej mojego taty. I o niej właśnie chciałam napisać.. Jak wiecie jest w ciąży. Moja siostra twierdzi, że ona bardzo chciała zostać mamą, M. twierdzi, że mój tata postanowił po raz kolejny (czwarty :) zostać ojcem właśnie dla niej, bo ją kocha itp itd, a ja mam mieszane odczucia. Nie zauważyłam przez te kilka lat odkąd mieszka z moim tatą, żeby jakoś szczególnie temat macierzyństwa i rodzicielstwa ją interesował. Wręcz go zbywała. Mój tata już nie raz mówił, że odchował mnie i siostrę, i już nie ma siły na moralizatorskie gadki do mojego brata, który ma lat 20 i zdarza mu się czasem nawalić. A tu nagle proszę, będzie musiał znowu zaczynać zabawę z ojcostwem od pieluch :)&lt;br /&gt;Pierwsze moje zdziwienie u taty na obiedzie było wtedy, jak robiłam sobie kawę i zapytałam się jej, czy teraz to pija Inkę, czy może lekarz jej pozwolił pić normalną kawę. A ona na to, że czasem pije normalną kawę, ale woli wino - nie wiem, czy to miał być taki żart, czy nie. Ale zabrzmiało dziwnie w ustach kobiety, która jest w ciąży. Jak poszłam do łazienki to wracam, a ona trzyma Polę na rękach. Pola = 10,5 kg. Biorąc pod uwagę, że ma zagrożoną ciążę, bo już raz poroniła i że w ciąży nie powinno się dźwigać, to trochę chyba nie poważne zachowanei.. Jak jej zwróciłam uwagę, że Pola już trochę waży to się tylko uśmiechnęła i tyle.. I tak ma zachowywać się kobieta, która chce być matką? Która już raz poroniła? Sorry, ale ja tego nie kupuję!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego doszły do mnie słuchy ostatnio, że dziewczyna, która kiedyś u nas pracowała urodziła w 6 miesiącu! W zeszłym roku poroniła - podobno miała dużo stresów i tak to się skończyło. Teraz lekarz zalecił jej leżenie, bo ciąża była zagrożona. A ta stwierdziła, że dobrze się czuje, więc pracować będzie, bo więcej zarobi pracując, niż siedząc w domu i dostając L-4. No i w połowie 6 miesiąca wróciła do domu i zaczęła rodzić.. Nie rozumiem zupełnie takich kobiet! Jak można być tak nieodpowiedzialną?! Ja nie miałam zagrożonej ciąży, czułam się cały czas świetnie, nie miałam żadnych dolegliwości, wymiotów, problemów, a pilnowałam się jak mogłam. Żeby przypadkiem nie zaszkodzić dziecku. I sobie. Nie piłam kawy, wina, unikałam miejsc zadymionych, spacerowałam, dbałam o to, żeby jeść zdrowo, chodziłam na fitness dla kobiet w ciąży. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, jak kobieta mająca zagrożoną ciążę może sobie tak bimbać z zaleceń lekarza?...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak z innej beczki.. Pola sobie rośnie, coraz więcej rozumie, coraz więcej ją interesuje i dlatego też staram się jej wymyślać coraz to nowe zajęcia i zabawy.. I coraz więcej przypomina mi się z mojego dzieciństwa.. Wracam coraz częściej myślami do mojej mamy, do tego co ona wymyślała, żebyśmy się z siostrą nie nudziły. Robienie domowego makaronu, formowanie kopytek, szycie dla lalek ubranek, robienie dla nich szaliczków na drutach, robienie ludzików z modeliny i wypiekanie ich w piekarniku... Ech, szkoda że jej nie ma.. I że nie mogę jej powiedzieć tego, że dopiero teraz jak sama jestem mamą to widzę jak wiele nam poświęciła czasu, uwagi, ile dzięki temu mam fajnych wspomnień  z dzieciństwa... I mam nadzieję, że kiedyś moja Polcia tak ciepło będzie myśleć o mnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-943794894997834040?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/943794894997834040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/nadrabiam-zalegosci-czyli-ponownie-o.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/943794894997834040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/943794894997834040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/11/nadrabiam-zalegosci-czyli-ponownie-o.html' title='Nadrabiam zaległości, czyli ponownie o wszystkim :)'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4124175128326756977</id><published>2011-10-30T12:56:00.000-07:00</published><updated>2011-10-31T04:20:58.735-07:00</updated><title type='text'>O wszystkim</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ach, leci dzień za dniem, czasu na wpisy brak, czasu na sen brak, a od tego zmęczenia i niewyspania wczorajszy dzień przeleciał mi przez palce w tempie błyskawicy - dopadł mnie tak potworny ból głowy, że 3 ibupromy i 2 kawy nie dały mu rady.. Drzemka w ciągu dnia nie pomogła, no po prostu jakaś masakra :/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano na hasło pobudki Poli z reguły ja wstaję. Nie ważne czy jest to 7, czy 6. Nie ważne, czy M. idzie do pracy na rano, czy na popołudnie. Czasem go trącam rano, żeby to on się zebrał i wziął Bączka z łóżeczka do łazienki na nocniczek, ale zanim on się podniesie z łóżka, to Pola zdążyłaby już nawet kupkę do pampersa w swoich pieleszach zrobić.. Więc to ja wyskakuję spod kołdry, biorę małą 'na siku', potem ubieram, robię jej poranną herbatkę, no i pół godziny zleciało, a M. jeszcze 4 liter spod kołdry nie podniósł. I to jest często powodem mojego wkurzenia, bo nie ważne kto z nas położył się wcześniej spać, kto spał dłużej a kto krócej, kto się rano spieszy do pracy, a kto nie - i tak poranna pobudka wypada na mnie! Ale nie o tym miało być..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do 17 jestem w pracy, potem wracam do domu, bawię się z Polą albo jedziemy gdzieś na zakupy, a do niedawna jeszcze chodziłyśmy na rowerek. Teraz po 17 jest już prawie ciemno, więc spacerek i rowerek odpada, bo Pola jak pokazały ostatnie dni - boi się ciemności :) A zwłaszcza jazdy autem, gdy za oknem ciemno! Marudzi wtedy w aucie okrutnie, trzeba ją non stop zagadywać, śpiewać, a najlepiej to jak najszybciej znaleźć się w domu :)&lt;br /&gt;A często jest też tak, że M. pracuje popołudniami, więc jesteśmy z Polcią zdane na siebie. I nie powiem, że jest mi z tym źle - uwielbiam z nią brykać w domu po dywanie, oglądać bajki i psocić. Ale potem kąpię ją, jemy kolację, mała idzie spać, a ja zabieram się za sprzątanie mieszkania, pranie, prasowanie, gotowanie obiadu na kolejny dzień.. A ostatnio doszło do tego siedzenie z nosem w laptopie i wyszukiwanie tego, co moglibyśmy sprzedawać w sklepie, który chcemy niedługo otworzyć. Koniec końców kładę się spać w okolicach północy, a już z przyzwyczajenia budzę się ok. 5 i idę sprawdzić, czy Bączek się nie rozkopał (a z reguły  tak właśnie jest) i potem już do 6, czy 7 raczej drzemię niż śpię, więc prawdziwego snu nie mam za wiele.. Zmęczenie, zmęczenie i jeszcze raz zmęczenie daje mi się ostatnio mocno we znaki .. Kojarzenie, rejestrowanie zdarzeń idzie mi jakoś wolno. Wychodzę z domu i zastanawiam się, czy zamknęłam za sobą drzwi, szklankę zamiast do zlewu to włożyłam ostatnio do lodówki, robię sobie herbatę, idę do pokoju sprawdzić co robi Pola, po czym przypominam sobie, że miałam zrobić herbatę, wchodzę do kuchni i - przypominam sobie, że przecież już ją zrobiłam! Ach, ech, uch... masakra :/ Co się ze mną dzieje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nasza Polisława weszła w etap zainteresowania zawartością szafek i szuflad w kuchni i z oczu nie można jej spuścić. Mamy w szufladach hamulce, ale na niewiele się zdają. Zamontowaliśmy w niektórych szafkach takie zabezpieczenia przed otwieraniem drzwiczek, ale myślę że kwestią czasu jest kiedy Pola tą sprytną blokadę rozgryzie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doszliśmy też do etapu CZYTANIA BAJEK :) A w zasadzie: bajki! Polcia dostała od mojej siostry zestaw bajek po kuzynie. Wśród nich jest bajka o '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Żuczku'&lt;/span&gt; Jana Brzechwy. I jest to jedyna książeczka, którą jestem w stanie małej przeczytać. Przy każdej innej Pola tak szybko przewraca kartki, że czasem nawet jednego zdania nie jestem w stanie przeczytać do końca. A przy żuczku siedzi spokojnie na moich kolankach, puka w książeczkę tak jak puka żuczek do biedroneczki, a potem groźnie kiwa paluszkiem, gdy biedroneczka owego żuczka przegania! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym coraz lepiej się z Polisławą rozumiemy. Tzn. ona coraz więcej rozumie. Wie co trzeba zrobić kiedy mama mówi '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;idziemy na siku&lt;/span&gt;', '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;idziemy się ubrać/zjeść/poczytać bajkę..&lt;/span&gt;' Biegnie wtedy odpowiednio do łazienki, kuchni albo swojego pokoju. Pokazuje paluchem co chce, jak czegoś nie chce to przecząco kiwa główką i mówi 'nieeeee'.. A jak coś chce to się pięknie uśmiecha swoim czarodziejskim uśmiechem :) Czasem coś nabroi, napsoci, psa torturuje, a czasem przyjdzie da buziaka albo się przytuli i już mnie ma! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale muszę przyznać, że bardzo z niej grzeczne dziecko. I jest w tym niewątpliwie sporo zasługi naszej niani, która spędza z Polcią sporą część dnia i 'uczy ją życia'. Czyli chodzenia za rączkę, czy sprzątania po sobie jak się nabałagani. I muszę pochwalić naszą córcię, bo rzeczywiście jak wyrzuci wszystkie klocki na dywan albo gazety zrzuci ze stolika na podłogę to potem na hasło 'sprzątamy' mała wrzuca klocki do pudełka, gazety odkłada na miejsce (choć czasem nieudolnie i wszystkie zjeżdżają z powrotem na podłogę) , ale się stara i naprawdę cieszy mnie to bardzo. Nawet wtedy jak zamiast odkładać coś na miejsce Bączek daje mi to coś do ręki, żebym to ja odłożyła :) Ale liczy się fakt, że podnosi owe 'coś', a nie zostawia bałaganu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak z innej beczki to czy wsłuchiwałyście się w słowa piosenek dla dzieci? :) Pola ma płytę z całym zestawem dziecięcych piosenek, czyli Fasolki, Pan Tik Tak, Majka Jeżowska, Pan Kleks.. Leciała ostatnio '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A ja wole moją mamę&lt;/span&gt;' Jeżowskiej .. No po prostu kupa śmiechu! Tekst tak naprawdę z kosmosu, ni to składu nie ma ni ładu.. Ale RYM jest! I chyba o to tu chodzi :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach, pisać bym dziś mogła jeszcze pół dnia, tyle rzeczy mi chodzi po głowie, ale trzeba się pracą zająć :) Może coś wieczorem skrobnę jeszcze, bo jak tak z siebie wyrzucę różne myśli, problemy i wątpliwości to mi potem duuuużo lżej na sercu :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4124175128326756977?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4124175128326756977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/ach-leci-dzien-za-dniem-czasu-na-wpisy.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4124175128326756977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4124175128326756977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/ach-leci-dzien-za-dniem-czasu-na-wpisy.html' title='O wszystkim'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1082127404059488559</id><published>2011-10-26T13:52:00.000-07:00</published><updated>2011-10-26T14:00:37.782-07:00</updated><title type='text'>Bunt na pokładzie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;No więc jak w temacie. Pola zaczyna się buntować... Próbuje gdzie jest granica, próbuje przeforsować swoję 'bo ja chcę' albo 'nie chcę'. A wszystko zaczyna się już od rana, kiedy to próbuję ją ubrać. Kiedyś był problem z założeniem pampersa, bo uciekała po całym mieszkaniu z uśmiechem na ustach, a jak już ją złapaliśmy to był wrzask, prężenie się i walka. Teraz pieluszkę założyć już Polisławie można bez krzyku, ale ubrać spodenki, czy bodziaka - istny cud. A jak chcemy wyjść gdzieś na zewnątrz i trzeba ubrać czapkę, kurtkę i buty - masakra! Wrzask, robienie scen, czyli kładzenie się na podłodze, ale wyginanie się do tyłu, co już ze 2 razy skończyło się tym, że Pola się uderzyła głową np. o podłogę. Nie jest to ani fajne, ani bezpieczne. Ani przyjemne. Czekamy co będzie następne... :/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym to dalej robi słodkie minki, jak chcę od niej buziaka to najczęściej kręci głową i mówi: "Neeeee..", a wczoraj na '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brykadełkach&lt;/span&gt;' Polisława pobijała rekord w bieganiu od ściany do ściany - nie liczyłam ile razy przebiegła salę wzdłuż, ale było tego trochę :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1082127404059488559?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1082127404059488559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/bunt-na-pokadzie.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1082127404059488559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1082127404059488559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/bunt-na-pokadzie.html' title='Bunt na pokładzie'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-865838564917117334</id><published>2011-10-23T11:59:00.000-07:00</published><updated>2011-10-23T12:54:36.459-07:00</updated><title type='text'>Nadrabiam zaległości!</title><content type='html'>Kurcze, tak długo nic nie pisałam co u nas się dzieje, że nie wiem od czego zacząć :)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Może zacznę od najświeższej historii z dnia dzisiejszego? M. spędza cały dzień w pracy, więc siedzimy z Polą same. Wczoraj nasz Bączek zabrał psu miskę i chciał mi przynieść - nie wiem, czy po to, żeby mi pokazać że jest pusta, czy po to, żeby mi pokazać, że nic sobie nie robi z naszych notorycznych zakazów bawienia się miskami psa. W każdym bądź razie pies miał miski z IKEI, takie hm, chyba gliniane, emaliowane? Nie wiem z jakiego tworzywa, ale generalnie - tłukące się po zderzeniu się z podłogą. I jak się można domyśleć, Polisławie miska 'wypadła' z rąk i rozsypała się na milion drobnych kawałków. W związku z tym dziś pojechałyśmy kupić nową zastawę dla naszej suczki. Plastikową! :) Niestety nowe miski bardzo się Bączkowi spodobały. Wystarczyło spuszczenie jej na chwilę z oka, po to aby np. zrobić Poli picie - chlup, woda z miski została wylana! Wystarczyło, że schowałam się na chwilę w łazience na siku zostawiając córcię bawiącą się w jej pokoju - nie patrzyłam na nią dosłownie minutę! - chlup, miska pusta! No po prostu ona się przemieszcza z prędkością światła! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za każdym razem mała była stawiana do kąta. Tam tłumaczyłam jej, że źle zrobiła, że miskami psa nie wolno się bawić, że teraz piesek nie będzie miał co pić itp. itd. I za każdym razem z trudem powstrzymywałam wybuch śmiechu, bo Pola tak cudowałą w kącie, że hej! :) Ja do niej wyskakuję z poważną miną i karcącą gadką, a ona szczerzy do mnie uśmiech pokazując mi wszystkie swoje ząbki i migdały! Do tego zalotnie kręci pupką albo ramionami, albo tak śmiesznie chowa rączki do tyłu i robi niby smutną minkę, ale oczka jej się śmieją. Albo komicznie przekręca główkę tak jak wtedy, gdy bawimy się w '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A ku ku!&lt;/span&gt;' i Pola chowa się za ścianą i wystawia co jakiś czas główkę, żeby pokazać '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tu jestem!&lt;/span&gt;' A żeby tego było mało, to na koniec naszej 'rodzicielskiej rozmowy' jak poprosiłam Bączka, żeby teraz obiecała, że już tak nie zrobi, powiedziała 'przepraszam' i dała mamusi buziaka i przytuliła się, to wystawiła słodziutko usteczka do 'buziaczka' i rzuciła mi się na szyję, tak jakby wszystko co do niej mówiłam dotarło, wszystko zostało zrozumiane... No i tylko powstaje pytanie, dlaczego w takim razie historia z miską psa i wodą powtórzyła się dziś 3 razy?? A co do buziaków i przytulania się, to od paru dni Pola już nie chętnie nas całuję. Trzeba sobie zasłużyć :)) Zdarza się, że mówię do niej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'Daj buzi!&lt;/span&gt;', a ta mała spryciula kręci głową i mówi: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nieeeee"&lt;/span&gt;... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszerzyłam ostatnio menu córci o pieczarki. Wiem, że grzyby można podawać dzieciom dopiero po ukończeniu 3ego roku życia, ale naszła nas z M. już dawno ochota na zupę pieczarkową. A nie chce mi się robić 2 zup, jednej dla nas, drugiej dla małej. Więc zasięgnęłam porady u naszej niani i postanowiłam zacząć od niewielkiej ilości pieczarek. No i zrobiłam strogonowa drobiowego z papryką i pieczarkami. Mała zjadła ze smakiem, nic jej nie było, więc raz na czas pieczarki będą u nas gościć w menu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak jesteśmy przy jedzeniu, to nasz mały Bączek zaczął ostatnio pochłaniać coraz większe porcje jedzenia! Nie wiem, to chyba przez to, że zimno się zrobiło i jak każdy misio, i ten nasz malutki potrzebuje zebrać na zimę troszkę sadełka :) Do tej pory &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;menu&lt;/span&gt; małej wyglądało tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* śniadanko - kaszka 200ml&lt;br /&gt;* II śniadanko - kanapeczka, jajeczniczka, omlet, raz na czas parówka&lt;br /&gt;* obiad: zupa albo mięsko z warzywami, ziemniakami lub ryżem lub makaronem&lt;br /&gt;* podwieczorek: owoc, jogurt albo budyń&lt;br /&gt;* kanapka, parówka albo kaszka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz mała je obiad jak 'dorosły', czyli musi być zupa i II danie.  No i zobaczymy jak ta zmiana wpłynie na jej wagę. Bo na razie to od wakacji mała waży tyle samo: 10kg z niewielkimi groszami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie! Już wiem o czym miałam napisać! O '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szafobranku' &lt;/span&gt;, na którym byliśmy wczoraj! Pisałam o tym wcześniej - trzeba było zapisać się na listę, przynieść 5 ubranek dla dzieci z Domu Dziecka, 10 ubranek do wspólnego kosza, z którego potem można było sobie tyle samo 'odebrać' + ubranka na wymianę. Wszystko miało być czyste i nadające się do ponownego użycia. Przyniosłam chyba ze 30 sztuk. Ilość 'nowych', przyniesionych do domu: zero! Laski poprzynosiły takie szmaty, sprane, rozciągnięte na wszystkie strony ciuszki, że po prostu wstyd! Znalazłam może 2, 3 sztuki ubranek, które gdyby były w innym rozmiarze to bym je mogła wziąść. A tak to wyszliśmy zniesmaczeni. Za to Pola była wniebowzięta i to był niewątpliwie wielki plus całej tej akcji. Dla dzieci był dmuchany zamek do skakania, dmuchany basen z kulkami i plastikową, małą zjeżdżalnią (akurat taką na dzieci w wieku Poli). Był kącik gdzie malowano dzieciom buźki, kącik malarski, gdzie maluchy dostały kredki, pisaki i coś tam sobie tworzyły pod okiem pani opiekunki, były balony, takie długie, z których pani robiła pieski, szable i serducha, były takie małe, plastikowe rowerki, samochody - no jednym słowem dla dzieci był mały raj! :) Jak weszliśmy i Pola zobaczyła to wszystko to stanęła jak wryta, NAPRAWDĘ! Wmurowało ją w podłogę hihi :) A potem jak już ogarnęła wzrokiem całą salę, to oczywiście poleciała do basenu z kulkami. I tak naprawdę to większość czasu spędziła w nim podbierając kulki, zjeżdźając, obserwując dzieciaki, co i ja robiłam i momentami byłam lekko zażenowana. Maluchów było sporo, w różnym wieku. Od takich leżących w wózkach po 5, 6 letnie. W całej tej ferajnie rzucał się w oczy jeden mały blondynek. Długie, kręcone włoski - no na pierwszy rzut oka: amorek :) Ale z amorka miał tylko włosy, bo tego dziecka było wszędzie pełno! Biegał, nie patrzył, czy kogoś trąca, depcze nogi, wyrywał autka spod pupy m.in. Poli, wpychał się na zjeżdżalnię, no po prostu istny diabeł. A rodzice? Tylko raz widziałam jak mama zwróciła mu uwagę, właśnie wtedy, gdy nasz Bączek wziął sobie czerwony motor do jeżdżenia i amorek podleciał wyrywając małej motor z rąk. Mama zwróciła mu wtedy uwagę i podała mu inny pojazd. Ja wiem, że dziecko powinno umieć walczyć o swoje, nie powinno być ciapą, ale bez przesady!&lt;br /&gt;Ciekawe, czy w domu też pozwalają temu dziecku robić wszystko?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecie, fajnie jest czasem móc znaleźć się w takim miejscu, bo człowiek wtedy widzi co nasze dzieci może spotkać później w przedszkolu, szkole.. Człowiek się całe życie uczy... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra, na dziś to chyba tyle tak na szybko, bo oczy mi lecą.. W ostatnim tygodniu kładłam się prawie codziennie po północy, a wstaje przed 7. Do tego w nocy jeszcze zdarzają się Poli czasem pobudki - teraz głównie wtedy jak się rozkopie i jej się zimno zrobi. Więc ten sen mój raczej mocny nie jest. A że ja jestem z tych, co muszą spać przynajmniej 6, 7 godzin dziennie, żeby się zregenerować, to niestety po takim męczącym tygodniu moje bateryjki są już na wyczerpaniu... Ech, kiedy ja nadrobię te braki snu?..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-865838564917117334?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/865838564917117334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/nadrabiam-zalegosci.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/865838564917117334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/865838564917117334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/nadrabiam-zalegosci.html' title='Nadrabiam zaległości!'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1215033600576049756</id><published>2011-10-19T13:46:00.000-07:00</published><updated>2011-10-19T13:55:07.106-07:00</updated><title type='text'>Good news! :))</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dawno nic nie pisałam, ale wyjątkowo nie mam na blogowanie ostatnio czasu. Założyliśmy dziś z M. firmę!! :)) Już od dawna chcieliśmy otworzyć jakiś wspólny biznes, ale nie mieliśmy tak do końca dobrego pomysłu. No i .... no i okazało się, że pomysł był TAK BLISKO! No pod nosem!&lt;br /&gt;Jak tylko odpalimy swoją stronę to na pewno się pochwalę! Na razie czekamy jeszcze na NIP, musimy zorganizować sobie konto bankowe (a to nie jest takie proste, bo banków jest sporo, a my będziemy robić trochę przelewów zagranicznych i szukamy takiego, które będzie pod tym kontem najlepsze i najszybsze), wspomnianą stronę www, kasę fiskalną, no i jeszcze sporo innych papierkowo-początkowych spraw. W związku z tym siedzę ostatnio z głową w necie, szukam jeszcze pomysłów, podglądam konkurencję, no i tak mi schodzą wieczory! A w ciągu dnia nie lepiej. W pracy nie mam za bardzo czasu, a jak wracam do domu to spędzam czas z Polą, bo M. ostatnio pracuje głównie popołudniami i wieczorem. Jestem OKROPNIE podniecona tym wszystkim, czuję, że to w końcu będzie coś, co będzie mi sprawiało radochę, w czym się dobrze będę czuć i w czym się odnajdę. Już się odnajduję! :)) Pozostaje nam tylko trzymać kciuki, żeby wszystko wypaliło i dobrze się kręciło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji chciałam prosić o pomoc Eko-Mamę. Kochana, dostałam od Ciebie kiedyś zaproszenie na bloga. Weszłam wtedy na niego bez problemu. Natomiast przy ponownym wejściu wyświetlił się komunikat, że zaproszenie zostało już wykorzystane i lipa, blog się nie chce pokazać :/ Nie mam się jak inaczej z Tobą skontaktować, więc pomyślałam, że może tą drogą mi się uda? Czy mogę dostać od Ciebie kolejne zaproszenie i co mam zrobić, żebym potem mogła swobodnie wchodzić i Cię czytać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1215033600576049756?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1215033600576049756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/good-news.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1215033600576049756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1215033600576049756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/good-news.html' title='Good news! :))'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-2149333531899933319</id><published>2011-10-14T02:31:00.000-07:00</published><updated>2011-10-14T03:04:00.438-07:00</updated><title type='text'>Zajęcia poza szkolne</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Odkąd pamiętam lubiłam wyszukiwać sobie wszelakie zajęcia poza szkolne. W podstawówce grałam w tenisa ziemnego, koszykówkę, miałam też okres uprawiania lekkiej atletyki. Był taki okres kiedy zupełnie nie miałam czasu dla siebie. Chodziłam do klasy sportowej (koszykówka) i 3 x w tygodniu mieliśmy treningi, do tego tyle samo tenisa plus 2 x lekkaatletyka, a w weekendy zawody albo mecze. Po pół roku odpuściłam bieganie, bo miałam dość. Potem odpadł tenis, w kosza grałam do liceum. Potem był angielski, a nawet Szkoła Pamięci :) Ja to mam chyba we krwi, bo moją mamę też 'nosiło'!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jak jeszcze nie byłam w ciąży to wydawało mi się, że zajęcia dla niemowlaków to jakaś głupia moda! Że to odbieranie dzieciom 'dzieciństwa', robienie z nich na siłę małych mądralińskich, czy super sportowców i realizowanie niezrealizowanych marzeń rodziców. Teraz, kiedy sama mam dziecko myślę zupełnie inaczej! Ale jak to często bywa - punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kolejny miesiąc chodzimy z Polą na '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brykadełka&lt;/span&gt;' i widzę, że tak jak mała kiedyś chodziła swoimi ścieżkami (po całej sali), tak teraz słucha pani Kasi, angażuje się w zajęcia, a przede wszystkim  uczy się 'życia w grupie'. Część zajęć przebiega zawsze tak samo - jest piosenka na powitanie i zabawa instrumentami muzycznymi. Druga część jest zawsze niespodzianką :) I muszę Wam powiedzieć, że potem w domu korzystam z pomysłów na zabawy jakie pani Kasia w tej części ma dla dzieci. Myślałam, żeby może od kolejnego miesiąca przepisać Bączka na coś innego, bo ta powtarzalność początku zajęć mnie zaczęła nudzić, ale skoro Pola ostatnio tak ładnie i aktywnie bierze w nich udział, to stwierdziłam, że nie ma takiej potrzeby.&lt;br /&gt;Ale zaczęłam szperać w necie jak by tu oprócz '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brykadełek&lt;/span&gt;' urozmaicić małej czas wolny i znalazłam '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szafobranko&lt;/span&gt;' :) Jest to spotkanie dla mam (i dzieci), które chcą wymienić ubranka po swoim dziecku na nowe, a do tego pomóc jednemu z Domów Dziecka w naszym mieście. Trzeba przynieść przynajmniej 15 ciuszków, wypranych i nadających się do ponownego użycia oraz 1 rzecz z listy podanej przez Dom Dziecka. 10 ubranek trafia do wspólnej puli, z której potem można wybrać sobie 10 innych, 5 trafia do Domu Dziecka, a resztę układa się w wyznaczonym miejscu. Do ciuszków z tej ostatniej części należy doczepić karteczkę ze swoim imieniem i nazwiskiem i taką samą przyczepić sobie. Potem chodzimy po sali i oglądamy co przyniosły inne mamy. Jeśli coś nam się spodoba, to pokazujemy co my mamy i jeśli drugiej stronie spodoba się coś z naszej kolekcji to następuje zamiana. A jeśli nie, to dogadujemy się i albo stawiamy innej mamie kawę lub ciastko (coś z oferty kawiarnii) albo płacimy 5, 10 lub 15 zł. Powiem szczerze, że pomysł bardzo mi się podoba :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko to odbywa się w przyszłą sobotę i trwa od 10 do 18. Można przyjść z dzieckiem, ponieważ z Centrum Zabaw Dziecięcych będą panie, które zorganizują dzieciom zabawy i opiekę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo fajny pomysł! :) Zapisałam nas już na listę, ponieważ ilość miejsc jest ograniczona i już zaczęłam przygotowywać rzeczy do 'oddania'. Pójdziemy, zobaczymy i jak zwykle podzielimy się wrażeniami! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-2149333531899933319?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/2149333531899933319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/zajecia-poza-szkolne.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2149333531899933319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2149333531899933319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/zajecia-poza-szkolne.html' title='Zajęcia poza szkolne'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-5338552968668366741</id><published>2011-10-12T03:28:00.001-07:00</published><updated>2011-10-12T03:52:34.551-07:00</updated><title type='text'>Też tak macie?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pola jest zafascynowana ptaszkami, psami, autobusami, tramwajami i motorami. Jak gdzieś idziemy i dojrzy któryś z tych obiektów to wpada w szał radości, pokazuje paluszkiem, uśmiecha się od ucha do ucha i swoim uniwersalnym i ulubionym słowem: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Baaaaaa&lt;/span&gt;!" oznajmia, że coś zauważyła. Czasem zdarza się, że to ja pierwsza zobaczę tramwaj, czy autobus i wtedy to ja pokazuję go paluchem i mówię do Bączka:&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Zobacz, ptaszek/pies/itp."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;No i tak mi to weszło w nawyk, że teraz jak idę z psem na spacer albo sama gdzieś się przemieszczam pieszo to otwieram buzię, żeby poinformować, że oto nadjeżdża TRAMWAJ! albo leci PTASZEK! I tak samo szybko jak ją otwieram, tak samo szybko ją zamykam łapiąc się na tym, że przecież nie idę z Polą!! :)) Ciekawa jestem kiedy mi się wymknie taki okrzyk podczas spaceru z kimś .. Już widzę tę zdziwioną minę owego ktosia i wzrok mówiący: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Yyy, no i ...?&lt;/span&gt;"...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Też tak macie? :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-5338552968668366741?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/5338552968668366741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/tez-tak-macie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5338552968668366741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5338552968668366741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/tez-tak-macie.html' title='Też tak macie?'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4742973668502867706</id><published>2011-10-10T12:30:00.000-07:00</published><updated>2011-10-10T13:13:05.024-07:00</updated><title type='text'>Z życia Polisławy</title><content type='html'>Dawno w sumie nie pisałam o wyczynach naszej małej dziewczynki, a uzbierało się tego trochę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mamy w dużym pokoju stolik, klasycznie ustawiony między kanapą, a telewizorem. Pola namiętnie ściąga z niego obrusik, rzuca nim o podłogę i biegnie do kuchni po ściereczkę zawieszoną na uchwycie od piekarnika. Po czym próbuje ją rozłożyć na stoliku, co różnie jej wychodzi. Konkluzja z tego jest taka, że lepsza kolorowa ściereczka niż biała szmatka na stole ;)&lt;br /&gt;A nasz pies oczywiście tylko na to czeka - od razu podbiega w okolice stolika i kładzie się jak długi na moim obrusie! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pod wspomnianym stolikiem leżą kolorowe gazety. Jednym z ulubionych Poli zajęć jest zrzucenie ich na dywan i porozwalanie ich po całym pokoju. Część gazet została pozbawiona okładek albo kartek. Ale jest jedna, którą Polisława nad wyraz często ogląda i bardzo lubi. Tą gazetą jest CKM! :) Naszemu Bączkowi najbardziej podoba się w niej blond piękność na rozkładówce, która leży nago, bokiem, nogą zakrywa swoje wdzięki między nogami, a ręką cycuszki. Ale tak czy siak leży GOŁA! I szczerzy się w pięknym uśmiechu :) Polisława potrafi przywlec gazetę do mnie do kuchni i swoim uniwersalnym słowem: "Baaaaa!" pokazuje mi blondynę. M. twierdzi, że to nic złego, że przecież tam oprócz brzucha i nóg nic nie widać, a Poli najwyraźniej podoba się kolor blond, ot cała sprawa! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna zajawka Bączka to wyrzucanie swoich ubranek z szuflad. Na środek pokoju! A potem upychanie ich z powrotem, tyle że według własnego pomysłu. Wygląda to tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-D0qJHHFXPvs/TpNPEjN_FdI/AAAAAAAAAI0/12ZJbAw0RBM/s1600/balagan.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-D0qJHHFXPvs/TpNPEjN_FdI/AAAAAAAAAI0/12ZJbAw0RBM/s320/balagan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661956096126817746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Często towarzyszą Poli przy tym okrzyki: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Baaaa!'&lt;/span&gt; co jak pisałam wcześniej jest słowem uniwersalnym i w tym przypadku może oznaczać, że na koszulce jest kotek, zajączek, kwiatuszek albo że spodenki mają guziczek :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również w wannie Polisława znalazła sobie nowe zajęcie. Staje na końcu wanny, jedną ręką łapie się brzegu, drugą mojej ręki, pupkę 'przykleja' do wanny i zjeżdża do wody :) A ile się przy tym nachlapie! No i jaką ma frajdę! :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i nie wiem po kim nasze dziecko jest takie sprytne i cwane. Zdarza jej się nabroić. Wtedy tłumaczymy jej co zrobiła źle i zdarza się, że podnosimy na nią głos. Ale w granicach normy, tzn. nie drzemy się tak, żeby sąsiedzi słyszeli. A Pola wtedy tak patrzy na nas oczkami zmokniętego kotka ze Shreka po czym podbiega, nadstawia buźkę do całowania i taaaaak się mocno przytula, że po prostu nie sposób się na nią gniewać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą tak samo robi jak jej myje zęby wieczorem i jest już zmęczona i nie chce jej się myć ani buzi ani zębów. Trzymam ją z reguły wtedy na rękach, a ona tak się do mnie tuli i mówi to swoje słodkie:" Oooooo", że normalnie mięknie mi serce w pół sekundy. A umyć się jej nie da, bo przykleja się policzkiem do mojego ramienia :) Taka to sprytna z niej bestia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż strach pomyśleć co będzie jak podrośnie. Chyba będzie nas robić na szaro i owijać sobie wokół palca równo! :))&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4742973668502867706?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4742973668502867706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/z-zycia-polisawy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4742973668502867706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4742973668502867706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/z-zycia-polisawy.html' title='Z życia Polisławy'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-D0qJHHFXPvs/TpNPEjN_FdI/AAAAAAAAAI0/12ZJbAw0RBM/s72-c/balagan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-7553098843599710017</id><published>2011-10-08T12:31:00.000-07:00</published><updated>2011-10-08T12:57:07.814-07:00</updated><title type='text'>Sprawy rodzinne ciąg dalszy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Hm. Ciągle oswajam się  z myślą, że będę mieć rodzeństwo. I chyba jakoś pomału się z tym godzę. Mój tata od dawna spotyka się ze swoją kobitką i szczerze mówiąc kilka razy rozmawialiśmy z M. na temat 'co by było gdyby im się zaciążyło', ale to były raczej takie gadki, żeby sobie pogadać, bo nie wierzyliśmy w to. A tu proszę! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tak naprawdę to nie mam pojęcia jak to będzie. Jak tata zacznie do mnie dzwonić i radzić się w temacie kaszek i pampersów... Hm. Nie jestem w stanie sobie tego wszystkiego wyobrazić, ale myślę że w miarę upływu czasu jakoś mi się to w głowie ułoży. Ciągle rozmawiamy o tym z M., bo oboje jesteśmy lekko skołowani i zszokowani. I doszłam do wniosku, że ciężko mi z tym chyba dlatego, że po prostu jestem w takim wieku i na takim etapie życia, że wyszłam już z życia w rodzinie w sensie : ja, rodzeństwo i rodzice i przeszłam do etapu: ja, mój mąż i moje dziecko. A tu nagle pojawić się ma nowe rodzeństwo, czyli że niby powinnam zrobić krok w tył? Mam nadzieje, że rozumiecie o co mi chodzi. A z M. doszliśmy do wniosku, że mój tata robi to dla swojej kobitki. Żeby kiedyś nie została sama. Żeby przez fakt, że związała się ze starszym mężczyzną nie ominęła jej przyjemność posiadania własnych dzieci. Dodam dla wyjaśnienia, że to nie jest związek w stylu - starszy facet z kasą i młoda laska, która na tą kasę leci. Poznali się w zasadzie w pracy, tzn. pracują w tej samej branży, ale w różnych firmach. Mój tata jak pisałam wcześniej był wdowcem, a jego kobitka, nazwijmy ją K. była po rozwodzie. Nie znam historii, ale tata mi kiedyś coś wspominał, że wyszła z mieszkania w tym w czym była, zostawiła wszystko za sobą, nowe mieszkanie, swoje rzeczy i po prostu wyszła. Nie pytałam dlaczego, a tata nie ciągnął wątku. Mogę się tylko domyślać, że facet ją bił? a może po prostu się przestali dogadywać i po kolejnej kłótni wyszła z domu, wróciła do rodziców i złożyła pozew o rozwód? A może było jeszcze inaczej? Nie wiem i szczerze mówiąc, nie muszę wiedzieć, bo to nie moja sprawa. Dla mnie najważniejsze jest to, że tata jest szczęśliwy. A jak ma być jeszcze szczęśliwszy posiadając kolejne, czwarte dziecko, to niech i tak będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oswajam się z myślą o posiadaniu rodzeństwa od 2 dni i chyba każdego dnia jest lepiej. Więc do maja powinnam skakać z radości ... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję Wam za wszystkie komentarze pod poprzednią notką, dodałyście mi otuchy :*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS A nasza Pola posiadła nową umiejętność - stanie na palcach! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-7553098843599710017?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/7553098843599710017/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/sprawy-rodzinne-ciag-dalszy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7553098843599710017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7553098843599710017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/sprawy-rodzinne-ciag-dalszy.html' title='Sprawy rodzinne ciąg dalszy'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4738773705782126173</id><published>2011-10-07T01:23:00.000-07:00</published><updated>2011-10-07T01:38:34.186-07:00</updated><title type='text'>Rodzeństwo..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Hm. Wczoraj się dowiedziałam, że .... będę mieć rodzeństwo.... Przeżyłam mały szok! Jak wiecie moja mama nie żyje. Od 8 lat. Zmarła w wieku 51 lat, tata miał wtedy 49. Tata od 5 lat spotyka się z dużo młodszą od siebie kobitką. Jest szczęśliwy, uśmiechnięty, ma fajną babeczkę. Tego roku w ferie się jej oświadczył. Nie raz rozmawialiśmy z M. na temat tego, czy będą mieć dzieci. Ja twierdziłam, że chyba nie, bo mój tata przy moim bracie (który jest ode mnie młodszy o 13 lat) często mówił jak młody coś przeskrobał :"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;No i co ja mam z nim zrobić? No przecież w dupę mu już nie dam, powiem mu co o tym myślę i tyle. Choć mi to się  już nawet gadać nie chce"&lt;/span&gt;. Ewidentnie dawał do zrozumienia, że on już dzieci odchował i mu to wystarczy. A ma nas trójkę, bo jeszcze jest siostra 2 lata ode mnie starsza.. Jego kobitka też nie wykazywała jakiś chęci do bycia matką. Nie rozczula się na widok Poli, czy innego dziecka (w przeciwieństwie do mojej siostry), nigdy jakoś tego tematu nie poruszała, a jak był poruszony to raczej w dyskusji nie brała udziału. Jej rodzice owszem, często mówili, że chcieliby mieć wnuki, ale ona ucinała te gadki bardzo szybko... Wiecie, czasem widać po lasce, że ma instynkt macierzyński, a czasem wręcz przeciwnie. I wydawało mi się, że w tym przypadku mamy do czynienia z tą drugą opcją..&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A tu wczoraj tata wpadł do nas ze swoją narzeczoną na zaległe urodziny M. i oznajmili, że rodzina się nam powiększy w maju.... Czyli Pola będzie miała wujka/ciocię młodszego od siebie, a ja będę mieć rodzeństwo młodsze od mojej córki. Brzmi to zabawnie, ale ja wcale się tak nie czuje!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Cieszę się, że tata jest szczęśliwy, że układa sobie życie. Bo pierwsze 2 lata po śmierci mamy chodził cały czas smutny, bez chęci do życia, taki przygaszony, że naprawdę momentami bałam się, że wpadnie w depresje i jeszcze sobie coś zrobi. Mówił, że wraca do pustego domu, nie ma w nim z kim pogadać, bo my z siostrą mieszkałyśmy już osobno, a brat wychodził z kolegami na rower, czy gdzie ich tam nogi poniosły.. Teraz co weekend to gdzieś sobie jeżdżą za miasto, wychodzą do kina, na piwko ze znajomymi - tata naprawdę odżył i odmłodniał :) Tyle, że jego kobitka jest od niego o 20 lat młodsza, trochę starsza od mojej siostry i do tego w ciąży! Sama nie wiem co czuję i co myślę. Jakoś zupełnie nie czuję tego, że to będzie moje rodzeństwo.. Chyba bardziej traktuje to jako 'dziecko kogoś znajomego'. Dziwnie mi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybaczcie za tego posta, ale musiałam gdzieś się wygadać..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4738773705782126173?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4738773705782126173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/rodzenstwo.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4738773705782126173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4738773705782126173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/rodzenstwo.html' title='Rodzeństwo..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-3663174140871060504</id><published>2011-10-05T12:30:00.001-07:00</published><updated>2011-10-05T14:42:06.132-07:00</updated><title type='text'>O brykaniu słów kilka..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Przez cały wrzesień, w każdy wtorek jeździłam z Polą na '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brykadełka&lt;/span&gt;' - zajęcia dla dzieci od 10 do 18 miesiąca. Chodzimy tam głównie dlatego, że mała ma tam kontakt z innymi dziećmi i uczy się 'życia w grupie'. I mam nadzieję, że dzięki temu jak skończy 3 latka i pójdzie do przedszkola to będzie jej łatwiej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co robimy na Brykadełkach? Pani Kasia gra na gitarze i śpiewa piosenki, a my - mamy, razem z nią :) Na początku strasznie mnie to śmieszyło, ale teraz już jest ok. Śpiewamy każdemu dziecku na powitanie, a potem o Muzykantach - wtedy każdy (dziecko i mama) biorą sobie z koszyczka jakiś instrument np. grzechotkę albo dzwoneczki i przy odpowiedniej zwrotce wydajemy dźwięki. Tzn. my, mamy tak robimy, bo dzieci oczywiście dzwonią i grzechoczą kiedy im się podoba :) Potem jest czas na zabawę z chustą. Pani Kasia ma taką specjalną, uszytą z kolorowych trójkątów, mającą z 5 metrów średnicy. Pomysł jest taki: dzieci stoją na chuście, a mamy łapią ją po bokach i nią 'falują'. Niestety w praktyce wygląda to tak, że na chuście stoi 1, czasem dwoje dzieci. Bo reszta chodzi sobie po sali, zagląda pani Kasi do pudełka z instrumentami, próbuje dosięgnąć innych skarbów leżących na parapecie, a Pola nie jest tu wyjątkiem. Ją najbardziej interesuje lampa, tajemnicze skrzyneczki i pudełeczka z parapetu, drzwi albo torby innych mam :) Potem przychodzi czas na ciekawsze zabawy - dzieci dostają 2 rodzaje przedmiotów np. coś lekkiego i ciężkiego albo miękkiego i twardego. Zawsze są dobierane na zasadzie przeciwieństw. Dzieci czasem sobie przesypują te przedmioty z pudełek do miseczek, czasem po prostu biorą kilka np. kamyczków do rączki i biegają z tym po całej sali, zanoszą mamie, rzucają tym po sali - no co dziecko to inny pomysł :) Są też zabawy z dużą piłką, czasem maluchy łapią bańki mydlane, piórka, liście.. Na każdych zajęciach jest coś innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłyśmy już na 5 zajęciach. I na ostatnich - nasza córcia była prawdziwą gwiazdą, a do tego jak nigdy słuchała pani Kasi prawie przy każdym zadaniu! Byłam naprawdę w szoku! :) Najpierw przy piosence na powitanie ładnie biła brawo przy wyśpiewywaniu imion każdego dziecka. W między czasie stanęła sobie na środeczku i wywijała tyłeczkiem do muzyki, tuptała nóżkami albo kręciła się w kółeczko - no pełen popis umiejętności tanecznych :) Przy piosence o muzykantach grzechotała dokładnie wtedy, kiedy trzeba było to robić. A jak pani Kasia kładła palec na ustach i mówiła "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A teraz ciiiii...&lt;/span&gt;." to Pola zamierała. Potem - po raz pierwszy stanęła na chuście, próbowała po niej chodzić jak chusta falowała, dała się nawet w nią zakryć i zrobiła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'A ku ku!&lt;/span&gt;' :)&lt;br /&gt;Do zabawy dzieci dostały leciutkie, kolorowe piórka, w które pani Kasia razem z nami, mamami dmuchała, kładła dzieciom na głowie, na rączkach. Potem do zabawy wkroczyły kamyczki. Polcia sobie je wkładała do miseczki, potem swoje wrzucała Zuzi i podkradała nowe Kamilce :) A jak pani prowadząca oznajmiła koniec zabawy i poprosiła, aby jej oddać wszystkie kamyczki, to nasz Bączek zabrał to co miał i wrzucił pani Kasi do jej pudełeczka! Normalnie byłam w wielkim szoku jak Polcia się zachowywała! Do tej pory raczej chodziła swoimi ścieżkami po całej sali, a teraz była w centrum zajęć! Powiem krótko: nie wiele brakowało, żebym pękła niczym mydlana bańka z dumy hihi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak z innej beczki to parę dni temu zgubiłam Poli butelkę do picia! Poszłyśmy po mojej pracy na targ po owoce, wróciłyśmy do domu i okazało się, że nie mamy butelki! A miałam zaczepiony do wózka taki specjalny pojemnik na butelkę i musiał mi się odczepić gdzieś po drodze.. Mocowało się go na rzepie i ten rzep był już trochę wyrobiony, a wiadomo jak to jest na targu - ciasno między rzędami stolików, dużo ludzi.. W domu mamy 2 butelki: z Aventu -z tej mała dostawała kaszkę lub mleko w nocy, i drugą firmy Mam - ta miała spłaszczony smoczek z dwóch stron i z tej Pola zawsze piła. Na targ poszłam następnego dnia, ale oczywiście nikt nic nie znalazł. Jedna pani mi nawet powiedziała, że nie mam co szukać, bo jak ktoś znalazł to pewnie sobie wziął albo sprzedał... No cóż, trudno. Najważniejsze, że Pola dała się namówić na picie w nocy z butelki Aventu, która tak naprawdę stała od dłuższego czasu bezużyteczna. A w dzień - z braku laku córcia zaczęła pić z kubka treningowego Lovi :) Niekapek dalej nie uzyskał akceptacji, za to kubek 360 stopni i ten z Lovi są w użyciu. Czyli trochę nam się problem rozwiązał :))&lt;br /&gt;Dokupiliśmy tylko taki pokrowiec na picie, podtrzymujące temperaturę płynu w butelce, bo przyda nam się to zwłaszcza teraz na jesień jak na zewnątrz będzie zimno i mała będzie szła na spacer.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-3663174140871060504?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/3663174140871060504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/o-brykaniu-sow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3663174140871060504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3663174140871060504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/o-brykaniu-sow-kilka.html' title='O brykaniu słów kilka..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-5425064783522318898</id><published>2011-10-03T04:43:00.000-07:00</published><updated>2011-10-03T05:16:22.757-07:00</updated><title type='text'>Dlaczego wyszłaś za maż za swojego męża?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;M. miał wczoraj urodziny i przyjechali do nas na weekend znajomi. Są parą dłużej niż my, czyli ponad 10 lat, a małżeństwem od półtorej roku. D. biegała przez 2 lata za P. zanim on ja zauważył i zaczęli się spotykać :) D. jest ode mnie 5 lat młodsza, a P. rok. Pamiętam jak kilka lat temu rozmawiałyśmy z D. o facetach - ona miała wtedy jakieś 20, 22 lata i twierdziła, że '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;faceta można zatrzymać przy sobie tylko seksem&lt;/span&gt;'. Na moje stwierdzenie, że '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przecież seks to nie wszystko&lt;/span&gt;' powiedziała z kpiącą miną "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oj, życie nie znasz dziewczyno&lt;/span&gt;". Hm. Może i nie znam. Ale dla niej P. był pierwszym chłopakiem, a ja przed M. miałam ich paru. I dzięki tym związkom wyrobiłam sobie 'pogląd' jakiego faceta bym chciała, co mi w związku pasuje, a co nie. Nie jestem kobietą, która lubi w związku rządzić. Spotykałam się kiedyś z gościem, który sorry za określenie, ale szybko okazał się cipą nie mężczyzną. "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na co idziemy do kina?&lt;/span&gt;" - "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na co chcesz&lt;/span&gt;". "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Idziemy w prawo, czy w lewo?&lt;/span&gt;" "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gdzie chcesz.&lt;/span&gt;" Na początku było to może i fajne, ale po miesiącu miałam dość. Koleś bez własnego zdania, robiący wszystko to co JA chcę, bez inicjatywy, pantofel na 200%. Inny z kolei miał obsesje na punkcie seksu, a ja bym chciała czasem wyjść do kina, pogadać, a nie spędzać wspólnie czas tylko w łóżku.&lt;br /&gt;Dla mnie podstawą związku jest partnerstwo. Wzajemny szacunek. Wspólne pasje. Możliwość rozmowy na każdy temat. Wzajemna fascynacja. Przyjaźń. Seks oczywiście też, ale nie to jest dla mnie priorytetem. Chcę mieć poczucie bezpieczeństwa i wiedzieć, że mogę na niego liczyć w każdej sytuacji.&lt;br /&gt;I chyba mi się udało znaleźć takiego partnera. Choć czasem jest leniwy i wkurza mnie to niemiłosiernie, i jeśli się kłócimy to właśnie o to, ale poza tym M. spełnia chyba wszystkie moje oczekiwania względem męża :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;D. rozkładała nogi przed P. kiedy chciał, gdzie chciał, czyli zawsze i wszędzie. Był okres, kiedy o niczym innym nie opowiadała tylko o tym, gdzie i jak się bzykali. Gdyby nie fakt, że P. jest najlepszym przyjacielem mojego męża to w ogóle bym się z nimi nie spotykała, bo D. była po prostu nudna. Miałam wrażenie, że przez te opowieści chce pokazać, że już jest dorosła i że jest super ekstra laską, bo seksiła się w windzie, w kinie i o każdej porze dnia i nocy. Dla mnie wyznacznikiem dorosłości i 'fajności' są inne atrybuty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo wody w rzece upłynęło, lat parę zleciało i oto jak dziś wygląda związek D. i P. Moja koleżanka trochę przejrzała na oczy i już nie rozkłada nóg na zawołanie. Choć dalej uwielbia swojego męża, to jednak zaczęła mu się 'stawiać'. Już nie robi tylko tego co on chce, czasem się buntuje, bo chce zrobić coś innego i wtedy się strasznie kłócą. Lecą wyzwiska w stylu '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ty ch../ ty suko/ dziwko itp.&lt;/span&gt;" No zero szacunku do siebie! D. przed wyjściem wieczorem do pubu pyta się męża, którą sukienkę ma ubrać. Ten ledwo spojrzał na to co miała w ręce i mówi:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie pytaj się mnie, Twoja sprawa'. &lt;/span&gt;Ponieważ D. jest na diecie Dukana, więc w niedzielę rano nie zjadła z nami śniadania (bo nie je chleba, wędlin itp) i poszła do sklepu coś sobie kupić. Wraca i mówi do męża:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kupiłam Ci płatki czekoladowe do mleka, te które lubisz i mleko&lt;/span&gt;". Na co P. burknął "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie będę jadł teraz mleka!"&lt;/span&gt; No po prostu jak małe rozkapryszone dziecko! Przez cały weekend prawie ze sobą nie gadali, a jak już to sypali do siebie docinkami albo P. burczał na D. I to nie jest kwestia tego, że akurat mają ciche dni. Jak widzieliśmy się z nimi ostatnio było to samo!&lt;br /&gt;Nawet mój mąż stwierdził, że P. zupełnie nie ma szacunku do D. i że zachowuje się tak, jakby chciał, żeby od niego odeszła. Odpycha ją, zraża do siebie, dokucza, odnosi się z pogardą. Czy tak powinno wyglądać małżeństwo?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga historia. Kolega ze starej pracy M. rozwodzi się z żoną. Mają ok. 2 i pół letniego synka. Laska wciąga w swoje gierki dziecko, żeby odegrać się na mężu. Nie odbiera go z przedszkola. Rzuca tekstami do małego w stylu:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Synku, korzystaj z tego, że tata chce Cię nakarmić, bo już niedługo nie będzie go z nami&lt;/span&gt;". Zostawia dziecko u sąsiadki, mówi że odbierze je o 17, po czym jedzie na zakupy i wraca o... 20!! A pamiętam jak z nią kiedyś gadałam i ona strasznie chciała się żenić. Koleś nie bardzo, a ta nic tylko gadała o ślubie! No i co? I klasyczna akcja: złapała faceta na dziecko.. Był szybki ślub, kupno mieszkania (TBS), dziecko. Do pracy wracać nie chciała, bo to przecież mąż ma ją utrzymywać! No i co? I dziecko nie pomogło im w budowaniu związku. W momencie kiedy zaszła w ciążę, koleś chciał ją zostawić. Ale dziecko zmieniło wszystko i teraz toczą ostre wojny ze sobą. Niech toczą, ale dlaczego kosztem dziecka?? I to matka się tak zachowuje!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech. Szkoda gadać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiecie co? Wiem, że czasem się wkurzam na mojego męża, że garnków po sobie nie umyje, że śmieci nie wyrzuci, że zamiast zająć się dzieckiem to się gapi w telewizor, że to czy tamto. Ale to wszystko to są pierdoły. Bo wiem, że mogę na niego zawsze liczyć. Że czuję się przy nim bezpiecznie. Że mogą z nim o wszystkim pogadać. Że nie obraża się jak przy nim mówię, że George Clooney jest boski! :) Że mnie nie wyśmiewa, nie mówi, że jestem gruba, nigdy do mnie nie powiedział nic brzydkiego, nie wyzywamy się, a kochamy. Czasem pokłócimy, ale dla zdrowia psychicznego podobno mała kłótnia nie jest zła. I wiecie co? Dobrze mi z moim mężem :) I tego samego Wam życzę! &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-5425064783522318898?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/5425064783522318898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/dlaczego-wyszas-za-maz-za-swojego-meza.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5425064783522318898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5425064783522318898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/10/dlaczego-wyszas-za-maz-za-swojego-meza.html' title='Dlaczego wyszłaś za maż za swojego męża?'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-9002529293020428384</id><published>2011-09-29T11:44:00.001-07:00</published><updated>2011-09-29T12:01:42.781-07:00</updated><title type='text'>Kręcenie tyłeczkiem i przepis na minestrone</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nasza córcia nabyła nową umiejętność: KRĘCENIE PUPKĄ! :)) Nie muszę chyba pisać jak komicznie to wygląda w wydaniu 15-miesięcznej panieneczki :)) A wszystko zaczęło się od muzyki! Jakiś czas temu przenieśliśmy do jej pokoju wieżę, żeby puszczać jej kołysanki. Kołysanki średnio się sprawdzają jeśli chodzi o zasypianie małej - woli jak mama jej swoim fałszującym głosem coś śpiewa. Ale mamy też 2 płytki z muzyką dla dzieci - jedna to takie różne 'Chodzi lisek koło drogi..", "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jesteśmy jagódki &lt;/span&gt;.." itp., a druga płyta to hity 'Fasolek' - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda.&lt;/span&gt;." itp. :) Pola bardzo lubi te piosenki. Często pokazuje paluchem na wieżę, żeby jej puścić muzyczkę i widać, że bardzo jej się te dziecięce hity podobają. Najpierw do nich tupała nóżkami, potem był okres kręcenia się w prawo lub w lewo, a teraz mamy kręcenie pupinką! :)) Muszę ją nagrać i Wam pokazać! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakbyście nie miały pomysłu na obiad, to polecam zupę MINESTRONE - przepis znalazłam w jakiejś gazecie i zmieniłam w nim tylko ilość fasoli, dałam jej dosłownie garść, głównie ze względu na Polę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;ZUPA MINESTRONE Z DYNIĄ&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul style="font-style: italic;"&gt;&lt;li&gt;pół szklanki fasoli&lt;/li&gt;&lt;li&gt;mały por&lt;/li&gt;&lt;li&gt;gałązka selera naciowego lub ćwierć korzenia selera&lt;/li&gt;&lt;li&gt;duża cebula&lt;/li&gt;&lt;li&gt;duża marchewka&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/4 główki włoskiej kapusty&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 duże pomidory&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 średnie ziemniaki&lt;/li&gt;&lt;li&gt;plaster dyni&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kilka gałązek natki pietruszki&lt;/li&gt;&lt;li&gt;liść laurowy&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kilkanaście listków bazylii&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 łyżki oliwy&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 garście makaronu rurki lub kolanka&lt;/li&gt;&lt;li&gt;starty parmezan&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Umytą fasolę zalać na noc 2 litrami przegotowanej zimnej wody. Marchew, ziemniaki, dynię i seler pokroić w kostkę. Por, kapustę i cebulę grubo poszatkować. Fasolę ugotować w wodzie, w której się moczyła, po 30 minutach dodać pozostałe warzywa. Gotować 10 minut na średnim ogniu. W tym czasie sparzyć i obrać pomidory, usunąć pestki. Posiekać natkę i bazylię, wszystko wrzucić do garnka z fasolą i gotować jeszcze 20 minut. Dodać ugotowany al dente makaron. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zupę na talerzach posypać świeżo startym parmezanem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jeśli używa się świeżej fasoli to można krócej ją moczyć i wtedy jarzyny dodać po 15 minutach gotowania. Jeśli mamy fasolę z puszki, to dodajemy ją do zupy na samym końcu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Smacznego :)  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcS3DNOG-sOe4GL14HNEs25_cYt6tnIywKf4xora_Zyq5J5YdUsC"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 260px; height: 194px;" src="http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcS3DNOG-sOe4GL14HNEs25_cYt6tnIywKf4xora_Zyq5J5YdUsC" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-9002529293020428384?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/9002529293020428384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/krecenie-tyeczkiem-i-przepis-na.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/9002529293020428384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/9002529293020428384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/krecenie-tyeczkiem-i-przepis-na.html' title='Kręcenie tyłeczkiem i przepis na minestrone'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8466742929529330685</id><published>2011-09-28T12:04:00.000-07:00</published><updated>2011-09-28T12:21:33.905-07:00</updated><title type='text'>O promocjach oraz o mleku w diecie dziecka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jeśli któraś jest na kupnie Pampersów to aktualnie w Realu można kupić normalną paczkę za 45zł z groszami, a w TESCO za 99zł mają duże tekturowe paki - z tego co pamiętam to w środku są 3 paczki, ale mniejsze niż te normalne niebieskie.&lt;br /&gt;A dodatkowo w Realu widziałam wczoraj kaszki Bobovity po 6,25zl - i nie omieszkałam kupić kilku paczek :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z informacji praktycznych to chciałam podzielić się tymi na temat mleka w diecie dziecka. Jakiś czas temu wyczytałam w gazetce "Mamo to ja", że Lux Med będzie sponsorował 1000 wizyt u pediatry dzieciom w całej Polsce. Trzeba było tylko zalogować się na stronie i czekać na informacje, czy zostaliśmy wylosowani. Nam się udało :) Jedyny problem polegał tylko na tym, że chociaż na wizytę miało się 2 miesiące, to trzeba było się umówić do 7 dni od dnia otrzymania szczęśliwego maila. Więc umówiłam Polę na koniec września. Okazało się, że możemy iść do przychodni "Medycyny Rodzinnej", która znajduje się bardzo blisko nas. Przyjął nas pan doktor w okularach, w zasadzie ani miły, ani niemiły. Taki 'obojętny'. Kazał córcię rozebrać do pampersa, przejść się z nią po gabinecie tam i z powrotem. Potem poprosił, żebym ją posadziła sobie na kolanach i delikatnie 'przejechał' palcami po jej stópkach, nodze, rączce, pod paszką. Pola cały ten czas siedziała grzecznie jak zahipnotyzowana! :) Oglądnął jej główkę, ząbki, brzuszek .. No badał ją chyba z 15 minut! Na koniec powiedział, że jest zdrowiutka i rozwija się prawidłowo. Tym samym potwierdził, że 'obawy' teściowej o to, że Pola źle chodzi to bzdura.&lt;br /&gt;A korzystając z okazji, podpytałam lekarza, czy to, że Pola je mleko tylko raz dziennie to nie za mało? Bo nasz Bączek je tylko rano kaszkę robioną na wodzie (ok. 200ml) i to jest jedyny jej mleczny posiłek w ciągu dnia. Czasem dostaje jeszcze kaszkę na wieczór, ale to czasami. Pan doktor potwierdził, że to trochę mało, bo dzieci w jej wieku powinny 'jeść' 500 ml mleka dziennie. A jeśli nie je tyle, to powinniśmy jej dawać inne produkty mleczne jak jogurty, biały i żółty ser albo dodawać do zupy śmietankę. I to mnie trochę uspokoiło, bo Pola dostaje na drugie śniadanie najczęściej kromeczkę z wędliną albo twarożkiem, jogurty często je na podwieczorek, a wieczorem jak nie je kaszki albo parówki to z reguły dostaje kanapkę. Jeśli rano miała z wędliną, to wieczorem robię jej z serkiem i odwrotnie.&lt;br /&gt;Nie wiem jak to jest u Was, ale mam nadzieję, że te informacje Wam się choć trochę przydadzą:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakbyście chciały uzupełnić szafę swoich dzieciaków, to widziałam dziś w H&amp;amp;M że zaczęły się obniżki.. Niestety w tym, w którym byłam nie było nic ciekawego..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8466742929529330685?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8466742929529330685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/o-promocjach-oraz-o-mleku-w-diecie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8466742929529330685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8466742929529330685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/o-promocjach-oraz-o-mleku-w-diecie.html' title='O promocjach oraz o mleku w diecie dziecka'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-7968296125543456625</id><published>2011-09-26T12:11:00.000-07:00</published><updated>2011-09-26T12:21:10.044-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pies'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawa'/><title type='text'>Psie życie..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;..nie jest łatwe. Zwłaszcza jeśli za domowe towarzystwo ma się 15-miesięczną, kochającą zwierzątka panieneczkę :) Po początkowej euforii i miłości do naszej suczki, ściskania jej i przytulania każdego ranka, Pola przeszła do ataku! Teraz na tapecie jest łapanie psa za ogon, ciągnięcie za długie uszy i wkładanie mu palców do oka. A jak żadnej z tej czynności nie da się akurat zrobić, bo np. pies śpi kołami do góry, to Pola chwyta psa za łapy i mocno ściska. Na nic zdają się nasze głosy, że '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie wolno dokuczać psu! Nie wolno ciągnąć za uszy! Nie wolno ściskać za ogon!" &lt;/span&gt;Pola nic sobie z tego nie robi i jeszcze bezczelnie się śmieje od ucha do ucha. No diabeł wcielony! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie wiem co w te nasze dzieci wstępuje, że pewne zakazy wpadają im do uszu po to, żeby za chwilę szybciutko wyparować... &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-7968296125543456625?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/7968296125543456625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/psie-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7968296125543456625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7968296125543456625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/psie-zycie.html' title='Psie życie..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-3349545498298099985</id><published>2011-09-26T02:23:00.000-07:00</published><updated>2011-09-26T02:24:15.080-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawa'/><title type='text'>Piaskownica to jest to!</title><content type='html'>Nawiążę jeszcze do wcześniejszego  mojego wpisu... Wiem, że nie tylko nasza Pola nie ma co liczyć na  babcię, bo wiele z Was też ma ciężko w tym temacie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ale  wiecie, mi mamy brakuje nie tylko dlatego, że mam dziecko i potrzebuje  kogoś do pomocy przy córci. Brakuje mi jej w takim codziennym życiu.  Chciałabym móc do niej zadzwonić i zapytać co dodaje do sosu, że zawsze  wychodzi jej taki pyszny, czym najlepiej zaprać bluzkę poplamioną  czerwonym barszczem, co podać Poli jak ma zatwardzenie albo po prostu  wyżalić się i poskarżyć na zły świat...&lt;br /&gt;Między mną, a mamą bywało różnie, chyba jak w każdej rodzinie. Ale im dłużej jej nie ma obok, tym bardziej mi jej brakuje..&lt;br /&gt;No cóż, takie życie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie  wiem jak u Was, ale u nas była przez cały weekend piękna pogoda :) Taka  jesień mogłaby być cały czas! W sobotę byliśmy z Polą w parku, a dziś -  przed południem na nowym placu zabaw, a popołudniu u mojego taty na  grillu. Zarówno wczoraj jak i dzisiaj hitem była piaskownica! Zresztą  odkąd Bączek po raz pierwszy stanął w piaskownicy, zapałał do niej  wielką miłością :) Od tej pory jak tylko gdzieś ją dojrzy, to nie ma  szans, aby ją ominąć. A co Pola tak lubi w tej piaskownicy? Ano sypać  piaskiem :) Wiaderko, foremki, łopatka - to wszystko jest zbędne. Małej  wystarczy po prostu piasek :) Chwyta go garściami i wypuszcza i tak w  kółko. Kuca sobie, łapie piasek, wstaje i się go pozbywa. I znowu kuca i  tak dalej i tak dalej. I zabawa jest przednia! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U taty z kolei  znalazła sobie nowe zajęcie. Zbierała kamyczki spod murku i przenosiła  je pod krzaczki. I tak przez pół godziny. A potem grała z moim bratem i  synkiem siostry w piłkę i wszyscy chórem stwierdzili, że chyba będzie z  niej piłkarka nożna... A ja mam nadzieję, że raczej pójdzie w ślady mamy  i będzie grać w tenisa albo koszykówkę. No ewentualnie w siatkówkę! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A  w ogóle to wczoraj mała nam zrobiła prezent i obudziła się dopiero o  8:10 - jeszcze nigdy tak długo nie spała! Z reguły budzi się przed 7. W  nocy tylko raz się przebudziła, gdzieś koło 5, ale chwilę pomiałczała i  poszła spać dalej. Za to dziś  zrobiła niespodziankę sobie samej... do  pieluchy! Obudziłam się koło 5 (tak mam już ustawiony wewnętrzny budzik)  i poczułam jakiś smrodek... :) Wstałam i poszłam za węchem i trawiłam  pod Polci łóżeczko :) Już nie pamiętam kiedy zrobiła kupę do pampersa W  NOCY!! Powinnam powiedzieć 'lata temu', ale w przypadku Bączka lepsze  będzie chyba określenie 'miesiące temu' :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-3349545498298099985?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/3349545498298099985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/piaskownica-to-jest-to_26.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3349545498298099985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3349545498298099985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/piaskownica-to-jest-to_26.html' title='Piaskownica to jest to!'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-3412645580953285530</id><published>2011-09-22T06:30:00.000-07:00</published><updated>2011-09-22T06:45:41.506-07:00</updated><title type='text'>Brak babci....</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dzięki dziewczyny za wszystkie komentarze w sprawie 'kupy' :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Już jest dobrze, tzn. od 2 dni wszystko wróciło do normy, czyli poranne siedzenie na nocniczku kończyło się sukcesem. Gdyby Pola nie robiła kupki 2, 3 dni to nawet bym o tym nie pisała. Ale że problem trwał prawie 2 tygodnie, to nie było to dla mnie normalne. Nie wiem co było powodem tych zatwardzeń, ale najważniejsze, że 'życie wróciło do normy'... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A mi się dziś trochę humor pogorszył. Jestem przed okresem i wszystko mnie wkurza i drażni. Do tego byłam dziś u fryzjera w galerii handlowej i obok siedziała dziewczyna. Robiła sobie balejaż, a po pasażu jej mama spacerowała z wnuczkiem w wózeczku.. Co jakiś czas zaglądała do dziewczyny, aby ta miała oko na swojego synka. I tak mi się smutno zrobiło... Ja nie mogę 'oddać' dziecka do mamy i iść sobie na zakupy, nie mówiąc o wyjeździe z mężem na weekend... Za 2 tygodnie M. ma urodziny i na weekend przyjeżdżają do nas znajomi. Chcemy wyjść na miasto i świętować w knajpie, bo w domu wiadomo - byłoby głośno i Pola by nie miała spokoju.. Musimy w tej sytuacji poprosić nasza nianię, aby przyjechała do nas ok. 20,21 i posiedziała gdzieś do 1,2 w nocy i przypilnowała małej.. Ciężko widzę ten weekend. Bo przypilnowanie Poli w nocy to jedno. Ale jak wrócimy do domu koło 1, czy 2, to zanim położymy się spać minie na pewno z pół godziny. Czyli powiedzmy będzie 2, 2:30. Pola wstaje ok. 6:30-7. A że to będą urodziny M. to cóż, rano do dziecka będę musiała wstać ja. Niewyspana na maksa, ale nie mam wyjścia..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda, że nie mamy możliwości 'oddania' dziecka nawet na tę 1 noc do babci.. Myślałam przez chwilę, żeby Polę zawieźć do mojego taty. Ale ona go widuje od czasu do czasu i nie do końca dziadka rozpoznaje. No i musiałaby spać w prawie obcym miejscu, co równa się wielkiemu stresowi nie tylko dla niej, ale i dla mnie. Zresztą sam M. stwierdził, że ona jest na to jeszcze za mała, że może jak będzie miała 4,5 lat to nie będzie problemu.... Wiem, że gdyby żyła moja mama to byłoby inaczej......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech. Zazdroszczę Wam wszystkim, które macie mamy chętne do pomocy przy dzieciach.. To naprawdę nieoceniony skarb, pamiętajcie o tym! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-3412645580953285530?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/3412645580953285530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/brak-babci.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3412645580953285530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3412645580953285530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/brak-babci.html' title='Brak babci....'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-2546460382094324231</id><published>2011-09-20T02:52:00.000-07:00</published><updated>2011-09-20T02:58:51.445-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kupka'/><title type='text'>Problemy z kupką..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Już drugi tydzień mamy problemy z kupką.. Do tej pory Polcia załatwiała się rano do nocniczka, raz dziennie. Rzadko zdarzało się inaczej. Nie zmienialiśmy jej diety, w zasadzie to nic się u nas nie zmieniło! A problem jest i ciągnie się już prawie 10 dni! Zaczęło się od zeszłego poniedziałku.. Po 3 dniach 'bez kupki' daliśmy małej wieczorem czopek i po 2 minutach już biegłyśmy do nocniczka. Zrobiła taką kupę, że dorosły by się jej nie powstydził :) Ale kolejne 2 dni znowu były bez kupki. Daliśmy więc małej śliweczki z Gerbera (takich normalnych nie chciała jeść) i pomogło. Przez 2 dni było 'normalnie'. Ale od wczoraj znowu to samo. Siadamy rano na nocnik i nic! Dostała dziś soczek HIPP'a ze śliwek i zobaczymy. Chyba przejdziemy się jutro do lekarza, bo przecież to nie jest normalne, żeby dziecku trzeba było 'pomagać' się wypróżnić?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-2546460382094324231?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/2546460382094324231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/problemy-z-kupka.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2546460382094324231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2546460382094324231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/problemy-z-kupka.html' title='Problemy z kupką..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8240632271151821910</id><published>2011-09-19T01:48:00.000-07:00</published><updated>2011-09-19T04:18:46.145-07:00</updated><title type='text'>Zakupoholizm oraz nowe umiejętności w życiu Polisławy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Stwierdziłam ostatnio, że stałam się zakupoholiczką! Ale tylko w jednym aspekcie: Polisławy! Wyjście do galerii handlowej w moim przypadku skupia się najpierw na sklepach z ubrankami dla dzieci, a dopiero potem sklepach z ciuchami, czy butami dla mnie. Kiedyś tak nie było! :)) Ale 'kiedyś' nie byłam mamą najsłodszej dziewczynki pod słońcem! :)&lt;br /&gt;Czy wy też tak macie? Kurcze, Pola w sumie ma pełną szafę ubranek i tak naprawdę aktualnie nic nie potrzebuje oprócz butów i kombinezonu na zimę. Ma odpowiednią ilość spodenek, sukienek, koszulek, bodziaków, no może jedyne co by jej się przydało to rajstopki i skarpetki, bo tego ma niewiele, a jak wiadomo te ostatnie brudzą się najbardziej, zwłaszcza, że mała po mieszkaniu zasuwa na bosaka. Ale to niestety nie powstrzymuje mnie przed odwiedzeniem działu dziecięcego w H&amp;amp;M'ie, czy SMYK'u. Normalnie to już jest CHOROBA! :) I często kończy się to tak, że zamiast kupić coś sobie, to kupuje dziecku, ale po prostu nie mogę się opszeć! Zwłaszcza, że weszła już w taki wiek, że naprawdę jest z czego wybierać. Era: białych lub różowych śpioszków się skończyła, teraz (na szczęście) można już trafić czerwoną koszulkę z kolorową aplikacją, spodenki jeansowe albo czarną kurteczkę w białe grochy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co do kombinezonu to widziałam ostatnio fajny w Tchibo. Fajny, ale nie powalający. No i oczywiście w kolorystyce różowo-fioletowej. Cena: 199zł. Hm. Stwierdziłam, że poczekamy, mrozy na razie nam nie grożą, a może rzucą do sklepów coś ciekawego.. A ponieważ się ostatnio ochłodziło, to ruszyliśmy na poszukiwania jakiś trampek dla Polisławy. Bo na sandałki już za chłodno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już kiedyś pisałam, kupno butów dla naszej córci nie jest łatwe. Bo stópkę ma długą i wąską i często jest tak, że na długość but jest dobry, ale nóżka jej w nim lata.. Po wielu próbach udało nam się w końcu znaleźć trampeczki dobre i nawet całkiem fajne w Cocodrillo - i w dodatku nie różowe, tylko zielone w kwiatuszki :) Cena: 25zł. Przy okazji rozejrzałam się po sklepie i znalazłam fajny kombinezon 2-częściowy, również zielony z takimi śmiesznymi różowo-fioletowymi ludzikami przy nogawkach i na kieszonkach kurtki. Patrzę na cenę - 169zł, a więc do przeżycia. Ale jak przyszło do poszukiwania odpowiedniego rozmiaru dla Bączka to pomocna pani sprzedawczyni szybko sprowadziła mnie na ziemię informując, że jest to cena za samą kurtkę, a spodnie kosztują drugie tyle!! Ponad 320zł za kombinezon dla dziecka na 1 sezon - czy Ci producenci zupełnie powariowali?? No jakaś masakra!! I w końcu stanęło na tym, że poczekamy, może w H&amp;amp;M coś się pojawi fajnego? Tam przynajmniej ceny są bardziej ludzkie. No albo coś się trafi ładnego, używanego na allegro...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z życia naszej Polisławy to nasz Bączek odkrył w sobie zamiłowanie do muzyki. I do tańca! :) Jakiś czas temu wstawiliśmy jej do pokoju małą wieżę. Puszczaliśmy jej na wieczór kołysanki, choć szczerze mówiąc, nie zauważyłam, żeby jakoś szybciej przy nich zasypiała. Mamy też płytkę z piosenkami dla dzieci m.in. "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Idzie lisek koło drogi&lt;/span&gt;.." "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jesteśmy jagódki..&lt;/span&gt;" itp. Pola jak tylko wstanie, to pokazuje paluszkiem na szafkę i na hasło:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Włączyć muzyczkę?&lt;/span&gt;" częstuje mnie swoim ślicznym uśmiechem od ucha do ucha, co oznacza "TAAK!" i zaczyna w łóżeczku swój taniec, czyli podskoki i przysiady. Wygląda to prześmiesznie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle to Polcia coraz więcej rozumie. Nie mówi, ale można spokojnie się z nią dogadać. Pokazuje palcem na półkę, pytam się jej: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chcesz bajkę o owocach?&lt;/span&gt;" Pola przecząco kręci głową, "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chcesz misia?&lt;/span&gt;" znowu to samo, "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chcesz lalę?&lt;/span&gt;" i tu następuje szczęśliwy uśmiech oznaczający 'tak' :) Czasem wyrwie się jej w trakcie takiej zgadywanki 'tak' lub 'nie', ale jeszcze dość rzadko. Pola wie co chce i nie zadowoli się czymś innym. Ponadto nauczyła się chodzić za rączkę i np. jak jesteśmy w jej pokoiku i mówię do niej "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chodź, idziemy na obiadek, będziemy jeść pyszną zupkę"&lt;/span&gt; to wstaje, wyciąga do góry rączkę, żebym ją za nią złapała i biegusiem zasuwa do kuchni, staje pod swoim krzesełkiem i próbuje sama na niego wejść, co niestety nie jest jeszcze możliwe :) Strasznie mnie cieszy, że jest już taka rozumna i kontaktowa. Pokazuje co chce, a jak nie chce to kręci przecząco głową. Wie gdzie ma brzuszek, nóżki, oko, nosek, ucho, włosy i bardzo interesują ją zawsze moje kolczyki :) Już parę razy próbowała mi urwać przez nie ucho, dlatego jak tylko wracam do domu to zaraz je ściągam. Wie gdzie jest kuchnia, łazienka, wie gdzie jest szczoteczka do zębów i do czego służy, a to mnie bardzo cieszy, bo podobno z myciem zębów u dzieci jest różnie - u nas na szczęście nie ma z tym większych problemów. Choć jak się Bączkowi wyrzynały piątki to niestety, ale nie dała sobie nawet szczoteczki do buzi włożyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do następnego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8240632271151821910?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8240632271151821910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/zakupoholizm-oraz-nowe-umiejetnosci-w.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8240632271151821910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8240632271151821910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/zakupoholizm-oraz-nowe-umiejetnosci-w.html' title='Zakupoholizm oraz nowe umiejętności w życiu Polisławy'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4085788372354826309</id><published>2011-09-15T02:20:00.000-07:00</published><updated>2011-09-15T02:36:08.152-07:00</updated><title type='text'>Pełnia oraz ważenie i mierzenie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Teraz już wiem, co miała na myśli Eko-mama mówiąc o nieprzespanej nocy z powodu pełni.. Do tej pory nas to nie spotykało, ale 2 dni temu mieliśmy noc pod hasłem MASAKRA! Pola obudziła się ok. 3, stękała, miauczała, marudziła, dostała picie, smoczka, nic nie pomagało. Po mniej więcej godzinie kursowania do niej na zmianę z M. stwierdziłam, że bierzemy ją do nas do łóżka. Nie spała z nami od miesięcy, więc już prawie zapomnieliśmy jak to jest. Położyliśmy ją między nami i po chwili mała już smacznie spała. Ale wcześniej oczywiście musiała się trochę 'pokokosić'. Od dłuższego już czasu zasypia na brzuszku i wkłada rączki pod poduszkę. Jak zasypiała z nami to jedną rączkę próbowała wcisnąć pod tatę, co nie za bardzo mu się podobało, bo jak twierdził: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pola go drapie pazurkami&lt;/span&gt;' - jakimi pazurkami? Przecież ma obcięte! I skąd on nagle taki delikatny? :) Najważniejsze, że zasnęła szybko i spała sobie smacznie do rana, a ja mogłam sobie ją trzymać za rączkę i przytulać do woli :) Dzisiejszej nocy było już ok, choć wczoraj szczepiliśmy ją Priorixem i byłam pełna obaw, czy nie dostanie gorączki, nie będzie marudna itp. Ale wszystko było ok. No może z wyjątkiem kupy.. Polcia zawsze robiła kupkę rano do nocniczka, a od 3 dni nic. Zastanawialiśmy się nawet, czy ta nieprzespana noc nie jest wynikiem bólu brzuszku.. Daliśmy jej wczoraj rano śliweczki ze słoiczka Gerbera (takich normalnych nie chciała jeść), ale nic to nie pomogło. Musieliśmy więc posłużyć się narzędziem tortur w postaci czopka glicerynowego. Zadziałał już po 2 minutach od 'aplikacji', a mała zrobiła taaaką kupę do nocnika, że dorosły by się  nie powstydził :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nasza córcia przy okazji szczepienia została zmierzona i zważona: 10kg, 84 cm na wiek prawie 15 miesięcy :) 10kg to waży już od dłuższego czasu i tak się zaczęłam wczoraj zastanawiać, czy to jest ok, że rośnie w górę, a waży od jakiś 3 miesięcy tyle samo? Generalnie nie mamy z nią problemów z jedzeniem, je tyle ile chce, nie wpychamy w nią jak już pokazuje, że nie chce, nie dopychamy jej ciastkami, jedynie co to od czasu do czasu dostanie między posiłkami chrupka kukurydzianego albo ciasteczko- chrupaczka dla dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekarka wczoraj nic nie mówiła o niedowadze. Faktem jest, że Pola do grubasków nie należy, ale ma dużo ruchu, bo praktycznie całe dnie spędza na spacerach, placach zabaw lub w piaskownicy. Jak to jest z wagą i wzrostem dzieci u Was?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4085788372354826309?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4085788372354826309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/penia-oraz-wazenie-i-mierzenie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4085788372354826309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4085788372354826309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/penia-oraz-wazenie-i-mierzenie.html' title='Pełnia oraz ważenie i mierzenie'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8491028097451289655</id><published>2011-09-14T05:19:00.001-07:00</published><updated>2011-09-14T05:36:28.827-07:00</updated><title type='text'>Szorujemy, czyli o myciu i praniu!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jeszcze przed urodzeniem Polci zakupiłam proszek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lovela &lt;/span&gt;do białych i kolorowych ubranek oraz płyn do płukania tej samej marki. Polisława nie była bobasem, że tak się brzydko wyrażę 'rzygającym', plującym, czy w inny sposób brudzącym ubranek, więc tak naprawdę prałam je tylko z powodu takiego, że nosiła je cały dzień na sobie. Generalnie prałam i jakoś nie specjalnie zwracałam uwagę na inne walory proszku oprócz czystości ubranek. Do czasu! :) A ten czas nadszedł kiedy trafiłam w markecie na promocję płynu do prania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jelp&lt;/span&gt; i jego zapach po prostu mnie zauroczył! Problem miałam tylko jeden - w łazience robiło się ciasnawo: 'nasz' proszek do białych + kolorowych ubrań, 'nasz' płyn do płukania i taki sam zestaw dla Bączka.&lt;br /&gt;A ponieważ Polcia nie jest dzieckiem alergicznym, to znalazłam sposób na rozwiązanie tego problemu: proszek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Vizir Sensitive&lt;/span&gt;, który polecany jest osobom o wrażliwej skórze oraz dzieciom oraz płyn do płukania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dreft&lt;/span&gt;, który podobnie jak wspomniany proszek, również można używać do prania malutkich ciuszków! Ha! Teraz pozostaje mi tylko czekać, aż zapas domowych proszków się skończy! I sprawdzić wcześniej zapach Drefta, bo na punkcie płynów do płukania jestem wyczulona. Nie lubię takich bardzo mocnych i bardzo kwiatowych, wolę delikatne. A Dreft jest mi obcy - do tej pory używałam fioletowego Sofinu - jest boski! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do mycia, to naszego Bączka od urodzenia myliśmy mydełkiem Bambino. Jak podrosła i zaczęła kąpać się w dużej wannie to dokupiliśmy płyn do kąpieli Nivea. Z płynu było dużo piany i mała miała radochę. Ale kiedyś na promocji trafiłam na płyn do mycia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Johnsona&lt;/span&gt;, taki fioletowy. Otworzyłam go i jego zapach mnie zauroczył! Od tej pory małą myjemy tym właśnie specyfikiem i muszę Wam powiedzieć, że dziecko po takiej kąpieli pachnie bosko :) Skóra jest mięciutka, gładziutka, nie wymaga kremowania codziennie. I tak oto stałam się fankom kolejnego specyfiku łazienkowego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://dzieciowo.nazwa.pl/blog/wp-content/uploads/2010/01/bedtime_plyn.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://dzieciowo.nazwa.pl/blog/wp-content/uploads/2010/01/bedtime_plyn.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8491028097451289655?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8491028097451289655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/szorujemy-czyli-o-myciu-i-praniu.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8491028097451289655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8491028097451289655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/szorujemy-czyli-o-myciu-i-praniu.html' title='Szorujemy, czyli o myciu i praniu!'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1833518599510161153</id><published>2011-09-13T11:06:00.000-07:00</published><updated>2011-09-13T11:15:38.710-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jedzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='macierzyństwo'/><title type='text'>Najpiękniejsze matczyne uczucia oraz dyniowy smakołyk</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pola ostatnio zrobiła się 'mamusina'. Zdarza się, że podbiega do mnie i obejmuje moje nogi, a jak się do niej schylam i kucam obok niej, to obejmuje mnie mocno swoimi malutkimi rączkami i tuli się i tuli :) I wiecie co? To jest najpiękniejsze uczucie na świecie! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A drugie uczucie, które spowodowało, że miałam w oczach łzy wzruszenia, to kiedy Polcia po raz pierwszy wzięła mnie za rękę. Tak po prostu. Podeszła i włożyła swoją malutką dłoń w moją i ruszyła do przodu :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak z innej beczki to znalazłam ostatnio na targu dynię! :) I wyszukałam w internecie przepis na krem dyniowy. Pola jak była malutka to bardzo lubiła słoiczek Gerbera '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Krem dyniowy z żółtkiem',&lt;/span&gt; więc pomyślałam, że ta zupka w wersji domowej też powinna jej zasmakować. No i nie myliłam się :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu macie przepis: (ja dodałam do zupy świeży listek bazylii dla urozmaicenia smaku i wyszło super)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.rondelek.pl/zupa-krem-z-dyni-agnieszki-kreglickiej/"&gt;http://www.rondelek.pl/zupa-krem-z-dyni-agnieszki-kreglickiej/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1833518599510161153?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1833518599510161153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/najpiekniejsze-matczyne-uczucia-oraz.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1833518599510161153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1833518599510161153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/najpiekniejsze-matczyne-uczucia-oraz.html' title='Najpiękniejsze matczyne uczucia oraz dyniowy smakołyk'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4206767351041941583</id><published>2011-09-12T10:05:00.000-07:00</published><updated>2011-09-12T10:06:06.104-07:00</updated><title type='text'>Po weselno-teściowe przemyślenia..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wróciliśmy wczoraj wieczorem z  Warszawy. Weekend w miarę nam się udał. Pomieszkiwaliśmy u koleżanki,  która ma bardzo fajne mieszkanko na parterze z mini ogródkiem. Pola więc  miała co robić - ledwo wstała w sobotę rano to już biegła do 'ogródka'  zbierać drobne kamyczki spod ogrodzenia (wysokiego na jakieś pół metra  :), po czym wysypywała je sąsiadem 'za płot' :) Albo dla odmiany  wrzucała je do donic z kwiatami. Albo biegała za muchą. Albo po prostu  zrywała sobie trawkę. Jednym słowem ten niewielki kawałek zieleni dał  jej mnóstwo radości, a nam włączył się znowu tryb pt:&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Czy kiedyś doczekamy się domku z ogródkiem?&lt;/span&gt;" :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Spotkaliśmy  się też ze znajomymi, odwiedziliśmy Łazienki, gdzie Pola puściła się w  pogoń za wiewiórką, ale niestety po pierwsze - ta czmychnęła na drzewo, a  po drugie - jak spod ziemi wyrósł przed nami Pan Strażnik, który  naburmuszonym głosem oznajmił "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Proszę nie deptać trawnika i nie biegać!"&lt;/span&gt; ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co  do 'wesela' i teściów - no cóż. Jakoś strasznie nie było, ale i też  niczym mnie teściowie nie zaskoczyli. Sam ślub (cywilny) trwał może 10  minut. Pola nam wcześniej zasnęła, ale nie dane jej było pospać, bo jak  zaczęli wszyscy bić brawo po całej 'ceremonii' i jak włączyli głośną  rockową muzykę zamiast klasycznego Mendelsona to nam się Bączek zerwał  na równe nogi. Ale nawet nie marudziła i jak ja wyjęłam z wózka to  rozglądała się ciekawie na boki. Ale z mamusinych rączek zejść nie  chciała :) Chyba za dużo ludzi i za dużo nowych rzeczy było wokół.&lt;br /&gt;Panna  młoda muszę przyznać wyglądała nad wyraz ślicznie! Na tyle na ile ją  znam, to raczej nie przykłada wagi ani do ubioru, ani do wyglądu -  makijażu, czy fryzury, więc nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego.  A tu proszę - miała bardzo ładną, grafitową sukienkę, fryzurkę, no i  ślicznie była pomalowana (pierwszy raz ją widziałam w takim wydaniu! :) A  Pan Młody - ulubieniec mojej teściowej ubrał do garnituru trampki!  Ciekawa jestem, czy teściówka zrobiła mu z tego tytułu awanturę.. Bo jak  na naszym weselu M. już po całej uroczystości, pierwszym tańcu i  obiedzie zdjął marynarkę, eleganckie buty i założył trampki, to teściowa  przyszła do mnie i z wyrzutem zapytała, czy widziałam JAKIE buty M. ma  na nogach! A ja na to spokojnie, że owszem, widziałam i że razem je  kupowaliśmy :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po całej uroczystości pojechaliśmy na chwilę do  knajpy, do której zaproszono 'młodych'. Pola chwilę tam pobiegała,  zjadła kanapeczkę i pojechałyśmy do domu spać. A tata został jako  reprezentant rodziny. Miał w planie wrócić ok.1, ale wrócił po 4 i to w  stanie mocno wskazującym hehe Jak mu otwierałam drzwi to się tłumaczył: '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Siostrę za mąż wydawałem.&lt;/span&gt;.. "&lt;br /&gt;Rano  nie był za bardzo w stanie zwlec się z łóżka i pójść do teściów na  śniadanie, więc zabrałam Pole i poszłyśmy same (teściowie mieszkają na  tym samym osiedlu co koleżanka). I znowu powtórzyła się historia.  Teściowie zapraszali nas na śniadanie. No więc dla mnie oczywiste było,  że przyjdziemy, dostaniemy herbatę, czy kawę, będzie na nas czekał jakiś  talerz z wędliną, serem, może pomidorki, czy ogórki, może jakaś sałatka  - no jak kogoś zapraszam na jedzenie, to jakoś się do tego  przygotowuję! Dla mnie to jest tak oczywiste, jak to, że 2+2 jest 4!  Zresztą u mnie w domu zawsze tak było, że nawet jak ktoś wpadał  niezapowiedzianie na kawę, to mama zaraz wysyłała nas do sklepu  przynajmniej po jakieś ciastka albo na szybko przyrządzała coś do  jedzenia. Jak my zapraszamy znajomych nawet na piwo wieczorem, to też  zawsze na stole coś czeka na gości! A tu przychodzimy z Polą do dziadków  i babcia się mnie pyta, czy chcę coś zjeść? Mówię, że tak. '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To idź do kuchni i sobie zrób. Wyjęłam masło i wędlinę.'&lt;/span&gt;  Chcesz herbatę? Idź sobie zrób. Nie wymagam od nikogo, aby na mój widok  wjeżdżał z kawiorem na stół, ale bez jaj, żeby gościom kazać obsługiwać  się w domu samemu! M. stwierdził, że jego mama taka już jest i starych  drzew się nie przesadza. Ok, ale dla mnie to jest oznaką olania gości! I  nie ważne, czy tak by się zachowała mama mojego męża, moja ciotka, czy  koleżanka. Nie podoba mi się takie podejście do gości i tyle! I nie  spotkałam się z czymś takim do tej pory nigdzie indziej! Po prostu jako  gość poczułam się olana z góry na dół i potraktowana byle jak. No nic,  zrobiłam sobie kanapkę i pomyślałam jeszcze, że dobrze, że dałam Polci  śniadanie u koleżanki, bo u dziadków mogłaby zjeść jedynie bułkę z  masłem. Tłusty baleronik raczej nie nadawał się do podania dziecku w  wieku Poli..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby u teściów było ok. Ale doszłam do wniosku, że  teściowa traktuje wnuki tak jak swoje dzieci. Czyli raczej ozięble i bez  emocji. Co innego dziadek :) Ten jak by mógł to by na wszystko  pozwolił, włącznie z wejściem sobie na głowę :) A podobno mówi się, że  inaczej wychowuje się swoje dzieci i inaczej wnuki.. No cóż, w przypadku  mojej teściowej to się nie sprawdza! Teściówka siedziała na kanapie i  tylko wydawała polecenia. Spał u nich synek szwagierki. Pola bardzo  ładnie się z nim bawiła. Ale jak oboje zniknęli w ciemnym korytarzu i  chciałam wychylić się, żeby zobaczyć co tam robią, to od razu zostałam  sprowadzona do parteru ostrym krzykiem: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zostaw ich ! Nic sobie nie zrobią!" &lt;/span&gt;Ok, nie twierdzę, że sobie coś zrobią, ale po prostu byłam ciekawa co robią...&lt;br /&gt;Siedzieliśmy  w mieszkaniu, a za oknem była piękna pogoda. Zaproponowałam więc,  żebyśmy może poszli na spacer albo na plac zabaw.. No i co? Teściowa,  która tak się zawsze rozwodziła nad tym jak to ona często chodzi na  spacery z Olkiem, jak kocha spacerować, gdzie to go nie zabiera itp itd  tym razem stwierdziła: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spacer - jasne! Dziadek ubieraj się, pójdziesz z małym!' &lt;/span&gt;:)  Dziadek oczywiście bardzo chętnie z nami poszedł, nawet kawy nie zdążył  wypić, ale ubrał buty w pół sekundy i był gotowy! Przykro mi się trochę  zrobiło, bo teściowa jak rozmawia przez telefon z M. to ciągle tylko  narzeka,  że jej zdjęć Poli nie przysyłamy, a jak ma okazję spędzić z  wnuczką trochę czasu to .. no właśnie. To co? Nie chce jej się? Nie ma  ochoty? No bo jak mam to odebrać? Przecież nie miała nic do roboty!&lt;br /&gt;Poza  tym zauważyłam, że oni bardzo mało do małego mówią. My do Polisławy  nawijamy cały czas. Co robimy, co będziemy robić, jak oglądamy  książeczkę to cały czas jej opowiadamy co jest na obrazkach.. Kupiliśmy  Olkowi takie puzzle ze zwierzątkami. Na drewnianej podkładce są  powycinane: krówka, kurka, baranek itp. i cała zabawa polega na tym,  żeby dopasować zwierzątko do odpowiedniego wykroju, a dla podpowiedzi  pod puzzlem jest taki sam obrazek jak na puzzlu. Pola ma coś takiego i  co prawda wkładanie zwierzątek w odpowiednie miejsce jej nie interesuje,  ale same stworki jak najbardziej! :) Babcia odpakowała Olkowi puzzle,  ten wyjął baranka, pooglądał i rzucił na kanapę. A babcia na to: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Olek, to trzeba włożyć TU!&lt;/span&gt;"  A Olek miał to gdzieś ;) Powyciągał zwierzątka, porozrzucał naokoło i  miał  z tego wielką frajdę. Za to babcia miała krzywą minę i pokrzyczała  na biedne dziecko, że się nie bawi tak jak trzeba. A jak ja wzięłam  baranka i zagadałam do Olka: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A wiesz jak robi baranek? Beeee&lt;/span&gt;"  to mały się mocno zdziwił, a babcia spojrzała na mnie jak na wariatkę!  :) Skutek tego jest taki, że mały oprócz dźwięku "Ooooo!" nic więcej nie  mówi. Pola wypowiada mnóstwo dźwięków, które ciężko nawet powtórzyć.  Oprócz oczywiście słów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mama, tata, baba&lt;/span&gt;, bardzo często mówi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;baaa&lt;/span&gt;,  co w zależności od sytuacji może znaczyć: auto, komar, plamę na  podłodze, ptaszka - krótko mówiąc jest to bardzo uniwersalne słowo w  Poli słowniku :) A oprócz tego jak się bawi to często pod noskiem do  siebie coś gada, co ciężko powtórzyć, bo jest to zbitek różnych sylab i  samogłosek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po całym tym weekendzie stwierdziłam, że teściowa w  widoczny (przynajmniej dla mnie) sposób zupełnie inaczej traktuje  swojego syna, czyli M. i swoją córkę. Co córka powie jest ok, co zrobi  jest ok, nie da się ukryć, że ją traktuje lepiej. M. jest co chwilę  krytykowany albo pomijany w różnych kwestiach. Przykład: weselne  trampki, o których pisałam wcześniej. Inna kwestia to mieszkanie siostry  M. Babcia zapisała je trójce swoich wnucząt: M., siostrze M i kuzynowi.  Zadecydowano, że najbardziej przyda się ono siostrze M. Rodzice więc  spłacili kuzyna. M. z mieszkania nie dostał nic. Jego nikt nie spłacał. I  nikt się o nic nie pytał. My mieszkanie musieliśmy wziąść na kredyt.  Siostra M. mieszka sobie bez żadnych obciążeń i teraz jak im się  urodziło dziecko to stwierdzili, że przydałoby im się większe,  3-pokojowe i dlatego nie robili listy prezentów na ślub tylko chcieli  kasę. M. miał pogadać z ojcem i zapytać się o mieszkanie po babci, ale  jakoś nie było okazji. Już nawet nie chodzi o kasę, bo my sobie jakoś  dajemy radę z kredytem. Ale o ZASADĘ. Dlaczego siostra dostała  mieszkanie, kuzyn kasę, a M. NIC? I tak jest cały czas. Tata M. ląduje w  szpitalu - nikt do niego nawet nie zadzwoni. Teściowa miała tydzień  temu wylew do oka - nikt M. o tym nie powiadomił. Jak mąż zadzwonił do  teścia i się o tym dowiedział, to na pytanie,  czemu nie zadzwonili do  niego, teść się tłumaczył, że  'nie chcieli go denerwować'! No bez jaj,  czy M. w ciąży jest czy co? No po prostu ręce opadają! Brak komunikacji  albo raczej brak potrzeby komunikacji w tej rodzinie mnie rozwala!  Pewnie dlatego, że u mnie jest zupełnie inaczej i do innych relacji z  rodzicami jestem przyzwyczajona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, po tylu różnych akcjach  powinnam to już olewać i przyzwyczaić się do tego, ale jakoś wciąż mnie  to szokuje! Najgorsze jest to, że widzę, że M. często jest przykro w  takich sytuacjach. A mi o tyle trudno jest go wtedy pocieszyć, bo samej  mi się na usta cisną niecenzuralne słowa jak tak można się zachować  wobec własnego syna! ..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4206767351041941583?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4206767351041941583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/po-weselno-tesciowe-przemyslenia.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4206767351041941583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4206767351041941583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/po-weselno-tesciowe-przemyslenia.html' title='Po weselno-teściowe przemyślenia..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8021744615571201487</id><published>2011-09-08T05:06:00.001-07:00</published><updated>2011-09-08T05:24:25.876-07:00</updated><title type='text'>Ach śpij, kochanie...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Podobno są dzieci, które prawie od urodzenia przesypiają całe noce. Nasza Pola ma ponad 14 miesięcy i taka noc przytrafiła się jej RAZ! :) Na szczęście z kilku pobudek nocnych teraz mamy tylko 2, a czasem nawet 1. Jak się budzi to czasem wystarczy podać jej smoczka, czasem picie i z reguły zasypia w pól sekundy. Śpi od początku w swoim łóżeczku, a od ok. 3 miesięcy w swoim pokoju. Już dawno pediatra mówiła nam, żeby nie dawać jej w nocy mleka, bo to źle wpływa u małych dzieci na zęby - mleko zalega w jamie ustnej, a stąd już niedaleko do próchnicy.. Ale co zrobić jak Bączek domaga się jedzenia w nocy? Próbowaliśmy ją 'oszukiwać' i dawać jej wodę, ale ją wypijała i wołała o coś konkretnego! Myślałam, że ten okres nam się nigdy nie skończy, aż tu proszę - od jakiś 2 tygodni Pola budzi nam się tylko raz, ok, 5:20-5:30, dostaje wtedy wodę do picia, lekko podgrzaną, wypija ją i zasypia! Wyszłam z założenia, że o tej porze bez sensem będzie podawanie jej kaszki, czy mleka, skoro o 8 z reguły je śniadanie! I myślę też, że patent z podaniem jej lekko ciepłej wody trochę tu pomógł, bo dostaje picie prawie że w temperaturze mleka. I to jest takie moje małe oszustwo wobec niej :) Teraz jeszcze czeka nas odstawienie smoczka i już czuję, że nie będzie to łatwe... Kurcze, zazdroszczę Sabinie, mamie Poli, że mają to już za sobą :) Nasz mały łobuziaczek korzysta ze smoczka jedynie wieczorem, w ciągu dnia bardzo rzadko go miętosi. Choć zdarza się, że bawi się i nagle gdzieś dojrzy swojego najlepszego przyjaciela na półeczce, to raz dwa do niego leci, pakuje go do buzi i nie chce oddać! A tak no to tylko 'potrzebuje' go do spania.. I niestety czuję, że rozstanie z nim będzie bolesne..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;A TU HISTORYJKA Z SERII "Z ŻYCIA WZIĘTE": &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byliśmy ostatnio na placu zabaw z Polisławą. Mała bawiła się w piaskownicy, a ja chcąc nie chcąc przysłuchiwałam się rozmowom innych mam stojących nad swoimi dziećmi przy wspomnianej kupie piachu. Rozmowa zeszła na temat bakterii, bo chłopiec chciał porwać picie dziewczynce. "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Synku, nie wolno, to jest butelka Kasi. Nie możesz od niej pić, bo przekażesz jej swoje bakterie&lt;/span&gt;". Na hasło "bakterie" chłopca wysztywniło i uciekł na chuśtawkę. Na co mama zaczęła go tłumaczyć:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;No wiesz  Basiu, mój Wojtuś to się strasznie boi bakterii. Naoglądał się reklam Domestosa i teraz na kibelku boi się usiąść, bo tam jest przecież ich MNÓSTWO&lt;/span&gt;" :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc moje drogie, uważajcie jakie reklamy będą Wasze dzieci oglądać, bo potem może być problem! :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A my jutro wyjeżdżamy na weekend, na ślub siostry M. Ciekawa bardzo jestem jak to wszystko będzie wyglądało i co tym razem zrobię nie tak według teściówki... :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8021744615571201487?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8021744615571201487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/ach-spij-kochanie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8021744615571201487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8021744615571201487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/ach-spij-kochanie.html' title='Ach śpij, kochanie...'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-5035555108714073050</id><published>2011-09-06T12:37:00.000-07:00</published><updated>2011-09-07T02:20:15.738-07:00</updated><title type='text'>Coś potrzeba? oraz - jestem w szoku!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dziewczyny, mam trochę ubranek i książek o dzieciach, które wystawiłam na allegro, bo nie mam co z tym zrobić.. Mi już się nie przydadzą, ale może komuś tak? Nie ukrywam, że część ubranek takich neutralnych płciowo zostawiam, licząc że przydadzą się przy drugim dziecku, które mam nadzieję mieć za jakiś czas.. Ale Pola ma już ponad 14 miesięcy i tych ubranek w tym czasie miała mnóstwo! Część wywiozłam do taty, część mam w szafie, a z częścią po prostu nie mam co zrobić, a żal mi wyrzucić. O  książkach nie wspominając.. Może którejś z Was się coś z tego przyda? Zapewniam, że ubranka są w stanie dobrym, nie są bardzo sprane, nie mają plam, a co najwyżej oznaki normalnego użytkowania..&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tu jest link do moich aukcji: &lt;a href="http://allegro.pl/listing.php/user?us_id=2336479"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;http://allegro.pl/listing.php/user?us_id=2336479&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A ja dochodzę do siebie po przeczytaniu ostatnich wpisów na blogu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kobiety w sukience &lt;/span&gt;&lt;a href="http://tylkopieprzisol.blogspot.com/"&gt; &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Normalnie jestem w szoku! Wolę tego nie komentować, bo posypie się stek brzydkich słów mądrzącej się starszej laski! .. Po prostu nie mieści mi się w głowie, że kobieta, matka, żona może tak oskarżać męża o stan swojej dziurki, o to, że jej 'nie załatwił cesarki' i pisać, że gdyby podczas operacji coś poszło nie tak, to mąż na pewno szybko sobie znajdzie nową mamę dla ich synka. Tak po prostu.  Niepojęte!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-5035555108714073050?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/5035555108714073050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/cos-potrzeba-oraz-jestem-w-szoku.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5035555108714073050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5035555108714073050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/cos-potrzeba-oraz-jestem-w-szoku.html' title='Coś potrzeba? oraz - jestem w szoku!'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-7952619191315340525</id><published>2011-09-04T11:06:00.000-07:00</published><updated>2011-09-04T12:58:32.985-07:00</updated><title type='text'>T jak teściowie..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Siostra M. za tydzień bierze ślub. I oczywiście już pojawiły się 'problemy'. Biorąc pod uwagę, że ma małe dziecko w wieku Poli założyliśmy, że małym zajmą się rodzice M. i będzie on u nich spał. Dla nas więc nie będzie już miejsca - zawsze jak przyjeżdżaliśmy do teściów to spaliśmy na rozkładanej kanapie w dużym pokoju, a Pola albo spała z nami albo w kojcu. Rodzice M. śpią w 2 osobnych, malutkich pokojach do których nie ma możliwości wstawienia kojca. Chyba, że na sufit! Dla nas to nawet lepiej, bo bez problemu i obrażania się ze strony teściów możemy nocować u koleżanki, która ma duże mieszkanie i mieszka sama na tym samym osiedlu co rodzice M.  A ja na pewno będę czuła się u niej swobodniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ślub jest o 17, więc dość późno. Ale to tylko cywilny, więc szybka piłka 20 minut, a potem nie ma ani obiadu dla rodziny, ani wesela tylko wypad do knajpy dla znajomych. A tam do końca nie wiadomo co będzie - na pewno szampan i zimna płyta. Nawet nie wiadomo, czy zaplanowane są jakieś tańce, czy po prostu popijawa. A ponieważ jest to w knajpie, więc nie ma opcji żebyśmy poszli tam z Polą. Stanęło więc na tym, że M. jako brat panny młodej pójdzie pić zdrowie pary młodej, a ja wrócę do mieszkania koleżanki z małą, żeby ją wykąpać i położyć spać. A ponieważ tak jak pisałam, nie będzie typowego weselicha, to M. stwierdził, że być może wróci zanim Pola zaśnie :)&lt;br /&gt;No i tu się pojawił problem. M. zadzwonił wczoraj do rodziców, żeby zapytać się jak będzie wyglądał 'weekend ślubny'. Czy w sobotę jest zaplanowany jakiś wspólny obiad przed ślubem albo może wspólne śniadanie w niedzielę? Bo chcielibyśmy sobie jakoś czas zaplanować, mamy trochę znajomych w Warszawie i chcielibyśmy się z nimi spotkać jeśli czas na to pozwoli. Generalnie nie dowiedzieliśmy się nic z tego co nas interesowało, ale np. teściowa zapytała się co zrobimy z Polą wieczorem, czytaj po ślubie?? Noż kurna mać! Jak to co? Weźmiemy ją ze sobą do knajpy, żeby wypiła zdrowie pary młodej! No co za pytanie?? Nie wiem, ale wydaje mi się, że normalnym zachowaniem dziadków w takiej sytuacji jest stwierdzenie:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zostawcie Polę z nami/ Przywieziemy drugie łóżeczko, żeby miała gdzie spać&lt;/span&gt;/ albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hm, co tu zrobić, bo mamy tylko 1 kojec&lt;/span&gt;? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jak Was wszystkich pomieścić?&lt;/span&gt;" Ale nic takiego nie padło! Pomijając fakt, że i tak bym małej z dziadkami nie zostawiła, bo ich po prostu nie zna, to jednak miło byłoby usłyszeć, że próbują jakoś wnuczęta w taki dzień ogarnąć! Babcie córcia w tym roku widziała 3 razy: w styczniu, czy lutym jak byli 'przejazdem' i umówiliśmy się w centrum na kawę w kawiarni. Bo wpaść do nas nie chcieli, choć mieszkamy dosłownie 5 minut od dworca. Potem na Wielkanoc i w lipcu, jak byliśmy na Warsztatach Pampersa i ja pojechałam do fabryki, a M. wziął małą do teściów. Dziadka Polcia widziała częściej, bo był u nas ze 3 razy w ostatnich miesiącach przy okazji służbowych wyjazdów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając do ostatniego spotkania Bączka z dziadkami (w czasie Warsztatów Pampersowych) ... Ponieważ M. wychowany był w klimacie: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niech dzieci szybko dorosną i wyprowadzą się z domu&lt;/span&gt;" oraz "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W czasie wakacji trzeba się dzieci pozbyć, żeby można było odpocząć&lt;/span&gt;" to jak tylko Pola się urodziła to mówił, że "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niech tylko przyjdą wakacje, to oddamy małą do dziadków na 3 tygodnie i gdzieś sobie wyjedziemy i odpoczniemy&lt;/span&gt;" co dla mnie było kosmosem, bo nie wyobrażam sobie 'oddania' dziecka komukolwiek pod pretekstem wyjazdu i odpoczynku!! Jak ja niby miałabym wtedy odpoczywać?? A w ogóle to co to za wakacje bez dziecka?? To po co komu dziecko, skoro myśli się tylko o tym, jak, gdzie i komu je oddać? No ale cóż, różne ludzie mają podejście do wychowania. Rodzice M. mieli takie i dla niego było to normalne. Dla mnie nie i wiele rozmów na ten temat odbyliśmy zanim dotarło do niego, że nie tędy droga! Poza tym na pewno duży wpływ miały na niego ostatnie miesiące wspólnego życia z Polą - zobaczył i doświadczył ile radości może dać dziecko, spędzanie z nim czasu, wspólna zabawa.. i zmienił zdanie :)&lt;br /&gt;A po ostatniej wizycie u dziadków stwierdził, że cofa wszystko to co wcześniej powiedział i że Poli do nich nie oddamy nawet na weekend! Wpadła wtedy też siostra M. z synkiem w odwiedziny i dziadkowie wszystkiego małemu zabraniali (zresztą szwagierka nie była lepsza podobno): "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tego nie dotykaj!/ tego nie ruszaj!/ tam nie idź!/ To zostaw!'&lt;/span&gt; Brakowało jeszcze stwierdzenia:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie oddychaj!" &lt;/span&gt;M. stwierdził, że po pierwsze, gdyby jego tam nie było, to te wszystkie zakazy byłyby również kierowane do Poli, a wiadomo - takie małe bączki są wszystkiego ciekawe! Do tego nasza Pola na pewno chciała wszystkiego dotknąć, bo wszystko dla niej było nowe! Nie twierdzę, że w domu pozwalamy jej na wszystko, bo tak nie jest, ale jeśli ją coś interesuje, a nie jest to nóż, laptop, kubek z kawą tylko np. pokrywka, gazeta, szczotka do włosów, czy moje spodnie - to niech sobie dotknie, zobaczy co to, czy miękkie, czy zimne - no jednym słowem niech poznaje świat! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; A po drugie M. stwierdził, że jak teraz tak wszystkiego małemu zabraniają to jak podrośnie to ich wszystkich znienawidzi! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc wracając do ślubnego tematu - zupełnie nie brałam pod uwagę pójścia do knajpy na picie, podpieranie ściany i oglądanie reszty gości, których nie znam. Zwłaszcza, że jeśli chodzi o pozostawienie dziecka wieczorową porą z kimś 'obcym' to mam traumę!&lt;br /&gt;Mąż mojej siostry wyjechał do Anglii, jak ich synek miał 8 miesięcy. Mały miał ponad rok, nie pamiętam dokładnie ile, ale już chodził i mówił 'mama' :) Siostra miała jakąś imprezę, a dziadkowie nie dali radę zostać z młodym w domu. Padło więc na mnie. Siostra stwierdziła, że położy go przed 20tą do spania, więc jak przyjdę to on już będzie spał i moja rola sprowadzi się do podania mu butli z mlekiem jak się obudzi i tyle. Ale jak na złość, mały nie chciał w ciągu dnia spać i padł popołudniu. A jak padł, to spał do 18:30, nie było więc mowy, żeby położyć go ponownie przed 20tą. Dla mnie to nie był problem, nawet się cieszyłam, że się jeszcze będę mogła z nim pobawić. I wszystko było fajnie, bawiliśmy się gdzieś do 21szej, dopóki mały nie zaczął wykazywać oznak zmęczenia. Pamiętam jak przebierałam go w pidżamkę, śmiał się, bawił i nagle  spojrzał na mnie i tak jakby zorientował się, że ja to nie mama. Uderzył w taki ryk, że szok! Płakał i płakał, zszedł z łóżka i chodził od pokoju do pokoju i szukał mamy. Serce mi pękało, bo nie byłam w stanie go uspokoić i wiedziałam, że tylko mama mu teraz pomoże.. A mamy nie ma.. Na to wszystko zadzwoniła moja siostra i jak usłyszała płacz synka w telefonie to powiedziała, że zaraz przyjedzie. No i rzeczywiście, wpadła, wzięła młodego do łóżka i zasnął przy niej w pół sekundy! I wtedy powiedziałam sobie, że ja takiej rozpaczy nie zafunduje mojemu dziecku, bo mi serce pękało jak widziałam jego smutne i zapłakane oczka szukające mamy. A przecież znał mnie, bo siostrę odwiedzałam często. No, ale same wiecie jak to jest wieczorem, jak dziecko jest zmęczone po całym dniu..&lt;br /&gt;No więc tym bardziej nawet przez myśl mi nie przeszło, żebym miała Bączka wieczorem zostawić z dziadkami, którzy dla niej są jakby nie patrzeć obcymi osobami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc M. w rozmowie z teściową powiedział, że ja po ślubie wracam do mieszkania z małą, a on idzie do knajpy jako reprezentant naszej familii. Na co teściowa podobno oburzona stwierdziła, że jak to wygląda, żeby szwagierka nie przyszła na wesele? Wrrrr....! Po pierwsze to nie wesele! A po drugie sorry, ale oni sami powiedzieli, że nawet na szampana nie przyjdą, bo im nie wypada! Rodzicom panny młodej NIE WYPADA?? M. stwierdził, że nie zdziwiłby się, gdyby się okazało, że siostra po prostu ich nie zaprosiła do knajpy! No sorry, ale ja tego nie ogarniam! Chyba rodzice są ważniejsi od szwagierki? Poza tym kurde, przecież synek siostry ma dziadków z dwóch stron, od mamy i taty, oboje żyją, a do tego żeby było śmieszniej to mieszkają w blokach obok siebie. Przecież jakby chcieli, to by się wymienili i chociaż na chwilę poszliby i jedni dziadkowie - rodzice panny młodej i drudzy - rodzice pana młodego. Jakaś paranoja!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, po takich akcjach to dostaje jeszcze większej awersji do teściowej!&lt;br /&gt;No nic, zobaczymy jak to wszystko będzie. Bo na chwilę obecną to wiemy tylko tyle, że jak przyjedziemy w piątek to mamy się zameldować i pokazać u teściów. Potem ja jadę do koleżanki, a M. idzie z tatą na piwo pogadać. A o czym to napiszę w innym poście, bo i tak się dziś rozpisałam. W sobotę z kolei myśleliśmy, że odwiedzimy dziadków rano na kawę/ śniadanie albo na obiad, ale z tego co się M. dowiedział - siostra jedzie z mamą do fryzjera rano i dziadek zostaje z wnuczkiem sam, więc opcja 'czegoś' wspólnego odpada. A przy okazji okazało się, że z piątku na sobotę śpi u nich siostra M., więc tym bardziej nie mielibyśmy gdzie spać! Ciekawe, co byśmy zrobili jakbyśmy nie mieli możliwości nocowania u koleżanki? Bo dopóki M. do teściów nie zadzwonił, to nikt nam o tym nie powiedział! Byłoby nieźle, gdybyśmy się np. dowiedzieli o tym w piątek, w drodze do Warszawy, a znając komunikację w rodzinie M. to jest to bardzo możliwe...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-7952619191315340525?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/7952619191315340525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/t-jak-tesciowie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7952619191315340525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7952619191315340525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/t-jak-tesciowie.html' title='T jak teściowie..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1626785900245194836</id><published>2011-09-04T05:19:00.001-07:00</published><updated>2011-09-04T05:22:21.238-07:00</updated><title type='text'>S jak skakanie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pola od paru dni próbuje skakać. Wygląda to strasznie rozkosznie i zabawnie :) A mianowicie ugina lekko nóżki, robi mały przysiad i podrywa się do góry. Jednak jej nóżki jeszcze nie odrywają się od ziemi i ten jej 'zryw' jest bardzo komiczny :) Dzisiaj rano udało jej się leciutko oderwać od ziemi z czego była bardzo dumna, zresztą ja również! :) To 'podskakiwanie' sprawia jej wielką frajdę, bo się śmieje w między czasie sama do siebie...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nic tylko czekać jak nam Bączek poszybuje jak Małysz.. :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1626785900245194836?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1626785900245194836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/s-jak-skakanie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1626785900245194836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1626785900245194836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/s-jak-skakanie.html' title='S jak skakanie'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-6326523683912922642</id><published>2011-09-01T04:55:00.000-07:00</published><updated>2011-09-01T05:19:04.999-07:00</updated><title type='text'>P jak picie</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dziś będzie o piciu. Ale nie alkoholu :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nasz Bączek od urodzenia pił herbatki ziołowe dla dzieci, potem soczki Bobofruty, bo samej wody pić nie chciał. Dopiero jak wyjechaliśmy na wakacje to z braku laku zaczął pić wodę mineralną i o dziwo zaakceptował ją od pierwszego dnia. Wcześniej w domu jak tylko daliśmy Poli do butelki wodę, to wypluwała smoka i przestawała pić. Na wakacjach nie było wyjścia - soki serwowane w hotelowych barach z prawdziwym sokiem miały nie wiele wspólnego. Jak dla mnie były to koncentraty owocowe mocno rozcieńczane wodą, a w smaku czuć było jedynie chemię. Po powrocie do Polski już bez problemu Pola piła wodę, ale jedynie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Aquarell&lt;/span&gt; albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mama i Ja&lt;/span&gt;. Oprócz wody podawaliśmy i nadal podajemy jej:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;soki warzywno-owocowe, czyli marchewka + coś,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kompot,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;czasem herbatkę owocową Bobovity.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Jednak naszym głównym problem w tym temacie jest nie TO, co pije mała, ale Z CZEGO. 14 miesięcy Pola skończyła tydzień temu, jednak ani myśli rozstać się z butelką! Kubka niekapka nie zaakceptowała w ogóle! Ma też kubek treningowy z Lovi - ale z niego raz pije, raz nie. Ma kubek 360 stopni i też raz z niego pije, innym razem nim rzuca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bejbi.eu/sklep/images/imagecache/Lovi%20-%20kubki%20360%20-%209-12-18%20-%20600.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 150px;" src="http://bejbi.eu/sklep/images/imagecache/Lovi%20-%20kubki%20360%20-%209-12-18%20-%20600.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQAYKef4kU8N0E9PT6HAXQlnMRUeW-dsprvzF0rAcJWJZNJF_Xv"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Daję jej czasem wodę w plastikowym kubeczku. Kupiłam kiedyś taki zestaw kolorowych kubeczków w Tchibo. Szklany mogłaby ugryź, a plastikowy może gryźć do woli i nic złego sobie nie zrobi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro więc, kapki niekapki nam się nie sprawdzają, to postanowiliśmy, że w domu Pola będzie uczyła się picia z tych właśnie kubków plastików, a na spacery będziemy brać kubek 360 st. no i awaryjnie butlę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałam ostatnio, że najlepiej dziecko uczyć pić z kubeczka podając mu jakiś gęsty mus owocowy albo kaszkę. A dopiero potem płyny. I że nie wolno podawać picia łyżeczką, bo dziecko się może zakrztusić. Przeczytałam to niestety za późno i nasza Polisława przygodę z kubkiem rozpoczęła od picia wody. Jakoś jej to idzie, więc chyba nie będziemy się 'cofać' i podawać jej czegoś gęstszego.. I tak na razie to jej picie wygląda tak, że kubek trzymam ja i pomalutku 'wlewam' jej do buźki troszkę wody. I tak parę łyczków mała wypija.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak to u Was wygląda? Może macie jakieś lepsze patenty? :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-6326523683912922642?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/6326523683912922642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/p-jak-picie.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6326523683912922642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6326523683912922642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/09/p-jak-picie.html' title='P jak picie'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-3518101933897660793</id><published>2011-08-30T13:05:00.000-07:00</published><updated>2011-08-31T02:32:11.984-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawa'/><title type='text'>Brykadełka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;W niedzielę przez przypadek znalazłam w sieci informacje o kawiarni, a zarazem bawialni dla dzieci, w której organizowane są zajęcia dla dzieci już od 1-szego miesiąca życia. Są tam też zajęcia dla kobiet w ciąży i mam po porodzie oraz wykłady z chustowania. Postanowiłam się przejść i zobaczyć jak to w ogóle wygląda, co tam się robi i czy jest fajnie. A przede wszystkim, czy Polisławę coś takiego zainteresuje? Ponieważ nasz Bączek ma dopiero (aż!:) 14 miesięcy więc do wyboru w zasadzie miałyśmy 2 rodzaje zajęć: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brykadełka&lt;/span&gt; - zajęcia rozwojowe dla dzieci od 10 do 18 miesiąca lub &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Misiowe Zajęcia&lt;/span&gt; - również ogólnorozwojowe dla dzieci od 1 do 2 lat, na które przychodzi się ze swoim ulubionym misiem. Wybór okazał się prosty - godzinowo tylko Brykadełka nam pasowały, więc zapisałyśmy się i wczoraj poszłyśmy zobaczyć jak to wygląda. W opisie zajęć podano, że prowadzi je psycholog rozwojowy, że są to różnego rodzaju zabawy z wykorzystaniem wszelakich rekwizytów typu: kasza, piórka, klocki, puszki, instrumenty, tunele, chusta animacyjna, bańki mydlane itp. A dzieci podczas spotkań rozwijają podstawowe umiejętności społeczne oraz dużą i małą motorykę.&lt;br /&gt;A jak to wyglądało w praktyce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W grupie oprócz nas było jeszcze 6 dzieci. Wszystkie już się znały, a dla nas wszystko było nowe. Na początku zajęć ogarnęła mnie głupawka i z trudem powstrzymywałam śmiech. Oglądałyście serial '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Usta Usta&lt;/span&gt;'? Był tam motyw jak Adam w pewnym momencie stracił pracę i to on przejął opiekę nad dzieckiem, kiedy Julia wróciła na swoje stanowisko. I pewnego dnia poszedł na zajęcia dla rodziców z małymi dziećmi :) Wszyscy siedzieli na krzesłach, trzymali dzieci na kolanach i śpiewali piosenki. Tutaj było podobnie z tym, że siedzieliśmy na podłodze, a dzieci chodziły po sali, niektóre tańczyły, a inne tak jak Bączek były w wielkim szoku co się dzieje? :) "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Witaj Pola/ Kasia/ Jaś itp, witaj Pola! Jak się maaaasz&lt;/span&gt;?" itp. Ale potem już było coraz fajniej. Pani grała na gitarze i śpiewała, a dzieci dostały różnego rodzaju grzechotki i instrumenty do 'grania'. Oczywiście nijak się miało to ich granie do muzyczki pani Kasi, ale przecież nie o to tu chodziło. Potem były zabawy woreczkami pełnymi kaszy, które trzeba było położyć sobie lub mamie na głowie (ale niektóre dzieci rzucały je na podłogę i sobie po nich chodziły :), puszczanie i łapanie baniek (najweselej było wtedy, gdy bańka 'rozbiła' się komuś na głowie), przesypywanie bardzo dużych makaronów z misek do metalowych puszek (lub po prostu wysypywanie je na podłogę i 'miętolenie'), zabawa gumowymi piłeczkami itp. 45 minut bardzo szybko nam zleciało. Pola w ogóle nie była zainteresowana tym gdzie jest mama, przez cały czas miała minę mówiącą : "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ooooooooo, co to się dzieje?&lt;/span&gt;" Podchodziła do dzieci i oglądała ich buźki, obsypywała się makaronem, grzechotała grzechotką albo biegała w kółko,  a na koniec usiadła sobie koło 'cudzej mamy' i radośnie ją poklepywała po kolanku :) Jednym słowem chyba jej się spodobało, a ja postanowiłam, że będziemy przychodzić na te zajęcia raz w tygodniu. Pola będzie miała kontakt z dziećmi, będzie mogła pobawić się trochę inaczej niż w domu i innymi zabawkami (obok sali do zajęć jest kawiarnia z kącikiem z zabawkami i 'czytelnia' dla dzieci), a ja podpatrzę w co możemy bawić się też w domu jak będzie brzydka pogoda. Poza tym to super przygotowanie przed przedszkolem - dziecko uczy się, że bawić się można nie tylko z mamą, ale i z grupą dzieci. Że pani 'wydaje' polecenia, że coś się robi wspólnie z innymi maluchami itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak Pola podrośnie to zapiszemy się na bardziej 'dorosłe' zajęcia :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-3518101933897660793?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/3518101933897660793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/brykadeka.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3518101933897660793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3518101933897660793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/brykadeka.html' title='Brykadełka'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-9016722335679010290</id><published>2011-08-29T12:11:00.000-07:00</published><updated>2011-08-29T12:32:55.152-07:00</updated><title type='text'>Od mamy do taty</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Weekend minął, okres niestety jeszcze nie, ale jakoś moje hormony się chyba uspokoiły. Niestety całą sobotę musiałam być w pracy - siostra wyjechała, dziewczyna z recepcji była na urlopie, a do tego mieliśmy szkolenie, więc od rana do 17 musiałam przejąć rolę 'recepcjonistki'. W tym czasie Bączkiem miał zająć się tata, co wzbudziło w nim lekki stres.. Już kiedyś musiał całe weekendowe popołudnie zajmować się dzieckiem, bo ja musiałam pracować i na koniec dnia stwierdził, że to nie dla niego. Że jest wykończony, nie daje rady i w ogóle on się do tego nie nadaje!&lt;br /&gt;No cóż. Bycie ojcem to nie tylko karmienie dziecka, przewijanie i kąpanie. Czasem trzeba się z nim pobawić, pójść na spacer i spedzić z nim więcej czasu sam na sam. I to 'sam na sam' właśnie M. przeraża! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaplanowałam mu więc dzień tak, żeby nie siedział z małą w domu, bo podejrzewam, że po godzinie miał by dość. Pojechali więc na spacer, na lody, w domu zjedli zupę, a potem pojechali do mojego taty na basen. Tam przynajmniej miałam pewność, że Pola będzie miała zajęcie, a i M. będzie miał pomoc w opiece nad dzieckiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszystko odbyło się zgodnie z planem i bezproblemowo, ale i tak M. na koniec dnia stwierdził, że jest wykończony :) Hm. A ja się cieszę.  Bo u nas to było tak: mniej więcej do 3 miesiąca życia Polisławy M. mi pomagał przy niej bardzo. Potem nastąpił okres, kiedy chyba zaczął po prostu być zmęczony - choć nie wiem czym, bo to przecież ja w nocy wstawałam do małej i ją karmiłam, ja z nią siedziałam w domu, wychodziłam z nią na spacery itp itd. I chyba trochę zaczęło go to przerastać, do czego przyznał mi się nie dawno. Finał był taki, że coraz mniej mi przy dziecku pomagał, w weekendy jak trzeba było iść na spacer to 'pracował', więc wychodziłam z dzieckiem ja albo odsypiał późne powroty do domu, bo w między czasie zmienił pracę i często kończył np o 24.. Zdarzały się też takie sytuacje, kiedy ja chciałam zrobić obiad, opieka i zabawa z córcią zostawała więc w jego rękach, co wyglądało tak, że on siadał na krześle, myślał o niebieskich migdałach patrząc się w sufit, a Pola w tym czasie np. ćwiczyła chodzenie po klockach albo zabawkach co kończyło się upadkiem i guzem. I jak wpadałam do pokoju słysząc płacz dziecka to M. mówił:" Nie zauważyłem.." Albo siadał na krześle i zasypiał, podczas gdy mała robiła co chciała... Wkurzało mnie to niemiłosiernie i nie raz była z tego powodu awantura. A najbardziej w takich chwilach przerażała mnie opcja posiadania drugiego dziecka, które bardzo chcę mieć. Ale jak sobie poradę z dwójką dzieci, jak mąż ma takie a nie inne podejście do tematu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ale... Jakieś 2 miesiące temu zaczęła się ZMIANA :) Nie wiem co się stało, może to że M. ma wakacyjną przerwę w pracy i siedzi teraz w domu pracując przy kompie i Pola jak wraca ze spaceru do domu na obiad to zastaje w nim tatę! I od progu woła 'tataaaaaa' i leci do niego na całusa :) No i kurcze, zrobiła się z niej trochę 'córunia-tatunia' z czego się cieszę, ale i troszkę zazdrość mnie bierze. Bo do niedawna liczyła się tylko mama, a teraz już nie! :) Teraz są momenty kiedy liczy się tata - tata dostanie buziaka, książeczkę, a mama niech stoi i czeka w kolejce! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż, i to jest chyba powód, żeby postarać się o drugie dziecko - może trafi się 'syneczek-mamusi'? :)&lt;br /&gt;A tak na serio mówiąc, to na drugie dziecko jeszcze chyba poczekamy troszkę.. Tak, żeby Pola była już na tyle duża i ogarnięta, żeby umiała sama jeść, wołać, że chce siku, żebym nie musiała karmić jednocześnie dwójki dzieci, jednemu zakładać pampersa, a drugiemu buty, a wszystko to w tym samym czasie, mając tylko dwie ręce i jedną głowę. Kiedyś myślałam, że 2 lata to dobra różnica wieku między dziećmi, ale 3 lata to jest chyba bardziej realny okres :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-9016722335679010290?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/9016722335679010290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/od-mamy-do-taty.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/9016722335679010290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/9016722335679010290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/od-mamy-do-taty.html' title='Od mamy do taty'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1421669970098211884</id><published>2011-08-27T12:33:00.000-07:00</published><updated>2011-08-27T12:41:50.976-07:00</updated><title type='text'>$%@#!&amp;....wrrrr.......</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Widzę, że tematem 'tronu' zainspirowałam niektóre mamy - cieszę się :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A mnie jakiś podły nastrój ostatnio dopadł. Za oknem piękna pogoda, a ja mam zamiast uśmiechu podkówkę i płacz na końcu nosa. Zaczęło się kilka dni temu. Najpierw w nocy biegałam po kilka razy na siku. Potem zaczęła mnie pobolewać w ciągu dnia głowa. Hm. No cóż. Ostatnio takie objawy miałam w ciąży.. Do tego ten płacz na końcu nosa - jak nic, hormony! Nawet się ucieszyłam, choć szczerze mówiąc drugie dziecko chcielibyśmy mieć jak Pola skończy 3 lata. Ale 2 dni temu dostałam okres, więc moje podejrzenia mogę sobie schować głęboko..&lt;br /&gt;Przestałam biegać w nocy co chwilę na siku, ale hormony dalej dają się we znaki, bo moje zmienne humory są naprawdę jak w ciąży. Do tego byle co mnie wkurza i momentami robię się naprawdę nieznośna, zwłaszcza w stosunku do M. Nie wiem co się ze mną dzieje. Oprócz Polisławy to nic mnie nie cieszy. Mąż za mną chodzi, łapie za tyłek i cycki, prawi komplementy, że ładnie wyglądam, że ugotowałam pyszną zupę, a ja mam ochotę się rozpłakać! Normalnie jakiś sajgon! Sama siebie nie poznaje! Nie wiem, ale do menopauzy jeszcze trochę mi brakuje, więc &lt;span style="font-style: italic;"&gt;What the hell is going on&lt;/span&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1421669970098211884?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1421669970098211884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1421669970098211884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1421669970098211884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/blog-post.html' title='$%@#!&amp;....wrrrr.......'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1043136928680273278</id><published>2011-08-25T01:20:00.001-07:00</published><updated>2011-08-25T05:32:20.251-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nocnik'/><title type='text'>Entliczek Pentliczek Temat: Nocniczek!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dziś będzie o TRONIE :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.galeria-biznesu.pl/ds/91831/77c8503e3d999235267708cda0795a80.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 164px; height: 275px;" src="http://www.galeria-biznesu.pl/ds/91831/77c8503e3d999235267708cda0795a80.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na forum babyboom, na którym od czasu do czasu się udzielam został ostatnio poruszony temat NOCNIKA. Czy już któraś z mam sadza swoje dziecko na tronie? Jeśli tak to na jakim? Takim zwykłym, czy może grającym albo z innymi bajerami?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i cóż. Okazało się, że oprócz naszej Polisławy i jeszcze jednego dziecka żaden bejbik do nocniczka się nie załatwia (a wszystkie mamy dzieci z tego samego miesiąca)! Że dzieci uciekają przed nim, że nie potrafią wysiedzieć dłużej niż 3 sekundy, że traktują go jak zabawkę 'transportując' w nim zabawki albo używając go jako hełmu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie - i tu pojawia się od razu problem. Często jest tak, że rodzice przynoszą nocniczek do domu i aby 'zachęcić' dziecko do 'zabawy' sami wkładają go sobie na głowę i dopada ich głupawka :) A dziecko głupie nie jest i skoro tata włożył sobie to coś kolorowego na głowę to malec też chce tak się bawić! No i potem dzieci zupełnie nie rozumieją dlaczego mają na tej zabawce siadać z gołą pupą :) Gdzieś czytałam, że w takiej sytuacji należy po prostu kupić nowy nocnik i pod żadnym pozorem nie robić z nim nic dziwnego! Po prostu wstawić go do łazienki i wytłumaczyć malcowi do czego ten sprzęt będzie służył. Kropka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i od razu pojawiła się seria pytań: CO ZROBIĆ, ŻEBY TO ZMIENIĆ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż. Pamiętam jak zaczynaliśmy przygodę z nocnikiem. Polcia miała wtedy  ok. 10 miesięcy. Przyszedł taki okres, kiedy za każdym razem po wyjściu z wanny robiła siku na ręcznik. Za radą &lt;a href="http://www.blogger.com/www.ono-i-oni.blog.onet.pl"&gt;Sabiny&lt;/a&gt;, mamy Poli postanowiliśmy spróbować zabawy z nocnikiem. Kupiliśmy taki najzwyklejszy, biały z naklejonym Kubusiem. Za pierwszym razem mała wysiedziała na nim nawet kilka minut. Ale bez efektu. Za drugim razem był płacz. Odczekaliśmy jakieś 10 dni i spróbowaliśmy ponownie. I jakoś zaskoczyło! Od tej pory sadzamy ją regularnie - rano, po spacerach, po dziennych drzemkach, przed kąpielą. Prawie zawsze rano robi do nocniczka kupkę, czasem jeszcze siku. W ciągu dnia różnie - czasem coś się trafi, a czasem Bączek posiedzi, poogląda bajeczkę i nic. Ale najważniejsze, że nocnik został zaakceptowany i się go mała nie boi. Czasem wrzuci do niego jakąś zabawkę albo włoży nogę, ale wtedy tłumaczymy jej do czego służy nocniczek, a do czego nie. No i czekamy na moment, kiedy córcia przyjdzie i da znać, że chce siku albo kupkę i korzystanie z boskiego tronu będzie świadome :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A że wybór tak prozaicznej rzeczy jak nocnik może nie być prosty, bo na rynku jest wiele różnych 'wariantów to postanowiłam zrobić mały przegląd:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://rajzabawek.eu/image_func.php?img=gfx/3035eca678a7bde552aa2aea11af15be.jpg&amp;amp;maxwidth=220"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 220px; height: 220px;" src="http://rajzabawek.eu/image_func.php?img=gfx/3035eca678a7bde552aa2aea11af15be.jpg&amp;amp;maxwidth=220" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Fisher Price &lt;/span&gt;- cena ok.120zł (cena internetowa).  Nocniczek:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt; śpiewa, &lt;/li&gt;&lt;li&gt;wydaje wesołe dźwięki po każdym 'sukcesie' jak to określa producent,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;można 'spuścić' w nim na niby wodę - jest wtedy odpowiedni dźwięk,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ma spuszczaną deskę klozetową,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wyjmowany zbiorniczek,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;i uchwyt na papier toaletowy.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Minusem jak dla mnie jest cena i fakt, ze zajmie trochę więcej miejsca w łazience niż standardowy nocniczek. Poza tym z tego co słyszałam od różnych osób, niektóre dzieci boją się gadających, czy  śpiewających 'tronów'. Pytanie więc, jak na wesołe piosenki wydobywające się spod pupki zareaguje nasza pociecha? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fisher Price - 'Żabka', &lt;/span&gt; cena ok. 65 zł (sklep internetowy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zakupy.linkbaby.pl/do/image/_big/N1680.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 245px; height: 245px;" src="http://zakupy.linkbaby.pl/do/image/_big/N1680.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;posiada zabezpieczenie przed rozpryskiwaniem,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;uchwyt do wygodnego przenoszenia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wyjmowany zbiorniczek.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;W sumie fajny, cena do przeżycia, ale czy ze względu na jego wygląd dziecko nie będzie traktowało go jak zabawki? A przecież nie o to nam chodzi..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Boon &lt;/span&gt;- cena w sklepie internetowym ok. 120zł&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.zabaweo.pl/znak.php?obraz=images/5213_01boom.jpg&amp;amp;znak=img/znak.gif"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.zabaweo.pl/images/5213_01boom.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://www.zabaweo.pl/images/5213_01boom.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;(Nie wiem czemu, ale nie chciało mi pomniejszyć tego zdjęcia?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten model:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;posiada schowki na mokre chusteczki i pampersy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;uchwyt na papier toaletowy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;jest bardzo stabilny dzięki szerokiej podstawie,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wytrzyma ciężar do 130 kg, zupełnie nie wiem po co? Przecież jak słoń będzie chciał usiąść na takim malutkim nocniczku, to nawet do niego nie trafi ;)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Najzwyklejszy model &lt;/span&gt;- cena o. 10 zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://i91.twenga.com/dzieci/nocnik/nocnik-zapachowy-z-pozytywka-tp_3142806958292910559b.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 150px;" src="http://i91.twenga.com/dzieci/nocnik/nocnik-zapachowy-z-pozytywka-tp_3142806958292910559b.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;tani,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;nie zajmuje dużo miejsca w łazience,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;bez bajerów, dzięki czemu dziecko nie potraktuje go jak kolejną zabawkę,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;istnieje również wersja ZAPACHOWA tych modeli (cena ok.18zł)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wersja z melodyjką (cena ok. 18 zł)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;A co Wy sądzicie o tych wszystkich wynalazkach? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1043136928680273278?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1043136928680273278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/entliczek-pentliczek-temat-noczniczek.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1043136928680273278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1043136928680273278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/entliczek-pentliczek-temat-noczniczek.html' title='Entliczek Pentliczek Temat: Nocniczek!'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-421776152106947249</id><published>2011-08-23T13:58:00.000-07:00</published><updated>2011-08-24T13:57:45.418-07:00</updated><title type='text'>Akademia Zdrowego Rozwoju, czyli o namiocie Pampersa :)</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W miniony weekend w naszym mieście zagościł Wielki Namiot Pampersa - czyli AKADEMIA ZDROWEGO ROZWOJU :) Oczywiście nie mogliśmy nie pójść! W końcu nie co dzień można zobaczyć nasz świat widziany oczami naszych małych pociech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;AZR odwiedziliśmy w sobotnie przedpołudnie i dobrze, bo nie było jeszcze dużo ludzi i nie było ścisku. Wchodziło się grupkami po kolei do każdego 'pomieszczenia'. Na dzień dobry ciekawym rodzicom zaserwowano wykład, którego nie udało mi się niestety wysłuchać nawet w 1/10 ponieważ Polisławy zupełnie i kompletnie nie interesowało siedzenie na miękkiej pufie przez dłużej niż pól sekundy. W związku z tym pani mówiła, rodzice słuchali, a ja z Polcią poznawałyśmy sąsiednie pomieszczenia :) No i również to, co po kolei było mówione w sypialni, czy kuchni także mnie ominęło. Polisława ani myślała podporządkować się jakimkolwiek zasadom, w tym zasadzie kolejności zwiedzania i wędrowała sobie tam, gdzie akurat miała ochotę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą jak zauważyłam, to co interesowało nas, nie zupełnie interesowało ją. I tak: ja z ochotą wskoczyłam na gigantyczne łóżko, za to Pola posadzona na nim od razu próbowała z niego zejść. Niestety jego wysokość nijak się miała do wysokości naszego sypialnianego łoża, w związku z tym nieodzowna okazała się pomoc mamy przy zejściu na podłogę. Gdy M. pilnował Bączka ja posłusznie pokonywałam na czworakach strome 3 stopnie w górę i w dół i muszę Wam powiedzieć, że to był prawdziwy HARTKOR! :) Do tej pory wydawało mi się, że wchodzenie i schodzenie po schodach to pikuś. Teraz już wiem - dla dzieci to prawdziwe wyzwanie! Podobnie jak wdrapanie się na krzesełko do karmienia :)&lt;br /&gt;Za to mierzenie wieeelkich butów było już nie lada frajdą, a rysowanie dłuuuugaśnym ołówkiem bardzo spodobało się M. :)&lt;br /&gt;W między czasie można było zobaczyć eksperyment: miłe 'pampersowe panie' pokazywały różnicę w chłonności wkładu pampersowego i pieluszki firmy konkurencyjnej oraz różnicę w odczynie ph chusteczek marki-organizatorki i marki konkurencyjnej. Jak można się domyśleć Pampers w obu tych doświadczeniach nie miał sobie równych :)&lt;br /&gt;Takie samo doświadczenie miałam okazję oglądać w fabryce Pampersa, więc nie było to dla mnie nic nowego, ale faktem jest, że przy 'eksperymentalne stoły' wzbudzały sporą ciekawość rodziców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto było przyjść, żeby przekonać się jak ciężkie życie mają nasze bobasy! Jak dla mnie to SCHODY zostają trudnością NUMBER 1! :) No i można było przy okazji porozmawiać sobie z panią pediatrą, która w naszym przypadku rozwiała wątpliwości w sprawie 'chodu Bączka'. Do dyspozycji były też specjalistki z innych dziedzin m.in. można było podpytać o sprawy związane ze snem maleństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc jeśli będziecie mieć okazję, to szczerze Wam polecam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pampersowy Namiot&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Macie jeszcze szansę odwiedzić go tu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul style="font-weight: bold;"&gt;&lt;li&gt;26-28 sierpnia WROCŁAW&lt;/li&gt;&lt;li&gt;30-31 sierpnia POZNAŃ&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-4 września SZCZECIN&lt;/li&gt;&lt;li&gt;6-7 września GDAŃSK&lt;/li&gt;&lt;li&gt;9-10 września BYDGOSZCZ&lt;/li&gt;&lt;li&gt;11 września WARSZAWA &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Na koniec obiecane fotki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-YfdLWiwnDZ8/TlVkBJ70Q7I/AAAAAAAAAIM/QqZRbHVxX2w/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-YfdLWiwnDZ8/TlVkBJ70Q7I/AAAAAAAAAIM/QqZRbHVxX2w/s320/1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5644527678988239794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;1. Tu Polisława próbuje wyciągnąć ze środka metalową kulkę. A dla dorosłych zabawa polegała na tym, aby nie patrząc włożyć rękę do środka i 'omówić' co się czuje. A natrafić można było na drewnianą łyżkę, pluszowe miśki, gumową wycieraczkę, dywan itp. Krótko mówiąc - poznawanie przedmiotów poprzez dotyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3uFtoUqZlYE/TlVkSCd50hI/AAAAAAAAAIs/IQHpjqkGZsU/s1600/5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-3uFtoUqZlYE/TlVkSCd50hI/AAAAAAAAAIs/IQHpjqkGZsU/s320/5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5644527969041502738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;2. A tu ja w wielkich butach :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rWbsH8k29rE/TlVkOEJP_4I/AAAAAAAAAIk/EBm4lINag9w/s1600/4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-rWbsH8k29rE/TlVkOEJP_4I/AAAAAAAAAIk/EBm4lINag9w/s320/4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5644527900772269954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;3. W tym miejscu można było 'poczuć' jak to jest być prowadzonym przez tatę :) Dodatkową atrakcją/utrudnieniem było to, że to kółeczko pod moim nogami było niestabilne i się kiwało na wszystkie strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9tLXCxEX21k/TlVkFv_LcPI/AAAAAAAAAIU/Gxa3mJp_OzI/s1600/2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-9tLXCxEX21k/TlVkFv_LcPI/AAAAAAAAAIU/Gxa3mJp_OzI/s320/2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5644527757922365682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;5. Polisława nie miała najmniejszych szans wdrapać się sama na to krzesełko. Zresztą my też nie mieliśmy ŻADNYCH SZANS! To jest naprawdę IMPOSIBLE! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-o9QVls4vdpw/TlVkJ1f97EI/AAAAAAAAAIc/BLr8at-7ciw/s1600/3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-o9QVls4vdpw/TlVkJ1f97EI/AAAAAAAAAIc/BLr8at-7ciw/s320/3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5644527828121545794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;5. I na koniec stanowisko doświadczalne - tutaj można było zobaczyć jak barwi się papierek lakmusowy na różnych chusteczkach nawilżających.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-421776152106947249?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/421776152106947249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/akademia-zdrowego-rozwoju-czyli-o.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/421776152106947249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/421776152106947249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/akademia-zdrowego-rozwoju-czyli-o.html' title='Akademia Zdrowego Rozwoju, czyli o namiocie Pampersa :)'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-YfdLWiwnDZ8/TlVkBJ70Q7I/AAAAAAAAAIM/QqZRbHVxX2w/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-5231468415352284548</id><published>2011-08-22T12:18:00.000-07:00</published><updated>2011-08-23T00:46:08.117-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwsze buty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chodzenie'/><title type='text'>Jak to jest z chodzeniem part 2, z życia Polisławy i placu zabaw.</title><content type='html'>Wrócę jeszcze do tematu chodzenia. Może komuś się przydadzą informacje, które znalazłam na ten temat:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;ul style="text-align: center;"&gt;&lt;li&gt;Dziecko zaczyna z reguły stawiać pierwsze kroki w okolicach drugiego roku życia.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nie wszystkie dzieci opanowują umiejętność chodzenia już na początku  drugiego roku życia. Opóźnienie rozwoju chodzenia zwykle powoduje  niepokój rodziców. Pamiętać jednak należy, że duże, ciężkie dzieci zwykle później stawiają pierwsze  kroki, niż dzieci drobne i szczupłe.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Niekiedy przyczyną tego opóźnienia są rodzinne  predyspozycje lub czynniki emocjonalne.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Zdarza się, że dziecko traci  poczucie bezpieczeństwa, gdy pierwsze próby chodzenia zakończą się  upadkiem. W rezultacie, dziecko przez kilka tygodni może nie podejmować  następnych prób samodzielnego chodzenia!&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Niektóre dzieci dłużej niż inne  żądają przy nauce chodzenia pomocy dorosłych. Prowadzone za palec lub  na szelkach poruszają się o wiele swobodniej. &lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Nie powinno się  zmuszać dziecka do samodzielnego chodzenia, jeśli samo nie wyraża a to  ochoty!&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Należy też unikać w okresie nauki chodzenia na śliskich podłogach i  obuwia.&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(fragment &lt;a href="http://www.modne.biz/dziecko-dwuletnie/nauka-chodzenia.html"&gt;http://www.modne.biz/dziecko-dwuletnie/nauka-chodzenia.html&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz temat BUTÓW:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: center;"&gt;&lt;li&gt;Pierwsze buty powinno się kupić dziecku, gdy zacznie już chodzić.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nie warto oszczędzać na obuwiu dla dziecka - jego stópki są delikatne i muszą utrzymać cały ciężar ciała, warto aby były dobrej jakości i idealnie dobrane.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Buty powinny być sznurowane, mieć usztywnioną piętą i elastyczną podeszwę!&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pod żadnym pozorem nie powinno się kupować dziecku butów, które są kopiami obuwia dla  dorosłych! Wykluczone są wąskie noski i podwyższone obcasy!&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Do sklepu z  obuwiem najlepiej wybrać się z dzieckiem. Patyczek czy obrys stopy z pewnością pomogą, ale nie zastąpią mierzenia. Maluch  powinien w przymierzanych butach stanąć obiema nóżkami na podłodze.  Badając długość, trzeba nacisnąć czubek buta kciukiem, jeśli mieści się on między palcami dziecka a końcem bucika,  rozmiar będzie dobry. Dla pewności powinno się włożyć swój mały palec  między piętę dziecka a cholewkę buta, musi się tam swobodnie zmieścić.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Wybór odpowiednich bucików ułatwi rodzicom znak "Zdrowej Stopy” nadawany butom, spełniającym ścisłe kryteria, przez  Centralne Laboratorium Przemysłu Obuwniczego w porozumieniu z Instytutem  Matki i Dziecka. Znak ten przedstawia uśmiechniętą stopę na żółtym tle i umieszczony jest na  podeszwie buta. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;A teraz&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; cechy dobrego buta&lt;/span&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="font-weight: bold; font-style: italic; text-align: center;"&gt;&lt;li style="font-weight: normal;"&gt;Cholewka - Ze skóry (nappa, softa, anilina) lub z tkanin z włókien naturalnych (bawełna, wełna, len).&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: normal;"&gt;Sztywny zapiętek lub wgłębienie w wewnętrznej części obuwia (tzw. łoże dla pięty) zapewniające właściwe ustawienie pięty i stopy.&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: normal;"&gt;Obcas - szeroki (sięgający 1/3 długości buta) i niski (do 1,5 cm wysokości dla dzieci do 3 lat, a dla starszych - obcas może mieć 3 cm wysokości).&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: normal;"&gt;Podeszwa - antypoślizgowa, najlepiej z miękkiej gumy, amortyzująca wstrząsy i  nierówności twardego podłoża, nieutrudniająca naturalnych ruchów stopy  przy chodzeniu.&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: normal;"&gt;Szeroki i usztywniony nosek - dziecko musi swobodnie poruszać palcami w górę i w dół i jednocześnie na tyle wysoki, by nie naciskał od góry na palce.&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: normal;"&gt;Szwy i twarde elementy nie mogą być wyczuwalne od środka.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Górny brzeg cholewki - zaokrąglony, sięgający za kostkę, by nie uciskać ścięgna Achillesa i nie urażać kostki.&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;(fragment: &lt;a href="http://kobieta.dziennik.pl/dziecko/artykuly/205947,jak-wybrac-pierwsze-buciki.html"&gt;http://kobieta.dziennik.pl/dziecko/artykuly/205947,jak-wybrac-pierwsze-buciki.html&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że te informację się niektórym z Was przydadzą :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz trochę na temat naszej Polisławy, która rozwija się w tempie błyskawicy. Pięknie pokazuje już paluszkiem w bajeczce zwierzątka, kwiatki, pszczółki i generalnie wszystko co pokazać można. Bardzo lubi bajki, ale tylko oglądać. Jak zaczynam jej coś czytać to się wkurza, łapie kartki i przewraca dalej. A co jeszcze robi z bajeczkami to najlepiej pokaże to zdjęcie :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wfrorYNbp80/TlKv1MePPbI/AAAAAAAAAIE/5JxuGCRcTGc/s1600/baje.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-wfrorYNbp80/TlKv1MePPbI/AAAAAAAAAIE/5JxuGCRcTGc/s320/baje.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643766611464633778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak widać - okładki i kartki żyją swoim życiem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ostatnio Polcia mnie totalnei zaskoczyła. Próbowaliśmy odzwyczaić ją od nocnego karmienia, ale nie udało się. Zastosowaliśmy metodę, o której kiedyś pisałam 3-5-7, ale koniec końców Bączek przez godzinę w nocy mękolił (o tragicznej godzinie 3-4), aż w końcu daliśmy jej flachę z kaszką. Wypiła, przekręciła się na bok i zasnęła w sekundzie. Stwierdziliśmy więc, że poczekamy aż sama się od nocnego jedzenia 'odstawi', tak jak zrobiła to z cycusiem.&lt;br /&gt;W zeszłym tygodniu przez 2 noce z rzędu mała obudziła się w nocy tylko raz, koło 23, a potem spała do rana! Obyło się więc bez nocnej butli. Za to rano jak się ubierałam przyszła do mnie ze swoją książeczką, w której jest zdjęcie kanapki i pokazała mi ją paluszkiem. A że Polisława często coś przynosi pokazać, więc spojrzałam, powiedziałam: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To jest kanapka&lt;/span&gt;" i poszłam do kuchni nastawić wodę na herbatę. Bączek przydreptał za mną i dalej pokazuje mi kanapkę. Hm. Pomyślałam sobie, że o coś tu musi chodzić, bo raczej nie zdarzało jej się pokazywać tego samego pod rząd. I uświadomiłam sobie, że przecież Pola nie dostała w nocy swojej kaszki, więc pewnie jest głodna, pomimo tego, że była dopiero 7:30, a ona je śniadanko o 8. Mądra dziewczynka! - po mamusi ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś nam córcia zrobiła niespodziankę  - kupę do wanny :)) M. już dawno temu się śmiał, że mała parę razy sobie do wanny siknęła i jeszcze tylko kupy tam brakuje. No i proszę! Bawiła się w wannie, odwróciła się nagle do mnie pupcią kontemplując gołą zawartość półki przy wannie (z której wcześniej wszystko co się dało wylądowało w wannie), po czym nagle PLUM! coś do wody wpadło :)) Był więc szybki wyskok na nocniczek, gdzie Bączek dokończył dzieła. A małą kupkę siup do kibelka wyrzuciliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec wesoła opowieść z placu zabaw :)&lt;br /&gt;Jesteśmy z Polą na zjeżdżalni. Obok tata z może 2 letnim chłopcem wspina się po drewnianym wiszącym pomoście. Podbiega do nich dziewczynka, na oko 8-9 lat.&lt;br /&gt;Tata do niej: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Gdzie jest mama?&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;Dziewczynka: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;No przecież pojechała&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;Tata "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Osz kurde. Bo młody zrobił kupę&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;Dziewczynka: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To go przewiń&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;Tata: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja? Nie nie. To GRUBSZA sprawa. To MUSI mama.&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc moje drogie, jakbyście nie widziały - mama jest od GRUBSZYCH spraw :))&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Wiem, że miało dziś być o Namiocie Pampersa - wybaczcie, ale napiszę o tym jutro.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-5231468415352284548?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/5231468415352284548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/jak-to-jest-z-chodzeniem-part-2-oraz-z.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5231468415352284548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5231468415352284548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/jak-to-jest-z-chodzeniem-part-2-oraz-z.html' title='Jak to jest z chodzeniem part 2, z życia Polisławy i placu zabaw.'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-wfrorYNbp80/TlKv1MePPbI/AAAAAAAAAIE/5JxuGCRcTGc/s72-c/baje.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-2673548156454015182</id><published>2011-08-20T12:04:00.000-07:00</published><updated>2011-08-20T12:37:34.769-07:00</updated><title type='text'>Jak to jest z chodzeniem?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;No właśnie. Pojawił się w naszym domu 'problem' z chodzeniem Polisławy. A w zasadzie to problem ten wymyśliła teściowa. W lipcu jak byliśmy na warsztatach pampersowych to w czasie kiedy ja zwiedzałam fabrykę, M. pojechał z małą do teściów. Pola wtedy chodziła od jakiś 2-3 tygodni. Teściowa, która naszą córcię widziała chyba pierwszy raz od Świąt Wielkanocnych stwierdziła, że nasz Bączek źle chodzi! A dokładniej - nie stawia kroczku od pięty tylko od razu całą stopę. I że koniecznie powinniśmy z tym iść do ortopedy! Jak mi M. to powiedział, to prawie wybuchnęłam śmiechem! Przecież Pola dopiero uczy się chodzić! Przecież dziecku do 2 lat kształtuje się stopa! Uznałam to za bzdurę i olałam. Ale 2 dni temu mąż rozmawiał z teściową i jak się dowiedziała, że JESZCZE nie byliśmy u lekarza to mu zrobiła awanturę i 'postraszyła' , że mu nogi z d.. powyrywa :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;No więc dla świętego spokoju postanowiliśmy odwiedzić jednak ortopedę. Przedtem jednak zapytałam się naszej niani, czy zauważyła, żeby Pola źle stawiała stopy. Zdziwiła się i powiedziała, że kilkoro dzieci już odchowała, w tym swoje, więc jako takie pojęcie ma i powtórzyła mi to samo, co ja wcześniej M. - że dziecku do 2 lat kształtuje się stopka i że nasz Bączek dopiero uczy się chodzić i ma prawo stawiać jeszcze stópki nie do końca tak jak to powinno wyglądać. Choć szczerze mówiąc, według niej Polisława chodzi prawidłowo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Poza tym nikt ze znajomych do tej pory nie zwrócił nam uwagi na chodzenie Poli! Nawet pediatra, czy rehabilitantka na warsztatach Pampersa nic nie zauważyły!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dziś odwiedziliśmy Namiot Pampersa - Akademię Zdrowego Rozwoju :) Była tam obecna pani pediatra, którą korzystając z okazji poprosiliśmy o 'ocenę' chodu Bączka. Uśmiechnęła się i powiedziała dokładnie to co ja - że Pola jest za mała, żeby móc powiedzieć, czy chodzi dobrze, czy źle! Że dopiero jej organizm przestawił się z opcji poziomej (raczkowanie) na pionową (chodzenie) i kręgosłup i całe ciało dopiero się uczą prawidłowej postawy! I że dopiero na bilansie 2latka jeśli lekarz zauważy coś nieprawidłowego to skieruje nas do ortopedy. Bo na tym etapie - 14 miesięcy, w tym niecałe 2 w pionie - to zdecydowanie za mało na takie wizyty!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż, moim zdaniem teściowa po prostu chciała się wykazać zainteresowaniem wnuczką. A ponieważ jej wnuczek, synek siostry M. (z którą teściowa ma duuużo lepszy kontakt niż z M.) ma i alergię pokarmową i problemy skórne, to może stwierdziła, że Pola też powinna mieć jakąś 'wadę', czy 'ułomność'? Nie mamy z nią problemów zdrowotnych, je pięknie, rośnie zdrowo, pod noskiem coś tam sobie pomrukuje - 'mama', 'tata', 'baba' 'ja' itp, no więc chyba jedynie co to można by się doczepić do chodzenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkurzyło mnie to trochę, bo zamiast wyszukiwać 'problemów' tam gdzie ich nie ma, to przyjechałaby w odwiedziny do wnuczki na parę godzin, zobaczyłaby jak rośnie, jak się bawi, zrobiłaby jej parę zdjęć i - po prostu spędziłaby z nią trochę czasu! A tak to tylko dzwoni do M. i udaje obrażoną faktem, że jej nie przysyłamy zdjęć wnuczki! Albo tak jak teraz - stwarza wyimaginowe 'problemy'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak jak wspomniałam - byliśmy dziś w Namiocie Pampersa! Ale notatkę z naszych zabaw i fotki wrzucę jutro, bo dziś już nie mam siły!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego weekendu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-2673548156454015182?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/2673548156454015182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/jak-to-jest-z-chodzeniem.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2673548156454015182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/2673548156454015182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/jak-to-jest-z-chodzeniem.html' title='Jak to jest z chodzeniem?'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-5114214565347919613</id><published>2011-08-19T12:33:00.000-07:00</published><updated>2011-08-19T12:57:28.934-07:00</updated><title type='text'>Zakupowo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ponieważ jesień się pomału zbliża to postanowiłam zaopatrzyć szafę Polisławy w nieco cieplejsze rzeczy. Nie rośnie nam już córcia w tak zastraszającym tempie jak w ciągu pierwszych 6 miesięcy i pomimo tego że niedługo skończy ich 14, to od dłuższego już czasu nosi na sobie ubranka w rozmiarze 80 cm, czasem 86. A trafiają się i takie na 74 cm, które nosi już prawie pół roku i wciąż są dobre :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień poszło allegro. Ale nie za wiele tam fajnych rzeczy znalazłam - interesowały mnie polarowe bluzy albo w ogóle bluzy jako takie. Stwierdziłam więc, że pójdę w ślady &lt;a href="http://www.niemamconasiebie.blogspot.com/"&gt;Agakry&lt;/a&gt; i uderzę do lumpeksu! Gdzieś wyczytałam, że niedaleko nas jest bardzo duży sklep, w którym mają całkiem spory wybór ubranek dla dzieci, w dobrym stanie, a często i nowe.&lt;br /&gt;Pojechałam, a co. Wchodzę - ogromna hala, której połowa zawalona jest ciuchami rzuconymi ot tak, na podłogę. Nie ma jak się do nich dostać, bo tworzą gigantyczną kupę długości ze 20 metrów! Przeglądnąć można tylko to na początku - "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;gdzie tu sens&lt;/span&gt;?" pomyślałam, ale nie mój biznes. Przeglądnęłam kilka wieszaków, jakiś kosz, ale nic nie znalazłam. Nie po raz pierwszy przekonałam się, że ja po prostu nie umiem grzebać! Nawet jak są w normalnych sklepach przeceny i ubrania są rzucone na stoły, to ja w takiej kupie nic nie potrafię znaleźć! A mam koleżankę, która zawsze wygrzebie w takim stosie jakieś perełki i potem się tylko wkurzam, że ja tam nic z tych rzeczy nie dojrzałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc jeśli nie lumpeks, to jeszcze raz nos wsadziłam w allegro i tym razem znalazłam 2 fajne bluzy polarowe- jedna zielona rozpinana na zamek, a druga wkładana przez głowę w kolorowe paseczki, z kapturkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kilka dni temu na fali moich ciuchowych poszukiwań dostałam smsa ze SMYK'a o nowej promocji: rabat 25% na wszystkie buty i ubrania! No więc wczoraj po pracy ruszyłam do owego sklepu nie licząc na cuda, bo szczerze mówiąc do tej pory rzadko trafiałam tam na coś fajnego. Ale tym razem - wyszłam z prawie pełną siatą! A to za sprawą cudownej, fajowej, kolorowej kamizelki puchowej! Kosztowała po obniżce niewiele ponad 40zł:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZEZ6NTJShJU/Tk699CCbllI/AAAAAAAAAHs/7elwQWQ5_d8/s1600/all_kam.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZEZ6NTJShJU/Tk699CCbllI/AAAAAAAAAHs/7elwQWQ5_d8/s320/all_kam.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642656239358547538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8tpy1F6TVjE/Tk6-C0pLM8I/AAAAAAAAAH0/EFugGgAfTnc/s1600/all_kam_tyl.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-8tpy1F6TVjE/Tk6-C0pLM8I/AAAAAAAAAH0/EFugGgAfTnc/s320/all_kam_tyl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642656338842170306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalazłam ją oczywiście na dziale chłopięcym, bo na dziewczęcym wszystko było w kolorze RÓŻOWYM!! Kamizelka mnie urzekła! Zresztą Polisławę też :)&lt;br /&gt;Do tego, żeby nie było - skusiłam się na jedną koszulkę w kolorze pink i rajstopki dziewczęce, ale też mnie ujęły!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec wpadłam jeszcze do ZARY z myślą o sobie, ale nie znalazłam nic fajnego. Zajrzałam więc jeszcze na dział dziecięcy i tam wypatrzyłam spódniczkę po mocnej przecenie z 49zł na 9,90 i dokupiłam Polci. I tym sposobem jej garderoba poszerzyła się jeszcze o te rzeczy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_HLb6MOkBkw/Tk6_Cyv-EHI/AAAAAAAAAH8/-HSOe-F54Tg/s1600/all.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-_HLb6MOkBkw/Tk6_Cyv-EHI/AAAAAAAAAH8/-HSOe-F54Tg/s320/all.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642657437845426290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czekam jeszcze tylko na zamówione przez allegro bluzy (obie po 9,90zl) i na pierwsze jesienne chłodki Polcia jest zaopatrzona! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybaczcie dzisiejsze moje chwalipięctwo, ale jestem tak zauroczona i zadowolona z zakupów, że musiałam się pochwalić :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-5114214565347919613?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/5114214565347919613/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/zakupowo.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5114214565347919613'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5114214565347919613'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/zakupowo.html' title='Zakupowo'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZEZ6NTJShJU/Tk699CCbllI/AAAAAAAAAHs/7elwQWQ5_d8/s72-c/all_kam.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1375446809728519335</id><published>2011-08-18T02:49:00.000-07:00</published><updated>2011-08-18T11:59:38.736-07:00</updated><title type='text'>Dlaczego faceci myślą inaczej niż kobiety?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nie wiem dlaczego Bóg stworzył kobietę i mężczyznę tak różnych od siebie. Pomijając cechy fizyczne, to różnimy się całym mnóstwem innych rzeczy, które czasem w życiu są mega wkurzające! Ograniczę się tylko do kilku kwestii w temacie rodzicielstwa i wspólnego życia, bo inaczej nie skończyłabym wyliczanki do jutra! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mnie osobiście najbardziej wkurza to:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Dlaczego po urodzeniu dziecka faceci boją si&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ę &lt;/span&gt;wziąść je na ręce? Przecież nie połamią dziecka! &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dlaczego ich instynkt ojcowski nie uruchamia się tak szybko jak nasz macierzyński?&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dlaczego ich myślenie nie przestawia się tak szybko na to, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'teraz jest nas w rodzinie troje, a nie dwoje&lt;/span&gt;'?&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;i co najważniejsze: Dlaczego do cholery faceci nie mają podzielności uwagi?&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A skąd moje dywagacje na ten temat? Ano po wczorajszej, wieczornej akcji! Zajęłam się na chwilę swoimi sprawami, a z Bączkiem miał się bawić tata. Chwilę siedzieli w pokoju Polisławy, a potem przyszli do salonu, gdzie tata usiadł sobie na kanapie i włączył tv, a córcia postanowiła pobawić się swoim rowerkiem, który stał jednym kołem w przedpokoju, a dwoma tylnymi w salonie. Nie wiem co chciała zrobić, podejrzewam że chciała się wpakować do 'przyczepki' (rowerek ma  z tyłu taki jakby koszyk, pojemnik, nie wiem jak to nazwać, w którym można wozić zabawki). A ta 'przyczepka' jest taką trochę wywrotką, bo można do niej coś załadować i potem łatwo wyładować przechylając ją. I Pola w pewnej chwili straciła równowagę, ja tylko usłyszałam huk, a potem płacz i od razu wystartowałam z krzesła jak oparzona, a M. siedział sobie spokojnie  na kanapie mówiąc "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nic się nie stało!&lt;/span&gt;" No kurna mać, jak to się nic nie stało, jak dziecko aż się zanosiło płaczem? Biedna Polcia tak płakała, że nie mogłam jej uspokoić! Pierwsze co to patrzyłam, czy gdzieś jej guz nie rośnie na głowie. Ale na szczęście nie! M. ciągle powtarzał to swoje "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nic jej nie jest, jak się nie przewróci to się nie nauczy, a teraz już wie, że tak się nie robi.&lt;/span&gt;" Jednak na moje pytanie a co takiego nie będzie już robić to nie umiał mi odpowiedzieć, bo nie widział co Pola robiła- zajęty był oglądaniem wiadomości w tv! WRRRRRRR! Myślałam, że go normalnie uduszę! Miał się zająć dzieckiem, a nie oglądać głupią telewizję!&lt;br /&gt;I kiedy już prawie uwierzyłam, że naprawdę nic jej się nie stało, to zobaczyłam krew na policzku! Skąd? Jak? Co? Ząb?? Pola ciągle płakała i nie ułatwiała mi zlokalizowania źródła krwi, ale w końcu się udało i okazało się, że ma rozwaloną górną wargę od środka. Spuchła jej trochę, ale nie pozwoliła sobie jej nawet dotknąć, więc opcja z zimnym okładem odpadła. Bidulka, miała taką smutną minkę mówiącą: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mamo, boli!&lt;/span&gt;" że prawie i ja się popłakałam. A do M. się nie odzywałam prawie do dziś rana! Na szczęście pomimo swojego nieszczęścia córcia była w stanie zjeść kromeczkę, więc pocieszałam się, że nie może być źle, bo inaczej nie mogłaby gryźć. Rano opuchnięta warga zniknęła, ale jak sobie ziewnęła to przylukałam, że od wewnątrz ma całą górną wargę fioletową! Tatuś oczywiście dalej twierdził, że do wesela się zagoi, a ja miałam ochotę go ponownie udusić!&lt;br /&gt;Wiem, że Pola nie raz i nie dwa nabije sobie jeszcze siniaka, poleje się krew z rozbitego łokcia, czy kolana, ale jeśli mogę, to chciałabym jej to ograniczyć. Może jestem przewrażliwioną matką, ale jeśli mogę ochronić swoje dziecko przed upadkiem, chorobą, czy czymś złym, to będę je chronić! Nie zamierzam trzymać córci pod kloszem. Nie będę nad nią trzymać 24h/dobę ochronnego parasola. Ale do cholery, jeśli jestem z dzieckiem w domu, to pilnuję, żeby nie wzięło do ręki noża, ostrych nożyczek i żeby garne,k czy talerz z gorącą zupą nie znalazł się w jego zasięgu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego ja mogę myć gary, rozmawiać i jeszcze patrzeć co robi dziecko? Przewidywać, że jeśli mały człowiek stoi przy stoliku i łapie za obrus, to zaraz z niego zleci gazeta, kubek z herbatą i pilot do tv, a mój mąż po prostu siedzi i się patrzy co się będzie działo? Dlaczego kobiety mogą robić kilka rzeczy na raz, a faceci jak się skupiają to tylko na jednym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem tak mnie to wkurza, że mam ochotę złożyć reklamację na gatunek męski!! Bo jest wybrakowany!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że nie ma ideałów. Że sama też mam wady. Ale kurcze, czasem ten brak myślenia, a w zasadzie przewidywania u mojego męża doprowadza mnie do szewskiej pasji! Jest kochany, opiekuńczy, mamy podobne poczucie humoru i często sobie żartujemy z siebie, dzięki czemu jest wesoło, w sprawach technicznych jest bardzo zaradny (kiedyś nawet sam naprawił pralkę!), można na nim polegać w 100%, jak ktoś ze znajomych zadzwoni w środku nocy, że potrzebuje pomocy to wiem, że rzuci wszystko i pojedzie pomóc. Wspiera mnie kiedy tego potrzebuje, docenia mnie i chwali jak jest okazja, stara się mi pomagać, ale jest strasznie leniwy i na tym polu najczęściej wybuchają nasze kłótnie! A on wtedy mi mówi: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'Wiedziały gały co brały' &lt;/span&gt;i się śmieje, a ja czerwienieje ze złości po to, żeby za chwilę wypuścić parę z ust i też się śmiać, bo bardzo powoli dociera do mnie fakt, że wydzieram się na niego o to, że nie umył po sobie kubka i talerza po śniadaniu i więcej energii straciłam na te wrzaski, niż to jest tego warte.. A M. się śmieje, że od tej złości to mi tylko zmarszczki szybciej wyjdą, a przecież wystarczyło mu tylko powiedzieć, żeby zmył po sobie gary, a nie robić awantury ... I jak zwykle ma rację.. Niestety :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1375446809728519335?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1375446809728519335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/dlaczego-faceci-mysla-inaczej-niz.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1375446809728519335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1375446809728519335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/dlaczego-faceci-mysla-inaczej-niz.html' title='Dlaczego faceci myślą inaczej niż kobiety?'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1918499683449660181</id><published>2011-08-17T12:32:00.001-07:00</published><updated>2011-08-18T11:58:47.076-07:00</updated><title type='text'>Fajnie jest być mamą!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Weekend... długi weekend...  i po weekendzie .. :(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na szczęście spędziliśmy go wyjątkowo aktywnie i poza domem, bo pogoda była wprost wymarzona, choć zapowiadali opady! Ale  się pomylili - nie pierwszy zresztą raz :) Pola się wyszalała na zielonej trawce, bo byliśmy i u mojego taty na grillu, i u znajomych na ogrodowym kinderbalu, a w poniedziałek umówiliśmy się ze znajomymi w takiej kawiarni przystosowanej dla rodzin z dziećmi. Już kiedyś o niej pisałam, bo byliśmy tam już kilka razy. Jest tam bardzo kolorowo i pomysłowo, do tego mnóstwo zabawek, bajek, książeczek, tak że dzieciaki miały straszną radochę! W końcu mogły się pobawić czymś innym niż w domu :) Nasza Pola najlepiej bawiła się autami. Wszelakimi! :) A tak biegała i szalała, że zapomniała o swojej przedpołudniowej drzemce! Po zabawie przespacerowaliśmy się jeszcze nową kładką nad Wisłą, na której zakochane pary przypinają do barierek kłódki na znak miłości. Kłódkę się zamyka i kluczyk wrzuca do rzeki. Najbardziej nas rozbawiła taka wielka z napisem: "Damian i Marcin, (plus data)" :) Polę oczywiście intrygowały prawie wszystkie kłódki, a oprócz tego to oczywiście wielki zachwyt wzbudzały w niej łodzie i kaczki siedzące na brzegu. Jak o 13 wsiedliśmy do auta, to nasz Bączek był już tak zmęczony, że oczy same jej się zamykały. Do domu nie mieliśmy daleko i nie chcieliśmy żeby zasnęła w aucie, tylko już w domu, w swoim łóżeczku. M. kierował, ja siedziałam z Polą z tyłu, pokazywałam i opowiadałam jej bajeczkę, a Polcia tak patrzyła i patrzyła na książeczkę po czym klasycznie jak na youtubie - głowa jej sama opadła i oczy same się zamknęły :) Była tak nieprzytomna i zmęczona, że zupełnie się wyłączyła. Wyglądało to strasznie komicznie i nieźle się z niej uśmialiśmy :) No i jak nam Bączek zasnął, to spał ponad 2 godziny!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo Polcia skończy 14 miesięcy.. Z każdym dniem uczy się czegoś nowego, zdobywa nowe umiejętności, jest coraz sprawniejsza, sprytniejsza i coraz więcej rozumie. Umie ładnie pokazać w książeczce muchomora, pszczółkę, pieska i całe mnóstwo innych przedmiotów i zwierzątek. Coraz lepiej pokazuje o co jej chodzi, co chce, a czego nie. Każdego dnia patrzę na nią i tak sobie myślę, że cokolwiek by się nie działo, to ona jest dla mnie najważniejsza! Wystarczy jej uśmiech, żeby mi wrócił humor i uśmiech na twarzy. Choć jestem czasem zmęczona i na nic nie mam siły, to zawsze znajduje jakieś 'rezerwy' na zabawę z nią, gonienie się, chowanie, budowanie wież z klocków, czy robienie jeszcze większego bałaganu w pokoju niż już jest :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze wiedziałam, że fajnie jest być mamą. Że fajnie jest mieć dzieci. Ale dopiero jak urodziła się Polcia mogłam tak naprawdę to poczuć! I w życiu bym się nie spodziewała, że aż takie pokłady miłości się we mnie znajdują i że tak bardzo moje myślenie się przestawi i sfokusuje na córcię. Na zaspokojenie jej potrzeb, na jej rozwój, jej zdrowie i jej radość :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajnie jest być mamą! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1918499683449660181?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1918499683449660181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/fajnie-jest-byc-mama.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1918499683449660181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1918499683449660181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/fajnie-jest-byc-mama.html' title='Fajnie jest być mamą!'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-3479782749770413915</id><published>2011-08-14T12:15:00.000-07:00</published><updated>2011-08-15T11:46:12.479-07:00</updated><title type='text'>Kim będę jak dorosnę?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Patrząc na dotychczasowe zainteresowania Poli, podejrzewamy, że nasz Bączek zostanie:&lt;br /&gt;a) kwiaciarką&lt;br /&gt;b) śmieciarko-sprzątaczką&lt;br /&gt;c) ornitologiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno nie będzie:&lt;br /&gt;a) modelką - nie lubi pozować,&lt;br /&gt;b) pływaczką - kąpanie się jest ok, ale pływanie już nie,&lt;br /&gt;c) kucharką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie pamiętam kim chciałam być jak byłam mała, ale moja siostra chciała sprzedawać bilety w kasie pkp :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-3479782749770413915?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/3479782749770413915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/kim-bede-jak-dorosne.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3479782749770413915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3479782749770413915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/kim-bede-jak-dorosne.html' title='Kim będę jak dorosnę?'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4405345426270284551</id><published>2011-08-12T13:04:00.000-07:00</published><updated>2011-08-12T13:56:18.694-07:00</updated><title type='text'>Pieluszkowe dywagacje</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dzięki dziewczyny za miłe słowa pod ostatnim postem.. Wiem, że nowotwór to w dzisiejszych czasach nic zaskakującego, jednak tak jak napisała Eko-Mama : dopiero jak dotknie nas osobiście lub kogoś z naszej najbliższej rodziny to dopiero dociera do nas fakt, że ta choroba istnieje i jest naprawdę groźna!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A tymczasem chciałam wrócić do tematu Pampersów, bo w ostatnim czasie przetestowaliśmy ich wszystkie rodzaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Do tej pory używaliśmy tylko tych najpopularniejszych - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Active Baby&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.pampers.pl/pl_PL/products/images/af_sw_183_173_b.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 183px; height: 173px;" src="http://www.pampers.pl/pl_PL/products/images/af_sw_183_173_b.gif" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pola dostała w szpitalu po urodzeniu Huggiesy, ale od razu wyskoczyły jej na pupci czerwone plamy, więc na starcie zostały zdyskwalifikowane. I ograniczyliśmy się do korzystania z pieluch Pampersa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Warsztatach Pampersowych dostaliśmy paczkę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Premium Care.&lt;/span&gt; Nie wiem czemu, ale jakoś miałam zakodowane, że one są przeznaczone dla dzieci, które mają problemy z odparzeniami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT9M60XYlZVMIREvN5Wn68-1euZTGT1TWfYLxCGK66waASDMJPCbg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 138px;" src="http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT9M60XYlZVMIREvN5Wn68-1euZTGT1TWfYLxCGK66waASDMJPCbg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A tu okazało się, że są to po prostu pieluszki 'z górnej półki' - najmiększe i najcieńsze. I najdroższe :) Faktem jednak jest, że są cieniutkie i nawet jak dziecko się mocno posika, to nie robi mu się balon między nogami. Z tego też względu wzięliśmy je ze sobą wyjeżdżając na urlop i rzeczywiście sprawdziły się super. Pola często biegała w samej pieluszce i sukience i nawet wtedy, kiedy dużo piła (bo gorąco) i dużo sikała, to pampers nie zwisał jej do kolan. Ale już jak wróciliśmy do domu i zdarzyło nam się nie zmieniać jej pieluszki np. przez 2-3 godziny, bo np. jechaliśmy długo autem to po takim czasie ze 2 razy przytrafił nam się tzw. 'wylew z pieluchy' - w tym wypadku na fotelik samochodowy :/ Więc pomimo tego, że producent zapewnia iż Premium Care są tak samo chłonne jak Active Baby to wydaje mi się, że nie do końca tak jest...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakieś 2 tygodnie temu kupiliśmy po raz pierwszy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pampersy Active Girl&lt;/span&gt;, czyli te różowe pieluszki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://media.pampers-gorodok.ru/pl_PL/products/images/bd_uk_116_128_a.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 118px; height: 128px;" src="http://media.pampers-gorodok.ru/pl_PL/products/images/bd_uk_116_128_a.gif" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie najtańsze, ale skierowane specjalnie dla dziewczynek i wkładane jak normalne majtki, co było głównym powodem tego zakupu. Nasza Polisława bowiem bardzo polubiła ostatnio bieganie z gołą pupą po mieszkaniu, zwłaszcza po wstaniu z nocniczka :) Posiedzi na tronie, zrobi co ma zrobić lub nic nie zrobi, po czym wstaje i z łobuzerskim uśmiechem truchcikiem ucieka w najdalszy kąt mieszkania. Jest w tym trochę mojej winy, bo kiedyś zaczęłam się z nią bawić w 'uciekanie i gonienie się' i teraz mam.. muszę gonić Bączka, żeby jej coś na pupinę włożyć. A łatwe to nie jest, bo nawet jak ją złapię, to wyślizguje mi się z rąk niczym wąż protestując przy tym głośno i piskliwie. Tak więc jak tylko dowiedziałam się, że jest coś takiego jak 'pielucho-majtki' od razu postanowiłam to sprawdzić. Jednak i te pieluszki nam się nie sprawdziły. Mają one co prawda wkład chłonny umieszczony odpowiednio dla dziewczynek na środku, ale w tym jest właśnie szkopuł. Pola jak sobie czasem usiadła na podłodze bokiem, to siuśki 'wychodziły' jej z pampersa. Zdarzyło się to kilka razy i doszliśmy do wniosku, że to chyba wina ich konstrukcji.. Są dobre jak dziecko biega, chodzi - cały czas jest w prostej pozycji pionowej. Ale jak tak jak Polisława - usiądzie bokiem albo będzie spać na boku to siuśki lądują nie tu gdzie powinny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego skorzystaliśmy wczoraj z promocji w TESCO i kupiliśmy dużą paczkę Pampersów Active Baby '4' w ilośći 162 szt. w cenie 109 zł. I przy nich zostaniemy! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z życia naszej Polisławy:&lt;br /&gt;tak jak pisałam, ma nową zabawę - uciekanie przed założeniem pieluchy. Poza tym ostatnio zapałała jakąś wyjątkową miłością do psa - całuje go, obejmuje, przytula, jak pies śpi, to podchodzi do niego i kładzie się obok. Uwielbia siadać w jej legowisku! :) A ostatnio wytargała swój IKEOWSKI przewijak, położyła go w przedpokoju i usilnie namawiała psa, żeby się na nim położył :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałam nie dawno o urządzaniu jej pokoju.. Pokój w zasadzie jest skończony, a ja wciąż nie pokazałam Wam efektu końcowego. Całego pokoju nie pokażę, ale to jego fragment :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-sTu3fbP9YFU/TkWTISr2o0I/AAAAAAAAAHU/ntCt7OvHd2A/s1600/pokoj.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-sTu3fbP9YFU/TkWTISr2o0I/AAAAAAAAAHU/ntCt7OvHd2A/s320/pokoj.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5640075879015424834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gW6BtZY0x2s/TkWTUkHMvAI/AAAAAAAAAHc/tGEDnujzPwQ/s1600/pokoj1.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-gW6BtZY0x2s/TkWTUkHMvAI/AAAAAAAAAHc/tGEDnujzPwQ/s320/pokoj1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5640076089851952130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bałam się trochę o tapetę, czy tych wróżek nie będzie za dużo, czy nie będzie efektu przytłoczenia, ale według mnie wyszło super! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4405345426270284551?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4405345426270284551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/pieluszkowe-dywagacje.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4405345426270284551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4405345426270284551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/pieluszkowe-dywagacje.html' title='Pieluszkowe dywagacje'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-sTu3fbP9YFU/TkWTISr2o0I/AAAAAAAAAHU/ntCt7OvHd2A/s72-c/pokoj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-5891455782470848367</id><published>2011-08-10T11:56:00.000-07:00</published><updated>2011-08-10T12:35:48.822-07:00</updated><title type='text'>Bo życie mamy tylko jedno....</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mam nadzieję, że dzisiejszy mój post Was zmotywuje do zadbania o siebie i o regularne robienie badań. Tych kobiecych...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Moja mama zmarła 8 lat temu na raka piersi. Wykryła sobie guzek, ale bała się iść do lekarza - zresztą ona całe życie unikała lekarzy i wszelkich badań. Taki typ. Jak w końcu siostra ją namówiła na wizytę, to lekarz jak ją zbadał to złapał się za głowę i chciał ją od razu zostawić w szpitalu i operować nawet na drugi dzień. Operować = usunąć pierś, tak duży był guz. Mama jednak nie zgodziła się i bardzo długo zwlekała. Twierdziła, że jest to dla niej trudna decyzja, bo ma zostać pozbawiona atrybutu kobiecości - ja osobiście do dziś dnia nie mogę zrozumieć jak mogła stawiać na jednej szali życie, a na drugiej 'posiadanie obu piersi'? Zwlekała z decyzją o operacji bardzo długo, próbowała leczyć się niekonwencjonalnie, chodziła nawet do bioenergoterapety... W końcu jednak po nagonce zwłaszcza ze strony taty poszła do szpitala. Po zabiegu przeszła kilka chemioterapii, niestety potem pojawiły się przerzuty do płuc....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Od momentu kiedy powiedziała nam, że znalazła sobie 'coś' w piersi do jej śmierci minęły 2 lata... Może gdyby zdecydowała się od razu na operację jeszcze by żyła? Albo żyłaby dłużej? Tego nie wie nikt, a czasu cofnąć nie można..&lt;br /&gt;Faktem natomiast stało się to, że znalazłyśmy się z siostrą w grupie podwyższonego ryzyka i  gdzieś tam w głowie mam zakodowane, że i ja mogę kiedyś zachorować na nowotwór..&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kilka dni temu zadzwoniła do mnie siostra. Zapłakana powiedziała, że znalazła sobie jakieś zgrubienie w piersi i że była właśnie u lekarza, który zdiagnozował to jako 5 milimetrowy guzek, a co dokładnie to jest powie po dalszych badaniach. Ale na pewno jest to coś, co trzeba usunąć. Nie muszę chyba mówić, że i mnie w tym momencie łzy i strach stanęły w oczach.. Przed porodem regularnie co pół roku robiłam sobie usg piersi, raz w roku cytologię i wszystkie podstawowe badania. Po porodzie trochę to zaniedbałam, głównie z braku czasu. Na usg piersi wybierałam się od maja .... I dopiero w tym tygodniu odwiedziłam swoją panią doktor. Zbadała mnie od a do z, łącznie z usg dopochwowym. Po informacji o siostrze lekarka robiła mi usg piersi chyba przez pół godziny! No i znalazła mi 'coś', 5 mm w lewej piersi, na godzinie 11-12. Powiedziała, że nie wykazuje to żadnych znamion złośliwości, może być to jakieś zgrubienie, tłuszcz, może to też zniknąć przy kolejnym badaniu. Mam obserwować i gdybym wyczuła to pod palcami (na razie jest niewyczuwalne) to mam się zgłosić jak najszybciej. Gdyby nic się nie działo to kontrola za 6 miesięcy. Przy okazji zbadała mi też tarczycę i tu też znalazła 5 mm zgrubienie. Ale tym powiedziała, żeby się nie przejmować, bo w naszym zasmrodzonym mieście prawie każdy coś w tarczycy ma.. Gdyby mnie to jednak niepokoiło to mam się zgłosić do lekarza od tarczycy, wybaczcie, ale uciekła mi z głowy nazwa specjalisty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy tak jak moja mama mają uraz albo boją się lekarzy. Ja wręcz przeciwnie. Dla spokoju własnego sumienia i siebie samej chodzę do lekarzy tak często jak to jest konieczne. Są ludzie, którzy mówią: "Na coś trzeba umrzeć" i omijają służbę zdrowia szerokim łukiem. Ja jestem z tych, którzy wolą dmuchać na zimne. Wolę iść do lekarza, dowiedzieć się, że coś mi dolega i zacząć to jak najszybciej leczyć. Bo jeśli można swoje życie przedłużyć, to ja w to wchodzę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po śmierci mamy zdałam sobie sprawę, że życie nasze jest bardzo ulotne. Po co robić plany na 'za 2 lata' skoro dzisiejszy dzień może być naszym ostatnim? Czerpmy z życia ile się da, podejmujmy ryzykowne decyzje, cieszmy się z drobiazgów i nie przejmujmy się pierdołami. Bo życie mamy tylko jedno. Bo szkoda zdrowia i nerwów na drobiazgi. Jeśli dziś nie zaryzykujemy, to nigdy nie przekonamy się czy było warto. Po co dziś sobie odbierać przyjemność kosztem odkładania pieniędzy 'na przyszłość' skoro ta 'przyszłość' może nie nastąpić? Zawsze są ważniejsze wydatki niż np. wypad na weekend w góry - to właśnie nasz dylemat sprzed minionego weekendu. Ale jak to stwierdził M. - trudno, najwyżej jakiś domowy zakup przełożymy na wrzesień. A szansa na fajny wypad w góry może się prędko nie trafić. I pojechaliśmy. Odpoczęliśmy, tata i moja siostra pobawili się trochę z Polą dzięki czemu mieliśmy parę chwil dla siebie. I tego nam trzeba było! W domu wszystko jest na szybko, czas leci nie wiadomo kiedy, dzień mija za dniem - dopiero był maj, a tu już prawie koniec wakacji! Fajnie było móc posiedzieć razem na słońcu, pić pyszną kawkę, trzymać się za ręce i nie musieć skupiać swojej uwagi na dziecku, które w tym czasie biegało po trawie z dziadkiem :) Troszkę czuliśmy się jak nastolatkowie na randce :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomnienia z tego weekendu będą w naszych sercach na zawsze azdjęcia w albumie. A to co mieliśmy kupić do domu, może poczekać. Miłych wspomnień przedmioty na pewno nie zastąpią!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A moja siostra wyczekała się w szpitalu onkologicznym i dostała termin na konsultację na początek września i dopiero wtedy dowiemy się co dalej. Na razie powiedzieli, że kwalifikuje się pod 'chirurgię 1 dnia' i że na pewno będą jej to wycinać. A kiedy, co i jak - zobaczymy...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-5891455782470848367?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/5891455782470848367/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/bo-zycie-mamy-tylko-jedno.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5891455782470848367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5891455782470848367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/bo-zycie-mamy-tylko-jedno.html' title='Bo życie mamy tylko jedno....'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4105627390299740758</id><published>2011-08-10T03:24:00.001-07:00</published><updated>2011-08-10T03:30:44.891-07:00</updated><title type='text'>Najfajniejszy okres</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Co jakiś czas zdarza mi się patrzeć na moją córcię i myśleć sobie: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;TERAZ Pola jest taka fajna. To chyba najfajniejszy okres odkąd pojawiła się na świecie&lt;/span&gt;." :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pierwszych tygodniach jej życia myślałam sobie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'Jest taka malutka, słodziutka, taka kruszynka, mogłaby nie rosnąć'&lt;/span&gt;. Potem była 'najfajniejsza' jak nawiązywała już kontakt wzrokowy, machała rączkami i nóżkami.. Za jakiś czas umiała już samodzielnie siedzieć, stać, raczkować - w każdym z tych etapów wydawało mi się, że to właśnie TERAZ jest najfajniejszy czas...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj rano jak przygotowywałam śniadanie Pola wparowała do kuchni, zatrzymała się nagle, wzrok miała skupiony jakby w myślach obliczała najbardziej skomplikowane działanie matematyczne, po czym zrobiła w tył zwrot i uciekła do korytarza. Zaciekawiona poszłam za nią. Okazało się, że Polcia potruchtała (bo już nie chodzi tylko truchta) do swojego pokoju, gdzie się zatrzymała, chwilkę postała i znowu w tył zwrot i do kuchni. I tak kilka razy. A ja tak stałam i patrzyłam na nią z myślą: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Ale z niej fajna panna wyrosła. TERAZ to jest chyba najfajniejsza!&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ciekawa jestem ile jeszcze razy tak będę myśleć.... :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4105627390299740758?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4105627390299740758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/najfajniejszy-okres.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4105627390299740758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4105627390299740758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/najfajniejszy-okres.html' title='Najfajniejszy okres'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-7154752601641239974</id><published>2011-08-08T02:17:00.000-07:00</published><updated>2011-08-08T03:24:51.650-07:00</updated><title type='text'>Jak robi baran? Beeeeee.... :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Spontanicznie wybraliśmy się na cały weekend do Beskidu Sądeckiego! :) Moja siostra spędzała tam tydzień w takim ośrodku wypoczynkowym, do którego jeździłyśmy jeszcze z rodzicami sto lat temu. I mój tata stwierdził, że przyjedzie tam do niej i do wnuczka na weekend, o czym dowiedzieliśmy się w czwartek wieczorem i postanowiliśmy też się wyrwać z domu. Co prawda M. twierdził, że prognozy pogodowe są mało optymistyczne, ale tam przynajmniej jest basen i sala gimnastyczna. Więc nawet jak będzie lało to będzie co robić, a poza tym trochę świeżego powietrza nam nie zaszkodzi.&lt;br /&gt;W piątek rano pojechałam szybko do pracy, załatwiłam najważniejsze sprawy i ok. 14 wyjechaliśmy w kierunku Nowego Sącza, a dokładnie Rytra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew temu co mówiły prognozy i M. przez cały weekend była piękna pogoda! A w niedzielę to w ogóle słońce prażyło jak oszalałe! Moja siostra jeździ do tego hotelu co rok albo dwa, a ja tam nie byłam wieki! Okazało się, że od tego czasu ośrodek przeszedł gruntowny remont. W miejscu klubu nocnego z bilardem powstała bawialnia, kawiarnia zmieniła prawie zupełnie swoje oblicze, w ogrodzie posadzono mnóstwo kwiatów i krzaczków, które fantazyjnie przycięto, no i odnowiono pokoje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dla naszej Poli i tak liczyły się tylko 2 rzeczy:&lt;br /&gt;boisko obok ośrodka i fontanna w małym basenie przy patio. Hm, no i w sumie jeszcze mały potoczek w małej dolince za ogrodem hotelowym, ale z powodów terenowych potoczek był dla niej nie osiągalny (strome zejście w dół, a na dole duże kamienie - nie na jej małe nóżki i momentami niepewne kroczki).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boisko: przestrzeń, trawa, możliwość biegania w prawo, w lewo, w kółko - Pola nie po raz pierwszy pokazała, że otwartej przestrzeni się nie boi, wręcz przeciwnie. Biegała, piszczała z radości, goniła muchy, psa, uciekała przed mamą, jednym słowem radość na jej buźce była OGROMNA, a uśmiech jeszcze większy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fontanna w mini-baseniku też wzbudzała u Polisławy okrzyki radości. Najchętniej wpadłaby do wody prosto pod fontannę, ale na szczęście rodzice czuwali :) A woda w baseniku chyba dawno nie była czyszczona, bo dno było czarne i brudne, a na powierzchni pływały różnego rodzaju stworzonka, które również wzbudzały zainteresowanie u naszego Bączka: zdechłe muchy, pszczółki, pajączki, komary, a oprócz tego trochę listków i patyczków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś przy holu był Klub Nocny z bilardem. Klub zlikwidowano, bilard przeniesiono na 2 piętro, a przy holu zrobiono dla dzieci bawialnię z basenem z kulkami, stolikami i krzesełkami w wersji mini, kilkoma pudłami zabawek, klocków, drewnianą kolejką z Ikei, pluszakami i dużymi, gumowymi piłkami do skakania. Na pierwszy ogień wrzuciliśmy Bączka do kulek. Euforii nie było, raczej konsternacja i zdziwienie. 'Spuściliśmy ją' z małej, gumowej zjeżdżalni. Tutaj też za pierwszym razem nie było spodziewanej reakcji. Dopiero za którymś z kolei razem Polisława się uśmiechnęła i domagała się 'jeszcze'. W kulkach nie czuła się pewnie, nie mogła iść, bo co chwilę się przewracała, raczkowanie też jej nie szło za dobrze, trzeba ją było asekurować i 'być obok' i dlatego chyba długo siedzieć tam nie chciała. Wolała 'odkrywać' nowe zabawki w pudach albo bawić się wielką, gumową piłką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale i tak najfajniej było na boisku :) Pola szalała, jak się wywróciła to nie płakała, tylko pokazywała na brudne rączki i wołała: "Baaaaa!":) Na świeżym powietrzu spała jak suseł - w domu przedpołudniowa drzemka trwa u niej średnio 45 minut do godziny, a tam spała prawie 2! Jadła normalnie, co wzbudzało wielkie zdziwienie u mojej siostry, której synek jest małym niejadkiem. Jak zobaczyła, że Bączek na śniadanie wsuwa całą miskę kaszki i do tego kromeczkę z wędliną, i to wszystko bez żadnego nacisku z naszej strony w stylu:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jedz! Otwieraj buzię&lt;/span&gt;!!" to nie mogła wyjść z podziwu. A my pękaliśmy z dumy! :)  Raz na obiad zamówiłam dla nas pierożki z jagodami. Ale Pola się tylko skrzywiła, pierożka wypluła i paluchem pokazała na talerz cioci. Więc ciocia odkroiła kawałek swojego pieroga z mięsem i dała Bączkowi. I o dziwo małej zasmakowało! Jadła tak, że uszy się jej trzęsły, a my musieliśmy domówić jeszcze 1 porcję, żeby ciocia głodna nie była, bo Polcia jej zjadła pół porcji! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało nam się też spotkać małe stadko baranów. Takich całkiem dużych! Pola jak je zobaczyła to zrobiła TAAAAAKIE wielkie, zdziwione oczy i tak zabawnie wyglądała, że uśmialiśmy się z niej setnie. A jak nagle baran zrobił głośne: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Beeee&lt;/span&gt;" to już w ogóle pękaliśmy ze śmiechu, bo Pola była tak zaskoczona tym odgłosem, że zrobiła minę w stylu 'opadniętej do ziemi szczęki'. A potem w drodze powrotnej na pytanie :"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polciu, jak robi baran?&lt;/span&gt;" Bezbłędnie odpowiadała: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Beeee&lt;/span&gt;" , co wcześniej jej się nie udawało, pomimo tego, że ma mnóstwo bajeczek ze zwierzątkami i za każdym razem namiętnie pokazuje jej, a w zasadzie to naśladuję każde zwierzątko po kolei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym słowem weekend mieliśmy bardzo udany, rozwojowy, troszkę męczący, bo dużo spacerowaliśmy, ja też trochę popływałam w basenie, ale to taki pozytywny rodzaj zmęczenia. Słonko nam podładowało bateryjki i wróciliśmy zrelaksowani i uśmiechnięci. Pies się wybiegał, Pola się wyszalała - jednym słowem wszyscy zadowoleni :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-7154752601641239974?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/7154752601641239974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/spontanicznie-wybralismy-sie-na-cay.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7154752601641239974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7154752601641239974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/spontanicznie-wybralismy-sie-na-cay.html' title='Jak robi baran? Beeeeee.... :)'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-6935704584046898385</id><published>2011-08-04T01:20:00.001-07:00</published><updated>2011-08-04T12:44:45.010-07:00</updated><title type='text'>Rozmiarowe dywagacje i pomysły na deszczowe dni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Przechodzimy od jakiegoś czasu kolejną fazę ząbkowania.  Pokazały się już Bączkowi 2 lewe trójki plus dolna czwórka. A wczoraj M. zauważył, że wyrzyna się też lewa dolna piątka. Co jeszcze się kluje nie wiemy, bo nie za bardzo jesteśmy w stanie to sprawdzić - jak wkładam Poli palca do buzi, żeby wymacać ewentualne zębole to mała tak mnie gryzie, że masakra! Do tego doszło jeszcze gryzienie w nogi, ręce - co tylko się da! Mała podchodzi do mnie, łapie mnie za nogi jak np. myje naczynia i cap w udo. Albo jak ją trzymam na rękach to mnie cap w ramię. A że przednie zęby ma już całkiem spore to jak w porę nie zrobię uniku to mi zostaje ślad na skórze. Takiego to mamy w domu wampirka! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak poza tym to czas leci, dzień za dniem nawet nie wiadomo kiedy.. Szkoda mi tylko pogody, bo praktycznie do wczoraj było szaro i deszczowo. Parę razy zdarzyło się tak, że wróciłam z pracy, przebrałam się i chcieliśmy wyjść na spacer, a tu nagle trach - deszcz! A Pola w wózku jeździć już nie chce, bo skoro może sobie pochodzić, podotykać co chce i kiedy chce, to po co ma siedzieć w wózku, który ją ogranicza? :) No a chodzić z nią po deszczu to po pierwsze żadna rewelacja, a po drugie z jednych pełnych butów nam wyrosła - nie wiem kiedy, bo dopiero co się w nich topiła, a drugie ma za duże. Z kolei te co ma dobre to nie mają palców, bo zakładałam, że w wakacje będzie raczej biegać w sandałkach (i ma ich 2 pary), niż w kaloszach! Zwłaszcza, że zdarza jej się jeszcze stawiać nóżki nieporadnie i śmiejemy się z niej wtedy, że chodzi jak pijany zając i myślę, że w takich wysokich butach jak kalosze to jeszcze by sobie nie dała rady.. Sandałki ma w rozmiarze 20 i są na nią dobre, ale pełne buty w tym samym rozmiarze są na nią za duże. A w zasadzie za szerokie i noga jej w nich lata. Sandałki są na rzepki i może dla tego są dobre?&lt;br /&gt;I taki właśnie mamy z Polą problem - bo jest 'wysoka' i 'chuda', ubranka  w rozmiarze 80, 86 są na nią dobre na długość, ale często z pupki jej lecą... Z nogami podobnie - na długość buty są dobre, ale za szerokie, a jak dobrze opinają stópkę to z kolei są za krótkie..&lt;br /&gt;I kup tu dziecku buty! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym, no cóż.. Pola biega, pędzi, goni - pokochała chodzenie! :) I teraz już wiem, co wszyscy mieli na myśli mówiąc: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jak dziecko zacznie chodzić to dopiero będziecie mieć przekichane&lt;/span&gt;!" Teraz wózek w ogóle jest jej nie potrzebny. Ostatnio byliśmy w Galerii 'na spacerze', bo w weekend strasznie padało, a nie chcieliśmy siedzieć w domu. A w Galerii jest trochę więcej przestrzeni niż w naszym 3pokojowym gniazdku.. Pola najpierw szalała w korytarzach, ale potem zaczęła penetrację sklepów. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nagle nie zapragnęła zrobić porządku ze swetrami leżącymi na półkach próbując je zrzucić na podłogę... Potem była próba zrzucenia koszul z wieszaków, co nie było takie proste, w Sephorze było tyyyyyle kolorowych gadżetów że w pierwszej chwili nie wiedziała gdzie iść, a potem ruszyła ostro z natarciem do półek z kolorowymi żelami Sephory pod prysznic :) Oj, nie można jej było ani na pół sekundy spuścić z oczu.. Do tej pory jak widziałam rodziny z dziećmi w Galerii to myślałam sobie '&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Co za rodzice, w niedzielę z dziećmi na zakupy przychodzą i pozwalają im tak biegać po pasażu? Co za beznadzieja!&lt;/span&gt;" A teraz sama uczestniczę w tej zabawie... I tak właśnie zmienia się punkt widzenia.. od punktu siedzenia :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak na serio to zastanawiałam się, co w okropnie paskudny, deszczowy dzień ma do zaoferowania moje miasto na okoliczność spędzenia czasu z dzieckiem w wieku Poli? .. Muzea odpadają, bo jeszcze by Bączek w swoim szale biegania i dotykania wszystkiego zniszczyła jakieś arcydzieło.. Wystawa? Patrz: Muzeum.. Wszelkie 'Zadaszone Małpie Gaje/ Place zabaw' są skierowane do nieco starszych dzieci, które już umieją się wspinać, a przede wszystkim pewnie chodzić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może macie jakieś pomysły? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-6935704584046898385?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/6935704584046898385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/przechodzimy-od-jakiegos-czasu-kolejna.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6935704584046898385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6935704584046898385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/08/przechodzimy-od-jakiegos-czasu-kolejna.html' title='Rozmiarowe dywagacje i pomysły na deszczowe dni'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4698478784566812025</id><published>2011-07-31T12:57:00.000-07:00</published><updated>2011-08-01T03:12:47.780-07:00</updated><title type='text'>"10 najgorszych błędów wychowawczych"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;SuperNiania zamieściła na swoim profilu na facebook'u linka do '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;10 najgorszych błędów wychowawczych"&lt;/span&gt;, które jak sama oceniła - nie są błędami 'najgorszymi', a 'najczęstszymi'.&lt;br /&gt;Ja też bym ich tak nie określiła - dużo gorsze rzeczy rodzice potrafią robić swoim dzieciom..&lt;br /&gt;A Wy co sądzicie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://dzieci.pl/chgid,13514571,title,10-najgorszych-bledow-wychowawczych,fototemat_dzieci.html"&gt;http://dzieci.pl/chgid,13514571,title,10-najgorszych-bledow-wychowawczych,fototemat_dzieci.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak przy okazji - jeśli jesteście zalogowane na FB to polecam Wam dołączyć do swojego grona SuperNianię. Co jakiś czas umieszcza na swojej stronie ciekawe artykuły własnego autorstwa na szeroko pojęty temat 'dzieci' oraz 'dzieci-rodzice'. Jest tam i o wychowaniu, i o rodzajach ojcostwa, problemach adaptacyjnych w przedszkolu/żłobku - jednym słowem różne różności. Baardzo ciekawe i przydatne!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4698478784566812025?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4698478784566812025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/10-najgorszych-bedow-wychowawczych.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4698478784566812025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4698478784566812025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/10-najgorszych-bedow-wychowawczych.html' title='&quot;10 najgorszych błędów wychowawczych&quot;'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-824011322353442520</id><published>2011-07-30T13:34:00.000-07:00</published><updated>2011-07-31T03:01:03.014-07:00</updated><title type='text'>Pięknie o małżeństwie + edit</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.kozaczek.pl/img/7maj/847_4.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 440px; height: 593px;" src="http://www.kozaczek.pl/img/7maj/847_4.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wpadła mi dziś w ręce "&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Gala&lt;/span&gt;" z Szymonem Majewskim i jego żoną na okładce. I jak się można domyśleć w środku był z nimi wywiad. Lubię Szymona, bo pozytywnie z niego zakręcony wariat, ale chyba nie chciałabym mieć takiego szalonego męża :) Myślałam, że wywiad przelecę wzrokiem, tak jak i całą gazetę - ale jak zaczęłam czytać to wciągnęłam się na maksa! Wywiad tyczył się małżeństwa. A dokładnie ICH małżeństwa, z 20-letnim stażem. Do tej pory jestem pod wrażeniem ich wypowiedzi, a Szymon zyskał w moich oczach dodatkowych 100 punktów! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O czym mówili? O tym, że w każdym małżeństwie zdarzają się gorsze okresy. Nawet nie dni, ale właśnie okresy. Że niektóre małżeństwa ich nie potrafią przetrwać i się rozwodzą nie potrzebnie. Bo potem okazuje się, że w następnym związku trafia się podobnie..  Oni też taki okres w swoim związku mieli, przetrwali go i ich miłość rozkwitła na nowo! Trzeba dać sobie szansę, czasem warto po prostu odpuścić, bo nie warto się sprzeczać o pierdoły. Jak to mówił Szymon - potem kobiety wprowadzają w życie '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;3 dni nie odzywania się do męża&lt;/span&gt;', a po co to? Lepiej kupić kwiatki, mogą być nawet takie zwykłe polne, powiedzieć po prostu "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sorry&lt;/span&gt;" i żyć razem dalej :) Żona Szymona Magda, mówiła, że kiedyś ją wkurzało, że Szymon ciągle czegoś szukał - portfela, telefonu, parasolki itp. Non stop wydzwaniał po taksówkarzach, kolegach, znajomych w poszukiwaniu swoich zgub. Ale w pewnym momencie stwierdziła, że to bez sensu, że on po prostu taki jest, zaakceptowała tę jego wadę, bo zauważyła że on się stara! Czasem warto przymknąć oko na czyjeś wady, zaakceptować je i nie próbować kogoś zmieniać na siłę. Przecież kochamy tego kogoś głównie za jego zalety, prawda? A że nikt nie jest idealny, my same też nie, więc może warto sobie odpuścić raz na czas? ..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak sobie o tym czytałam i myślałam, że to idealny artykuł dla mnie. Bo ja i M. to trochę dwie przeciwności. Ja nie lubię się spóźniać, on się prawie nigdy nie spieszy. Ja lubię porządek, on nieład artystyczny. I to są dwie dziedziny, w których najczęściej się ścieramy i kłócimy. Wiem, że są to pierdoły, ale nic nie poradzę na to, że mnie wkurza jego lenistwo i niechęć do sprzątania. Ja wchodzę do kuchni i od razu widzę nie umyte garnki w zlewie, upaćkaną od pomidora deskę do krojenia, okruchy z chleba obok, brudny kubek po herbacie na stole, jakieś papierki, woreczki nie wiadomo po czym i brudny blat kuchenny. M. wchodzi do kuchni i nie widzi nic :) Ja do niego, że mógł posprzątać po śniadaniu, a ten do mnie że chciał, ale był zajęty i może to zrobić za 10 minut. Ja do niego, że teraz to niech się wypcha, bo sama posprzątam. On, żebym się nie czepiała bo zrobi to za chwilę, ja że za chwilę to już tu będzie można w spokoju zrobić sobie kawę i to nawet w czystym kubku itp itd :) I tak sobie myślę, że ja to powinnam chyba sobie brać w takiej chwili głęboki wdech, policzyć do 10 i wrzucić na luz.. Choć wiem, że będzie mi ciężko, bo ja to jestem z tych, co to wolą same wszystko zrobić niż się kogoś prosić o pomoc. Bo wiem, że jak coś zrobię sama, to będzie to zrobione tak jak powinno, choć nie ujmuje innym, że zrobiliby to źle.. Ale chyba powinnam mu odpuścić, bo M. też się stara. . Zresztą i tak w temacie sprzątania bardzo się zmienił odkąd się poznaliśmy. Kiedyś nie robił nic (bo w domu u niego wszystko robiła mama i on miał w głowie obraz małżeństwa taki: mąż ciężko pracuje i w domu odpoczywa, żona też pracuje, a potem wskakuje na drugi etat i zajmuje się domem od sprzątania po gotowanie i pilnowanie dzieci), a teraz i odkurzy jak trzeba i nawet okna umyje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nas można w tym momencie traktować tak: jego wadą jest lenistwo, moją lekkie pedanctwo - nikt z nas nie jest ideałam. Ale mamy też mnóstwo wspólnych cech i to chyba dzięki nim jest nam ze sobą dobrze... Teraz tylko muszę sobie wbić do głowy, żebym przestała się tak często czepiać o bałagan i powinniśmy w zgodzie i miłości dożyć setki! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Majewscy fajnie wypowiadali się też na temat rodzicielstwa. Czasem zdarza im się polenić dłużej w łóżku w niedzielę i wpada wtedy do ich sypialni córka i pyta: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To nie zjemy dziś śniadania RAZEM?&lt;/span&gt;" A ich śniadania trwają i 3 godziny, bo oni nie tylko jedzą, ale też dużo w między czasie rozmawiają..&lt;br /&gt;Kurcze, pomyślałam sobie :"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ale fajnie!"&lt;/span&gt; Też bym chciała tak wychować dzieci, żeby chciały spędzać z nami czas, zamiast siedzieć przed tv, grać na playstation, czy siedzieć z kolegami pod trzepakiem.. Tak, wiem, wszystko przed nami.. Mam nadzieję, że podołamy temu wyzwaniu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą przeczytajcie same i dajcie znać jak Wam się podobało :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.gala.pl/gwiazdy/wywiady/zobacz/artykul/magda-i-szymon-majewscy-malzenstwo-u-nas-jest-coraz-ciekawiej.html"&gt;http://www.gala.pl/gwiazdy/wywiady/zobacz/artykul/magda-i-szymon-majewscy-malzenstwo-u-nas-jest-coraz-ciekawiej.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;edit: &lt;/span&gt;Wiecie co, zasypiałam wczoraj i temat małżeństwa wciąż mi się kręcił po głowie.. Byliśmy wczoraj na ślubie dalszych znajomych i może też dlatego wzięło mnie na rozkminkę małżeńską? To nie był ślub z powodu ciąży, a z miłości.. Fajnie.. Nie często ostatnio o takich słychać.. Na początku miesiąca moja koleżanka, która mieszka w innym mieście również wychodziła za mąż. Mieszka daleko, więc widujemy się rzadko, ale udało nam się spotkać chwilę przed jej ślubem. Przyszła z narzeczonym, który przywitał się tylko ze mną i zostawił nas na kawie, żebyśmy mogły spokojnie poplotkować, a sam poszedł coś załatwiać. Spojrzałam na niego i jakoś tak na pierwszy rzut oka zupełnie do mojej koleżanki mi nie spasował. Pytam się jej o ich związek, bo są ze sobą zaledwie rok, wcześniej miała kilku facetów krócej lub dłużej, ale dopiero z tym się zaręczyła i to bardzo szybko. A ona na to:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;No wiesz, on jest dla mnie dobry. W moich wcześniejszych związkach było różnie, z reguły faceci wysysali ze mnie energię albo po prostu jakoś się nie układało. P. jest spokojny, no i dobry dla mnie.&lt;/span&gt;" Zdziwiło mnie to podkreślenie 'dobry'. I brak argumentów w stylu: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;On jest wspaniały! / inteligentny/ dowcipny/ mamy wspólne zainteresowania/ nadajemy na tych samych falach&lt;/span&gt; - no cokolwiek co by wskazywało na pokrewieństwo dusz! Na szczęście ze spotkania swojej drugiej połówki jabłka! Na radość i euforię z powodu ślubu! A tu tylko takie spokojnie wypowiedziane słowa: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jest dla mnie dobry"&lt;/span&gt;.... Z dalszej części rozmowy wywnioskowałam, że powód może być też inny - moja koleżanka jest w zasadzie ostatnia w swojej rodzinie, która nie ma męża, a nie jest najmłodsza. Siostra i brat już dawno się pożenili, mają dzieci, a moja koleżanka do tej pory wciąż w rubryczce stan cywilny wpisywała 'panna'... Ile kobiet wychodzi za mąż z powodu tego, że mają już 30-parę lat, pragną mieć dzieci, dom i rodzinę i zakładają ją z facetem, który nie do końca jest ich 'wymarzoną połówką jabłka', ale JEST. Jest 'dobry'. Albo 'jest w porządku'. Co z tego, że nie ma między nimi wielkiego uczucia? .. Może kiedyś przyjdzie?..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam, kiedyś czytałam w jakiejś babskiej gazecie artykuł o kobietach, które w pewnym momencie swojego życia postanawiały rzucić dotychczasowe życie i zacząć żyć od nowa, tak jak chcą, a nie tak jak 'wypada'. Jedna rzuciła posadę dyrektora banku i wyjechała w Bieszczady, czy Tatry, nie pamiętam, kupiła mały drewniany domek i maluje obrazy, czy coś w tym stylu. I z tego teraz żyje. Uciekła od wyścigu szczurów, mieszka na łonie natury i jest szczęśliwa. Druga rzuciła męża. Dlaczego? Bo stwierdziła, że tak naprawdę to nigdy go prawdziwie nie kochała. Że szkoda jej życia na taki związek. Może gdzieś w świecie czeka na nią jej 'wyśniony książę'? Nie chciała się męczyć i wniosła papiery o rozwód. Przytaczała rozmowę ze swoją mamą, która jak usłyszała o rozwodzie to zapytała się córki: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bije Cię? - Nie&lt;/span&gt;", "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A przynosi pieniądze do domu?- przynosi" "To czemu chcesz się rozwieźć?&lt;/span&gt;" .. I to jest chyba kwintesencja tematu... Mąż nie bije, wypłatę przynosi, to czego chcieć więcej? ...&lt;br /&gt;Szczęścia? &lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I chyba o to w związkach chodzi... O radość z bycia razem, o wspólne pasje, rozmowy, magiczną bliskość, czułe objęcia, słodkie buziaki, czasem maślane oczy, wspólny obiad, wspólne zasypianie i tą miękkość w sercu i spokój wynikający z tego, że wiemy, że ktoś na nas w domu czeka, że ktoś się o nas martwi, że ktoś nas kocha. Kocha za to, że jesteśmy takimi jakimi jesteśmy. Kropka.&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-824011322353442520?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/824011322353442520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/pieknie-o-mazenstwie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/824011322353442520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/824011322353442520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/pieknie-o-mazenstwie.html' title='Pięknie o małżeństwie + edit'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4289399005471745045</id><published>2011-07-29T06:31:00.001-07:00</published><updated>2011-07-29T06:59:45.046-07:00</updated><title type='text'>"One Lovely Blog Award"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;/Hm, nie wiem czemu mój poprzedni post o wakacjach nie jest dla wszystkich widoczny?../&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojawiła się kolejna internetowa zabawa &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;'&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;One Lovely Blog Award&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;'&lt;/span&gt; -  nominację dostałam od WiewiOOry za co bardzo dziękuję. Zgodnie z zasadami powinnam teraz:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: center;"&gt;&lt;li&gt;umieścić u siebie link do osoby, która mnie nominowała : http://chabazie.blogspot.com/&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wkleić logo na blogu&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MsO48BdoBmE/Ti0j4ipBs-I/AAAAAAAAAnk/cPldMnZTp3o/s1600/1716439696.jpeg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-MsO48BdoBmE/Ti0j4ipBs-I/AAAAAAAAAnk/cPldMnZTp3o/s1600/1716439696.jpeg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul style="text-align: center;"&gt;&lt;li&gt;napisać o sobie 7 rzeczy&lt;/li&gt;&lt;li&gt;nominować aż 16 osób i poinformować je o tym pisząc odpowiedni komentarz, co postaram się jeszcze dziś zrobić :)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A tymczasem&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; 7 rzeczy o mnie&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. &lt;/span&gt;Mam dwoje rodzeństwa i jestem 'tą środkową' latoroślą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2&lt;/span&gt;. Kawę pijam tylko z mlekiem, czarnej się nie tknę, fuj ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3.&lt;/span&gt; Panicznie boję się pająków i brzydzę się wszelkiego robactwa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4.&lt;/span&gt; Kiedyś dużo imprezowałam, ale chyba trochę z tego wyrosłam.. a potem dziecko sprawiło, że wolę posiedzieć sobie wieczorem w domu i odpocząć niż pić piwo, czy drinka w klubie, słuchać muzyki i wywijać tyłkiem :)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5.&lt;/span&gt; Hm, moja praca.. To temat w sumie dość prosty, a jednocześnie zawiły. W zasadzie wykonuje pracę związaną z moim wykształceniem (zarządzenie i marketing). Ale chyba nigdy do końca jej nie 'czułam'. Po prostu po śmierci mojej mamy kilka lat temu zapadła rodzinna decyzja o kontynuowaniu prowadzenia jej firmy usługowej przeze mnie i moją siostrę. Szkoda było zamykać coś, co fajnie działało i w co mama włożyła tyle pracy i serca. Tyle, że w chwili obecnej branża ta się bardzo rozrosła, rynek pracy to rynek pracownika i ogólnie mówiąc nie jest lekko. Dlatego od pewnego czasu myślę coraz intensywniej z M. nad rozpoczęciem zupełnie innej działalności. Czuję, że muszę coś zmienić w życiu, zacząć robić coś co mi przyniesie frajdę i satysfakcję, a nie coś co po prostu robię z konieczności.. Nie wiem, czy nasz pomysł będzie trafiony, czy nie, tego się prawie nigdy nie wie.. Zobaczymy..&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;6. &lt;/span&gt;Jestem małą pedantką. Nie biegam w białych rękawiczkach po mieszkaniu sprawdzając, czy w kątach zadomowił się już kurz, ale nie cierpię brudnych skarpetek przy łóżku, brudnej od pasty umywalki, stosu garów w zlewie i wysypujących się z kosza śmieci. I dlatego mój mąż ma ze mną ciężkie życie, bo ma naturę artysty i artystyczngo bałaganu, a mnie to wkurza! :)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;7. &lt;/span&gt;Czy chwaliłam się już, że na drugie imię mam Telimena, a na bierzmowaniu dostałam dodatkowe dwa: Maria Magdalena i teraz mam w zasadzie 4 imiona? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nominuję Was wszystkie, do których linki mam z boku. Odpowiednie komentarze wstawię na Waszych blogach wieczorem, bo teraz już si chyba nie wyrobię :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I to by było na tyle :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4289399005471745045?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4289399005471745045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/one-lovly-blog-award.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4289399005471745045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4289399005471745045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/one-lovly-blog-award.html' title='&quot;One Lovely Blog Award&quot;'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MsO48BdoBmE/Ti0j4ipBs-I/AAAAAAAAAnk/cPldMnZTp3o/s72-c/1716439696.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1319875698027078034</id><published>2011-07-27T11:41:00.000-07:00</published><updated>2011-07-29T05:31:13.208-07:00</updated><title type='text'>Powakacyjne wspominki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;W końcu znalazłam chwilę na internetowanie, więc postaram się zwięźle i krótko (a to może nie być łatwe) opisać nasze wakacje i nadrobić zaległości w czytaniu tego co u Was :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ale najpierw o wakacjach słów kilka:&lt;br /&gt;Nie powiem, że nie miałam obaw przed wyjazdem z dzieckiem primo za granicę - gdzie woda w kranie, woda do picia, jedzenie i wszystko inne będzie INNE. A po secundo - jak dziecko zniesie lot samolotem? Mam bowiem w pamięci nasze wakacje sprzed 2 lat, kiedy to przez 2 godziny lotu tuż za nami wył niemiłosiernie mały, na oko półtoraroczny Pawełek. Wył, płakał, jednym słowem koszmar dla rodziców i dla współpasażerów. Inną sprawą jest to, że wydaje mi się, że w tym przypadku rodzice po prostu nie umieli sobie z synkiem poradzić. Leciało z nami wtedy więcej takich małych dzieci, a tylko Pawełek tak źle znosił lot. I tylko Pawełek siedział za nami :)&lt;br /&gt;Na szczęście Pola lot 'w tamtą stronę' zniosła bardzo dobrze. Podczas startu i lądowania dostawała picie w butelce lub smoczka i obyło się bez problemu z uszkami. Poza tym na Waszymi radami kupiliśmy jej nową bajeczkę (o koziołku, ale nie Matołku :) i w ostatniej chwili zestaw gumowych zwierzątek domowych w kiosku pod blokiem za 12,50zł. Zwierzątka były hitem! :) Miejsce obok nas było wolne, więc tak naprawdę mieliśmy 3 miejsca dla siebie i przez dużą część lotu Pola siedziała między nami i bawiła się swoim nowym towarzystwem albo bajeczką. Albo zaczepiała panią podróżującą za nami czarując ją swoim klasycznym uśmiechem. Gorzej było w drugą stronę, bo po pierwsze miejsce obok nas było zajęte, więc Bączek całą drogę musiał siedzieć na moich kolanach, a po drugie lecieliśmy przez Wrocław (organizator chciał oszczędzić sobie pustych przebiegów). Wysadziliśmy tam jednych podróżnych i zabraliśmy na pokład nowych. To wszystko wydłużyło znacznie lot (który i tak był opóźniony na starcie prawie godzinę), no i dochodziło kolejne startowanie i lądowanie.. Zdarzało nam się spędzać w podróży ponad 20 godzin, zmieniać strefy czasowe, wyczekiwać na przesiadkę, ale nie przypominam sobie, żeby jakaś podróż tak mnie zmęczyła jak ten powrót do domu.. Pola była zmęczona i trochę marudziła, do tego te opóźnienia, ech, generalnie jak wróciliśmy do domu popołudniu, to wieczorem wszyscy padliśmy jak muchy zaraz po 20tej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to sam urlop udał nam się super! Bałam się trochę tego, że wrócimy po powrocie bardziej zmęczeni niż przed, ale wcale tak nie było. Opieką nad córcią 'dzieliliśmy się' tak, aby każde z nas miało w ciągu dnia chwilę dla siebie-na pływanie w basenie, opalanie albo poczytanie książki. Podobnie było przy jedzeniu. I jakoś nam się udało urlop całkiem fajnie spędzić :) Pola była super grzeczna, non stop uśmiechnięta, pałaszowała ogromne porcje wszystkiego - zasmakowała w melonach, białych winogronach i tureckim jedzeniu! A jedzenie było naprawdę wyśmienite! Nie dawaliśmy jej oczywiście wszystkiego, ale jeśli coś nadawało się dla jej małego i delikatnego żołądka to dostawała na spróbowanie. Dań do wyboru było mnóstwo, zwłaszcza na kolację. Z obiadami było różnie, ale jak nie było nic innego niż smażone mięso, frytki, zapiekanki itp to zawsze było spagetti albo inny rodzaj makaronu w sosie pomidorowym, który Pola wcinała aż jej się uszy trzęsły :) Na wszelki wypadek wzięłam ze sobą 2 słoiczki, ale zupełnie nie potrzebnie. Bałam się trochę o wodę do picia, czy ta ich butelkowana nie jest zwykłą kranówą? Czy nie będzie miała po niej problemów żołądkowych? Na szczęście nikt z nas sensacji nie miał, jedynie co to małej po pierwszym dniu wyszło kilka czerwonych kropek na karku i z każdym dniem ich ilość się zwiększała. Po 1 dniu kropeczki przestawały być czerwone, ale pod palcami wyczuwało się je na skórze. Tak jakby Pola miała na całym ciele gęsią skórkę. Ale że wszystko było tam inne - nawet woda, w której ją kąpaliśmy, więc nawet nie próbowałam domyśleć się z czego ta wysypka. Stwierdziłam, że jak wrócimy i po 2, 3 dniach nie zejdzie to pójdziemy do lekarza. Na szczęście dziś zauważyłam, że pomału ta 'wysypka', czy uczulenie się zmniejsza, tak że wszystko jest na dobrej drodze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szukając hotelu na wakacje kierowaliśmy się m.in. bliskością i piaszczystością plaży. Chcieliśmy budować zamki z piasku i stawiać z córcią babki. Niestety w praktyce okazało się to zupełnie bez znaczenia. Pola po pierwszym kontakcie z mokrym piaskiem uderzyła w płacz i pokazując na swoją brudną od piasku stópkę wołała: "Baaa!" A jak podpłynęła do nas fala i zmoczyła jej te maleńkie stópki to już lament zrobił się naprawdę ostry :) W kolejnych dniach mogliśmy się przekonać, że również chłodniejsza woda w basenie przed południem nie jest przez Bączka do końca akceptowana. Do brodzika o głębokości 40 cm dawała się 'wrzucić' dopiero po obiedzie jak woda była już dużo cieplejsza :) I tak oto przekonaliśmy się, że nasza Pola to damulka. A ja zupełnie nie wiem po kim taka jest delikatna...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na terenie hotelu był fajny plac zabaw: 2 chuśtawki, ze 3 zjeżdżalnie i 2 'konstrukcje' do wspinania się, połączone linowym mostem, no jednym słowem niezła zabawa dla trochę starszych dzieci. Raz jak z Polą tam urzędowałyśmy po kolacji, podbiegł do naszego Bączka może 6letni chłopczyk i z okrzykiem: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Malcik! Malcik&lt;/span&gt;!" objął Polę i siarczyście ją wycałował. Pola stanęła zaskoczona jak słup soli! A chłopczyk wspiął się na linowy most, przeleciał po wszystkich zjeżdżalniach i ponownie  z okrzykiem: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Malcik! Malcik!&lt;/span&gt;" przytulił się do Poli i chciał jej dać znowu wielkiego buziaka, ale Bączek tym razem nie dał się zaskoczyć i próbował natręta odepchnąć. Rozumiem, że Pola nie ma zbyt dużo włosów na głowie i można ją wziąść za chłopczyka, ale nie wtedy kiedy ma różową koszulkę na sobie! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było trochę wesoło, leniwie i romantycznie. Ale były i momenty refleksyjne. Patrząc jak inne rodziny spędzają czas rozmawialiśmy trochę na temat relacji dzieci-rodzice. A wszystko zaczęło się od przypadku może 3letniego chłopca, którego tata podczas kolacji stawiał iPada na stole przed oczami dziecka i puszczał małemu bajkę. Po czym siedział gapiąc się w obrus i jedząc spokojnie kolację. A mały wpatrywał się w kolorowy obraz jak zahipnotyzowany i nie wiem, czy nawet coś w między czasie jadł. Tę samą rodzinę spotkaliśmy potem w miasteczku. Rodzice siedzieli w knajpce pijąc piwo, a dziecko znowu przed iPadem i kreskówką.. Przykre to trochę. M. stwierdził, że bardzo by chciał, żeby nasze dziecko (lub dzieci jeśli kiedyś Pola doczeka się rodzeństwa) czuły się na tyle dobrze w naszym towarzystwie,  żeby wolały z nami pogadać niż pooglądać bajkę... Hm, kreskówka to mocna konkurencja. Ale będziemy się starać i będziemy walczyć, żeby ją pokonać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na urlopie byliśmy tylko tydzień, ale jak dla mnie to te 7 dni było wystarczające. Bateryjki podładowaliśmy, trochę słonka złapaliśmy, odsapnęliśmy, można wracać do rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bączkowi chyba też się podobało. Miała mnóstwo wrażeń! W restauracji namiętnie wszystkich zaczepiała - jak ktoś szedł w kierunku naszego stolika to specjalnie upuszczała na podłogę co miała pod ręką: bajkę, łyżeczkę, chusteczkę, po to aby ktoś jej to podał i ją zauważył. A Bączek wtedy uśmiechał się promiennie marszcząc słodko nosek i od razu zyskiwał swojego kolejnego fana :) A kelnerzy i kelnerki po 2, 3 dniach na jej widok już od progu restauracji wołali: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oh, my baby!&lt;/span&gt;" i całowali ją po rękach :) Pola to się umie urządzić.... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i bym zapomniała! Dziękuję Wiewioorze za nominację, postaram się w najbliższych dniach z niej wywiązać i przekazać nominację dalej.. Muszę tylko przemyśleć co powinnam w związku z tym o sobie napisać :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1319875698027078034?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1319875698027078034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/powakacyjne-wspominki.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1319875698027078034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1319875698027078034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/powakacyjne-wspominki.html' title='Powakacyjne wspominki'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-8460266311618326418</id><published>2011-07-26T04:43:00.000-07:00</published><updated>2011-07-26T15:22:49.206-07:00</updated><title type='text'>Powakacyjnie o Warsztatach z Pampersem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-n_IJuV80DnA/Ti68zsrIr1I/AAAAAAAAAE4/GqBWw4VdiP4/s1600/JPG95.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-n_IJuV80DnA/Ti68zsrIr1I/AAAAAAAAAE4/GqBWw4VdiP4/s320/JPG95.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633647780238503762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wróciliśmy z urlopu! Cali, zdrowi, trochę opaleni, o dziwo wypoczęci i z uśmiechem na ustach! A największy uśmiech ma oczywiście Pola, która na widok swoich zabawek, pokoju i psa dostała ataku radości i od wczoraj 'biega' od pokoju do pokoju, przenosi zabawki, gazety i co tylko się da, a radosny uśmiech nie schodzi jej z buzi przez cały czas :) Ale o wakacjach będzie w kolejnym poście, dziś tak jak obiecałam przed wyjazdem będzie o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Warsztatach Pampersowych&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym, że było fajnie już pisałam :) W pierwszej części warsztatów głos miały: Pani Pediatra, Pani Psycholog i Pani Rehabilitantka. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-EbPAs4IyP3Q/Ti88jfpD-XI/AAAAAAAAAGQ/OjXHQwNE05s/s1600/JPG27.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-EbPAs4IyP3Q/Ti88jfpD-XI/AAAAAAAAAGQ/OjXHQwNE05s/s320/JPG27.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633788239350593906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Pani Pediatra &lt;/span&gt;opowiadała nam o pielęgnacji skóry niemowlęcia. Czy wiedziałyście, że skóra naszych dzieci dopiero w wieku ok. 3 lat w swojej budowie dorównuje naszej skórze? Przez pierwsze 3 lata życia jest dużo cieńsza i nie posiada niektórych warstw, dlatego trzeba o nią tak prawidłowo dbać. '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dobrze&lt;/span&gt;' nie oznacza tu wcale wcierania grubych warstw kremów, bo '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;dużo&lt;/span&gt;' nie znaczy '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;dobrze&lt;/span&gt;'. Wszystko z umiarem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ANBwEr8GRfs/Ti88rZGdW9I/AAAAAAAAAGY/vsmuo3V9TEM/s1600/JPG52.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ANBwEr8GRfs/Ti88rZGdW9I/AAAAAAAAAGY/vsmuo3V9TEM/s320/JPG52.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633788375033797586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jak Wy, ale ja na początku prałam wszystkie ubranka Poli w Loveli. Potem płyn do płukania tej firmy zamieniłam na konkurencyjnego Jelp'a, bo cena była lepsza, a i zapach o niebo przyjemniejszy! Ale po kilku pierwszych miesiącach wrzucałam czasem Polci ubranka razem z naszymi do pralki. Uczulenia żadnego nie dostała, więc wyszłam z założenia, że jak skończy mi się proszek dla dzieci to będę już prać jej ubranka z naszymi. I co? I dowiedziałam się, że to nie najlepszy pomysł, bo detergenty 'dla dorosłych' mogą zawierać składniki szkodliwe dla skóry niemowlęcia i dlatego ktoś kiedyś wymyślił proszki do prania, mydełka, szampony itp itd dla dzieci! A jako mama, która chce dla swojego dziecka jak najlepiej stwierdziłam, że nie będę narażać małej na niepotrzebne problemy skórne i jak skończy mi się Lovela to jednak kupię kolejny proszek do prania dla maluszków!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-37k_wLSKPIE/Ti889595CVI/AAAAAAAAAGo/Hdqku9DWY_8/s1600/JPG106.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-37k_wLSKPIE/Ti889595CVI/AAAAAAAAAGo/Hdqku9DWY_8/s320/JPG106.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633788693093878098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pani Pediatra&lt;/span&gt; poruszyła też bardzo ważny temat szczepień. Swoje słowa poparła filmem pokazującym akcje &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Pampersa&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Unicef&lt;/span&gt; w Afryce. Pamiętacie naklejki i reklamy telewizyjne mówiące o tym, że kupując 1 paczkę pieluszek Pampers kupujecie 1 szczepionkę na tężec dla czarnoskórych dzieci? O tym właśnie był ten film! Dodam, że nikt nas do szczepień nie nakłaniał, nikt nie mówił "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szczepcie swoje dzieci&lt;/span&gt;!" Wszystko było na zasadzie informacyjnej, nie narzucającej się i chyba dlatego było to tak ciekawe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-spxY60neA-U/Ti8814kzjFI/AAAAAAAAAGg/jR-BTDFI8DQ/s1600/JPG98.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-spxY60neA-U/Ti8814kzjFI/AAAAAAAAAGg/jR-BTDFI8DQ/s320/JPG98.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633788555281271890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Panią Psycholog&lt;/span&gt; ucięliśmy sobie z M. rozmowę w wolnym czasie. Chcieliśmy dowiedzieć się, co zrobić, żeby nasza mała przesypiała noce. Bo nie ukrywam, że wyczekujemy tego od dawna.. A Pola jak się budziła, tak się budzi - 2, 3 razy w ciągu nocy. Podajemy jej wtedy wodę albo herbatę do picia, ale z reguły ok. 2, czy 4 nad ranem picie jej nie wystarcza, trzeba jej dać kaszkę. Kiedyś pediatra w naszej przychodni powiedziała mi, że dzieciom w jej wieku nie potrzebny jest już posiłek nocny i że powinniśmy ją od tego odzwyczaić. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.. Pani psycholog poradziła nam zrobić tak:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt; za pierwszym razem jak mała się wybudzi i będzie mękolić, przyjść do jej łóżeczka, pogłaskać ją, powiedzieć, że wszystko jest dobrze, że jest noc i trzeba spać, że wszyscy śpią i wyjść na 3 minuty,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;czas będzie się dłużył niemiłosiernie, więc najlepiej te 3 minuty spędzić na myciu naczyń, rąk, toalety - odgłosy lejącej się wody zagłuszą płacz, czy marudzenie dziecka, bo jak będziemy stać pod drzwiami to nam serce szybko zmięknie i nie wytrwamy tych 3 minut :)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;po 3 minutach zrobić dokładnie to samo co na początku, czyli pogłaskać dziecko, powiedzieć, że wszystko jest w porządku, że jest noc itp itd. i wyjść tym razem na 5 minut,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;po 5 minutach mówimy to samo i wychodzimy na 7 minut,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pani Psycholog zapewniła, że z reguły po 3, 4 dniach dziecko przestaje się w nocy budzić :)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Nie próbowaliśmy jeszcze tej metody, bo stwierdziliśmy, że nie będziemy dziecka na wakacjach dodatkowo stresować. Zaczniemy od dziś - o efektach będę pisać na bieżąco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga sprawa, o której rozmawialiśmy to bicie nas po twarzy przez Polę. Gdy coś jej się nie spodoba albo coś się zrobi nie po jej myśli i np. weźmie się ją na ręce to bije nas po twarzy, po oczach. Raz mi się tak zamachnęła na mnie, a raczej mój policzek, że mlasnęło - na szczęście nie było to bolesne i ślad nie został. Mówimy jej, że tak nie wolno, że to boli itp itd, ale nic nie pomaga. Pani psycholog poradziła nam w takiej chwili postawić małą na ziemi, odwrócić się od niej, nie patrzeć w ogóle na nią, a jak będzie 'obłapiać'  za nogi - nie reagować. Po minucie siąść obok niej i wytłumaczyć, że to boli, że tak nie wolno robić. Niestety w tym przypadku nie ma reguły - jedne dzieci już po 5 razach rozumieją, że tak nie wolno, innym i 200 razy nie pomoże. Ale trzeba próbować...&lt;br /&gt;Robiliśmy tak na wakacjach, ale jak tylko stawiałam córcię na ziemi, to traciła zainteresowanie moją osobą i szła sobie jak by nigdy nic w inną stronę albo brała sobie jakąś zabawkę do ręki i udawała, że nic się nie stało :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Panią Rehabilitantką&lt;/span&gt; mieliśmy dużo ćwiczeń praktycznych. Tzn. inne dziewczyny miały, bo ich dzieci były mniejsze. Pola nie za bardzo dała się w ogóle usidlić. Dzieci leżały sobie na dużych piłkach, które były 'toczone' przez mamy, były masaże antykolkowe brzuszków, ćwiczenia z dotykaniem naprzemiennym lewej rączki i prawej nóżki..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Y3eLfgphc1U/Ti89MQJA8zI/AAAAAAAAAG4/jg2Bl_NZWg4/s1600/JPG144.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Y3eLfgphc1U/Ti89MQJA8zI/AAAAAAAAAG4/jg2Bl_NZWg4/s320/JPG144.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633788939564282674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Lv9LbGo7sww/Ti89GUxlKoI/AAAAAAAAAGw/V5ldkvh86FY/s1600/JPG140.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Lv9LbGo7sww/Ti89GUxlKoI/AAAAAAAAAGw/V5ldkvh86FY/s320/JPG140.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633788837728955010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Pani zachęcała nas też do zamontowania w domu zwykłej chuśtawki,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;do zezwolenia tatusiom na męskie zabawy np. podrzucanie dziecka do góry (co jak widzę przyprawia mnie o ciarki na plecach) - to wszystko ma pomóc dzieciom wyrobić sobie wyczucie równowagi i jest potrzebne! &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Było kładzenie dzieci na kocu i ciągnięcie ich po podłodze,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Było położenie dziecka na środku koca (tym razem bohaterką była Pola), złapanie końców przez 2 osoby i zrobienie czegoś na kształt hamaka, po czym Pola była w czymś takim 'bujana' :)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Pani Rehabilitantka zachęcała nas też do zrobienia dzieciom w domu toru przeszkód - niech dziecko chodzi po różnym podłożu: dywanie, kocu, poduszkach, twardym, miękkim, co tylko mamy pod ręką.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Zróbmy tor przeszkód z zabawek, pudełek itp. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-b70nsUJ8Wz4/Ti89kXooV7I/AAAAAAAAAHI/kBp0dW_UYsM/s1600/3.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-b70nsUJ8Wz4/Ti89kXooV7I/AAAAAAAAAHI/kBp0dW_UYsM/s320/3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633789353892796338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Puszczajmy dzieciom bańki, niech je łapią!&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TeNSxQrOgDU/Ti89ZKqM6dI/AAAAAAAAAHA/pRe9V-Qsz6Y/s1600/JPG245.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-TeNSxQrOgDU/Ti89ZKqM6dI/AAAAAAAAAHA/pRe9V-Qsz6Y/s320/JPG245.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633789161431165394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Dajmy dzieciom do miętoszenia gumowe piłki z kolcami, takie jak do masażu, niech dziecko ćwiczy sobie rączki, poznaje różne faktury tworzyw!&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Oj, po takich zajęciach moja głowa była pełna pomysłów na nowe zabawy z Polą, a i Pola mogąc pobawić się takimi piłkami, raczkować w 'tunelu' , łapać bańki - była przeszczęśliwa :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając jeszcze to wizyty w fabryce Pampersa, to zapomniałam napisać wcześniej o jeszcze jednej ważnej kwestii. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z ilu warstwa 'materiałów' robione są pampersy? Każde takie tworzywo jest nawijane na szpulę i potem z tej szpuli maszyna pobiera materiał. Jeśli na tworzywie jest choć minimalna wada, cała szpula (o średnicy na oko 120cm!) wraca do producenta. A co może być wadą? Ano na przykład mała fałdka, która powoduje, że materiał nie jest idealnie gładki. Więc jak widzicie, o pupcie naszych pociech dbają naprawdę poważnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzyło Wam się kupować Pampersy w innym kraju? Mi nie, ale jak zapewniał Pan Janek, pieluszki produkowane do różnych krajów mają różne kolory, wzorki, nawet 'perfumy' - w końcu wszystko dla klienta! To się nazywa fachowość! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oj, na szybko to tyle... :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-8460266311618326418?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/8460266311618326418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/powakacyjnie-o-warsztatach-z-pampersem.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8460266311618326418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/8460266311618326418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/powakacyjnie-o-warsztatach-z-pampersem.html' title='Powakacyjnie o Warsztatach z Pampersem'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-n_IJuV80DnA/Ti68zsrIr1I/AAAAAAAAAE4/GqBWw4VdiP4/s72-c/JPG95.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4492884628106398471</id><published>2011-07-18T01:37:00.000-07:00</published><updated>2011-07-18T01:51:04.249-07:00</updated><title type='text'>Weekend z Pampersem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Miniony weekend spędziliśmy w Warszawie na "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Warsztatach z marką Pampers&lt;/span&gt;". Było wspaniale! :) Zaczynając od super luksusowego hotelu (Hotel Sofitel Victoria) przez bardzo fachowe i inspirujące warsztaty, ciekawą wycieczkę do fabryki Pampersa i na wspaniałym towarzystwie kończąc!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A do tego dostałam jeszcze masaż w pakiecie, który zwieńczył piątkowy, mój urodzinowy dzień :)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Do tej pory byłam święcie przekonana, że Pampersy przyjeżdżają do nas z jakiegoś europejskiego kraju, a tu się okazało, że to MY, POLACY wysyłamy Pampersy do Europy, a nawet do Turcji! W fabryce wszystko jest zmechanizowane i pracuje tam niewielu ludzi. Za to taśm produkcyjnych jest kilkanaście, a materiałów na 1 pampersa - mnóstwo! Po fabryce oprowadzał nas pan Janek, który na moje pytanie: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ile Pampersów produkuje się na godzinę?&lt;/span&gt;" uśmiechnął się i powiedział:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;U nas to się przelicza na minuty - 910 pampersów na minutę! A aktualnie testujemy nową linię, która będzie produkowała nieco ponad 1000szt/minutę&lt;/span&gt;" O maj gad!!!! Niewiarygodne!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na warsztatach z kolei dowiedziałam się kilku ważnych i ciekawych rzeczy, ale o tym wszystkim napiszę w przyszłym tygodniu jak wrócimy z urlopu, dziś tak szybko i w dwóch słowach, bo wciąż żyję weekendem i tym co się działo :) Nasza mała zawodniczka była najstarszym dzieckiem w grupie i jedynym, które chodziło i zaczepiało szelmowskim uśmiechem wszystkich. Była królową restauracji - żaden kelner, czy kelnerka nie przeszli koło nas niezauważeni przez Polę, która czarowała uśmiechem od ucha do ucha hihi A jak nie czarowała to w euforii przestrzeni po prostu biegała między stolikami cała roześmiana, że ma tyle miejsca (na szczęście stolików nie było dużo i były dość duże odległości między nimi), a jak już się zmęczyła, to przechodziła do opcji raczkowania i zasuwała dalej :) W pokoju hotelowym wytrzymywała tylko kilkanaście minut i potem biegła do drzwi, żeby ją wypuścić. Na warsztatach całowała bobaski, rzucała piłkami, łapała bańki - jednym słowem miała taki ubaw, jak jeszcze nigdy przedtem. Naprawdę super było patrzeć na tak roześmiane dziecko, które całym sobą dawało znać, że się cieszy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie obiecuję napisać dużo więcej, a przede wszystkim podzielić się dobrymi radami od pani rehabilitantki, pani psycholog i pediatry. A żeby nie być gołosłowną to wrzucę też kilka zdjęć. A tymczasem wybaczcie, muszę się skończyć pakować! Buziaki! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4492884628106398471?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4492884628106398471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/weekend-z-pampersem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4492884628106398471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4492884628106398471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/weekend-z-pampersem.html' title='Weekend z Pampersem'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-7283811660252721326</id><published>2011-07-12T04:22:00.000-07:00</published><updated>2011-07-12T04:59:24.069-07:00</updated><title type='text'>Wakacyjne problemy kobiet</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Będzie trochę chaotycznie, ale mam chwilę przerwy w pracy i stwierdziłam, że ją wykorzystam na blogowanie :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pola coraz więcej chodzi. SAMA! :) Ma z tego taką radochę, że zdarza jej się że idzie i sama do siebie się chichra i z tej głupawki traci równowagę i ląduje na pupie :) A jak się skoncentruje to ładnie przejdzie cały pokój w jedną i drugą stronę, bo już nauczyła się robić 'obrót'. Do wakacji jeszcze tydzień, więc może okaże się, że nad morzem mała będzie śmigać już sama, nawet bez pomocy maminej albo tatusiowej ręki? Wakacje.. Strasznie na nie czekam i doczekać się już nie mogę! W przyszły poniedziałek lecimy do Turcji i nie będzie nas tydzień. Wcześniej wyjeżdżamy na weekend do Warszawy, ale nie do teściów, tylko na warsztaty Pampersa! I tu moje pytanie do Was, czy któraś z Was również dostała na nie zaproszenie? Z którą mam szanse się spotkać oko w oko, co? :) Byłoby super! Warsztaty odbywają się w sobotę, ale my przyjeżdżamy w piątek wieczorem i wyjedziemy z Wawy w niedzielę rano. W związku z tym muszę nas spakować już w czwartek, a jak wrócimy w niedzielę to tylko wieczorem dopakujemy ostatnie rzeczy, tak żeby w poniedziałek już na spokojnie ogarnąć mieszkanie przed wyjazdem - kwiatki włożyć do wanny z wodą, żeby nie padły, śmieciuchy wyrzucić, żebyśmy odoru nie zastali w mieszkaniu po powrocie itp. Udało nam się psa ulokować na ten tydzień u mojego taty, choć szczęśliwy z tego powodu nie jest.. Sam ma psa, ale razem z naszą suczką tworzą mieszankę wybuchową, a poza tym już kiedyś tacie trochę drzwi na taras zniszczyły - skacząc i dopominając się o wpuszczenie do domu zarysowały je pazurami. Poza tym nasz pies lata po całym domu i wszędzie go pełno, a razem z nim jego sierści.. Walczę z tą sierścią i staram się szczotkować go codziennie. Jak robiłam tak w maju, to przez chwilę był spokój i psiego futra prawie nie było widać u nas na podłodze. Więc na jakiś czas sobie odpuściłam i to był błąd. Bo teraz znowu psia sierść jest wszędzie! No i od tygodnia znowu na każdym spacerze staram się przynajmniej trochę naszą suczkę wyczesać. Mam jeszcze tydzień czasu, żeby zahamować ten proces, bo jak sierść tak będzie z niej leciała dalej, to tata już więcej nam psa nie 'przechowa'. My odkurzamy teraz codziennie rano, tak przed porannym obchodem całego mieszkania przez Polę. Bo inaczej mała wyzbiera wszystko na swoje spodenki, a ciężko strzepuje się z nich sierść, a poza tym boję się, żeby gdzieś jej jakiś włos nie wpadł do buzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że Pola lot zniesie bez problemu.. Bo pamiętam jak 2 lata temu lecieliśmy z M. do Grecji i za nami siedziało małżeństwo z małym, może 2letnim chłopcem, który prawie przez cały lot darł się wniebogłosy! Inne dzieci jakoś dawały radę, a w tym przypadku nie było mocnych - po wylądowaniu głowy nam pękały i mieliśmy serdecznie dość. A M. to w ogóle w pewnym momencie stwierdził, że jak chłopczyk nie przestanie wyć, to on chyba udusi jego, a potem jego rodziców, którzy siedzieli bezradnie i nie za bardzo wiedzieli co robić.. Zamiast wstać, przespacerować się po przejściu, iść do stewardes po jakiś plastikowy kubeczek, czy cokolwiek co by odwróciło uwagę dziecka od wrzasku..&lt;br /&gt;A tak przy okazji - macie jakieś sprawdzone patenty na zajęcie dziecka w samolocie? :)&lt;br /&gt;I co pakujecie do apteczki na wakacyjne wyprawy z maluchem? Napiszcie, bo może o czymś zapomniałam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym to mierząc wczoraj swój strój kąpielowy stwierdziłam, że w sumie ważę tyle co przed ciążą, mieszczę się niby w ciuchy bez większych problemów, ale mój brzuch jakoś ostatnio się hm.. zwiększył? Sterczy mi i kurcze, nie podoba mi się to :) Jednym laskom idzie w biodra, innym w 4 litery, a mi w brzuch. I sama nie wiem co gorsze.. Niby brzuch można wciągnąć, ale ile na takim wciągniętym brzuchu można pociągnąć? :) Jak wróciłam do pracy po 5 miesiącach od urodzenia Bączka to chodziłam przez jakieś 2 miesiące raz w tygodniu na fitness. I było ok, to znaczy moja figura była w miarę ok. Ale potem przestałam, bo brak czasu, trochę żal kasy itp. No i tak sobie myślę, że nawet ten 1 raz w tygodniu jakiś ćwiczeń to było coś, tzn. ciało było 'ćwiczone', wyginane, trenowane i jakoś się trzymało. A teraz nie ćwiczę, jedynie trochę spaceruje z psem, na zakupy i w weekendy z Bączkiem. Ale to wszystko mało! Nie spodziewam się cudu nad Wisłą i na pewno do wyjazdu wakacyjnego moja oponka brzuszna nie zniknie, ale postanowiłam sobie ograniczyć przynajmniej jedzenie chleba, ziemniaków  i słodyczy i może choć ciut, ciut mój brzuch wklęśnie? A na wakacjach obiecuje sobie pływać ile tylko się da i na ile Pola mi pozwoli i to może też mi pomoże ciut zmniejszyć obwód brzucha? Choć z drugiej strony jak sobie pomyślę o tych suto zastawionych stołach w restauracjach hotelowych, tych pysznych daniach, które mówią 'Zjedz mnie! Albo chociaż spróbuj!" to nie wiem czy nie wrócę grubsza, niż dłuższa.... Ot, uroki wakacji :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i nie wiem jak u Was, ale ja po ciąży dostaje okres nieregularnie tzn. co jakieś 29-35 dni. Przed ciążą bardzo długo stosowałam antykoncepcję, ale nawet jak ją porzuciłam chcąc zajść w ciążę to i tak okres miałam jak w zegarku szwajcarskim co 28 dni. No, czasem co 29. Teraz dostaje go z kilkudniowym opóźnieniem. Ale dzięki temu jest szansa, że nie dostanę okresu na wyjeździe, bo to byłby lekki pech.. No i zastanawiam się, czy jednak nie wrócić do antykoncepcji. Bo chyba o kolejnego dzidziusia nie prędko się będziemy starać, choć kiedyś myślałam, że jak Polcia skończy rok, to przystąpimy do działania, tak aby różnica między dziećmi było ok. 2 lat i żeby drugie dziecko urodziło się mniej więcej tak jak Polcia, czyli na wiosnę/lato... Ale chyba jednak będziemy mieć większą różnicę między dziećmi, bo na chwilę obecną nie wyobrażam sobie ogarnięcia dwójki takich małych szkrabów. Zwłaszcza przy okresach wzmożonego lenistwa u M. i jego ciężkiej adaptacji do roli ojca,  z czym walczę ciągle i z różnymi efektami...&lt;br /&gt;No i nie wiem, czy po wakacjach nie przejdę się do pani gineksowej z prośba o przepisanie plastrów Evry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do następnego!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-7283811660252721326?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/7283811660252721326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/bedzie-troche-chaotycznie-ale-mam.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7283811660252721326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/7283811660252721326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/bedzie-troche-chaotycznie-ale-mam.html' title='Wakacyjne problemy kobiet'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-5582683468199458160</id><published>2011-07-09T02:34:00.001-07:00</published><updated>2011-07-09T02:47:36.324-07:00</updated><title type='text'>Łazienkowe inspiracje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Klocki, bajki, jeżdżący farmerek, pchacz.. Hm, wszystko się po pewnym czasie nudzi.. Co by tu nowego wymyślić? A może by tak poszukać czegoś w łazience? O, TAK! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Od pewnego czasu nasza córcia bardzo lubi zakradać się do łazienki. Pilnujemy więc, aby drzwi do niej zawsze zamykać, ale czasem nam, a zwłaszcza mi się zapomni.. Co tam Pola robi? A na przykład wrzuca swojego pieska do pralki, po to żeby za chwilę go wyjąć z miną mówiącą: "O, znalazłam! :)"&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Albo rzuci się na mały kosz na śmieci i wyjmie sobie z niego np. mój zużyty wacik, którym zmywałam makijaż i będzie go pokazywać wszystkim domownikom. A można też przecież wrzucić wszystkie 'wodne zabawki', które w ciągu dnia odpoczywają w 'paszczy pelikana' do wanny. Mówiąc o pelikanie mam na myśli coś w tym stylu, choć nasza wersja jest trochę inna - mocuje się ją na brzegu wanny paszczą na zewnątrz albo do wewnątrz wanny:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://img15.allegroimg.pl/photos/oryginal/16/76/11/91/1676119163"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 500px; height: 500px;" src="http://img15.allegroimg.pl/photos/oryginal/16/76/11/91/1676119163" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ciekawą 'zabawką' jest też wc :) Od pewnego czasu ginęły mi takie zapachowo-czyszczące zawieszki w toalecie.. Za pierwszym razem pomyślałam, że może M. ją zdjął, bo się skończyła. Ale jak kilka dni po zawieszeniu nowej, zniknęła kolejna to zaczęłam się zastanawiać co do licha się dzieje? Oprócz nas w domu przebywa jeszcze nasza niania, ale nie podejrzewałabym jej o to, że używane zawieszki toaletowe podkrada sobie do domu.. No i w końcu prawda wyszła na jaw - nasz mały sprytny Bączek przyczaja się w łazience i paluszkami pyk, 'spuszcza' zawieszkę do toalety nawet jak deska jest opuszczona! A deska to w ogóle fajna zabawa. Niestety nie mamy takiej wolno-opadającej i już raz mała sobie rączkę przytrzasnęła deską, ale jakoś nie bardzo ją to chyba bolało, bo jedynie zakwiliła przez moment po czym przystąpiła do dalszej penetracji łazienki.... :) Zastanawia mnie tylko fakt, ile zawieszek mała musi wpuścić do wc, żeby się zatkał? :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego weekendu!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-5582683468199458160?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/5582683468199458160/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/azienkowe-inspiracje.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5582683468199458160'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/5582683468199458160'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/azienkowe-inspiracje.html' title='Łazienkowe inspiracje'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1731237994498678186</id><published>2011-07-07T06:00:00.000-07:00</published><updated>2011-07-07T06:19:09.024-07:00</updated><title type='text'>Spanie stanie i chodzenie..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Córcia rośnie, a wraz ze wzrostem przybywa nowych umiejętności :) Od ponad tygodnia mała śpi w swoim pokoju SAMA, już bez mamy i taty 'obok'. Bałam się jak to będzie i czy nie będzie płaczu i wrzasku, ale szczerze mówiąc nie widzę różnicy w zasypianiu Polci w naszej, czy swojej 'sypialni', więc chyba nie jest źle. Tyle tylko, że przez pierwsze 3, 4 dni mała się więcej razy budziła, co oznaczało, że mama się gorzej wysypiała. Ale teraz jest już ok. Zauważyłam, że jak więcej zje na kolację to lepiej śpi. Ale nie mam na to wpływu, bo czasem zje niecałą kromeczkę po czym zamyka buzię i 'odgania' moją rękę z kanapką od siebie, co ewidentnie oznacza, że nie jest już głodna. A my wychodzimy z założenia, że dziecko powinno zjeść tyle, na ile ma ochotę i nie wpychamy Poli nic na siłę. Ostatnio też była taka akcja, ale jak chwilę potem Bączek zobaczył, że mama je kanapkę to nie omieszkał wysępić ode mnie gryza - i tak mu zasmakowała (a jadłam dokładnie to samo co wcześniej Pola), że zjadła moją kromkę całą i potem jeszcze pół z samym masełkiem :) I po takim obżarstwie spała od 20:30 do 5 rano, co jej się naprawdę rzadko zdarza, bo najczęściej budzi się między 2, a 4 na nocną porcję kaszki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Bączek polubił też ostatnio stanie samemu na własnych nóżkach bez podtrzymywania się czego- lub kogokolwiek. I ma z tego naprawdę wielką frajdę :) Siedząc podpiera się rączkami przed sobą, podnosi pupkę w górę, chwilę 'stoi' z taką wypiętą pupinką i jak już złapie równowagę to się podnosi z rączkami na boki, tak dla asekuracji. A jak już stanie - to śmieje się sama z siebie od ucha do ucha, a my pękamy z dumy :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ale ostatnio już samo stanie małej przestało wystarczać i zaczęła ruszać do przodu! Pomalutku, najpierw 2, 3 kroczki, a i z 5 się zdarzyło. Na finiszu z reguły ląduje na pupci albo w czyichś ramionkach, a na jej buźce cały czas widnieje radosny uśmiech i duma z samej siebie i swoich umiejętności :) Ach, nie przypuszczałam, że takie małe kroczki mogą przynieść rodzicom tyle radości i DUMY! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A my odliczamy już dni do wyjazdu... Już nie mogę się doczekać wakacji, bo RESET jest mi po prostu KONIECZNY! Szkoda, że tylko tydzień, ale dobre i to... W pracy co chwilę jakieś nerwy, momentami mam naprawdę dość i coraz intensywniej myślę o otworzeniu  jakiegoś innego interesu, bo już mam dość pracy z niemyślącymi ludźmi albo z myślącymi ale o niebieskich migdałach.. Jednego dnia mówi się, macie robić TAK i nie inaczej. A na drugi dzień i tak każdy robi jak mu się podoba i ma w nosie wytyczne z dnia wcześniejszego! Normalnie jakby grochem o ścianę! Tak mnie to czasem wkurza, że wolę wyjść, żeby nie zacząć używać niecenzuralnych słów w pracy.. Mam nawet pomysł na coś innego, ale od miesiąca zastanawiam się, czy to będzie dobry kierunek i czy to się opłaci.. Ale chyba spróbuję i zaryzykuję .. Bo inaczej nigdy się nie dowiem, czy warto czy nie warto :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1731237994498678186?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1731237994498678186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/spanie-stanie-i-chodzenie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1731237994498678186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1731237994498678186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/spanie-stanie-i-chodzenie.html' title='Spanie stanie i chodzenie..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-3883096103908453376</id><published>2011-07-03T13:26:00.000-07:00</published><updated>2011-07-03T13:37:09.464-07:00</updated><title type='text'>Shopping!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za oknem pada i to od wczoraj :/ No i co tu robić? Siedzieć drugi dzień z dzieckiem w domu? Niee.... Przecież zawsze można skoczyć do Galerii Handlowej :) Przesłanki ku temu były dwie: M. chciał sobie kupić buty, Poli chcieliśmy kupić jakąś letnią lub przeciwdeszczową kurteczkę. Do tego nastał czas promocji, więc wskoczyliśmy do auta i pojechaliśmy uszczuplić nasze zasoby finansowe. Butów M. sobie nie znalazł, za to małej kupiliśmy cudną kurteczkę! Jeśli macie w okolicy sklep Reserved Kids to polecam odwiedzić, póki z racji promocji 50% klienci nie wykupią całego asortymentu :) Od jutra nasza Polcia będzie paradować w takiej oto garderobie:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5y_L3dGUAD4/ThDSuycxoII/AAAAAAAAAEo/T9WJxZ8Gy2c/s1600/kurteczka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5y_L3dGUAD4/ThDSuycxoII/AAAAAAAAAEo/T9WJxZ8Gy2c/s320/kurteczka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5625227635844030594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6e9VbHM66ss/ThDST3cyPHI/AAAAAAAAAEY/CjeRE1mMzAs/s1600/kurteczka.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A do tego kupiliśmy jej jeszcze takie klapeczki na wakacje, tylko zastanawiam się, czy one nie będą za twarde i czy nadają się dla dziecka, które zaczyna chodzić?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-yTQWlQzDwsI/ThDSnRljcjI/AAAAAAAAAEg/yHpHDUoG_a8/s1600/butki.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-yTQWlQzDwsI/ThDSnRljcjI/AAAAAAAAAEg/yHpHDUoG_a8/s320/butki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5625227506763395634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cena butków to 9.90zl, a kurteczki 39,90zl jakby któraś z Was była zainteresowana...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-3883096103908453376?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/3883096103908453376/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/shopping.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3883096103908453376'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3883096103908453376'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/shopping.html' title='Shopping!'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5y_L3dGUAD4/ThDSuycxoII/AAAAAAAAAEo/T9WJxZ8Gy2c/s72-c/kurteczka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-4624776027074596937</id><published>2011-07-01T04:20:00.001-07:00</published><updated>2011-07-01T04:36:50.645-07:00</updated><title type='text'>W krainie smaku, czyli menu 1roczniaka..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Hm, tak sobie ostatnio pomyślałam, że córcia rok skończyła, w zasadzie wszystko już je, z wyjątkiem smażonego, a jej menu w sumie jest monotonne.. I może warto byłoby je jakoś urozmaicić? Stąd moje pytanie do Was - może coś dodacie do 'naszego' menu? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poli jadłospis wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ŚNIADANKO:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;* 150ml kaszki w standardzie,&lt;br /&gt;a do tego do wyboru:&lt;br /&gt;* kromeczka z masełkiem i plasterkiem wędliny,&lt;br /&gt;* kromeczka z masełkiem i twarożkiem, w wersji urozmaiconej jako dodatek jest plasterek, ogórka świeżego lub kiszonego, plasterek rzodkiewki lub szczypiorek, za pomidorkiem mała nie przepada :)&lt;br /&gt;* kromeczka z masełkiem i pastą jajeczną (jajo na twardo ze szczypiorkiem i łyżeczką jogurtu naturalnego),&lt;br /&gt;* paróweczka plus kromeczka z masełkiem,&lt;br /&gt;* jajecznica ze szczypiorkiem i kromeczka z masełkiem,&lt;br /&gt;* omlet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;OBIAD:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;* zupa wszelaka, zawsze z mięskiem (drób lub cielęcinka), do wyboru z ryżem lub ziemniaczkiem lub kaszą jaglaną,&lt;br /&gt;* lub zamiast zupki ziemniaczek lub makaron z gotowanym mięskiem, do tego gotowany brokuł/kalafior/ cukinia/ogórek kiszony /inne warzywo&lt;br /&gt;* w wersji 'wegetariańskiej' - pierożki z serem na słodko, kluski leniwe, naleśniki,&lt;br /&gt;* danie typu leczo również zostało zaakceptowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;PODWIECZOREK:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;* owoce,&lt;br /&gt;* jogurciki dla dzieci,&lt;br /&gt;* ryż z jabłkami nie został zaakceptowany :) za to z truskawkami jak najbardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;KOLACJA: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;* coś z tego co na śniadanie, ale już bez kaszki..&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W nocy mała dostaje kaszkę w ilości ok. 170ml. Z reguly jest to około północy, ale zdarza jej się też budzić koło 4 nad ranem. A ostatnio zaczęła znowu pić mleko - kupiłam Nestle mleko waniliowe dla dzieci między 1, a 3-im rokiem życia i chyba jej zasmakowało. Dostaje je wieczorem przed kąpielą albo nad ranem, bo jak kaszkę zje o północy, to potem ok. 5 się budzi i herbatka jej nie wystarcza, ewidentnie domaga się czegoś konkretnego :) Dzięki temu mogę spać spokojnie, bo córcia dostaje 3 mleczne posiłki dziennie, czyli tak jak podobno powinno być (w tym 2 w nocy, ale nie wiem czy to ma jakieś znaczenie?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może macie jakieś inne pomysły co dziecku można podać na śniadanko? Lub macie jakiś fajny pomysł na danie obiadowe typowe dla dzieci? Chętnie skorzystam :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-4624776027074596937?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/4624776027074596937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/w-krainie-smaku-czyli-menu-1roczniaka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4624776027074596937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/4624776027074596937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/07/w-krainie-smaku-czyli-menu-1roczniaka.html' title='W krainie smaku, czyli menu 1roczniaka..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-844015033165046964</id><published>2011-06-30T11:50:00.000-07:00</published><updated>2011-06-30T12:34:32.149-07:00</updated><title type='text'>O zaległym Dniu Ojca słów kilka..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Myślałam, że na Dzień Matki dostanę od Poli 'poprzez' ręce taty chociaż małego kwiatka. Ale M. stwierdził, że w 'Dzień Matki' dostaje się 'coś' od dziecka, a nie od męża, więc jak to niby on miałby mi dać kwiatka/laurkę/itp 'w imieniu Poli' ?  Wkurzyłam się wtedy mocno i choć miałam w głowie kilka pomysłów na 'Dzień Ojca", to stwierdziłam, że jak on tak, to ja też tak. Niby wieczorem przyniósł mi bukiet polnych kwiatków, ale dla mnie to były kwiatki 'wymuszone'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W zeszłym tygodniu był Dzień Ojca. I co? Miałam w głowie kilka wersji 'prezentu' z tej okazji dla M. - koszulka ze zdjęciem Poli albo kubek i z jakimś fajnym napisem lub odcisk rączki Poli na kartce z dopisanymi przeze mnie życzeniami.. Ale nie zrobiłam nic! I po śniadaniu M. się mnie pyta, czy coś dla niego mam? W pierwszej chwili nie zorientowałam się w ogóle o co mu chodzi. Że niby co mam mieć dla niego? Ale jak już do mnie dotarł sens jego pytania to się po prostu roześmiałam :) Mina M. - bezcenna, on naprawdę myślał, że coś dostanie! Zrobił minę kotka ze Shreka, więc jak potem szłam z psem na siku to mu kupiłam jajko z niespodzianką :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i tak to z tymi facetami jest....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z nimi ciężko, ale bez nich jeszcze gorzej.. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-844015033165046964?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/844015033165046964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/06/o-zalegym-dniu-ojca-sow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/844015033165046964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/844015033165046964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/06/o-zalegym-dniu-ojca-sow-kilka.html' title='O zaległym Dniu Ojca słów kilka..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-1959440526807591409</id><published>2011-06-28T03:43:00.000-07:00</published><updated>2011-06-28T12:19:12.271-07:00</updated><title type='text'>Jak zaoszczędzić na dziecku? (edit)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na wstępie uprzedzam, że nie będę pisać o głodzeniu dzieci, ani ubieraniu ich w zaciasne ubranka.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tytuł trochę prowokacyjny, ale treść mam nadzieję będzie dla Was przyjemna :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ponieważ wszystko ostatnio drożeje (łącznie z naszą ratą kredytową za mieszkanie), to zaczęłam coraz większą uwagę zwracać na ceny produktów, czego wcześniej nie robiłam. Wcześniej jakoś nie przykładam uwagi do cen w sklepie spożywczym i jakby się mnie ktoś zapytał ile kosztuje kg pomidorów albo kg ryżu to miałabym problem z odpowiedzią.. Inną bajką jest to, że w markecie ceny nie zawsze są widoczne albo nie koniecznie cena pod danym towarem tyczy się produktu nad nią. Teraz po pierwsze częściej robię zakupy na bazarku, gdzie ceny są zawsze wypisane na kartkach i 'wbite' w ogórki, pomidory czy jabłka, a po drugie odkąd Pola je 'normalne' jedzenie to częściej zwracam uwagę na skład, a co za tym idzie i na cenę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A ponieważ ceny co chwilę idą w górę, to zaczęłam śledzić również informacje o różnych promocjach, a to za sprawą moich 'babyboom'owych' koleżanek, które takimi informacjami wymieniają się co chwilę na forum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dołożyłam do tego swoje spostrzeżenia i oto co mi wyszło:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kaszki Bobovity&lt;/span&gt; najtańsze są prawie zawsze w &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Rossmanie&lt;/span&gt;,&lt;br /&gt;* raz na czas &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Bobovita&lt;/span&gt; przecenia &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jogurty dla dzieci&lt;/span&gt;, ale tylko 1 smak - teraz w promocji są truskawkowe (3+1 gratis), wcześniej były brzoskwiniowe,&lt;br /&gt;* przynajmniej raz w miesiącu &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Real&lt;/span&gt; ma promocję na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pampersy &lt;/span&gt;&lt;span&gt;(ostatnio były po 43,90zł)&lt;/span&gt;,&lt;br /&gt;* aktualnie najtańsze &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pampersy&lt;/span&gt; znalazłam w &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Selgrosie&lt;/span&gt; - 2x Jumbo Pack w cenie 89,90zl brutto (82 z groszami netto),&lt;br /&gt;* najtańsze &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Huggiesy do pływania&lt;/span&gt; są w &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Biedronce&lt;/span&gt; - 13,90zl za 12szt (dla porównania w Realu 24,90zł)&lt;br /&gt;* najlepsze gatunkowo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ubrania&lt;/span&gt; dla dzieci są w &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;H&amp;amp;M&lt;/span&gt; - świetna bawełna, nie kurczy się ani nie rozciąga po praniu, kolory nie blakną, a ubranka 'rosną' razem z dzieckiem; niektóre bodziaki Pola nosiła mając 6 i 10 miesięcy! Cenowo też się tam nie zrujnujemy, zwłaszcza że są to ciuszki nie na jedno wyjście, a na długi czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak to się mówi: "Grosz do grosza i uzbiera się kokosza" , czyli zostanie na waciki dla mamy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;edit: Zapomniałam podać Wam adres fajnej strony z informacjami o aktualnych promocjach produktów dla dzieci: &lt;a href="http://www.promobaby.pl"&gt;www.promobaby.pl&lt;/a&gt; Jak macie konto na facebook'u to oni mają tam swój fanpage.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś wypatrzyłam przez przypadek, że w &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Rossmanie&lt;/span&gt; jest promocja na Pampersy: 2x Jumbo Pack w cenie 89,99zł - czyli tak jak w Selgrosie, z tym że w Rossmanie dodatkowo przy tym zakupie można dostać &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chusteczki nawilżające Pampers&lt;/span&gt; za 1zł :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-1959440526807591409?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/1959440526807591409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/06/jak-zaoszczedzic-na-dziecku.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1959440526807591409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/1959440526807591409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/06/jak-zaoszczedzic-na-dziecku.html' title='Jak zaoszczędzić na dziecku? (edit)'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-6749163817404160584</id><published>2011-06-26T12:24:00.000-07:00</published><updated>2011-06-26T13:40:47.022-07:00</updated><title type='text'>Po urodzinowo o świętowaniu i wychowaniu słów kilka.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Urodzinowy weekend córci za nami :) Im bliżej było dnia urodzin, tym większe ogarniało mnie wzruszenie.. Przypominałam sobie siebie rok temu - jak siedziałam w domu, w upalne czerwcowe dni i czekałam aż Polcia zechce wyjść na świat. Pamiętam jak chodziłam na ktg i bardzo chciałam, żeby powiedzieli mi "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zostaje pani, będziemy rodzić&lt;/span&gt;". Pamiętam jak bardzo chciałam mieć już córcię przy sobie, móc ją przytulić, pocałować, zobaczyć jaka jest ... Czy podobna będzie do mnie, czy do M.?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle się wydarzyło przez ten rok... Nasze życie się zmieniło, nasze mieszkanie się zmieniło (o tym więcej potem) :) I nawet w najśmielszych snach nie przeczuwałam ile radości zagości w naszym domu jak pojawi się w nim taki mały człowieczek... Jak śliczną i grzeczną córcię będziemy mieć - bo że jest najśliczniejszą dziewczyną w mieście to chyba nie muszę mówić? :)) W końcu każda mama ma najpiękniejsze dziecko pod słońcem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na długi weekend Bożo-Ciałowo-Urodzinowy przyjechali do nas znajomi z Warszawy z prawie 2letnią córcią. Pomimo fatalnych prognoz pogody, nie było tak źle. Co prawda upałów nie było, poranki były raczej chłodne, ale potem w ciągu dnia było całkiem znośnie i ponad 20 stopni. W czwartek jak tylko znajomi przyjechali to pojechaliśmy na grila do mojego taty. To miał być wstęp do urodzin Poli :) Razem z moim tatą zrobiliśmy zrzutkę na rowerek dla Poli (bo do najtańszych nie należał). Zamówiliśmy jej na allegro taki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://images41.fotosik.pl/468/73b61babccca8dce.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://images41.fotosik.pl/468/73b61babccca8dce.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mój brat go złożył i plan był taki, że inauguracja rowerowa nastąpi u taty w ogrodzie. Ale Polcia chyba była zbyt zaaferowana całą otoczką - przyjazdem gości, grillem, kwiatkami u taty w ogrodzie, ptaszkami na drzewie, dmuchanym basenem, że po prostu się rowerka przestraszyła :)&lt;br /&gt;Dopiero jak w sobotę na 'właściwą' imprezę urodzinową rowerek został do nas przywieziony, to córcia zapałała do niego wielką miłością i kazała się 'wozić' po całym mieszkaniu dumnie trzymając się kierownicy, nóżki ładnie opierając o taki biały podnóżek i co jakiś czas podnosząc do buzi (nie do ucha) telefon na sznureczku zwisający z kierownicy :)&lt;br /&gt;Udało nam się też podczas weekendu pójść z dzieciakami do zoo. Oba maluchy były tam po raz pierwszy, więc miały frajdę, choć na pewno starsza córcia znajomych miała większą. Poli bardzo podobały się wszelkiej maści ptaszki, lisy i hieny (bo podobne do piesków), niestety małpki i tygrysy nas ominęły, bo w pewnym momencie lunął potworny deszcz i po prostu musieliśmy uciekać do auta. Byliśmy też w takiej fajnej knajpce, nie dawno otwartej w naszym mieście. Jest to lokal przeznaczony dla rodziców z dziećmi - w środku jest bardzo kolorowo, wszystkie stoły i krzesła są okrągłe albo zaokrąglone, tak aby nie było nigdzie ostrych kantów. Jest mnóstwo zabawek, bajek, jest jeździk, muzyczny stolik edukacyjny (był hitem tego dnia :), mają też specjalne menu dla maluchów i matek karmiących. Siedzieliśmy tam jakieś 2 godziny i nie mieliśmy najmniejszego problemu z tym, aby zjeść obiad, porozmawiać - dzieci po prostu były tak zajęte zabawą, że nawet nie chciały iść potem do domu :) Właściciele mieli naprawdę dobry pomysł z tym miejscem! Powinno takich być więcej. Dziewczynkom zamówiliśmy klopsiki z indyka w sosie pomidorowym z ryżem i zajadały aż miło było patrzeć :) Naprawdę jestem zauroczona tym miejscem i jak będę się kiedyś umawiała z jakąś koleżanką na kawkę to tylko tam - wezmę Polcię i wszyscy będą zadowoleni :) Mała zajmie się 'muzykowaniem' na stoliku edukacyjnym, a mama sobie z ciocią pogada.&lt;br /&gt;Mieliśmy w planach iść też na basen, ale Polcia coś zaczęła nam kaszleć i kichać i baliśmy się, żeby to się nie przerodziło w coś gorszego. Poza tym wyszło jej w sobotę jakieś dziwne uczulenie, ma takie małe plamki czerwone na brzuszku , na wysokości pampersa i na całych plecach. Nie mam pojęcia od czego to może być, bo w sumie nic nowego nie jadła.. Choć nie, chwileczkę, jadła wcześniej arbuza. Ale uczulenie po arbuzie? Hm, to byłby chyba pierwszy przypadek o jakim słyszałam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym bądź razie urodzinki minęły nam bardzo fajnie. Zamówiliśmy Poli w końcu tort w kształcie krówki. Miał być Reksio, bo nasz Bączek bardzo lubi pieski, ale Reksia robią z bitej śmietany jeśli chodzi o samo wykończenie, czyli górę torta, a krówkę robią z marcepanu. Baliśmy się o jakość tej śmietany, bo jakby tego dnia termometry wskazywały w okolicach 30 stopni, to nie wiadomo w jakim stanie tort dojechałby do nas do domu, dlatego też zdecydowaliśmy się na krówkę. Jak tylko przerzucę zdjęcia na kompa to pokażę Wam jak to wyglądało. Polcia przy pomocy mamy zdmuchnęła świeczki, zjadła kawałeczek torcika i - poszła spać :) Była chyba tak zmęczona nadmiarem emocji, że po prostu nam padła. A w czasie kiedy spała, jej koleżanka robiła za gwiazdę imprezy :) Popisom i szaleństwu nie było końca. Choć szczerze mówiąc, myślę że czasem mała już przesadzała. Rodzice jednak często nie zwracali na jej zachowanie uwagi. A jej postępowanie mi osobiście nie zawsze się podobało. Zwłaszcza w relacjach zabawowych z naszą Polcią. Np. gdy Pola brała sobie jakąś zabawkę do ręki, to córka znajomych podbiegała i wyrywała ją Bączkowi z rąk z bardzo 'groźną' miną. Na szczęście nie było walki i szarpaniny między dziećmi, bo Pola za każdym razem robiła mocno zdziwioną minę i oddawała zabawkę bez słowa. Po prostu takie zachowanie to dla niej nowość. W domu uczymy ją raczej dawać komuś coś, jak ktoś ją o coś prosi. Np. gdy bawi się klockami to proszę ją, żeby mi któryś podała. Jak mi da, to mówię jej ładnie : "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziękuję!&lt;/span&gt;" i po chwili jej oddaję. Pola się wtedy śmieje, a ja mówię: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Proszę!"&lt;/span&gt; I tak się bawimy w 'Proszę-Dziękuję'. A tu nagle jakiś harpagan wydziera Bączkowi zabawkę z ręki bez żadnego 'magicznego słowa' - nic dziwnego, że Pola na początku nie wiedziała co się dzieje i robiła wielkie oczy. Potem sama zaczęła wyciągać zabawki z pudła i podawać koleżance, ale z kolei tamtej taka zabawa się chyba nie podobała i udawała, że nie widzi wyciągniętej w jej kierunku ręki z klockiem/ misiem/ bjką :)&lt;br /&gt;Po 3 dniach spędzonych ze znajomymi, M. mi powiedział, że teraz rozumie dlaczego nasza niania ciągle powtarza, że 'Pola jest bardzo grzecznym dzieckiem". Bo Pola się nie awanturuje, nie wymusza (jeszcze), nie wrzeszczy, nie wpada w histerię jak jej się czegoś zabroni (do tej pory raz mieliśmy taką akcję i uśmialiśmy się oboje nieziemsko, podczas gdy Bączek leżał na podłodze na brzuszku i wierzgał nogami i rękami we wszystkie możliwe strony próbując wyładować swoją złość). Nie za bardzo spodobał nam się sposób wychowania dziecka, który stosują nasi znajomi. Czyli pozwalanie dziecku prawie na wszystko, momentami zostawienie dziecka 'samego sobie' - niech sobie chodzi gdzie chce i robi co chce np. w kawiarni, w której byliśmy z maluchami na obiadku, o której pisałam wyżej ich córka podeszła do innego stolika i podobno zaczęła ludziom wyciągać z talerza to, co jej się spodobało i podjadać.. W tym czasie jej tata zagadał się z moim M., który pilnował Polci, a ja kończyłam jeść swój obiad z koleżanką, czyli mamą małego diabełka.. Twierdzą, że chcą małą wychować na samodzielną i asertywną osobę. No cóż, mam mieszane uczucia co do sposobu osiągnięcia postawionego sobie celu, ale to nie moja sprawa.&lt;br /&gt;No cóż, każdy wychowuje swoje dziecko według własnych zasad i reguł, ale wydaje mi się, że póki co to córka znajomych ma zadatki na małego samolubka i dziecka, które wrzaskiem będzie wymuszać kupno nowej lalki, czy klocków... Bo naprawdę częstotliwość wyrywania naszej małej zabawek z ręki i chowania ich 'pod siebie' była zatrważająca!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak pomimo to, możliwość przebywania przez kilka dni pod jednym dachem z dwójką dzieci w wieku 1 i 2 lata zmieniła trochę moje myślenie o drugim dziecku. Bardzo bym chciała mieć dwójkę dzieciaków i wydawało mi się, że różnica wieku 2 lata (tak jak jest między mną i siostrą) to bardzo dobra różnica. Ale teraz widzę, że to nie jest takie hop siup.. Upilnowanie jednego, który biega i jest wszędzie, wszytko go interesuje - i drugiego, który jeszcze nie chodzi, ale raczkuje i trzeba mieć cały czas na niego oko, żeby sobie czegoś nie zrobił, a jednocześnie trzeba zerkać, czy to starsze dziecko czegoś nie zbroi.. Nie no, to naprawdę jest KOSMOS :) Myślę, że jednak różnica 3 lat będzie lepsza... hihi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A niewątpliwym plusem dla Poli spędzenia tych kilku dni z nieco starszym dzieckiem jest to, że Pola nabrała wielkiej ochoty na chodzenie. Co chwilę wyciąga rączki w górę, ale nie dlatego, że chce na ręce, a dlatego żeby ją 'podprowadzić' do pokoju, do kanapy itp. No i w swoje urodziny, jak się zapomniała to zrobiła pięknie 3 kroczki w stronę mamy, której chciała dać autko :) A dziś zrobiła kolejne 5 :)) Takich malutkich, tup-tup, ale zawsze to 5 KROCZKÓW :)) No i zaczęła wydawać też więcej dźwięków i ogólnie rzecz biorąc, poszła w rozwoju mocno do przodu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i siedząc po nocach do późna udało prawie udało nam się zdążyć z pokojem dla Poli na urodziny! Został nam jeszcze tylko mały kawałek do tapetowania i zamontowanie półek na zabawki i książeczki, i szafki. Ale w pokoju można się już bawić i bałaganić! :) Postaram się w najbliższych dniach zrobić zdjęcie - zobaczycie jak Pola ma fajnie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, co tu dużo mówić. Pierwszy rok z życia małej Poli zakończony hucznie. Wesoło. Towarzysko. Z emocjami. Z uśmiechem na ustach. I niech kolejny nie będzie gorszy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-6749163817404160584?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/6749163817404160584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/06/po-urodzionow-o-swietowaniu-i.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6749163817404160584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/6749163817404160584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/06/po-urodzionow-o-swietowaniu-i.html' title='Po urodzinowo o świętowaniu i wychowaniu słów kilka.'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-3275154255606439950</id><published>2011-06-24T08:34:00.000-07:00</published><updated>2011-06-24T08:40:46.006-07:00</updated><title type='text'>Na szybkosci..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dawno nie pisałam, ale kończyliśmy pokój Poli i ostatnie wieczory miałam zajęte. Wydawało nam się, że położenie tapety w pokoju to będzie kilka godzin roboty, a trwało to kilka dni.. Trzeba było zagipsować dziury w ścianie po gwoździach na których wisiały zdjęcia. Za pierwszym razem nie wyszło tak jak powinno, więc kolejnego dnia była powtórka. Potem trzeba było umyć ściany, to wszystko musiało wyschnąć - no i zleciało kilka dni. A potem samo tapetowanie też nie było takie proste. Najgorzej było ze ścianą z oknem i drzwiami, bo trzeba było wszystko równo wyciąć, żeby wzorek się zgadzał. Ach, jednym słowem przeliczyliśmy się trochę :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A od wczoraj gościmy znajomych i Pola ma koleżankę :) Dwójka takich maluchów w domu (jedna prawie roczek, druga prawie 2 latka) to naprawdę wyzwanie! I trzeba mieć oczy na około głowy! Jakbym sama miała nad taką dwójką zapanować to chyba bym nie dała rady. Podziwiam wszytkie mamy, które dają radę! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A u nas jutro córci urodziny, więc będzie się działo! Odezwę się po łikendzie i zdam relację. &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pozdrawiamy :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6565421461973678731-3275154255606439950?l=behappymummy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://behappymummy.blogspot.com/feeds/3275154255606439950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/06/na-szybkosci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3275154255606439950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6565421461973678731/posts/default/3275154255606439950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://behappymummy.blogspot.com/2011/06/na-szybkosci.html' title='Na szybkosci..'/><author><name>Agrafka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07855996525242597858</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-G3JjmWI35HE/TdGOIJE8l1I/AAAAAAAAAAo/0063iUATVJk/s1600/stokrotkabis.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6565421461973678731.post-501436659252668371</id><published>2011-06-16T12:32:00.000-07:00</published><updated>2011-06-16T13:12:42.311-07:00</updated><title type='text'>Pchamy pchacza, monologi i dziadkowe wizyty</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tyle się zebrało rzeczy przez te ostatnie dni-nie-pisanie, ze nie wiem od czego zacząć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jak pamiętacie, na dzień dziecka zamówiliśmy Poli jeździk-pchacz z FP od laski, której dziecko w ogóle się tym nie interesowało. Stan używalności: idealny, cena: połowa tego co nówka. Pola na początku siadała sobie przy pchaczu, wciskała różne grające guziki, po czym podnosiła go i trzymając go w górze kręciła się na pupci w okół własnej osi :) Przezabawnie to wyglądało hihi Ale tak po 2 dniach jak w końcu dała sobie pokazać do czego ten pchacz służy to się zaczęło.. Przez kolejne dni, praktycznie zaraz po porannej pobudce raczkowała sobie do nowej zabawki, stawała przy niej i zasuwała po całym pokoju! Jak dochodziła do przedpokoju, to robiła w tył zwrot, tak jakby się bała zapuścić w dalsze rewiry. I tak od paru dni nam się dziecko 'rozchadza'. Czasem też wystawia ręce do góry, żeby ją podprowadzić gdzieś, ale staramy się to ograniczać zgodnie z tym co mi mówiła kiedyś rehabilitantka, że to może doprowadzić potem u dziecka do wad kręgosłupa. Mój tata powiedział, że ja zaczęłam chodzić dokładnie w dniu swoich I-szych urodzin, więc Bączek ma jeszcze tydzień czasu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A co do urodzin to zamówiłam dziś torta dla małej. Ponieważ lubi pieski, to w kształcie Reksia :) Stwierdziliśmy, że ona i tak tego torta nie będzie jadła, więc smak wybraliśmy taki bardziej pod dorosłych, choć pani w cukierni zachęcała nas do wyboru smaku malinowego albo jagodowego. Na kinder bal przyjdzie tylko moja rodzina, ojciec chrzestny z żoną jeszcze nie wiadomo czy przyjadą (mają do nas jakieś 260km), teściowie akurat wtedy jadą na wakacje, tak że dziadków nie będzie.. Ale teść odwiedził nas, a w zasadzie M. 2 dni temu. To też w ogóle jakaś dziwna sytuacja, ale to chyba norma w tej rodzinie. Zadzwonił dzień wcześniej, że przyjeżdża do Krakowa w sprawach służbowych i na następny dzień wieczorem do nas wpadnie.  No ok. Ustaliliśmy z M., że w takim razie przygotujemy jakąś kolację, żeby teściowa znowu nie gadała, że nie daliśmy dziadkowi nic do jedzenia.. I całe szczęście, że nie przygotowałam nic na ciepło dzień wcześniej, tylko stwierdziłam, że zrobię coś jak wrócę z pracy - jakąś sałatkę, pizzę albo szybką zapiekankę. Bo następnego dnia dzwoni do mnie M. o 11 i mówi, że jego tata już u nas jest i gdzie mam na laptopie zdjęcia małej, bo on chciał mu przegrać, żeby dziadkowie mogli wnuczkę zobaczyć! To, że teść przyjechał wcześniej to trudno, podobno 'tak mu wypadło'. Ale to, żeby przegrać im zdjęcia bo chcą zobaczyć wnuczkę to sorry! Szkoda tylko, że wnuczka interesuje ich na papierze albo na monitorze komputera, a nie na żywo... ! Ja rozumiem, że mieszkają w innym mieście daleko stąd. Ale nie aż tak daleko, żeby nie móc raz na czas nas odwiedzić. Zwłaszcza, że pociągiem do nas jedzie się 2,5 godziny, mieszkamy w centrum, mamy samochód, więc dojeżdżają do Krakowa i 5 minut później są już u nas w domu! Teść pracuje, więc rozumiem, że może w weekend chce sobie odpocząć, a nie męczyć się w pociągach.. Ale teściowa nie pracuje, więc jakby tylko chciała to mogłaby na dobrą sprawę wsiąść do pociągu rano, przyjechać do nas w odwiedziny i wieczorem wrócić sobie do domu. Ale gdzie tam, ona tylko mocna jest w gadaniu.. Jak byliśmy u nich na Wielkanoc to tylko gadała: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oj, Polciu ja b
